„Paddy” Finucane – irlandzka gwiazda w RAF
65 Squadron RAF - Bitwa o Anglię
Contents
Finucane dotarł do dywizjonu w sobotę 13 lipca 1940. Oprócz niego tego dnia w jednostce stawił się inny młody pilot P/O Ernest D. Glaser. Dowódca dywizjonu dał jednak “Paddiemu” parę dni wolnego, żeby mógł spotkać się z rodziną przed podjęciem walki. Jednak po dotarciu do rodzinnego domu i przeczytaniu w gazetach o rozpoczęciu się decydującego starcia nad Kanałem “Paddy” skrócił urlop i zaraz po weekendzie w poniedziałek 15 lipca 1940 stawił się w Hornchurch. Tam przydzielono go do eskadry „A” dowodzonej przez Australijczyka F/Lt Charlesa G. C. Olive. Przez kilka dni Brendan wdrażał się w procedury dywizjonu i wykonywał niebojowe loty na dywizjonowym Miles Magister i na Spitfirach.

[Źródło: iwm.org.uk]
23 lipca 1940 dywizjon został tymczasowo przerzucony na lotnisko Rochford w Southend-on-Sea (obecnie port lotniczy Londyn Southend), które leżało około 4km na północ od ujścia Tamizy. Z tego miejsca piloci mogli szybciej reagować na niemieckie ataki na statki wpływające z Morza Północnego do Londynu. Tam 25 lipca 1940 Finucane wykonał swój pierwszy lot operacyjny. O 8:45 klucz trzech Spitfirów z Finucanem w składzie poderwano do przechwycenia samolotu wykrytego przez radary, ale możliwe, że to był fałszywy alarm, bo pilotów zaraz zawrócono do Rochford, gdzie wylądowali między 8:55, a 9:00. Przez kolejne dwa tygodnie Finucane był w powietrzu prawie bez przerwy. Do 11 sierpnia wykonał aż 34 loty operacyjne i nieoperacyjne. Mimo stoczenia przez dywizjon kilku walk “Paddy” nie zdołał postrzelać do jakiejkolwiek wrogiej maszyny. Jako mało doświadczonemu pilotowi powierzano mu głównie zadanie wspierania i ubezpieczania atakujących kolegów.
Wszystko miało się zmienić w poniedziałek 12 sierpnia 1940. Był to według wielu historyków ostatni dzień drugiej fazy Bitwy o Anglię, tzw. “Kanalkampf”, w której głównym celem były zmasowane ataki na stacje radarowe, porty, żeglugę i lotniska położone w bezpośrednim sąsiedztwie Kanału La Manche. Tego dnia Niemcy atakowali bez przerwy wysyłając kilkanaście mniejszych wypraw, to myśliwsko bombowych Bf 110, to Stukasów, to Ju 88, to Do 17, najczęściej w osłonie eskadry, lub grupy Bf 109.
Po skutecznym zbombardowaniu wczesnym rankiem trzech brytyjskich stacji radarowych w hrabstwie Kent Luftflotte 2 wysłała dwie formacje Stukasów do zbombardowania konwojów Royal Navy płynących koło klifu North Foreland i w ujściu Tamizy. W osłonie leciały Bf 109 z III/JG 26 dowodzone przez Adolfa Gallanda. Wyprawy wykryła jednak ocalała stacja w Foreness. Tak się akurat złożyło, że najbliżej wykrytej wyprawy rozlokowany był dywizjon 65, który tego dnia przerzucono do Manston, niepodal Margate i North Foreland. O 11:00 do lotu poderwano eskadrę „B” z dywizjonu 65 pod dowództwem F/Lt Geralda A. W. Saundersa. Zaraz potem poderwano eskadrę „A” prowadzoną przez F/Lt Charlesa G. C. Olive. W składzie tej drugiej eskadry leciał P/O Brendan Finucane.
Mimo wysłania ku wyprawom dywizjonu 65, to 151 dywizjon Hurricanów jako pierwszy włączył się do walki. On powiem patrolował w tym czasie nad konwojem koło North Foreland i był po prostu na miejscu. Piloci „sto pięćdziesiątego pierwszego” dojrzeli zbliżające się Ju 87 w osłonie dwudziestu Bf 109 i próbowali się do nich dostać, ale piloci Gallanda skutecznie to uniemożliwili zestrzeliwując dwa Hurricany i uszkadzając poważnie trzeciego. Jako drugi, o 11:30 formację Ju 87 zaatakował 501 dywizjon Hurricanów, który również był w pobliżu patrolując nad Morzem Północnym na wschód od North Foreland. On zdołał przedrzeć się do bombowców i zgłosił 6 Stukasów zestrzelonych na pewno, 2 prawdopodobnie i 3 uszkodzone. Dodatkowo jeden z pilotów zgłosił jednego Bf 109 zestrzelonego prawdopodobnie. Stało się to możliwe tylko dlatego, że kontrola naziemna wykorzystała Spitfiry z dywizjonu 65 do związania walką Messerschmittów osłony.
Spitfiry eskadry „B” dotarły na miejsce bitwy o 11:30, dokładnie wtedy, gdy Hurricany z 501 dywizjonu zaczynały atak. Dzięki odpowiedniemu naprowadzaniu piloci dywizjonu 65 nadlecieli na wysokości 26 000 stóp, czyli 2 000 stóp wyżej, niż Messerschmitty eskorty. Gdy dowódca eskadry dał znak do ataku Sgt Joseph R. Kilner, czyli “Niebieski 2”, skupił się na ostatnim z siedmiu Messerów zataczających krąg nad Stukasami. Kilner ulokował się za ostatnim Bf 109 i zanurkował ku niemu otwierając ogień z odległości 200 jardów. Zbliżając się oddal trzy serie, ostatnią z odległości 50 jardów. Prawa goleń podwozia Messerschmitta odpadła i wirując poleciała ku ziemi, a dymiący myśliwiec wydawał się być pozbawiony kontroli i też poszedł w dół w kłębach dymu. Kilner zgłosi prawdopodobne zwycięstwo nad Bf 109. Raport zbiorczy dywizjonu z tego lotu wykazuje, że dodatkowo jednego Bf 109 uszkodził P/O Felix S. Gregory, ale sam pilot tego nigdy nie zgłosi.
Eskadra „A” zaatakowała Messerschmitty zaraz po eskadrze „B”. Ta eskadra znalazła się na miejscu walki nieco niżej od kolegów z eskadry „B” i zbliżając do Messerschmittów musiała się wznosić. Znalazłszy się na odpowiedniej wysokości prowadzący eskadrę F/Lt Charles G. C. Olive wydał komendę ataku. Jego czerwony klucz ruszył na ostatnie Messerschmitty w szyku. Olive odpalił pięciosekundową serię w stronę jednego z Messerów i dostrzegł, jak odpadają z niego kawałki konstrukcji i wroga maszyna zwala się w dół ciągnąc za sobą czarny dym. Zaraz jednak stracił ją z oczu, wyrwał w górę i ruszył ku dwóm innym niemieckim myśliwcom lecącym nieco wyżej. Zaatakował jednego z nich i wszedł w krótką walkę kołową, ale obaj Niemcy uciekli w nurkowanie. Później próbował ścigać jeszcze innego Bf 109 wracającego przez Kanał La Manche do Francji. Wrogi samolot okazał się szybszy i Olive zawrócił. Po drodze napotkał kolejnego Messera, który nurkował w dół ku Kanałowi i próbował go dogonić, ale też bezskutecznie. Po powrocie zgłosi jednego Bf 109 zestrzelonego prawdopodobnie.
Podczas ataku czerwonego klucza na Messerschmitty trzeci pilot klucza F/Sgt Robert R. MacPherson pilnował tyłów. Nagle dostrzegł, jak do ich formacji skradają się jakieś niezidentyfikowane myśliwce. Błyskawicznie zawrócił w ich kierunku, ale samolotami tymi okazały się inne Spitfiry, prawdopodobnie z klucza zielonego. Po tym manewrze MacPherson stracił kontakt wzrokowy z resztą swojego klucza i postanowił wznieść się wyżej na 25 000 stóp, aby rozpoznać sytuację. Osiągnąwszy zakładaną wysokość dojrzał 5 000 stóp niżej samotnego Messera i zanurkował ku niemu plasując mu się na ogonie. Brytyjczyk oddał dwie krótkie, dwusekundowe serie i wroga maszyna przewróciła się na plecy przechodząc w nurkowanie. MacPherson leciał za nią aż do momentu, gdy wleciała w morze. W raporcie bojowym zaznaczy, że Messerschmitt jeszcze przed jego atakiem miał problemy z silnikiem, leciał powoli i co jakiś czas prychał czarnym dymem. Tak czy inaczej MacPherson zgłosi pewne zestrzelenie Bf 109.
Zielony klucz eskadry „A” był prowadzony przez F/O Thomasa Smarta. Znalazł się on w sąsiedztwie Messerchmittów wyżej, niż klucz czerwony i mógł je zaatakować z przewagi wysokości. Smart zanurkował ku Messerowi, który po manewrach odstawał trochę po lewej stronie od głównej formacji i wypalił ku niemu dwusekundową serię. Spudłował, ale zaraz przeniósł ogień na innego Bf 109, który zaczął włazić mu w celownik. Tym razem oddał dwie serie po cztery sekundy. Niemiecka maszyna zrobiła unik i odleciała w bok. Smart zabrał się za trzeciego Messerschmitta. Tym razem dwusekundowa seria trafiła chyba w silnik wrogiego samolotu, bo buchnął z niego dym. Anglik poprawił kolejną serią i Messerschmitt poszedł pionowo w dół ciągnąc wstęgę dymu. Smartowi nie dane było śledzić jego upadku, bo zajęły się nim trzy inne Messery. Po powrocie zgłosi prawdopodobne zestrzelenie Bf 109. W raporcie zbiorczym dywizjonu Smartowi przyznane jest jeszcze uszkodzenie jednego Bf 109, ale sam Smart go najwyraźniej nie zgłosił.
“Zielony 2”, czyli P/O Kenneth G. Hart zaatakował Messerschmitty razem za Smartem. W raporcie bojowym sprecyzował, że atakowali siedem Bf 109. Hart wybrał ostatniego z nich i z odległości 150 jardów wystrzelił ku niemu z tylnej prawej ćwiartki czterosekundową serię. Najwyraźniej salwa była celna, bo Messerschmitt runął w dół i wpadł do morza jakieś 15 mil na północny wschód od Margate. Po tej akcji Hart wzniósł się na 10 000 stóp, ale nie odnalazł już swoich kolegów i wrócił do bazy. Zgłosi pewne zestrzelenie Bf 109.
Trzecim pilotem zielonego klucza był “Paddy” Finucane. Podczas ataku na siedem Messerów leciał na końcu klucza i dostrzegł, jak do Spitfira Harta podchodzi jakiś Bf 109. Ruszył w jego kierunku i przegonił intruza. Zaraz potem dwa inne Messerschmitty zaatakowały “Paddiego” od tyłu od lewej. Finucane ostrymi manewrami zgubił prześladowców, ale przy okazji stracił kontakt ze swoją sekcją. Wzniósł się na 20 000 stóp i tam dostrzegł 12 myśliwców lecących w luźnej formacji czterech kluczy po trzy samoloty. Zanurkował ku nim i rozpoznał, że to Messerschmitty Bf 109. Znajdował się wyżej za nimi, więc nie patrząc na przewagę ilościową zaatakował ostatniego Messera długą serią. Wcisnął spust w ogledłości 250 jardów od ofiary, a puścił, gdy zbliżył się na 50 jardów. Niemiecki samolot przewrócił się na plecy i poszedł w dół. Przez chwilę go obserwował i widział jak dymiąc na szaro spada w kierunku morza, ale Irlandczyk nie czekał na upadek wrogiej maszyny. Zwinął się w pola walki wiedząc, że gdzieś niedaleko leci pozostałych jedenaście Messerschmittów. Jego walkę obserwował z daleka Sgt Harold C. Ochard z eskadry „B” i po powrocie zaświadczył, że ostrzelany przez Finuacana Messer spadł do wody. “Paddiemu” zaliczone zostanie pierwsze pewne zwycięstwo powietrzne.
Choć 65 dywizjon wylądował po tej akcji w komplecie na lotnisku w Manston, nie dane mu było długo odpoczywać. O 12:35 eskadra „A” została wysłana na patrol, z którego miała wrócić do Rochford. O 12:45 zaczęto podrywać eskadrę „B”, ale dokładnie w tej chwili lotnisko w Manston zaatakowała formacja czternastu Bf 110 z Stab/ErprGr 210, 1/ErprGr 210 i 2/ErprGr 210 eskortowanych przez siedem Bf 109 z 3/ErprGr 210. Spitfire P/O Kennetha G. Harta został podczas startu trafiony w śmigło, ale pilot zdołał go bez kłopotu przyziemić. Reszta rozpoczęła wznoszenie i ruszyła w kierunku nisko lecących samolotów wroga.
P/O Felix S. Gregory, który leciał na wysokości 3 000 stóp jako “Niebieski 3” dostrzegł, że jego klucz jest atakowany z przewagi wysokości przez jednego Messerschmitta Bf 109. Gregory zaczął ku niemu skręcać, ale Niemiec szybko wyrwał w lewo i zanurkował ku ziemi. Anglik rzucił się za nim, minął wiszące nisko nad ziemią chmury i pogonił za Messerem w kierunku Kanału La Manche. Spitfire miał dużą przewagę prędkości i Gregory szybko doszedł na odległość 300 jardów. Nacisnął wtedy na spust i powtórzył kilka krótkich salw zmniejszając dystans do wroga do 100 jardów. Z prawego skrzydła Messerschmitta posypały się kawałki blach, a potem buchnął biały dym. Gregory niemal wystrzelał całą amunicję. Jednak nad Kanałem nie kontynuował pościgu i zawrócił do Manston. Zgłosi prawdopodobne zestrzelenie Bf 109.
Finucane, który leciał jako ostatni w zielonym kluczu, po starcie zaczął ostre wznoszenie ku nisko sunącym chmurom. Gdy je przeleciał, dostrzegł nieco niżej Messerschmitta Bf 109, którego ostrzeliwał inny Spitfire. “Paddy” zbliżył się do niemieckiego myśliwca, ale ten ratował się wlatując w chmurę. Irlandczyk nie odpuszczał i leciał nad chmurą w kierunku, w którym powinien lecieć Niemiec i faktycznie po chwili dojrzał, jak tamten wyleciał z obłoku na wysokości 3 000 stóp. Oddał w jego kierunku krótką serię, ale po chwili obaj wpadli w kolejną chmurę. Gdy z niej wylecieli, byli już nad morzem na wysokości 1 000 stóp. Finucane znowu złapał Messera w celowniku i oddał dłuższą serię. Wroga maszyna zadymiła i zanurkowała ku powierzchni morza. “Paddy” musiał jednak przerwać walkę, bo został zaatakowany przez inne Messerschmitty. Ostatni raz widział swoją ofiarę jak była już tylko 200 stóp nad wodą i jej lot wyglądał na niekontrolowany. Wyrwawszy w górę Finucane uniknął trafienia przez atakujące myśliwce. Wtedy zobaczył innego Bf 109, który robił ostre zwroty pod podstawą chmur. Zbliżył się do niego i z 200 jardów wystrzelił ku niemu serię, która trafiła Messera, ale ten zaraz zniknął w chmurach. Finucane zgłosi jedno prawdopodobne zestrzelenie Bf 109 i uszkodzenie drugiego, ale później to uszkodzenie zostanie wykreślone z jego raportu bojowego.
W tym ataku prawdopodobne zestrzelenie Bf 109 zgłosił również F/O Thomas Smart. Niestety w archiwach póki co nie odnalazłem jego raportu bojowego. Atak ErprGrp 210 na lotnisko był skuteczny. Dwusilnikowe Messerschmitty zrzuciły na nie 150 bomb odłamkowych. Co prawda trawiasta nawierzchnia zapobiegła trwałym uszkodzeniom pasa startowego, ale na pewien czas Manston zostało wyłączone z użytkowania. W dodatku bomby uszkodziły dwa hangary, zniszczyły warsztaty i zabiły cywilnego pracownika lotniska.

[Źródło: iwm.org.uk]
We wtorek 13 sierpnia 1940 Herman Göring uruchomił przygotowywaną od dłuższego czasu operację “Adlerangriff”, czyli Atak Orła. Jej celem było zniszczenie Royal Air Force w powietrzu i na ziemi. Pierwszy dzień tej operacji nazwano Dniem Orła, czyli “Adlertag”. 13 sierpnia zaatakowano więc aż 20 lotnisk brytyjskich, kilka stacji radarowych i pobliskich miast, i portów. W atakach zaangażowano prawie wszystkie dostępne grupy bombowe Luftwaffe.
Dywizjon 65 powitał ten dzień w Hornchurch, skąd rano jeden klucz przeprowadził patrol nad konwojem. Jednak o 13:00 “sześćdziesiąty piąty” wysłano znowu na pospiesznie przywrócone do działania lotnisko Manston. O 14:55 eskadra „A” pod dowództwem F/Lt Charlesa G. C. Olive została wysłana nad Chatham, aby rozpoznać niezidentyfikowaną małą grupkę samolotów. Piloci nie odnaleźli tam nikogo, więc nakazano im polecieć nad Dover i tam patrolować w oczekiwaniu no zbliżające się samoloty Luftwaffe. Dla ich wsparcia do lotu poderwano eskadrę „B”.
Krążąc nad miastem piloci dostrzegli nad Kanałem lecącą w ich kierunku grupę dwudziestu do trzydziestu Messerschmittów Bf 109. Nieprzyjacielskie myśliwce leciały na wysokości 19 000 stóp w ciasnej formacji w sekcjach po pięć samolotów. Brytyjczycy byli naprowadzeni odpowiednio wyżej, bo na wysokość 22 000 stóp i mogli z przewagi wysokości zaatakować wrogów. Zaskoczeni w niekorzystnej sytuacji Niemcy próbowali ratować się nurkowaniem w chmury, które ciągnęły się na wysokości od 5 000 do 12 000 stóp.
Sgt. Joseph R. Kilner z niebieskiego klucza eskadry „B” zaatakował Messery zaraz za prowadzącym. Zbliżywszy się do nieprzyjacielskiej formacji wybrał maszynę lecącą po prawej. Jej pilot zaczął powoli się wznosić i zakręcać w lewo. Kilner odłożył poprawkę i nacisnął na spust. Pociski uderzyły Messera w okolice kokpitu. Wyglądało na to, że pilot Messerschmitta został trafiony, bo jego samolot runął w dół powoli obracając się w lewo, jakby był pozbawiony kontroli. Kilner śledził go do momentu, gdy zniknął w chmurach na wysokości 15 000 stóp. Zgłosi potem prawdopodobne zestrzelenie Bf 109. Według dokumentów dywizjonowych dowódca eskadry „B”, F/Lt Gerald A. W. Saunders uszkodził w tym ataku jednego Bf 109, ale z jakichś powodów nie zgłosi tego oficjalnie.
Dowodzący eskadrą „A” F/Lt Charles G. C. Olive zaatakował wraz ze swoim kluczem piątkę Messerów, ale dość szybko zorientował się, że wyżej na wysokości 23 000 stóp zbliżają się do nich od wschodu cztery Bf 109. Natychmiast poderwał klucz do wznoszenia i wszedł w walkę kołową z nieprzyjacielskimi maszynami. Udało mu się wpakować w Messera lecącego na końcu celną serię i niemiecka maszyna eksplodowała, po czym runęła w dół w płomieniach. Wracając do Manston Charles Olive zauważył kolejną czwórkę Messerschmittów. Leciały one jeszcze wyżej, bo na wysokości 26 000 stóp. Starając się nie wchodzić im w oczy wzniósł się ponad nie i zaatakował z góry od strony słońca. Kolejna celna seria i drugi Messerschmitt zwalił się w dół w płomieniach. Anglik uznał, że pora już się wycofać, więc zaczął lekko nurkować w kierunku chmur. Po drodze zaatakowało go jakieś 30 Messerschmittów, ale znajdowały się na tej samej wysokości i Olive zdołał wznieść się rozpędzonym Spitfirem w stronę słońca, zawrócić i zaatakować najbliższego z goniących go Messerschmittów. Ścigający go Niemcy przerwali pościg i zgodnie opuścili pole walki. Olive wrócił do nurkowania ku chmurom. Zanim je osiągnął, dojrzał jakiegoś samotnego Bf 109, który próbował wracać do Francji. Dopadł go i trafił czterosekundową serią. Niemiecka maszyna wierzgnęła gwałtownie gubiąc kawałki poszycia. Anglik wystrzelał w nią resztę amunicji, ale wróg zdołał schować się w chmury. Po walce zgłosi dwa pewne i jedno prawdopodobne zwycięstwo nad Bf 109.
Zielony klucz w eskadrze „A” prowadził F/O Thomas Smart. I on rozkazał swoim dwóm podopiecznym atak na zbliżające się na wysokości 19 000 stóp Messerschmitty. Cała trójka zanurkowała z wysokości 22 000 stóp. Smart złapał w celowniku jeden z wrogich samolotów i odkładając poprawkę wystrzelił trzysekundową serię. Messerschmitt zwalił się w dół w płomieniach, co potwierdzi trzeci pilot klucza Brendan Finucane. Smart przeniósł uwagę na drugiego Messera i oddał w jego kierunku dwusekundową serię. Tym razem spudłował. Poprawił więc dłuższą, czterosekundową serią, po której wroga maszyna obracając się w niekontrolowany sposób runęła w chmury. Smart poderwał Spitfira do wznoszenia i po chwili atakował dwa kolejne Messerschmitty. Oddał ku nim dwie serie po dwie sekundy, ale najwyraźniej nie uzyskał żadnego trafienia i oba Messery ukryły się w chmurach poniżej. Smart zgłosi pewne zestrzelenie Bf 109 i prawdopodobne zestrzelenie Bf 109.
Brendan Finucane, czyli “Zielony 3”, podczas ataku leciał na końcu klucza. Lecący przed nim “Zielony 2” nie utrzymał się w szyku i gdzieś się zapodział. Finucane poleciał więc bezpośrednio za Smartem. Jak to wyżej opisano “Paddy” był świadkiem pierwszego ataku Smarta i widział jak ostrzelany przez niego Messer spada w dół w płomieniach, po czym niknie w chmurach. Wtedy jego wzrok przyciągnęły trzy inne Messerschmitty. Dwa leciały blisko siebie, a trzeci nieco dalej. “Paddy” zaatakował tego trzeciego i wygarnął w jego stronę długą serię zbliżając się z 300 do 75 jardów. Wroga maszyna zapaliła się i runęła w chmury. Zaraz potem Irlandczyk zauważył 400 jardów przed sobą innego wznoszącego się Messerschmitta. Zbliżył się do niego na 200 jardów i poczęstował go serią. Niemiecki myśliwiec bardzo wolno przewrócił się na plecy i podczas tego manewru widać było, jak wroga maszyna wpada w drgania. Po wywróceniu się na plecy Messerschmitt powoli odleciał w kierunku chmur, pozostawiając za sobą smugę szarego dymu. Po powrocie do bazy Finucane zgłosi jednego Bf 109 zestrzelonego na pewno i jednego zestrzelonego prawdopodobnie.
27 sierpnia 1940 dywizjon 65 został przesunięty na odpoczynek do 13 grupy Fighter Command, do Turnhouse w Szkocji. Tam Finucane otrzymał promocję do stopnia Flight Officera (porucznika). “Sześćdziesiąty piąty” wrócił na południe do 11 Grupy, tym razem do Tangmere, dopiero 29 listopada 1940. Bitwa o Anglię była już zakończona i do walk z intruzami z Luftwaffe dochodziło odtąd dużo rzadziej.

[Źródło: www.bbm.org.uk]
