Artukuły historyczne

„Paddy” Finucane – irlandzka gwiazda w RAF

Per aspera ad astra

Brendan Éamon Fergus “Paddy” Finucane urodził się w stolicy Irlandii w Dublinie 16 października 1920. Był rodowitym Irlandczykiem i to z rodziny odwiecznie walczącej z brytyjskimi okupantami. W 1916 jego ojciec, z zawodu księgowy, Thomas Andy Finucane brał udział w Powstaniu Wielkanocnym. Brendan urodził się zaś podczas irlandzkiej wojny o niepodległość. Mimo zaszłości, po uzyskaniu przez Irlandię statusu niepodległego, choć zależnego od Wielkiej Brytanii państwa, pan Finucane pogodził się w duchu z Brytyjczykami i w 1936 roku przeniósł się wraz z żoną Florence, trzema synami i dwoma córkami za chlebem do Anglii do hrabstwa Surrey. Decyzja był a o tyle łatwiejsza, że Florence była z urodzenia Angielką.

Od młodych lat Brendan był zakochany w dwóch rzeczach, w boksie i w samolotach. Boks uwielbiał, bo był w tym świetny. Głównie dzięki swojemu refleksowi i szybkości. W samolotach zakochał się przez popisy akrobacji wykonywane na lotnisku fabryki Supermarine w Eastleigh, które oglądał podczas spędzania wakacji u mieszkającej w Southampton ciotki. Jak to potem opowiadał amerykańskiemu pisarzowi Haroldowi W. “Jamesowi” Reynoldsowi „Być zawsze w powietrzu, latać własnym samolotem, to byłoby coś czarodziejskiego”. Nie wiadomo kiedy Brendan zyskał przydomek “Paddy”. Zapewne wcześnie, bo “Paddy” to zdrobnienie od “Patryk” i Anglicy zwyczajowo nazywali tak każdego swojego irlandzkiego kolegę.

I choć po ukończeniu szkoły poszedł w ślady ojca i w 1938 roku pojechał pracować w Londynie w nowym biurze firmy zatrudniającej Andiego, to znalazłszy się w stolicy, natychmiast skierował się do komisji rekrutacyjnej RAF. Brendan był bardzo wysportowany, przygotowany merytorycznie, więc nie miał problemu z przyjęciem do szkoły pilotażu. W ślad za Brendanem do RAF wstąpił jego brat Raymond, a najmłodszy z rodzeństwa Kevin zaciągnął się do Królewskiej Artylerii. Również ojciec rodziny chciał wstąpić do RAF jako operator telegrafu, ale nie zgodziła się na to Florence. Gdy synowie państwa Finucanów poszli do wojska, ich dwie córki Monica i Clare uczyły się jeszcze w szkole.

29 sierpnia 1938 Brendan rozpoczął dwumiesięczny kurs pilotażu. Co prawda był on zorganizowany w bazie RAF Sywell, ale prowadziła go szkoła cywilna. Była to 6 Elementary & Reserve Civilian Flying Training School. Już dzień później Finucane wraz z instruktorem Rolandem Morrisem wystartował do swojego pierwszego lotu na dwupłacie De Havilland D.H.82 Tiger Moth. Morris od razu dał mu przejąć stery i popilotować samolot w prostym locie. W swoim logbooku Brendan zapisał 11 lotów w 6 E&R CFTS, ale z pewnością było ich o wiele więcej, bo w sumie “Paddy” wylatał w szkole 56 godzin i 10 minut. Praktyką było, że tylko jeden z dwóch pilotów lecących w jednym locie rejestrował go w swoim logbooków. Prawdopodobnie wszystkie loty wykonywał na D.H.82. W książce lotów Finucane zanotował, że jego pierwszy samodzielny lot miał miejsce 21 września 1938, wykonał go na Tiger Mothu G-ADGZ, a trwał on “aż” pięć minut.

Chciałoby się napisać, że Brendan był urodzonym pilotem, który zachwycił instruktorów wrodzonym kunsztem pilotażu. Ale to nie ta historia. Naszemu bohaterowi nauka szła ciężko. Wszystko przychodziło mu z trudnością, a już szczególnie lądowania. W liście datowanym na 11 września 1938 pisał tak:

Ostatnie kilka dni było bardzo pechowe. Wczoraj rano podchodziłem do lądowania i gdy tylko koła dotknęły ziemi, opona pękła. Samolot gwałtownie podskoczył w górę i ledwo udało mi się ponownie wylądować. Instruktor (Roland Morris) powiedział: „Świetne lądowanie”. Próbowaliśmy przetoczyć samolot z powrotem do hangaru, zanim zauważyliśmy, że coś jest nie tak. Zajrzałem pod samolot i zobaczyłem, że prawy koniec skrzydła opiera się o ziemię. Instruktor wysiadł z samolotu i obejrzał podwozie. Nagle wykrzyknął: „Chryste Panie!”. Spojrzałem w górę i zobaczyłem, jak gestykuluje w moim kierunku. Wskazywał ręką oponę i podwozie. Jeszcze jedno uderzenie i nie byłoby już ani Brendana, ani Morrisa.” 

De Havilland D.H. 82 Tiger Moth nr 3107 o numerze rejestracyjnym „G-ABUL”. Na tym między innymi samolocie „Paddy” Finucane uczył się latać w 6 Elementary & Reserve Civilian Flying Training School. Logbook Finucana wskazuje, że na „G-ABUL” „Paddy” leciał przynajmniej dwa razy: 1 września 1938 i 12 września 1938, z instruktorem Rolandem Morrisem w drugiej kabinie. Bardzo możliwe, że ten Tiger Moth miał już wtedy inne malowanie, bo zdjęcie pochodzi z lat 1932 – 1935, kiedy należał on do cyrku akrobacyjnego Sir Alana Cobhama.
[Źródło: Charles E. Brown via A. J. Jackson „The De Havilland Tiger Moth”, wydawnictwo Profile Publications, zeszyt 132]

29 października 1938, po zakończeniu kursu podstawowego pilotażu FInucane został oddelegowany do 1 RAF Depot w Uxbridge, czyli przechowalni lotników czekających na jakiś nowy przydział.

12 listopada 1938 Brendan stawił się w 8 Flying Training School w Montrose, w Szkocji, by przejść następny etap szkolenia. Tu czekały na niego większe, cięższe dwupłaty, Hawker Hart w wersji szkolnej. To już były bojowe maszyny o znacznie lepszych osiągach, niż Tiger Mothy. Nie ułatwiało to szkolenia Finucanowi, który dalej uczył się z trudnością. Do ostatniego egzaminu musiał przystępować dwukrotnie. Zdał go, ale z oceną “poniżej przeciętnej”.

20 marca 1939 “Paddiego” przeniesiono do 8 Advanced Flying School w Evanton, gdzie miał się uczyć wyższego pilotażu. Latał i na dwumiejscowych Hawker Hart, i podobnych do nich Hawker Audax, i na jednomiejscowych prawdziwych myśliwcach Hawker Fury. Choć Fury był już w tym czasie przestarzały, to trzeba pamiętać, że jeszcze w styczniu 1939 Hawkery Fury były używane operacyjnie przez 43 dywizjon myśliwski RAF. Podczas trzymiesięcznego kursu w 8 AFS Brendan wreszcie zaczął łapać wiatr w żagle i nadrabiać zaległości. Ale i tak szkołę ukończył nie z wyróżnieniem, a z oceną przeciętnego i solidnego pilota. To miało mu otworzyć drogę do służby w dywizjonach myśliwskich, ale od razu to on do nich nie trafił.

26 czerwca 1939 rozczarowany Finucane dostał przydział do Practice Aircraft Section w 13 Maintenance Unit Henlow, gdzie głównie testował samoloty De Havilland Queen Bee, czyli dostosowane do sterowania radiem z ziemi Tiger Mothy. 21 sierpnia 1939 przeniesiono go do sekcji Practice and Test Flights, gdzie latał na najróżniejszych samolotach od Miles Magisterów, przez Avro Ansony po Withworth Whitleye. Były to loty transportowe, standardowe loty zapoznawcze czy zrzuty skoczków spadochronowych.

2 marca 1940 “Paddy” został skierowany do 3 Flying Training School w South Cerney. Nie po to, żeby się samemu czegoś uczyć, a żeby wraz z F/O Powellem wozić uczniów uczących się skakać ze spadochronem. Co gorsza Finucane musiał latać na archaicznych Vickers Virginia, będących bezpośrednimi następcami bombowców z I wojny światowej Vickers Vimy. To nie tak miało być! “Paddy” zaczął co miesiąc pisać podania o przyjęcie do dywizjonu myśliwskiego. Jego starania zakończyły się sukcesem dopiero w lipcu 1940 roku. Po katastrofie we Francji RAF zaczął potrzebować każdej ilości pilotów myśliwskich.  I mimo, że służbę w 3 FTS Finucane zakończył ze zwyczajową oceną “przeciętny pilot”, RAF umożliwił mu dalszą ścieżkę kariery.

Jaki jest szczyt rozczarowania? Gdy marzy się o karierze myśliwca, a kazano pilotować coś takiego. Na zdjęciu Vickers Virginia J7421, bardzo udany samolot, choć jego korzenie wywodzą się z czasów zaraz po zakończenia pierwszej wojny światowej. Była to ciężki bombowiec mający zastąpić pierwszowojennego Vickersa Vimy. Pod koniec lat trzydziestych był on ciągle używany jako samolot transportowy. W marcu i kwietniu 1940 „Paddy” latał na podobnym samolocie, ale o numerze seryjnym J7710 wraz z F/O Powellem szkoląc innych pilotów w skokach ze spadochronem.
[Źródło: wikipedia.org]

28 czerwca 1940, już po upadku Francji, Finucane rozpoczął ostateczny etap szkolenia w 7 Operational Training Unit w Hawarden. Tam wstępne loty odbył z instruktorami na dwumiejscowych Miles Master, ale 3 lipca 1940 po raz pierwszy zasiadł za sterami Spitfira Mk.I. Kurs trwał dwa tygodnie i w piątek 12 lipca 1940 “Paddy” był uznany za gotowego do służby w jednym z dywizjonów myśliwskich. Otrzymał też przydział do stacjonującego w Hornchurch 65 dywizjonu myśliwskiego RAF. Finucane miał szczęście, bo “sześciesiąty piąty” należał do elitarnego grona dywizjonów wyposażonych w Spitfiry. Dwa dni wcześniej, bo 10 lipca zaczęła się niemiecka ofensywa powietrzna skierowana przeciw Wielkiej Brytanii, nazwana później Bitwą o Anglię. W pierwszej fazie Luftwaffe atakowała żeglugę na Kanale La Manche. RAF Hornchurch leżało na wschód od Londynu i dywizjon 65 oczekiwały intensywne starcia nad ujściem Tamizy.

Udostępnij: