Artukuły historyczne

„Paddy” Finucane – irlandzka gwiazda w RAF

452 Squadron RAAF - początek legendy

Organizacja sił powietrznych krajów Wspólnoty Brytyjskiej w drugiej wojnie światowej była wyjątkowo zawiła. Domyślnie RAF posiadał własne dywizjony, a inne kraje wspólnoty własne. Jednak wielkie potrzeby prowadzenia wojny z Niemcami, w których kraje takie, jak Australia, Kanada, czy Nowa Zelandia wspierały Wielką Brytanię jako sojusznicy, przekraczały możliwości logistyczne, szkoleniowe i finansowe byłych kolonii. Z tego powodu Wielka Brytania uzgodniła z rządami z tych krajów, że w Europie będą formowane dywizjony, w których będą walczyć lotnicy z byłych kolonii, ale które będą finansowane i wyposażone przez Wielką Brytanię. Dywizjony te będą organizacyjnie podlegać siłom powietrznym swoich krajów, ale operacyjnie podlegać odpowiednim dowództwom RAF. Dywizjony te otrzymały numerację z przedziału 401 do 499. I tak na mocy Artykułu XV dokumentu Empire Air Training Scheme miało powstać 17 dywizjonów RAAF o numerach między 450, a 467. Cztery z nich to dywizjony myśliwskie. Jednym z nich był dywizjon 452, który 8 kwietnia 1941 został sformowany w Kirton-in-Lindsey.

W pierwszej kolejności do dywizjonu zaczęto kierować pilotów RAAF walczących dotąd w dywizjonach brytyjskich. Cała kadra dowódcza dywizjonu i kadra oficerska obsługi naziemnej pochodziła jednak z RAF. Byli to Brytyjczycy i nasz Irlandczyk Brendan Finucane. Dowódcą dywizjonu został bardzo doświadczony as kampanii francuskiej i Bitwy o Anglię S/Ldr Roy G. Dutton. Dutton walczył wcześniej na Hurricanach w 111 i 145 dywizjonach RAF, a w 1941 roku na Spitfirach w dywizjonie 19. Miał na koncie 15,5 – 2 – 8 zwycięstw powietrznych. Dowódcą eskadry „A” został “Paddy” Finucane, a dowódcą eskadry „B” F/Lt Alfred G. Douglas. Ten ostatni nie miał wielkiego doświadczenia bojowego. Służył co prawda w dywizjonie 74, ale nie wziął udziału ani w bitwach nad Dunkierką, ani w Bitwie o Anglię. Był jednak w tym czasie instruktorem pilotażu i powierzono mu dowództwo eskadry ze względu na jego duże doświadczenie niebojowe.

17 kwietnia 1941 dywizjon 452 otrzymał pierwsze cztery Spitfiry Mk.I. Kolejne osiem przybyło 19 kwietnia. I to na tych mocno już przechodzonych samolotach dywizjon rozpoczął loty treningowe. Podczas jednego z nich, 3 maja 1941, Finucane zbliżył się za bardzo do samolotu S/Ldr Duttona. Poczas manewrów śmigło Spitfira “Paddiego” rozorało tył kadłuba maszyny dowódcy przecinając linki steru wysokości. Dutton był na tyle doświadczonym pilotem, że zdołał zwiększaniem i zmniejszaniem obrotów silnika sterować samolotem w pionie. Podczas przymusowego lądowania uderzył jednak w kamienną ścianę rozbijając Spitfira. Sam trafił do szpitala, ale jak się okazało nie odniósł poważnych obrażeń i wrócił szybko do jednostki.

7 maja 1941 do dywizjonu 452 trafił pierwszy Spitfire Mk.IIa. Między 18, a 22 maja dywizjon otrzymał dziewięć kolejnych Spitfirów Mk.IIa. Nie były to byle jakie maszyny. Zostały one bowiem przejęte w Northolt od polskiego dywizjonu 303, który właśnie przezbrajał się na uzbrojone w działka Spitfiry Mk.IIb. Przypuszcza się, że Australijczycy często przemalowywali tylko litery kodowe dywizjonu „RF” na „UD” pozostawiając litery indywidualne “Kościuszkowców” takie, jak były. Usunęli też godła “trzysta trzeciego” i czasami zastępowali je swoimi grafikami. I tak Brendan Finucane w miejscu godła “trzysta trzeciego” namalował zieloną trójlistną koniczynę. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że według listy zwycięstw dywizjonu 303 opublikowanej na polishairforce.pl Spitfire P8038 był 15 maja 1941wykorzystany przez P/O Bolesława Drobińskiego do zespołowego uszkodzenia Ju 52 na ziemi i nosił w tym czasie oznaczenie kodowe „RF-D”. Albo na liście jest błąd, albo przypuszczenie o pozostawieniu na P8038 indywidualnej litery “W” nie jest prawdziwe. Zgłoszenie Drobińskiego i przejęcie samolotu przez dywizjon 452 dzieliło tylko kilka dni, a nie sądzę aby oczekujący na Spitfiry Mk.IIb dywizjon 303 przemalowywał jeszcze jakieś litery indywidualne.

Spitfiry Mk.IIa z 452 dywizjonu RAAF na lotnisku Kirton-In-Lindsey jeszcze przed przebazowaniem na południe do 11 grupy myśliwskiej. Szczególną uwagę zwraca lądujący Spitfire „UD-C”. Jest to maszyna P7786 używana przez asa dywizjonu Sgt Keitha B. Chisholma. Australijczyk zgłosił zestrzelenie 6 – 0 – 1 Messerschmittów Bf 109 zanim 12 października 1941 sam nie został zestrzelony i nie trafił do niewoli. Na P7786 Chisholm zgłosił swoje pierwsze zwycięstwa. Były to dwa Bf 109 zestrzelone zespołowo 9 sierpnia 1941 roku (1/2 + 1/2 zwycięstwa). Przez cały okres walki w 452 dywizjonie do października 1941 Chisholm pełnił rolę skrzydłowego „Paddiego” Finucana.
Spitfire nosi jeszcze klasyczny kamuflaż zielono – brązowy Temperate Land Scheme z oznaczeniami szybkiej identyfikacji w kolorze Sky lub Sky Blue. Najciekawsze są jednak „wyprzedzające epokę” znaki rozpoznawcze na spodzie skrzydeł, które antycypują późniejsze znaki typu „C”. Kokardy te były w dywizjonie 452 bardzo powszechne, a zostały odziedziczone po dywizjonie 303, które stosował je na wielu swoich Spitfirach Mk.IIa. Te zaś zostały przekazane do dywizjonu 452, gdy „trzysta trzeci” przezbrajał się na Spitfiry Mk.IIb. Nota bene w dywizjonie 303 Spitfire P7786 służył jako „RF-C”. 15 maja 1941 Sgt Wacław Giermer zestrzelił na nim zespołowo z F/Lt Jerzym Jankiewiczem Junkersa Ju 52.
[Źródło: iwm.org.uk]

13 maja 1941 Brendan Finucane został odznaczony krzyżem Distinguished Flying Cross za uzyskanie pięciu indywidualnych zwycięstw powietrznych. Cytując uzasadnienie: „Ten oficer wykazał się ogromną determinacją w walce z wrogiem i zniszczył co najmniej 5 jego samolotów. Jego odwaga i entuzjazm były źródłem inspiracji dla innych pilotów eskadry”

22 maja 1941 dywizjon 452 wykonał pierwszy lot operacyjny, który polegał na patrolowaniu wschodniego wybrzeża Anglii. Cały czerwiec Australijczycy spędzili na patrolach nad wybrzeżem, nad konwojami i próbami przechwycenia celów zgłaszanych przez kontrolę naziemną. Jednak jedynie 10 czerwca 1941 para Brendan Finucane i Sgt Andrew G. Costello zdołała dojrzeć wrogi samolot, którym okazał się Junkers Ju 88. Piloci rzucili się w jego kierunku, ale niemiecki pilot zdołał ukryć się w gęstych chmurach i uciec z pola walki.

W lipcu dywizjon kontynuował takie same działania. 5 lipca Andrew Costello zginął podczas nocnego lądowania na lotnisku North Coates. Został zaatakowany przez niemieckiego Ju 88 i rozbił się koło Pen Lane Farm. Była to pierwsza strata bojowa dywizjonu.

11 lipca 1941 dywizjon został po raz pierwszy zaangażowany do akcji bojowej nad Francją. Tego dnia RAF zorganizował trzy operacje Circus. Jak zwykle za osłonę i wsparcie wyprawy bombowej odpowiadały stacjonujące w południowej Anglii dywizjony myśliwskie 11 grupy. Jednak intensywność działań tego dnia spowodowała, że skorzystano również z pomocy zlokalizowanych bardziej na północ dywizjonów 12 grupy. I tak w drugiej z operacji, w Circusie 44, wzięło udział całe skrzydło z tego sektora. Operacja ta była dość nietypowa, bo nie zakładała bombardowania żadnego celu. Tym razem do lotu poderwano jednego Blenheima, który miał zamontowaną eksperymentalną instalację identyfikacji swój – obcy nadającą nietypowe sygnały. Blenheim miał nie opuszczać obszaru Anglii, ale intensywne sygnały miały zmylić Niemców i skłonić ich do poderwania myśliwców w celu przechwycenia nieistniejących bombowców. Tymczasem nad Francję zmierzało osiem dywizjonów myśliwskich. Trzy z nich to dywizjony skrzydła Biggin Hill (72, 92 i 609), dwa to dywizjony skrzydła Kenley (nowozelandzki 485 i brytyjski 602). Wreszcie trzy ostatnie to dywizjony skrzydła Wittering (65, 266 i australijski 452).

Piloci z dywizjonu 452 razem z kolegami z Wittering musieli przelecieć rano na lotnisko West Malling, gdzie zatankowali i o 13:55 wystartowali do wymiatania nad rejonem Pas-de-Calais. Skrzydło leciało w zwyczajowej formacji kaskadowej. Pierwszy leciał dywizjon 266, który utrzymywał wysokość 17 000 stóp. Drugi 1000 stóp wyżej leciał dywizjon 452, a formację zamykał lecący jeszcze o 1000 stóp wyżej dywizjon 65. Spitfiry przekroczyły linię brzegową w okolicach Dunkierki. Nad Francją dywizjony zaczęły patrolować w trzech różnych miejscach. Krążący między Dunkierką, Popperinghe i Cassel dywizjon 266 widział w oddali 4 do 5 grupek Messerschmittów, ale nie zbliżyły się one do Brytyjczyków i walk nie nawiązano. Patrolując w okolicach Popperinghe „dwieście sześćdziesiąty szósty” został zaatakowany przez Messery. Jeden z pilotów zdołał ostrzelać jakiegoś Bf 109, ale bez widocznych efektów. Z kolei Niemcy trafili jednego ze Spitfirów, ale uszkodzenia były niewielkie i Brytyjczyk zdołał wylądować w Manston.

Prowadzony przez S/Ldr Duttona dywizjon 452 krążył nad Lille. Lecącą po prawej stronie czterosamolotową sekcją dowodził Brendan Finucane. W pewnym momencie “Paddy” dostrzegł, jak w oddali za Spitfirami zaczynają pojawiać się obłoczki eksplodujących pocisków artylerii przeciwlotniczej. Zaraz potem dostrzegł nad obłoczkami osiem Bf 109E. Niemiecki Flak błędnie zidentyfikował lecącą eskadrę i zdemaskował ją przed Australijczykami. Stało się to w ostatniej chwili, bo niemieccy piloci już nurkowali do ataku na Spitfiry. Finucane wyrwał w prawo uchodząc z linii strzału. Atakujący go Messerschmitt nie próbował wykręcać za nim, tylko kontynuował nurkowanie próbując ujść z miejsca starcia. Irlandczyk skręcił w jego kierunku i ruszył za nim w pościg. Doszedł go od jego tylnej ćwiartki i z odległości 150 jardów oddał trzysekundową serię. Niemiec wyskoczył ze spadochronem, co potwierdził Sgt James N. Hanigan. Walka nie była jednak jednostronna, bo w ataku tym piloci Luftwaffe zestrzelili Spitifra pilotowanego przez Sgt. Alexandra C. Robertsa. Musiał on skakać ze spadochronem, ale dzięki pomocy francuskiego ruchu oporu uniknął niewoli i wrócił później do Anglii.

Jeszcze bardziej intensywne walki stoczyło w tej operacji skrzydło Biggin Hill. Jego piloci zgłosili 5 – 2 – 4 zwycięstw przy stracie jednego Spitfira, którego pilot trafił do niewoli i z powodu odniesionych ran amputowano mu rękę i nogę. 

Kolejna pozowana sesja fotograficzna, w której wziął udział Brendan Finucane. Tym raz w składzie australijskiego dywizjonu 452. Od lewej Sgt Alexander C. Roberts, Sgt Richard G. Gazzard, F/Lt Brendan E. Finucane, P/O Keith W. Truscott, Sgt Ian A. L. Milne i Frederick R. McCann.
„Naturalizm” tej scenki podkreśla fakt, że cały rządek pilotów musiał na komendę jednocześnie ruszyć, przejść jakiś metr od stojącego z nimi Spitfira Mk.IIa i uważać, żeby nie wpaść na fotografa stojącego z trzy metry prze nimi.
[Źródło: Phil. H. Listemann „The Supermarine Spitfire Mk V: The Australians”, wydawnictwo Philedition, seria SQUADRONS! Nr 42]

Kolejne dziesięć dni lipca Australijczycy spędzali głównie na lokalnych patrolach i bezowocnych startach alarmowych. Jednak 21 lipca 1941 przyniósł dywizjonowi 452 dużą zmianę. Australijczycy otrzymali rozkaz przebazowania na lotnisko Kenley na południowych obrzeżach Londynu, gdzie mieli zastąpić wycofany do Martlesham Heath 312 czechosłowacki dywizjon Hurricanów. Skrzydło Kenley było jednym ze skrzydeł 11 grupy RAF, która wzięła na siebie największy ciężar w wielkiej ofensywie powietrznej nad Francją. Po odejściu Czechosłowaków w Kenley walczyły dwa dywizjony Spitfirów – nowozelandzki dywizjon 485 i brytyjski dywizjon 602. Australijczycy nie mieli taryfy ulgowej i już na drugi dzień, to jest 22 lipca 1941 wzięli udział w operacji Circus 57 która wyjątkowo nie spotkała się z żadnym przeciwdziałaniem Luftwaffe.

Kilka pierwszych lotów w składzie skrzydła Kenley nie przyniosło Finucanowi sukcesów w walkach powietrznych. Zresztą inni piloci dywizjonu też mieli mało okazji do walk i do końca lipca dywizjon zgłosił jeszcze tylko jedno zwycięstwo powietrzne. Sytuacja uległa zmianie 3 sierpnia 1941. Tego dnia z powodu prawie całkowitego zachmurzenia RAF nie zorganizował żadnej operacji Circus. Myśliwce 11 Grupy wykonywały jednak szereg patroli nad żeglugą i misji typu Rhubarb, czyli zaczepnych wypadów nad Francję wykonywanych parami lub sekcjami myśliwców. Zadania te wykonywano bowiem zazwyczaj na niskiej wysokości, pod podstawą warstwy chmur.  Wieczorem myśliwce 11 grupy wypuściły się na dwie operacje Rodeo, czyli wymiatanie nad Francją.

O 18:45 dowodzone przez W/Cdr Johna A. Kenta skrzydło Kenley, tym razem w składzie dwóch dywizjonów (australijskiego 452 i brytyjskiego 602) wystartowało na wymiatanie nad St Omer. Dywizjon 452 leciał pierwszy i po przekroczeniu brzegów Francji obniżył lot do 11 000 stóp. Dywizjon 602 leciał nieco za nim na wysokości 13 000 stóp. Gdy Spitfiry dotarły do St Omer i John Kent dał znak do zwrotu w prawo ku wybrzeżu, dywizjon 602 został nieskutecznie zaatakowany przez cztery Bf 109. W rewanżu dwóch pilotów “sześćset drugiego” zdołało dopaść uchodzące Messery i zgłosić zestrzelenie dwóch z nich.

Dywizjon 452 również odpowiednio szybko zareagował na atak II/JG 26. Dowodzący czerwoną sekcją Brendan Finucane dostrzegł, jak pięć Messerschmittów leci w przeciwnym kierunku wyżej od prawej strony. Nie namyślając poprowadził swoją sekcję ku napastnikom. Gdy sekcja zrobiła zwrot, przed Spitfirem Finucana przemknął z lewej na prawo wrogi myśliwiec. Irlandczyk nie zdołał jednak uchwycić go w celowniku. Udało się to jednak jego skrzydłowemu Nowozelandczykowi P/O Williamowi D. Eccletonowi, który przymierzył odpowiednią poprawkę i z odległości 350 jardów odpalił ku Messerowi trzysekundową serię. Widział, jak Bf 109 przewraca się na plecy i płonąc spada w dół. Zgłosi go jako zestrzelonego na pewno.

Finucane tymczasem pogonił za innym Messerschmittem, przeleciał za nim przez obłok chmur kierując się smugami kondensacyjnymi tworzonymi przez ścigany samolot. Gdy obaj wypadli z chmury Finucane zorientował się, że znajduje się 200 jardów za ogonem Messera. Po trzysekundowej serii “Paddy” zaobserwował jak z wrogiej maszyny bucha płomień i zwala się ona w dół. Po powrocie zgłosi pewne zestrzelenie jednego Bf 109.

Zaraz po tej walce Finucane dojrzał, jak nieco wyżej krążyło osiemnaście Messerów, zapewne czekając na rozkazy dowódcy. Wiedząc, że za sobą ma sześć innych Spitfirów z “czterysta pięćdziesiątego drugiego” Finucane ruszył do ataku. Wybrał ostatniego Messerschmitta i odpalił w jego kierunku salwę z karabinów maszynowych. Niemiecki pilot wykazał się refleksem i wyrwał w bok unikając trafienia. “Paddy” przeniósł ogień na kolejnego Bf 109 i dojrzał, jak jego dwusekundowa seria trafia w cel wyrywając kawałki poszycia z usterzenia niemieckiej maszyny. Finucane opisze potem, że Messer zwalił się w niekontrolowany sposób ku ziemi i zgłosi zwycięstwo prawdopodobne.

W całej walce skrzydłu Kenley przyznane zostaną cztery pewne i jedno prawdopodobne zwycięstwa. Była to jednak bardzo optymistyczna ocena tego starcia, bo Niemcy stracili jednego Bf 109E z II/JG 26, który został uszkodzony i musiał lądować przymusowo koło Calais.

Na przełomie pierwszego i drugiego tygodnia sierpnia do dywizjonu 452 zaczęły trafiać pierwsze Spitfiry Mk.Vb, ale nie były one jeszcze kompletnie wyposażone i ich dostosowanie miało zająć parę dni. Do lotów bojowych w dalszym ciągu używano więc Spitfire Mk.IIa.

9 sierpnia 1941 RAF wykonał dwie duże operacje ofensywne. Przed południem uruchomiono operację Circus 68, a po południu duże wymiatanie nad Francją, czyli operację Rodeo. Dywizjon 452 wziął udział w tej pierwszej. Jej trzonem była wyprawa pięciu Blenheimów z dywizjonu 226, które miały zbombardować rafinerię Gosnay w Béthune. W bezpośredniej osłonie bombowców leciało skrzydło North Weald, a górną eskortę zapewniało skrzydło Hornchurch. Wymiatanie nad celem wykonywały skrzydła Tangmere, Northolt i Kenley (australijski dywizjon 452, nowozelandzki dywizjon 485 i brytyjski dywizjon 602).

Bombowce doleciały nad cel bez problemu, bo wszystkie ataki Messerschmittów udaremniły myśliwce ze skrzydeł eskorty. Jednak cel był całkowicie zasnuty chmurami i Blenheimy skierowały się nad Gravelines, i tam zrzuciły bomby w miejscu, gdzie powinien znajdować się Grand-Fort-Philippe, choć on też był przesłonięty chmurami.

Niemcy zdawali sobie już wtedy sprawę, że głównym celem operacji Circus było angażowanie w walce myśliwców Luftwaffe, a naloty nielicznych bombowców były jedynie pretekstem do poderwania wroga do walki. Często więc po starcie piloci Messerschmittów wznosili się jak najwyżej i czekali na dywizjony mające wymiatać nad celem. Tak też stało się 9 sierpnia. Gdy skrzydła Tangmere, Hornchurch i Kenley zbliżały się w okolice St Omer nad nimi czekało już około 100 Bf 109. Skrzydło Tangmere stoczyło bardzo gwałtowną walkę, po której Brytyjczycy zgłoszą cztery pewne zwycięstwa, ale po analizie meldunków i filmów z fotokarabinów liczba ta zostanie zwiększona od sześciu zwycięstw. Straty własne wyniosły dwa samoloty, ale w jednym z nich zestrzelony został dowódca skrzydła, słynny beznogi as W/Cdr Douglas R. S. Bader. Jak się dzisiaj przypuszcza, został on zresztą omyłkowo zestrzelony przez F/Lt Lionela H. Cassona, który za chwilę stał się drugą ofiarą tego lotu. Na szczęście obaj piloci ratowali się skokiem ze spadochronem, choć resztę wojny spędzą w niewoli.

Skrzydło Kenley nie miało łatwiej. Na czele formacji, na wysokości 20 000 stóp leciał dywizjon 452, a z tyłu 2 000 stóp wyżej i nieco po lewej dywizjon 602. Na końcu i jeszcze wyżej lecieli Nowozelandczycy z dywizjonu 485. Przelatując przez chmury dywizjon 485 stracił jednak kontakt z całą formacją i pokrążywszy zawrócił do Anglii. Gdy skrzydło Kenley doleciało do Béthune i zaczęło zawracać ku Kanałowi Niemcy zaatakowali. Małe formacje Messerschmittów jedna po drugiej zaczęły spływać na prowadzący dywizjon 452. Robiąc uniki Australijczycy podzieli się na dwie mniejsze grupy. Brendan Finucane dowodził sekcją czerwoną. Lecąca za nim sekcja żółta P/O Raymonda E. Thorolda-Smitha utrzymała się w szyku za “Paddym”. Pozostałe sekcje odbiły jednak w inną stronę.

W pewnej chwili Finucane dostrzegł poniżej osiem Bf 109 i dał sygnał do ataku. Obie sekcje – czerwona i żółta – rzuciły się w dół za Messerschmittami. Niemcy nie podjęli walki i zanurkowali. “Paddy” wziął na celownik jednego z Messerów, trafił go i widział jak spada płonąc. Zaraz potem zobaczył dwa inne myśliwce Luftwaffe po lewej. Skierował się ku temu lecącemu z tyłu i trafił go celnie, po czym dostrzegł jak jego ofiarę wykańcza z odległości 25 jardów Thorold-Smith. Sekundy potem Finucane dostrzegł, jak Sgt Keith B. Chisholm atakuje inną maszynę i pomógł mu ją wykończyć. Po powrocie zgłosi jedno pewne zwycięstwo indywidualne i dwa pewne zespołowe. Jedno pewne zwycięstwo zgłosił też P/O Keith W. “Bluey” Truscott. Dwa zwycięstwa zespołowe zgłosił Sgt. Keith B. Chisholm, a po jednym zespołowym P/O Raymond E. Thorold-Smith i P/O Donald E. Lewis. Dywizjon 602 też włączył się do walki. Jego dowódca S/Ldr Alan C. Deere zgłosił trzy Messery uszkodzone, a dowódca eskadry F/Lt Thomas D. Williams prawdopodobne zwycięstwo nad Bf 109.

Wyniki walki dywizjonu 452 wyglądały spektakularnie. Jego piloci zgłosili łącznie pięć pewnych zwycięstw powietrznych potwierdzając sobie nawzajem raportowane zestrzelenia. Prawda była jednak mniej różowa, bo Niemcy nie przyznają się do żadnych strat poniesionych w tej walce. Co gorsze, aż trzech Australijczyków z sekcji żółtej i czerwonej nie wróciło do Anglii. P/O Justin H. O’Byrne i Sgt. Christopher G. B. Chapman dostali się do niewoli. Sgt. Gerald B. Haydon wyskoczył, ale zbyt nisko i spadochron nie zdążył się w pełni otworzyć. Haydon umrze od ran kilka godzin później. Czwarty pilot Sgt Richard G. Gazzard zdołał dociągnąć mocno postrzelanym Spitfirem i wylądować przymusowo w Lympne.

Analizujący tę walkę australijski historyk Anthony Cooper, który bardzo krytycznie ocenia samego Finucana, nie szczędził gorzkich słów o starciu dywizjonu 452 w operacji Circus 68. Na podstawie raportów doszedł do wniosku, że popełniono wtedy błąd za błędem. Po pierwsze Finucane dał rozkaz do ataku bez lepszego rozpoznania sytuacji i nie widział czających się wyżej innych Messerschmittów. Mogła to być zresztą typowa pułapka z przynętą na brytyjskie myśliwce, nagminnie zasadzana w tych czasach przez JG 26 i JG 2. Po drugie dowódcy sekcji i par w pogoni za zwycięstwami zupełnie zignorowali to, co się dzieje z ich skrzydłowymi. I to właśnie czterej skrzydłowi w tych dwóch sekcjach padli ofiarą niemieckich myśliwców.

Jednak oficjalnie mimo tych wątpliwości Brendan Finucane został odznaczony drugim krzyżem Distinguished Flying Cross. W uzasadnieniu podano, że „ten oficer dowodził swoją eskadrą z wielką werwą, determinacją i odwagą w obliczu wroga. Od lipca 1941 r. zniszczył trzy samoloty wroga i pomógł w zniszczeniu kolejnych dwóch. Porucznik lotnictwa Finucane w dużej mierze przyczynił się do budowania ducha walki w jednostce”.

Udostępnij: