Artukuły historyczne

„Paddy” Finucane – irlandzka gwiazda w RAF

Hornchurch Wing - ostatni przydział

21 czerwca 1942 nastał kres rocznej służby Brendana Finucane w skrzydle Kenley. Tego dnia został mianowany dowódcą skrzydła Hornchurch w stopniu Wing Commandera. Zastąpił tam W/Cdr Robina P. Powella, który 2 czerwca 1942 podczas wymiatania nad Francją zgłosił prawdopodobne zwycięstwo nad FW 190, ale sam został raniony w głowę i w kark. Wylądował co prawda na własnym lotnisku, ale zaraz stamtąd trafił do szpitala. Jak się miało okazać, nigdy już nie wróci do bojowego latania. Skrzydło Hornchurch składało się wtedy z dywizjonów 81, 122 i 154. Rotowały one między bazą w Hornchurch, a lotniskiem satelickim w Fairlop. Z tych trzech dywizjonów jedynie dywizjon 81 miał jakieś doświadczenie bojowe, gdy w 1941 roku w ramach sił ekspedycyjnych w Związku Sowieckim bronił portu w Murmańsku na Hurricanach Mk.IIb. Jednak i tak aktywność RAF nad Francją na przełomie czerwca i lipca była znikoma i młodzi piloci mogli dość bezpiecznie wdrażać się w działania bojowe.

Skrzydło Hornchurch składało się w połowie 1942 roku z dywizjonów 81, 122 i 154. Na zdjęciu Spitfire Mk.Vb BM252 „MT-E” z dywizjonu 122.
[Źródło: iwm.org.uk]

15 lipca 1942 Finucane poprowadził skrzydło Hornchurch na dość nietypową misję. Była to masowa operacja Rhubarb, w której skrzydło miało podzielić się na mniejsze grupy i atakować ogniem broni pokładowej obóz wojskowy w okolicach Etaples. Jedynie dywizjon 122 leciał zresztą w pełnym składzie. Dywizjony 81 i 154 wystawiły po pięć, sześć samolotów. Lot miał być wykonany na niskiej wysokości pod chmurami, które w 80% zasłaniały niebo, a ich podstawa była ledwie na 2 000 – 3 000 stóp. Spitfiry wystartowały między 11:40, a 11:55. “Paddy” poprowadził trzy dywizjony tuż nad ziemią nad Pevensey, gdzie opuszczono brzeg Anglii, i skierował się na południowy wschód. Nad Francję skrzydło wleciało w okolicach Le Touquet, nieco na północ od Etaples. Dywizjony 81 i 154 skręciły wtedy na lewo ciągle lecąc nad samą ziemią, a dywizjon 122 wzniósł się na wysokość 2 000 stóp i też skręcając w lewo zaczął okrążać Etaples. Od tego momentu piloci zaczęli atakować dostrzeżone cele, głównie namioty rozlokowanej tam jednostki Wehrmachtu. Ogień artylerii był silny. Co gorsza do nisko atakujących Spitfirów Niemcy mogli strzelać ze zwykłych karabinów maszynowych. Dywizjon 122 utracił Sgt Dennisa S. Jamesa, który został trafiony przez Flak i nie miał szans uratować się skokiem ze spadochronem na tak małej wysokości. Trzy z pięciu Spitfirów dywizjonu 81 zostały uszkodzone. 

Jeszcze na samym początku ataku, gdy formacja wlatywała nad Francję, okopana na plaży u ujścia rzeki Conche załoga stanowiska karabinu maszynowego, trafiła Spitfira Finucana w lewe skrzydło. Skrzydłowy Finucana Kanadyjczyk P/O Frederick Alan Aikman z dywizjonu 154 przeleciał bliżej, żeby ocenić sytuację i rzucił do radia “Ma pan to w chłodnicy, Sir”. I faktycznie z chłodnicy Spitfira “Paddiego” zaczęła wydobywać się struga opar glikolu. Finucane natychmiast zawrócił do Anglii. Aikman zdołał jeszcze ostrzelać stanowisko, które trafiło dowódcę, ale zaraz dołączył do “Paddiego”, aby go ubezpieczać w drodze powrotnej. A sytuacja nie była dobra. Finucane leciał bardzo nisko i nie miał jak skakać ze spadochronem. Sam zaś ostrzegał wielokrotnie swoich podopiecznych aby nigdy nie próbować wodować Spitfirem. Wystające pod skrzydłami chłodnice powodowały, że przy wodowaniu samolot był natychmiast wciągany pod wodę. A teraz to Finucane nie miał innego wyjścia, niż podjąć samemu próbę wodowania. I niestety stało się to, co stać się musiało. Po dotknięciu powierzchni Kanału Spitfire poszedł pod wodę niemal błyskawicznie. Ostatnimi słowami “Paddiego” były “To by było na tyle, chłopaki”. Piloci Hornchurch przez jakiś czas mieli nadzieję, że Finucane zdołał jakość wydostać się z kokpitu i trafił do niewoli, ale niestety “Paddy” utonął razem ze swoim Spitfirem.

Mimo, że piloci skrzydła Hornchurch byli dowodzeni przez Finucana przez ledwie trzy tygodnie, to bardzo odczuli stratę. “Paddy”, gdziekolwiek się pojawiał, wzbudzal respekt i sympatię. Bardzo lubił spędzać czas ze swoimi pilotami. W chwili śmierci był uznawany za drugiego pod kątem zaliczonych zwycięstw asa RAF walczącego na domowym froncie po Adolphie Gysbercie Malanie, który został zestrzelony w 1941 roku mając 26 indywidualnych i 7 zespołowych (ułamkowo to 28.5 zwycięstw). Finucane miał 26 zwycięstw indywidualnych i 5 do 6 zespołowych zwycięstw. Ułamkowo to było 28.5 lub 29 zwycięstw, więc co najmniej tyle, co u Malana. Według Christophera Shoresa na wieść o śmierci Finucana do Hornchurch wpłynął telegram z kondolencjami od dwóch sowieckich pilotów Ivana Kholodara i Eugenyia Gorbatyuka. Jeśli to prawda, to mogło to być związane z faktem, że Finucane dowodził skrzydłem, w którym walczył dywizjon 81 mający murmański epizod w historii.

“Paddy” Finucane był jednym z najbardziej kontrowersyjnych asów RAF. Większość z jego zgłoszeń zwycięstw jest wątpliwa. Co więcej wygląda na to, że “Paddy” zmyślał z premedytacją i wciągnął w ten proceder grono najbliższych towarzyszy walk. Szczególnie widać to podczas służby w dywizjonie 452, gdzie znalazł “wspólny język” z australijskimi kolegami. Potem, w dywizjonie 602 jego zgłoszenia były dużo skromniejsze, polegające głównie na zgłaszaniu zwycięstw prawdopodobnych i uszkodzeń. Kontrowersyjne było też jego dowodzenie w powietrzu. Kilka razy wpakował prowadzoną przez siebie eskadrę, czy dywizjon w tarapaty rzucając się na wroga bez sprawdzenia co się dzieje wokół.

Na plus trzeba jednak zaliczyć, że Finucane, mimo początkowych problemów w okresie szkolenia, stał się świetnym pilotem, miał doskonały wzrok i to najczęściej to on jako pierwszy dostrzegał w powietrzu samoloty wroga. Był też bardzo lubiany gdziekolwiek się pojawił. Miał wielką charyzmę i stał się jednym z największych celebrytów swoich czasów. Murem stał też za swoimi ludźmi. Choć zwycięstwa odnoszone przez jego samego i jego ludzi były mocno naciągane. To równie ochoczo potwierdzał zestrzelenia wszystkim, z którymi leciał, jak sobie samemu. Na usprawiedliwienie trzeba też dorzucić to, że generalnie zgłoszenia zwycięstw w całym RAF w operacjach nad Kanałem w 1941 roku były przeszacowane kilka razy w stosunku do faktycznych strat Luftwaffe. No i wreszcie trzeba pamiętać, że w chwili śmierci Finucane, który miał stopień podpułkownika RAF (Wing Commander) i dowodził całym skrzydłem, miał ledwie 21 lat! Przecież według dzisiejszych standardów to był jeszcze dzieciak. Mimo tego, choć kipiący energią i humorem, Brendan Finucane powoli zaczął sobie zdawać sprawę, że jedzie coraz szybciej i szybciej na “beczce śmierci”. Według pisarza “Jamesa” Reynoldsa “Paddy” patrząc na gwiazdy po wspólnej imprezie miał mu powiedzieć: „Wiesz, nawet wielka zielona koniczyna – moja bojowa koniczyna, którą maluję na moim samolocie – prawdopodobnie nie uchroni mnie na długo. Jedyne, o co proszę św. Kevina, to aby moje życie zakończyło się czysto, bez żadnych niedokończonych spraw”.

Udostępnij: