Spitfire Mk.Vb, 317 Sqn, Exeter, Anglia, Stanisław Brzeski (Eduard 1/48)

Pilot
Stanisław Brzeski był od początku związany z wileńskimi jednostkami. Choć pochodził z Kielecczyzny, to przez II wojną światową jako kapral pilot dostał przydział do 152 eskadry III/5 wileńskiego dywizjonu myśliwskiego. W wojnie obronnej zestrzelił jeden balon obserwacyjny zespołowo i jeden indywidualnie. Zgłosił też zestrzelenie jednego He 111. Żadne z tych zwycięstw nie zostało odwzorowane na Liście Bajana.
W maju i w czerwcu 1940 Brzeski walczył w składzie “klucza Jastrzębskiego”, który został przydzielony do wyposażonej w Bloche MB.152 grupie GC II/1. Grupa ta miała za zadanie obrony powietrznej Paryża. Niemcy przez dłuższy czas powstrzymywali się przed bombardowaniem stolicy Francji, a jak już tego dokonali, to załamywanie się frontu spowodowało chaotyczne przerzucanie GC II/1 na coraz to nowe lotniska. Choć Brzeski wykonał pewną ilość lotów bojowych, to żadnego wrogiego samolotu trafić mu się nie udało.
Jak większość polskich pilotów z Francji uciekł do Wielkiej Brytanii. Tam jednak otrzymał przydział do formowanego nocnego dywizjonu 307. Choć sprzeczne są relacje, czy Brzeski chciał zostać nocnym myśliwcem, czy wręcz przeciwnie, ostatecznie razem z grupą innych pilotów odszedł z “trzysta siódmego” i trafił do odpoczywającego po Bitwie o Anglię dywizjonu 303. Stąd wysłano go na praktykę do 245 dywizjonu w Irlandii Północnej, a jeszcze przed końcem 1940 roku do stacjonującego na I linii w 11 grupie Fighter Command dywizjonu 249. Tam w pierwszych lotach nad kontynentem w 1941 roku uzyskał na Hurricane Mk.I pierwsze zwycięstwo powietrzne.
Pod koniec lutego 1941 Brzeski wrócił do “Wilniuków”, którzy tym razem odtwarzali swoje historyczne tradycje formując 317 wileński dywizjon myśliwski. W „trzysta siedemnastym” Brzeski walczył początkowo na Hurricanach I i to na nich odniósł dwa zespołowe zwycięstwa. Potem dywizjon na krótko przesiadł się na Hurricany Mk.II, a w końcu w listopadzie 1941 otrzymał Spitfiry Mk.Vb.
Przez 10 miesięcy Brzeski latał z “Wilniukami” nad Francję dodając do swojego konta pięć kolejnych indywidualnych zwycięstw i jedno uszkodzenie. Niestety w marcu 1942 wspólnie z Sgt. Malinowskim zestrzelił omyłkowo cywilnego Liberatora BOAC. Polaków uniewinniono, bo tragedia ta była efektem splotu zaniedbań i fatalnych zbiegów okoliczności. W czerwcu 1942 Brzeski został awansowany do stopnia oficerskiego (Pilot Officer). We wrześniu 1942 Brzeski zakończył turę bojową i trafił jako instruktor do 58 OTU.
Do latania operacyjnego wrócił w kwietniu 1943, ale tym razem skierowano go do 302 dywizjonu myśliwskiego, też wyposażonego w Spitfiry Mk.V. Tam Brzeski odniósł jedno pewne i jedno prawdopodobne zwycięstwo. We wrześniu 1943 “trzysta drugi” przejął od dywizjonu 316 Spitfiry Mk.IX i na tym typie Brzeski odniósł jeszcze jedno, ale już ostatnie zwycięstwo prawdopodobne.
W grudniu 1943 Brzeskiego awansowano do stopnie Flight Lieutnanta (kapitan) i wysłano do Irlandii Północnej, aby objął tam dowodzenie eskadrą “B” w odpoczywającym w Ballyhalbert dywizjonie 303. Odzyskujący siły “trzysta trzeci” latał wtedy na doskonale mu znanych Spitfirach Mk.V. W kwietniu 1944 dywizjon postawiono w stan gotowości i przerzucono na południe Anglii, aby stamtąd wspierał lądowanie w Normandii, choć ani nie przezbrojono go w lepsze samoloty, ani nie wcielono do 2 Tactical Air Force. Po okresie trenowania działań połączonych z marynarką wojenną i armią lądową piloci dywizjonu 303 zaczęli działania zaczepne, w tym ataki na cele naziemne w północnej Francji. Podczas jednego z takich lotów, 21 maja 1944, czyli twa tygodnie przed inwazją, Brzeski został zestrzelony przez artylerię przeciwlotniczą i trafił do niewoli. Resztę wojny przesiedział w niewoli, w słynnym Stalag Luft III w Żaganiu.
Po wojnie wrócił do Wielkiej Brytanii, do żony i córki i służył w RAF jako kontroler lotu. Zmarł w 1972 roku.
Bardziej szczegółowo losy i osiągnięcia Brzeskiego opisałem w tym artykule:
Samolot
Prawdopodobnie pierwszym “osobistym” samolotem Brzeskiego w dywizjonie 317 stał sie Spitfire Mk.Vb W3424 JH-Q. Był to samolot wyprodukowany w czerwcu 1941 przez zakłady macierzyste Vickers Supermarine w ramach pierwszej serii Spitfirów od początku budowanych jako wersja Mk.V. Wcześniej Supermarine konwertował do standardu Mk.V Spitfiry, które zamawiano jako Mk.I i zaczynano produkować jako Mk.I. Początkowo służył w dywizjonie 616, a w lipcu 1941 został skierowany do Westland, prawdopodobnie do remontu. 1 listopada 1941 W3424 został przyjęty do służby w 317 dywizjonie i latał w nim do 3 maja 1942, kiedy to podczas startu do operacji Rodeo 13 Brzeski wpadł w dziurę na pasie startowym i złamał w nim podwozie. Naprawy uznano za niecelowe i 29 maja 1942 samolot został skasowany ze stanu.

[Źródło: Wojtek Matusiak “Supermarine Spitfire V, vol.2”, Wydawnictwo Stratus, seria “Polskie Skrzydła”/”Polish Wings” nr 30]
Nie wiadomo ile w sumie lotów Brzeski wykonał na W3424, bo jak wspomniano dywizjon 317 rejestrował w księdze operacyjnej tylko loty operacyjne i bojowe. Tych zaś Brzeski na W3424 wykonał trzynaście. To na tej maszynie 6 grudnia 1941 zestrzelił nad cieśniną Plymouth Junkersa Ju 88. Oprócz Brzeskiego na W3424 latali również inni lotnicy, w tym “celebryci” tych czasów. Jedną misję bojową wykonał na nim dowódca skrzydła W/Cdr Tadeusz Rolski, a dowódca 317 dywizjonu S/Ldr Stanisław Skalski użył go do sześciu lotów operacyjnych.
Jak inne samoloty z wczesnej serii produkcyjnych W3424 starszy wiatrochron z zewnętrzną dosztukowaną szybą pancerną i limuzynkę “Malcolma”, ale jeszcze z płaskimi bocznymi ściankami. Oryginalnie samolot posiadał śmigło De Havilland 5/39 “Bracket type” z wąskimi łopatami i krótkim ostro zakończonym kołpakiem. Na zachowanych zdjęciach ze służby w 317 dywizjonie widać jednak, że śmigło to wymieniono na De Havilland Hydromatic – licencyjnie produkowane śmigło o stałej prędkości Hamilton Standard ze hydraulicznym mechanizmem ustawiania skoku. To te śmigła świetnie sprawdziły się w obronie Malty i doprowadziły do serii katastrof w walkach z Japończykami nad portem Darwin. Wymiana śmigieł DH Bracket na DH Hydromatic była realizowana za zaleceniem modyfikacji 479 z 30 grudnia 1941, więc śmigło to było zapewne wymienione już podczas służby w dywizjonie 317.

[Źródło: Wojtek Matusiak “Supermarine Spitfire V, vol.2”, Wydawnictwo Stratus, seria “Polskie Skrzydła”/”Polish Wings” nr 30]
Na zdjęciach widać też, że W3424 miał rury wydechowe z końcówkami w kształcie “rybich ogonów” (“fish tail” exhaust).
Samolot ten opuścił fabrykę w kamuflażu Temperate Land Scheme, czyli plamami Dark Green i Dark Earth od góry i ze spodem Sky. W sierpniu kamuflaż Fighter Command zmieniono na Day Fighter Scheme, czyli plamy w kolorach Dark Green i Ocean Grey od góry ze spodem Medium Sea Grey. Malowanie to naniesiono z całą pewnością w zakładach remontowych przed dostarczeniem do dywizjonu 317. U “Wilniuków” namalowano litery kodowe JH-Q, szachownice na nosie i dość nietypową formę godła 317 dywizjonu, w której kondor miał bardzo ciemne, a może nawet czarne skrzydła. Co ciekawe, dokładnie taką samą wersję kondora namalowano na Spitfire Mk.Vb AD350 JH-S Henryka Szczęsnego, czy na AD269 JH-B.
Osobiste oznaczenie Brzeskiego, to oczywiście stylizowane imię “Sheila”, gdzie “S” miał postać węża. Imię to pojawiło się na Spitfire W3424 dość późno i zgodnie z praktyką w 317 dywizjonie powinno raczej widnieć na obu stronach, choć na zdjęciach widać je tylko po prawej stronie. Na zdjęciu kolor napisu “Sheila” wygląda dokładnie tak samo jak kolor fragmentu litery “H” i zgadzam się z Robertem Grudniem, autorem profilu opublikowanego w Polskich Skrzydłach 30, że napis “Sheila” mógł być namalowany kolorem Sky. Jako ciekawostkę można potraktować fakt, że “wężowy” styl spodobał się Henrykowi Szczęsnemu, bo napis “Hesio” na jego późniejszym Spitfire BL543 JH-S miał już dokładnie taką samą formę.

[Źródło: Wojtek Matusiak “Supermarine Spitfire V, vol.2”, Wydawnictwo Stratus, seria “Polskie Skrzydła”/”Polish Wings” nr 30]

[Źródło: farmboysandpioneers.com]
Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami w 317 dywizjonie nos Spitfira ozdobiono też małą białą swastyką symbolizującą zestrzelenie Ju 88 na tym właśnie samolocie.

[Źródło: Wojtek Matusiak “Supermarine Spitfire V, vol.2”, Wydawnictwo Stratus, seria “Polskie Skrzydła”/”Polish Wings” nr 30]
Więcej zdjęć i profile tego samolotu znajdziecie w książce Wojtka Matusiaka “Supermarine Spitfire V, vol.1”, Wydawnictwo Stratus, seria “Polskie Skrzydła”/”Polish Wings” nr 29.
Model
To mój piąty Spitfire Mk.V z Eduarda. Moje doświadczenia z budowy tego modelu spisałem już wielokrotnie, najwięcej w relacji z budowy pierwszego z serii – Spitfira Mk.Vb “Screwballa” Beurlinga. Opiszę więc tu jedynie to, co było w przypadku Spitfira nieco innego, czy nowego.
Zatrzaski Dzus na osłonie silnika
Już w Spitfire Beurlinga wymieniłem część zatrzasków Dzusa (Dzus fasteners) wymodelowanych w plastiku jako wypukła faktura powierzchni. Powód tego był prozaiczny. Części tych zatrzasków brakuje albo są bardzo słabo zamodelowane z powodów technologicznych. Dotyczy to zatrzasków na grzbiecie kadłuba. Drugim powodem, było to, że źle dopasowałem dolną część osłony z filtrem Vokesa, choć w kolejnych Spitfirach udowodniłem, że to ja spowodowałem złe doklejenie tej części. Da się lepiej.
Nie inaczej było ze Spitfirem Brzeskiego. Tu dolna część osłony nie miała oczywiście filtra pustynnego, ale i tak przykleiłem ją fatalnie źle i byłem zmuszony to intensywnej obróbki miejsca łączenia, co miało zgolić zatrzaski do zera. ALE! Wiedziałem o tym odpowiednio wcześnie i nawierciłem wiertłem 0.5mm w odpowiednich miejscach otwory korzystając z wymodelowanych zatrzasków skazanych na ścięcie i dopiero potem obrobiłem cały nos. Potem poszerzyłem otwory od zewnątrz nawiercając wiertłem 0.8mm. Zatrzaski wydrukowałem sobie na moim Phrozenie Sonic Mini 8K, a ich modele 3D są załączone jako część PME2 w zestawie wykonanych przeze mnie modeli 3D do modelu Eduarda.
To nie jest prosta sprawa, żeby rozwiercać otwory na odpowiednią głębokość i potem wsuwać zatrzaski tak, żeby nie wystawały za mało, albo za dużo. Mnie się to średnio udawało i musiałem część zatrzasków wyciągać igłą niszcząc je kompletnie i korzystając z nowych, a część nie wlazła odpowiednio głęboko i musiałem je spiłowywać. Odrobiną usprawnienie tego procesu jest naklejenie wokół miejsca zatrzasku kawałku folii Oramask z otworem pośrodku i używać jej jako “stopera” przy wciskaniu czymś płaskim zatrzasku do kadłuba.
Wyloty kanałów podgrzewających broń pokładową
Umieszczenie broni pokładowej w skrzydłach Spitfirów wymagało zabudowę systemu jej podgrzewania. Były to kanały rozprowadzające gorące powietrze z chłodnicy pod lewym skrzydłem. Wyloty znajdowały się na końcówkach skrzydeł od spodu, mniej więcej dokładnie pośrodku malowanych tam potem dużych kokard typu “A”. Wyloty były osłonięte trójkątnymi owiewkami, które nie były symetryczne. Na lewym skrzydle owiewka była krótsza, na prawym dłuższa. Te charakterystyczne owiewki pojawiły się bardzo wcześnie, mniej więcej po wyprodukowaniu 12 pierwszych Mk.I. Potem zresztą te pierwsze Mk.I były modyfikowane i one również zostały wyposażone w wyloty z owiewkami.
Dużo później, przy okazji zmiany przebiegu kanałów grzewczych, wyloty te były zaślepiane, a owiewki likwidowane. Prawdopodobniej było robione to w ramach modyfikacji 598 z 10 marca 1942. Na zdjęciach Spitfirów z nowymi kokardami “C” wprowadzanymi w kwietniu 1942 często widać ślady tych przeróbek.
Ja założyłem, że na Spitfire W3242 ze starymi znakami typu “A” te wyloty jeszcze są, ale zamiast wykorzystywać części Eduarda zastosowałem części drukowane w 3D (P72 i P73).
Po próbach doszedłem do wniosku, że owiewki najlepiej drukować poziomo, ale do góry nogami. Żeby potem łatwo obrobić miejsca usunięcia podpór zaprojektowałem klocek (PME7), w który wkłada się owiewki i ściera końce podpór papierem ściernym lub gąbką ścierną. Trzeba to robić dość intensywnie, bo potem po pomalowaniu wszelkie nierówności wyłażą bezlitośnie.
A, jeszcze jedno. Do montażu zestawowych owiewek Eduard zaprojektował po dwa otwory do przewiercenia w skrzydle (przednie i tylne). Owiewki 3D są puste w środku i do ich montażu należy wywiercić jedynie otwory z przodu, tylne zostawiając zaślepione.

Kamuflaż
Kamuflaż Spitfire malowałem z ręki. Spitfire W3242 opuścił fabrykę Supermarine w kamuflażu Temperate Land Scheme, ale przed dostarczeniem do 317 dywizjonu był już przemalowany na kolory Day Figher Scheme, prawdopodobnie w fabryce Westlanda. Widać, że oryginał też malowano z ręki i wydaje się, że nie odtworzono większości napisów eksploatacyjnych.
Model malowałem jak zwykle lakierami MRP.
| Lakier aluminiowy do wnętrz | Tamiya LP-11 Silver | Kolor kokpitu, wnęk podwozia, podwozia | |
| Grey Green | MRP-111 Interior Grey Green | Elementy kokpitu | |
| Ocean Grey wersja podstawowa | 3 * MRP-113 Ocean Grey WWII 1 * MRP-120 PRU Blue | Podstawowy kolor Ocean Grey w kamuflażu | |
| Ocean Grey wersja ciemniejsza | 6 * MRP-113 Ocean Grey WWII 2 * MRP-120 PRU Blue 1 * MRP-255 Black Night WWII | Ciemniejsza wersja Ocean Grey do cieniowania | |
| Ocean Grey wersja jaśniejsza | 3 * MRP-113 Ocean Grey WWII 1 * MRP-120 PRU Blue 1 * MRP-364 Light Grey FS 36495 | Jaśniejsza wersja Ocean Grey do cieniowania | |
| Dark Green wersja podstawowa | MRP-110 Dark Green BS641 | Podstawowy kolor Dark Green w kamuflażu | |
| Dark Green wersja ciemniejsza | 3 * MRP-110 Dark Green BS641 1 * MRP-424 D1 Nohryokukoku Shoku (Deep Black Green) | Ciemniejsza wersja Dark Green do cieniowania | |
| Dark Green wersja jaśniejsza | 3 * MRP-110 Dark Green BS641 1 * MRP-102 Green FS34102 | Jaśniejsza wersja Dark Green do cieniowania | |
| Medium Sea Grey wersja podstawowa | MRP-112 Medium Sea Grey | Podstawowy kolor Medium Sea Grey na dolnych powierzchniach | |
| Medium Sea Grey wersja ciemniejsza | MRP-100 Dark Gull Grey FS 36231 | Ciemniejsza wersja Medium Sea Grey do cieniowania | |
Medium Sea Grey wersja jaśniejsza | MRP-392 Pearl Gray FS 26493 | Jaśniejsza wersja Medium Sea Grey do cieniowania | |
| Identification Yellow | MRP-309 Giallo Cromo | Żółty w znakach rozpoznawczych | |
| Dull Blue | MRP-158 Morning Blue JASDF | Granatowy w znakach rozpoznawczych typu C1 na kadłubie, C na dolnych powierzchniach skrzydeł, w Fin Flash oraz do cieniowania znaków typu B na górnej powierzchni skrzydeł. | |
| Dull Blue wersja wypłowiała | MRP-124 Marking Blue | Podstawowa wersja koloru granatowego w znakach typu B na górnej powierzchni skrzydeł. | |
| Biały | MRP-135 ANA 601 Insignia White | Biały w znakach rozpoznawczych typu C1 na kadłubie, typu C na dolnej powierzchni skrzydeł i Fin Flash. | |
| Dull Red | MRP-123 Marking Red | Czerwony w znakach rozpoznawczych typu C1 na kadłubie, typy C na dolnych powierzchniach skrzydeł i Fin Flash, oraz ciemniejsza wersja czerwonego do cieniowania znaków typu B na górnej powierzchni skrzydeł. | |
| Dull Red wersja wypłowiała | 2 * MRP-123 Marking Red 1 * MRP-130 Salmon Pink | Podstawowa wersja wypłowiałego koloru czerwonego w znakach typu B na górnej powierzchni skrzydeł. | |
| Sky | MRP-118 Sky WWII RAF | Litery kodowe JH-Q, pas wokół tyłu kadłuba, kołpak śmigła i napis „Sheila”. |
Sheila
Od samego początku wiedziałem, że największym problemem w budowie całego modelu będzie wykonanie napisu “Sheila”. Według Roberta Grudnia, który jest autorem pięknego profilu W3242 w Polskich Skrzydłach 30, napis “Sheila” był namalowany farbą Sky. I patrząc na zdjęcia muszę się z nim zgodzić. To najbardziej prawdopodobna teoria, bo poziom szarości napisu jest dokładnie taki sam jak odcień szarości litery “H” na zdjęciu. Na zdjęciach innych Spitfirów dywizjonu też widać tę prawidłowość, że kolor indywidualnych imion wyglądał tak samo jak kolor liter kodowych.
Wydrukować napisu w kolorze Sky bez widocznego rastra nie byłem w stanie. Dlatego tak jak w przypadku Hurricana Kuttelwaschera poprosiłem o pomoc Irka Targonia, który wyciął mi ploterem laserowym napis “Sheila” w taśmie kabuki. Tak jak w Hurricane najlepiej wyszła wersja napisu, którą pocieniłem o 0.060mm, żeby dać miejsce na grubość wiązki lasera.
Jak zwykle przy laserowym cięciu kabuki na krawędziach zebrał się przypalony lecz ciągnący się klej. Żeby go usunąć przeniosłem maski na arkusik maki Oramask i tam wymyłem je benzyną do zapalniczek Ronsonol. Mimo umycia maski dalej trzymały się podłoża po naklejeniu na model.
Napis “Sheila” jest jednak na tyle filigranowy, że po zdjęciu masek nie obeszło się bez poprawek. Wykonałem je pędzelkiem w użyciem farb Sky i Dark Green z palety AK Interactive 3G. Malarz ze mnie kiepski i efekt nie jest powalający, ale to jedyny pomysł na wykonanie tego napisu, jaki mi przyszedł do głowy.

Oznakowanie
Znaki rozpoznawcze na modelu namalowałem z wykorzystaniem masek. Ze względu na wypukłe nity na kadłubie zamiast zwyczajowych masek wycinanych w folii Oramask, tym razem użyłem żółtej taśmy kabuki produkcji MRP. Tak samo namalowałem litery kodowe. Mimo tego, że litery projektowałem w Corel DRAW na bazie zdjęć, to wyszły one nieco zbyt grube. Jeśli ktoś będzie wykorzystywał wzory masek, które załączam, to radziłbym nieco pocienić kreski liter. Nietypowe godło 317 dywizjonu, w którym kondor ma ciemne (czarne?) skrzydła, numer seryjny oraz swastyki oznaczające zestrzelonego Ju 88 drukowałem jako kalkomanie.
Mechanizm odrzucania owiewki
Modyfikacja 468 z 21 października 1941 zaleciła montaż instalacji łatwego odrzucania owiewki opracowaną przez firmę Martina Baker. Z zewnątrz objawiała się ona montażem po obu strony limuzynki prętów ją przytrzymujących, które można było wyczepić ciągnąc za kulowy uchwyt przymocowany koło uchwytu przesuwania limuzynki na szczycie jej ramy.

[Źródło: Paul H. Monforton „Spitfire Mk.IX & XVI Engineered”]
W poprzednich modelach Spitfirów, które robiłem, mechanizm Martina Bakera powinien już być zainstalowany fabrycznie, ale tam to przeoczyłem. Tu jednak nie mogłem się oprzeć, żeby chociaż w prosty sposób odwzorować ten pręt, bo na W3424 Brzeskiego widać, że poprawkę wykonano już w jednostce, czego skutkiem było starcie lub zmycie farby kamuflażowej z całej prawie limuzynki i ta przeróbka rzuca się po prostu w oczy.
Nie robiłem miniatury całego systemu Marking Baker, a same najbardziej widoczne poziome pręty. Wyciąłem je z srebrno niklowych prętów 0.2mm Albion Alloys i nakleiłem na limuzynkę klejem UV Ataszka.
Koła
W poprzednich modelach Spitfirów, które obrazowały samoloty z lat 1942-1943 wykorzystałem drukowane modele 3D opon z koncentrycznymi pierścieniami na bocznych ściankach. Były to opony Dunlopa wprowadzone w bliżej niesprecyzowanym czasie, ale w 1941 roku. W moim modelu postanowiłem zastosować wcześniejsze całkowite gładkie opony, choć na niektórych późnych zdjęciach W3424 widać chyba już jednak opony z pierścieniami. Było to bowiem pretekst, żeby zaprojektować do Spitfirów coś nowego. Na poniższym renderze porównanie opon z pierścieniami stosowany od pewnego okresu w 1941 roku (po lewej) i starsze gładkie opony (po prawej). Te wcześniejsze opony są w zbiorze w modelami 3D jako części PME35-A do PME35-J (to takie same opony, ale z nieco inaczej obróconym napisem “Dunlop”). Kółko ogonowe z oponami bez pierścieni to część “PME36 Tail Wheel Early”.

Drzwi kokpitu
W4324 nie ma na drzwiach łomu, choć uchwyty na ten łom się na nich znajdują. Zwraca jednak uwagę, że te uchwyty są nieco inne od standardowych. I oczywiście była to dla mnie okazja, żeby narysować w Rhino coś nowego. Drzwi do Spitfire W4342 są dodane do zbioru z plikami 3D jako część “P49-F Cockpit Door (locked) No Crowbar”.

[Źródło: Wojtek Matusiak “Supermarine Spitfire V, vol.1”, Wydawnictwo Stratus, seria “Polskie Skrzydła”/”Polish Wings” nr 29]
Śmigło De Havilland Hydromatic.
Choć Spitfire W3242 opuścił zakłady Vickers Supermarine ze śmigłem z wąskimi łopatami De Havilland 5/39 “Bracket” stosowanymi od czasów Bitwy o Anglię, to na zachowany zdjęciach widać, że ma ma już zamontowane śmigło De Havilland Hydromatic 45/5. Było to efekt modyfikacji 479 z 30 grudnia 1941, które zalecało zastosowanie tych śmigieł na samolotach produkcji Supermarine (te od Castle Bromwich miały śmigła Rotol Jablo). W modelu zastosowałem więc drukowane śmigło (części PME15, PME16, PME17, PME18), które montowałem już do Spitfirów Beurlinga i Gibbsa.

Rury wydechowe
Model 3D rur z końcówkami w kształcie rybich ogonów wykonałem już dawno. Niemniej podczas prac nad Spitfirem Brzeskiego postanowiłem go dość gruntownie zmodyfikować.
Po pierwsze rury wydechowe w Spitfirach powinny być lekko pochylone w dół. Nie znalazłem nigdzie informacji o informacji o jaki kąt, ale w nowym modelu założyłem pochylenie 10°.
Po drugie przesunąłem kolektor o 0.6mm do tyłu. Moim zdaniem teraz lepiej odpowiada oryginałowi.
Po trzecie wzmocniłem całą dolną część wydechów wstawiając belkę łączącą gniazda rur. Wcześniejszy układ był dość podatny na złamania.
Po czwarte zaokrągliłem dolną część kolektora. Wbrew moim wcześniejszym założeniom ten dół jednak w modelu widać, a w oryginale to zaokrąglenie występowało.
Po piąte przerobiłem kołki wciskowe. Teraz powinny się lepiej, a zarazem dość ciasno wsuwać do kadłuba tak, żeby nie trzeba ich było smarować klejem.
Po szóste zastąpiłem dość chaotyczny system podpór nowym, bardziej uporządkowanym układem.
Na poniższym renderze chyba dość dobrze widać wszystkie te zmiany oprócz zmienionych podpór. Na górze stary model, który opublikowałem w 2022 roku, na dole nowy model, który można znaleźć w zaktualizowanym archiwum (S30, S26, S28 i S32, S26, S28). Jednocześnie wymieniłem też wydechy z kanałem podgrzewania uzbrojenia (S5, S26, S28 i S6, S26, S28) i wydechy z uciętym kanałem podgrzewania (PME23, PME24).

Pliki 3D do ściągnięcia
W poniższym archiwum znajdziecie pliki w formacie STL ze wszystkimi detalami, które zaprojektowałem i użyłem w tym modelu. To jest to samo archiwum, które podlinkowuję we wszystkich relacjach z budowy Spitfirów z Eduarda. Możecie z niego korzystać do woli, ale wspomnijcie proszę źródło zgodnie z licencją Creative Commons CC-BY. Link do licencji tutaj: https://creativecommons.org/licenses/by/4.0.
Spis wszystkich elementów w pliku 7z jest w tym arkuszu Google Sheets:
https://docs.google.com/spreadsheets/d/1c2f4knieeoLvKBw9xNXfC7iaj4Gsbqd_Gh6GKFuxjNY/edit?usp=sharing
Ostatnia aktualizacja modeli 3D w powyższym pliku – 15 grudnia 2025. Patrz opisy w Google Sheets.
(UWAGA: w pliku z 12 grudnia 2025 brakowało części PME28. Teraz jest już uzupełniona)
Maski do ściągnięcia
W poniższym pliku znajdziecie wzory oznakowania do wycięcia z masek i do wydrukowania, które zastosowałem w modelu. W archiwum 7-Zip są rysunki w formacie CorelDRAW X5 i w formacie EPS:
Podsumowanie
Spitfire W3424 to mój piąty Spitfire Mk.Vb z Eduarda, ale pierwszy z wczesnym wiatrochronem i wczesną limuzynką. Największym problemem w jego budowie było namalowanie napisu „Sheila”. Wyszło jak wyszło, ale mam na półce Spitfira najskuteczniejszego asa „Wilniuków” i jednego z dwóch czołowych polskich asów na wersji Mk.V. Sam model nieodmiennie polecam. To moim zdaniem najlepszy model Spitfira Mk.V w skali 1/48 na rynku (przynajmniej w czasie pisania tego artykułu w 2025 roku).
Galeria
Zdjęcia końcowe w galerii wykonałem aparatem Nikon D5600 i obrobiłem w Photoshopie z pluginem TopazLabs Sharpen AI.































