Spitfire Mk.IIa, Dywizjon 315 (Eduard, 1/48)

Drugi z dwóch Spitfire zbudowanych z zestawu „Tally Ho!” Eduarda.
Jeżeli chodzi o budowę i malowanie to praktycznie nie ma o czym pisać 🙂 . Jako że budowałem je w tym samym czasie, to więcej można znaleźć tu:
Jedyny problem jaki miałem to kalki Kagero. To jest już trzeci zestaw jaki od nich użyłem i zawsze coś się tam z nimi pieprzyło. Nie dość, że każdy zestaw jaki od nich kupiłem miał błędy merytoryczne (czasami małe, ale zawsze), to jakość samych kalek pozostawia dużo do życzenia. Niestety, zupełnie przestałem ich polecać. Jeżeli jest zestaw innego producenta, który też ma malowanie jakie się chce zrobic, to na 100% jest lepiej kupić te inne niż Kagero. Oszczędzi się wtedy całego mnóstwa problemów…
Normalnie litery kodowe też bym „przerobił” na maski, ale w tym przypadku stwierdziłem że użyję kalek, bo chciałem żeby „alina” była w tym samym kolorze co „H”. Niestety, jak widać poniżej nic z tego nie wyszło. Nie mam pojęcia co się stało, ale przez noc te kalki się pomarszczyły i musiałem je oderwać. Jak już skończyłem z nimi walczyć to delikatnie przeszlifowałem te części kadłuba, pomalowałem znaki i litery od masek jakie sobie wyciąłem i poprosiłem Tomka o wydrukowanie mi brakujących napisów. Na szczęscie okazało się że miał on kolor jaki pasował i mogł mi wydrukować „Halinę” i „Barty” którego brakowało z jednej strony kadłuba.



























