Modele samolotów

Hurricane Mk.IIc, 257 Sqn, Coltishall, Anglia, Roland Robert Stanford Tuck (Arma Hobby 1/48)

Pilot

Robert Stanford Tuck był jednym z czołowych asów RAF początkowego okresu wojny. Wyróżnił się podczas akcji nad Dunkierką w maju 1940 roku, walcząc na Spitfirach w 92 “East India Squadron”, gdzie dowodził jedną z eskadr. Po zakończeniu kampanii francuskiej dorzucił parę zwycięstw w początkowych fazach Bitwy o Anglię, stacjonując z tym dywizjonem w Pembrey w Walii.
Jednak to kolejny przydział stał się kamieniem węgielnym jego legendy. We wrześniu 1940 roku został w trybie pilnym skierowany do uzbrojonego w Hurricany 257 “Burma Squadron”, gdzie miał przejąć dowodzenie po nieudolnym S/Ldr Hillu Harknessie. Harkness doprowadził dywizjon do stanu regularnej “smuty”. Morale spadło do zera, piloci nie wykonywali rozkazów, dywizjon ponosił znaczne straty, prawie nie odnosząc sukcesów. I Tuckowi udało się bardzo szybko wyciągnąć jednostkę z zapaści. Z czarnej owcy RAF “Burma Squadron” przekształcił się w zgrany i skuteczny dywizjon.
W 257 dywizjonie Tuck służył do początku lipca 1941, kiedy to spotkał go zasłużony awans i powierzono mu dowodzenie nad uzbrojonym w Hurricany i Spitfiry skrzydłem Duxford. Tam odniósł ostatnie dwa zwycięstwa i odszedł na odpoczynek. Jesienią 1941 roku wraz z kilkoma innymi zasłużonymi bohaterami RAF, wyjechał do Stanów Zjednoczonych z propagandową misją łącznikową. Po powrocie powierzono mu dowodzenie skrzydłem Biggin Hill, ale w tej turze długo się nie nawalczył. W styczniu 1942, podczas misji typu Rhubarb został zestrzelony przez Flak i trafił do niewoli.
W 1945 po ucieczce z pochodu jeńców ewakuowanych przez Niemców ze Stalag Luft III w Żaganiu wybrał się w długą podróż na wschód ze Zbigniewem Kustrzyńskim z dywizjonu 303, z którym zaprzyjaźnił się w niewoli. W ogóle Tuck miał w karierze dużo kontaktów z Polakami i nawet potrafił łamaną polszczyzną się z nimi porozumieć. Po krótkim pobycie w Częstochowie para lotników dotarła do Lwowa, potem do Odessy, skąd na pokładzie angielskiego statku dotarła do Neapolu, a stamtąd do Anglii.
Po wojnie Tuck służył w RAF jeszcze cztery lata, żeby przejść do cywila i ostatecznie zostać hodowcą pieczarek.
Tuckowi zaliczono 29 pewnych zwycięstw (27 indywidualnych i 2 zespołowe), ale archeologowie pomogli mu powiększyć tę liczbę do 30 pewnych zwycięstw (28 + 2), co zostało oficjalnie uznane przez RAF w 1982 roku. W lecie 1941 roku, po zakończeniu służby w Duxford Wing, Tuck był drugim najskuteczniejszym asem RAF po Adolphie G. “Sailorze” Malanie. Najciekawsze w tym jest to, że oprócz krótkiego okresu ewakuacji Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego z Dunkierki wszystkie pozostałe zwycięstwa Tuck odnosił, nie stacjonując w epicentrum działań. Początkowo było to Pembrey w Walii, a potem Coltishall w Norfolk i Duxford w Cambridgeshire.

Jeśli chcecie przeczytać więcej o karierze Roberta Stanforda Tucka, zapraszam do zapoznania się tym artykułem:

Samolot

Historia Hurricana Z3088

Hurricane Z3088 „FM-A” sfotografowany podczas wizyty gubernatora Birmy 26 lipca 1941.
[Żródło: iwm.org.uk]

Hurricane Mk.IIc numer Z3088 był samolotem wyprodukowanym w zakładach Hawkera w ramach piątej serii produkcyjnej tego producenta. 30 marca 1941 został przekazany do 10 Maintenance Unit.

19 kwietnia 1941 przydzielono go do 257 dywizjonu RAF, gdzie uzyskał oznaczenia FM-Z i oddano go do dyspozycji F/Lt Petera P. Hanksa, asa kampanii francuskiej i Bitwy o Anglię z 7,883 zwycięstwami (6 indywidualnych i 4 zespołowe). Hanks wykonał na tym Hurricane 30 lotów, a w nocy z 7 na 8 maja 1941 lecąc na Z3088 Hanks zestrzelił nad Kanałem, 10 mil na południe od Lowestoft, Junkersa Ju 88. W czerwcu 1941 roku Hanks dostał rozkaz przeniesienia do dywizjonu 74. Ostatni lot na Z3088 wykonał 19 czerwca 1941. Bardzo szybko rozkaz skorygowano i Hanks trafi do 56 dywizjonu RAF. Później, w lutym 1942, Hanks zostanie dowódcą Coltishall Wing, a w sierpniu 1942 obejmie dowództwo Luqa Wing na Malcie. Zakończy wojnę z 12 833 zwycięstwami (11 indywidualnymi i 4 zespołowymi).

Odejście Hanksa zbiegło się mniej więcej z utraceniem przez Roberta Tucka jego osobistego Hurricana Mk.IIc Z3152 FM-A. Tuck wykonał na tym samolocie 39 lotów i zestrzelił na nim 21 czerwca 1941 roku 2-1-0 Bf 109, ale w tej walce Hurricane Z3152 został uszkodzony i Tuck musiał nim wodować. Jako że Z3088 FM-Z używany poprzednio przez Hanksa był jeszcze nieobsadzony, Tuck przejął go i rozkazał przemalowanie litery kodowej na FM-A. Użył go do 17 lotów, głównie przelotów z lotniska na lotnisko i lotów nieoperacyjnych. 7 lipca 1941 Robert Tuck otrzymał awans na Wing Commandera i powierzono mu dowództwo nad Duxford Wing.

Dowodzenie dywizjonem 257 przejął S/Ldr Howard “Cowboy” Blatchford. On też przejął osobistego Hurricana Tucka Z3088 i pozostawił jego dotychczasowe oznakowanie z literami kodowymi FM-A włącznie. Wcześniej, Blatchford zestrzelił w nocy z 11 na 12 maja 1941 Heinkla He 111, ale dokonał tego lecąc na Hurricane Z3183. W czerwcu 1941 Blatchford latał osiem razy na Z3088, udekorowanym jeszcze jako FM-Z. Pierwszy lot po oficjalnym przejęciu tego Hurricana od Tucka, Blatchford wykonał już 7 lipca 1944. Łącznie do 28 sierpnia Blatchford wykonał na Z3088 aż 51 lotów. Po odejściu z 257 dywizjonu Howard Blatchford uzyska miano asa z 6 zwycięstwami (5 indywidualnych i 3 zespołowe), ale zginie 3 maja 1943 roku zestrzelony przez Hansa Ehlersa.

Na przełomie sierpnia i września 1941 Hurricane Z3088 przejął dywizjon 247, który właśnie został przebazowany do High Ercall w 9 Group Fighter Command, która obejmowała tereny północno-zachodniej Anglii. Niestety, najprawdopodobniej księgi operacyjne tego dywizjonu z tego okresu się nie zachowały i nie wiadomo, czy Z3088 był wtedy przydzielony jakiemuś konkretnemu pilotowi.

17 grudnia 1941 Hurricane Z3088 został przekazany do dywizjonu 32, gdzie przydzielono go dowódcy eskadry A, Czechowi F/Lt Ondřejowi Poslužnemu. O świcie 26 czerwca 1942 roku czterosamolotowa sekcja dowodzona przez Poslužnego zaatakowała płynącą niedaleko Fécamp grupę okrętów. Hurricane Z3088 został trafiony przez Flak. Widziano, jak Poslužný wodował płonącego i dymiącego Hurricana na wodach kanału i jak wychodził z jego kokpitu. Niestety nie przeżył. Jego ciało zostało wyrzucone na brzeg w okolicach Le Touquet-Paris-Plage 4 lipca 1942. Pochowano go w Étaples.

Hurricane Z3088 „FM-A” sfotografowany podczas wizyty gubernatora Birmy 26 lipca 1941.
[Żródło: iwm.org.uk]

Szczegóły konstrukcyjne Hurricana Z3088

Z3088 był jednym z pierwszych Hurricanów uzbrojonych w działka. Według www.airhistory.org.uk było to dokładnie dwunasty seryjnie wyprodukowany Hurricane Mk.IIc. Można go obejrzeć na serii zdjęć wykonanych dla prasy podczas wizyty gubernatora Birmy Sir Archibalda Cochrane w 257 “Burma” Squadron, która miała miejsce 26 lipca 1941. Zdjęcia te można obejrzeć na stronach Imperial War Museum (iwm.org.uk). Warto zwrócić uwagę, że od prawie trzech tygodni samolot był używany przez następcę Tucka, S/Ldr Howarda Blatchforda. Jednak wygląda na to, że Blatchford nie zmienił nic w oznakowaniu poprzednika.

Zdjęcie pokazuje, że w konstrukcji nie było raczej nic nietypowego. Poniższa lista ukazuje które części wykorzystać w tym modelu:

  • Wydaje się, że samolot ten miał już standardowe rury wydechowe z wylotami w kształcie rybich ogonów. W modelu Army reprezentują je części B16, w zestawie części do druku 3D PME79 i PME80.
  • Z3088 miał zainstalowaną radiostację ultrakrótkofalową TR1133, która nie wymagała linki antenowej, a główny maszt antenowy za kokpitem nie miał na górze mocowania linki i trójkąta napinającego. Z części A58 w modelu Army należy usunąć mocowanie tak, jak to pokazano w instrukcji budowy Army. W zestawie części do druku 3D jest gotowy “goły” maszt PME56.
  • Do sterowania radiostacją w kokpicie najprawdopodobniej zainstalowano elektryczny przełącznik kanałów w miejsce starszego mechanicznego kontrolera Teleflex. W modelu Army kontroler Teleflex jest odwzorowany jako część A36, ale nowszego przełącznika kanałów nie dodano. Jest on prosty do wykonania jako prostopadłościan z plastiku z dodanymi przełącznikami i kolektorem kabli. Można też skorzystać z drukowanego elementu PME41.
  • Elektrycznemu przełącznikowi kanałów towarzyszyła manetka przepustnicy ze sterowaniem radiostacją. W modelu Army należy zmodyfikować manetkę w części A12. Można też skorzystać z gotowej kratownicy z manetką dla przełącznika kanałów PME12.
  • Jeśli wykorzystujemy drukowaną kratownicę PME12, to należy zamontować w niej panel elektryczny z dźwignią przeładowania działek PME24.
  • Mimo usunięcia linki antenowej na szczycie steru kierunku pozostał mały maszt antenowy. W modelu Army należy więc pozostawić imitację masztu na sterze A54, albo wymienić go na drukowany maszt PME7.
  • Samolot ten miał zainstalowane równoległoboczne ekrany przesłaniające pilotowi widok płomieni z rur wydechowych. W modelu Army to części A59 i A60, a w zestawie części do druku 3D części PME73 i PME74.
  • Z3088 z całą pewnością miał kółko ogonowe na wczesnej prostej goleni. W modelu Army to część A63. Można go zastąpić wydrukiem 3D modelu dostępnego na stronach sklepu Arma Hobby.
  • Jeśli korzystamy z modeli kół podwozia głównego do druku 3D ze sklepu Arma Hobby, należy wybrać opony bez koncentrycznych pierścieni na bocznych ściankach. Jeśli ktoś korzysta z oryginalnych plastikowych kół z zestawu Arma Hobby, czyli części A41, A42, A43 i A44, to będąc purystą, można spiłować te koncentryczne kręgi. Wczesne opony stosowane w 1941 roku ich jeszcze nie miały.
  • Działka Hispano 20 mm powinny mieć lufy z wczesnymi płaskimi sprężynami oporopowrotnymi. W modelu Army to części C3 i C4, a w wydrukach 3D to zestawy części PME66 z PME69 i PME67 z PME69.
  • Jako bardzo wczesny egzemplarz Mk.IIc, Hurricane Z3088 miał z całą pewnością rozdzielone podskrzydłowe wyloty łusek i ogniw pod wewnętrznymi działkami. Nie należy więc dokonywać przeróbki ukazanej w 7 kroku budowy modelu w instrukcji Arma Hobby (co zresztą zostało poprawnie wskazane w tej instrukcji, że przeróbki wymagają malowania 1 i 3). Należy za to usunąć uchwyty na zbiorniki podwieszane, tak jak to opisano w tym kroku nr 7.
  • Nie wiadomo, czy Hurricane Z3088 miał zainstalowany fotokarabin. Jeśli tak, to był to raczej fotokarabin z okrągłą obudową, czyli w modelu Army część A67. W zestawie części do druku to element o takim samym oznaczeniu (A67).
  • Jeśli fotokarabin występował, to na przedzie lewej krawędzi kokpitu powinien być zabudowany licznik zdjęć. W modelu Army go niestety nie ma, ale można skorzystać z zestawu części do druku PME35 plus PME36.
  • Wczesne Hurricany Mk.II miały nieco bardziej bulwiaste kołpaki CM/1. W modelu Army są one reprezentowane przez części B10, B17 i B12. W zestawie części do druku 3D to część PME87.
Hurricane Z3088 „FM-A” sfotografowany podczas wizyty gubernatora Birmy 26 lipca 1941.
[Żródło: iwm.org.uk]

Malowanie

Hurricane Z3088 był malowany bardzo standardowo i zgodnie z zasadami obowiązującymi w Fighter Command do sierpnia 1941. Od góry nosił kamuflaż wzoru A w kolorach Dark Green i Dark Earth. Od spodu malowany był jednolicie kolorem Sky. Na górnych powierzchniach skrzydeł widniały kokardy typu B o średnicy 49 cali. Na dolnych powierzchniach skrzydeł kokardy typu A o średnicy 45 cali. Na kadłubie kokardy typu A1 o średnicy 35 cali. Na stateczniku pionowym “Fin Flash” o szerokości 24 cali i wysokości 27 cali. Kołpaki śmigła malowano fabrycznie na kolor czarny, ale od listopada 1940 Fighter Command w Wielkiej Brytanii wymagał przemalowania ich na kolor Sky oraz namalowania wokół tylnej części kadłuba 18-calowego pasa o tym samym kolorze. Podobno ze względu na niedobory farby Sky elementy malowano czasami innymi zbliżonymi kolorami, na przykład Sky Blue. Zdjęcia nie obejmują jednak obszarów, na których można porównać kolor kołpaka i pasa z kolorem spodu, więc nie wiadomo, jak to wyglądało na Hurricane Z3088.
Na kadłubie widniały litery kodowe FM-A namalowane jasnoszarą farbą Medium Sea Grey. Litery “FM” były po lewej stronie kokardy, a litera “A” po prawej. Choć pierwotnie samolot ten był oznakowany jako “FM-Z”, a dopiero po przejęciu przez Tucka oznakowanie zmieniono na “FM-A”, to śladów przemalowania “Z” na “A” nie bardzo widać. Jednak trzeba przyznać, że na wszystkich zdjęciach litery kodowe są prawie w całości zasłaniane przez pozujących lotników.
Numeru wojskowego Z3088 na zdjęciach nie widać. Dlatego jedynie data sesji zdjęciowej wskazuje na to, że nie był to inny Hurricane Tucka, a właśnie Z3088.
Na prawych drzwiach kokpitu widać flagę Birmy z podpisem “Burma”, co było standardowym oznakowaniem Hurricanów z 257 dywizjonu. Nie widać za to, czy na lewej burcie pod kokpitem widniały jakieś oznaczenia zwycięstw. Jest to jednak prawdopodobne, bo Tuck lubił w tym miejscu umieszczać miniaturowe białe swastyki.

Kleimy


Skrzydła

Hurricane z Arma Hobby, jako jeden z nielicznych modeli, wymusza proces sklejania do złożenia skrzydeł. Są one przemyślane w tym modelu doskonale, ale i tak można pewne ich elementy ulepszyć dzięki drukowi 3D. Jako pierwsze poszły u mnie do Rhino 3D reflektory lądowania. Postanowiłem, że zamienię plastikowe wstawki z tymi reflektorami (A47 i A48) wydrukami 3D, które są nieco bardziej zdetalowane. Tak powstały części PME43 i PME44. Zastosowałem do nich okrągłe ramki z mocowaniem żarówek PME1. Poniżej zbliżenie na wstawki w różnych fazach wykonania:

Drugim elementem, który postanowiłem zamienić na część drukowaną, był fotokarabin, który w modelu Army ma dwie alternatywne obudowy A66 i A67. W Rhino 3D zaprojektowałem ich zamienniki i dodatkowo zaprojektowałem zaślepkę PME41, którą można wykorzystać, gdy nasz Hurricane nie ma zainstalowanego fotokarabinu. Stosując pudełkowe części Army, trzeba w tym wypadku ściąć obudowę karabinu i intensywnie zeszlifować skrzydło na gładko. Sklejając model Hurricana Alberta Houle, musiałem taką operację przeprowadzić i przyszłościowo postanowiłem ułatwić sobie sprawę w kolejnych Hurricanach, drukując gotową zaślepkę. W Hurricane Z3088 w skrzydle tkwił zapewne fotokarabin w okrągłej obudowie (A67), więc wykorzystanie drukowanej obudowy było, mówiąc mało kulturalnie, zwykłym “wysrajstwem”. Korzystając z drukowanych obudów fotokarabinów i zaślepki, należy jednak zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do ich plastikowych odpowiedników należy je wkleić PRZED sklejeniem skrzydła. W dodatku z dolnej powierzchni skrzydła należy usunąć kołek montażowy do plastikowej obudowy fotokarabinu. Czyli nie dość, że zrobiłem zbędną część, to jeszcze skomplikowałem proces budowy?? No, w sumie tak. Chylę głowę z poczuciem skruchy.

No i wreszcie ostatni dodatkowy element do skrzydła. Wnęki podwozia skleiłem z pudła, ale rurę układu chłodzącego prowadzącą z silnika do chłodnicy (A9) zaprojektowałem od nowa. Ta drukowana ma nieco dłuższy kołek montażowy, co ułatwia jej wklejenie do wnęki podwozia. Z oryginalną plastikową miałem przy budowie poprzednich Hurricanów pewne kłopoty. Dla przypomnienia, rury te były wykonywane bądź z mosiądzu, bądź z tungum, czyli brązu będącego stopem miedzi, cynku, aluminium, niklu, krzemu i innych świństw. We wczesnych Hurricanach wnęki podwozia były malowane lakierem aluminiowym. Rurę A9 warto więc wklejać po pomalowaniu na kolor mosiądzu lub brązu. W sumie można ją wkleić pod koniec budowy modelu, bo dostęp do tego miejsca jest bezproblemowy.

Kokpit


Od pasów HGW, do kokpitu w 3D


W poprzednich modelach Hurricanów ograniczyłem się do zabudowy pudełkowego kokpitu z fotelem z pasami dostarczanym jako wydruk 3D przez Armę. I efekty tego były naprawdę bardzo dobre. Tym razem zdecydowałem jednak, że zamontuję w kokpicie pasy HGW i doskonałą gotową tablicę przyrządów Yahu. Wymagało to zaprojektowania nowego fotela bez pasów, bo ten plastikowy w zestawie uznałem za zbyt grubościenny. Zamiast ścierania plastikowej tablicy przyrządów pod blaszkę Yahu postanowiłem zaprojektować nową gładką ścianę tablicy. Potem zauważyłem, że znajdujący się na lewej stronie kratownicy wielokątny panel elektryczny był inny w Hurricanach Mk.IIa/b i inny w Hurricanach Mk.IIc. Różniły się tym, że Hurricany Mk.IIc miały na tym panelu dodatkowo mechanizm przeładowania działek. No i jak można się było spodziewać, skończyło się to na zaprojektowaniu całej kratownicy kadłuba z płytą pancerną, fotelem, pedałami orczyka, drążkiem sterowym i konstrukcją tablicy przyrządów. Do tego zaprojektowałem zamienniki do detali mocowanych na burtach kadłuba nad kratownicą.

Kontroler radiostacji


Tutaj muszę zwrócić uwagę na jeden detal na lewej burcie kokpitu. Chodzi o część A36 w modelu Army. Był to mechaniczny kontroler radiostacji Teleflex. Używano go w Hurricanach Mk.I i bardzo wczesnych Hurricanów Mk.II. Pierwotnie miał służyć do sterowania krótkofalową radiostacją TR9D, ale później stosowano go i do nowych radiostacji ultrakrótkofalowych TR1133, które weszły szerzej do eksploatacji pod koniec Bitwy o Anglię. W 1941 zaczęto stosować nowocześniejszy kasetowy elektroniczny przełącznik kanałów, który pasował do każdego rodzaju radiostacji. Wydaje się, że Hurricany Mk.IIb i Mk.IIc miały powszechnie instalowany ten właśnie elektryczny kontroler. Dlatego w moim Hurricane wybrałem właśnie ten drugi typ. Jego montaż wymaga jednak usunięcia gniazda na Teleflex A36 z lewej burty kokpitu. W galerii poniżej pokazałem wydruki trzech rodzajów kontrolerów radiostacji. Od lewej kontroler mechaniczny Teleflex, na drugim rysunku wczesny przełącznik kanałów, na trzecim późniejszy przełącznik kanałów, a na ostatnim wydruki wszystkich trzech rodzajów kontrolerów.

Zastosowanie elektrycznego przełącznika kanałów wymaga jednak usunięcia gniazda na kontroler Teleflex (A36) z lewej burty kokpitu. Nie trzeba się na szczęście za bardzo z tym spinać, bo przełącznik kanałów sporo zasłoni.

Czy na początku 1941 roku wszystkie Hurricany miały radiostacje ultrakrótkofalowe? Wydaje się, że te stacjonujące w Wielkiej Brytanii już tak. Inna sprawa, że na innych frontach radiostacje krótkofalowe były używane dużo dłużej. W Afryce radiostacje HF stosowano jeszcze w 1942 roku, a Royal Navy stosowała krótkofalowe, choć bardzo usprawnione radiostacje TR1196 jeszcze w 1944 roku. Jakie to ma znaczenie w budowie modelu? Otóż radiostacje krótkofalowe wymagały linki antenowej rozpiętej między masztem na kadłubie, a małym masztem na sterze kierunku. Radiostacje ultrakrótkofalowe tej linki nie wymagały. Wystarczył sam maszt antenowy na kadłubie. Hurricane Z3088, którego model robiłem, miał z całą pewnością radiostację UKF i linki antenowej nie miał.

Przepustnica

Warto zwrócić uwagę, że jeśli nasz Hurricane miał radiostację ultrakrótkofalową, to miał też inną przepustnicę z rękojeścią z zamontowanym przełącznikiem radiostacji. Arma Hobby oferuje jedynie prostą przepustnicę dla radiostacji krótkofalowych. Dlatego w zestawie części do druku 3D załączyłem dwie kratownice. Jedną z prostą dźwignią przepustnicy dla Hurricanów z radiostacjami krótkofalowymi (PME11), a drugą z bardziej skomplikowaną dźwignią dla Hurricanów z radiostacjami ultrakrótkofalowymi (PME12). W “moim” Z3088 musiałem zastosować tę drugą.

Panele elektryczne

Dodatkowo w zestawie części do druku są oba panele elektryczne do wklejenia po lewej stronie kratownicy. Panel dla Hurricanów z karabinami maszynowymi, czyli Mk.IIa i Mk.IIb (PME23) i panel dla Hurricanów z działkami 20 mm, czyli Mk.IIc (PME24). Hurricane Z3088 miał oczywiście ten drugi. Na zdjęciu z instrukcji użytkowania Hurricana zaznaczyłem na czerwono dźwignię przeładowania działek.

Na potrzeby tego modelu i przyszłych modeli Hurricanów Mk.IIa i Mk.IIb przygotowałem w Rhino obie wersje tych paneli:

Wskaźnik fotokarabinu

W modelu Arma Hobby zabrakło jeszcze jednego detalu w kokpicie. Po lewej stronie na górnej krawędzi burty mocowany był wskaźnik fotokarabinu. Nawet jeśli dany Hurricane nie miał zamontowanego tego fotokarabinu, to w kokpicie najczęściej była pozostawiona trapezowa baza tego fotokarabinu. W galerii poniżej zdjęcia samego wskaźnika fotokarabinu, sposób jego zamocowania w kokpicie, a na trzecim zdjęciu samo mocowanie bez wskaźnika. Czwarte, to zdjęcie wydrukowanego fotokarabinu i trapezowej podstawy w wersji do montażu fotokarabinu i w wersji „pustej”.

Pasy pilota

Bardzo lubię pasy pilota oferowane przez HGW. Są miękkie, elastyczne i doskonale się układają na modelu. Mają jednak jedną wadę. Gdy są nadmiernie podziurkowane, a pasy Sutton Harness takiego dziurkowania wymagają, to łatwo je przerwać podczas naciągania klamer. Dlatego w szczególnie podatnych miejscach podklejam je zawsze żółtą taśmą kabuki, albo folią Oramask. Tak zabezpieczone są nie do zdarcia. W przypadku pasów Sutton Harness HGW dalej jeszcze podkładki z blaszki fototrawionej imitującej metalowe okucia wokół dziur na sztyfty. Poniżej zdjęcia przygotowania pasów i pasy nałożone na drukowanym fotelu.

Tablica przyrządów

I wreszcie esencja kokpitu, czyli tablica przyrządów z zestawu Yahu. Jak wcześniej zaplanowałem, wydrukowałem dla niej płaską podstawę wraz z koszykiem na kompas. Za zdjęciu poniżej, po lewej stronie podstawa tablicy z koszykiem na kompas i sam kompas, po prawej elementy fototrawione Yahu, a pośrodku gotowy model z przyklejoną tablicą:

Gotowy kokpit

Na zdjęciu posklejany kokpit z fotelem z pasami HGW i z tablicą Yahu, ale jeszcze bez przełącznika kanałów, którego ulepszoną wersję drukowałem podczas robienia tego zdjęcia.

Nos

W Hurricanach, jak w każdym samolocie, między kołpakiem a nosem był pewien dystans.Jest on na tyle mały, że zazwyczaj można w modelach ignorować, jak wygląda przednia ścianka kadłuba za kołpakiem. Ale Hurricane jest tu trochę bardziej problematyczny. Kiedy od drugiej serii Hurricanów Mk.I produkcji Hawkera, czyli tych z numerami serii Nxxxx, zaczęto montować trójłopatowe śmigła o zmiennym skoku, w pierwszej sekcji kadłuba pojawiły się charakterystyczne przetłoczenia. Robiono je, aby zmieścić regulator śmigła umieszczony pod osią silnika. Tę modyfikację wstecznie zaaplikowano zresztą do niektórych Hurricanów Mk.I z pierwszej serii produkcyjnej Hawkera z numerami z serii Lxxxx. Przetłoczenia te wychodziły poza obrys kołpaka i w modelu powinny się tam pojawić puste kieszenie. W poprzednich Hurricanach, które robiłem, zastosowałem trick wymyślony przez Joe Tabinora i wywierciłem w przedniej ściance kadłuba okrągłe otwory symulujące pustą przestrzeń pod przetłoczeniami.

Jednak drugim problemem, z którym w poprzednich Hurricanach sobie nie poradziłem, była okrągła rynienka wokół górnej części nosa, którą zaczęto montować gdzieś w połowie czwartej serii produkcyjnej Mk.I Hawkera, i w połowie trzeciej serii produkcyjnej Mk.I Glostera, czyli na niektórych Hurricanach Mk.I o numerach z serii Vxxxx. Rynienka ta miała na celu zbieranie oleju wychlapywanego przez silnik i obfite smarowanie regulatora śmigła. W modelu Army z przyczyn technologicznych odwzorowano ją jako lity krawężnik.

W tym modelu postanowiłem więc pójść po całości i zaprojektować wsad z uproszczoną imitacją silnika Rolls-Royce i nowy przedni segment z przetłoczeniami i bardziej realistyczną rynienką wyłapującą olej. Początkowo cały moduł zrobiłem jako jedną część, ale jak się okazało, przy takich uskokach poziomego przekroju nie dawało się go wydrukować tak, żeby powierzchnia zewnętrznej sekcji nosa była gładka. Takie są niestety uroki drukowania z żywicy światłoutwardzalnej. Skurcz jest inny przy innych powierzchniach naświetlanych warstw. Rozwiązaniem mogłoby być lekkie przechylenie modułu przy drukowaniu, ale nie chciało mi się przerabiać supportów i zrobiłem osobno wstawkę z niby silnikiem i osobno przednią sekcję kadłuba.

Innym problemem okazało się to, że nie sposób zaprojektować przedniej sekcji tak, żeby siadła bez szlifowania. Próbowałem na trzech kadłubach Hurricanów i każdy plastikowy kadłub po sklejeniu miał nieco inny profil i za każdym razem konieczne było jakieś szlifowanie. Dlatego zrezygnowałem z poprawnych wypukłych nitów na przedniej sekcji, bo i tak przy szlifowaniu by się straciły. Zamiast tego zrobiłem nity wklęsłe. Taki mały zgniły kompromis.

Żeby równo odciąć przód kadłuba, łatwo obrobić nos z resztek podpór zaprojektowałem do tego rejonu całą serię masek 3D. Warto było. Bardzo ułatwiły tę operację.

Przejście skrzydło – kadłub

O ile oprofilowanie przejścia skrzydło – kadłub jest w modelu Army zrobione wzorcowo i nie sposób źle go skleić, to połączenie dolnej i górnej połówki skrzydła daje na przedniej części tego przejścia zbyt głęboką linię podziału. Zaszpachlować i wygładzić takie miejsce jest łatwo, ale co z odtworzeniem fikuśnej linii podziału? Przyznam, że zrobiłem kilka podejść do wyskrobania tych linii przy maskach wyciętych ploterem i za każdym razem wychodziło to fatalnie. Zalewałem więc linie klejem CA i próbowałem od nowa. Z takim samym rezultatem. W końcu zdesperowany zdecydowałem, że zaprojektuję sobie do tych nieszczęsnych linii podziałowych maskę 3D, wzdłuż której wytrasuję linie. I to był strzał w dziesiątkę. Przy drukowanej masce trasowanie tych linii to kaszka z mlekiem.

Wloty powietrza.

Mała rzecz, a zawsze mnie jako modelarza cieszy zrobienie pustych wlocików powietrza rozsianych po płatowcu. Nikt inny tego nie zauważy, ale ja wiem, że to zrobiłem i o to w tej zabawie w sumie chodzi :). Temat został w zasadzie wywołany przez zlikwidowanie wlotu do kanału chłodzącego z lewego przejścia skrzydło – kadłub podczas zalewania, szlifowania szczeliny między dolną a górną powierzchnią skrzydła. Wlot odtworzyłem oczywiście w formie wydruku 3D, a dostępna technologia pozwala go wydrukować jako pusty w środku. Żeby przykleić go w odpowiednim miejscu, wyciąłem sobie nawet z niebieskiej taśmy 3M odpowiedni szablon. Do równego spiłowania podpór ze spodu wlotu zaprojektowałem klocek – formę.

Jak się powiedziało „A” z lewej strony, to trzeba było powiedzieć „B” po stronie przeciwnej. Dlatego zamodelowany w kadłubie lity wlot powietrza do sprężarki zamieniłem w podobny sposób wydrukowanym pustym wlotem. Do obróbki i tego wlotu zaprojektowałem klocek – formę do szlifowania.

Działka

Już w dwóch poprzednich Hurricanach Mk.IIc musiałem rozwiązać problem szczelin między górną, a dolną powierzchnią górnego skrzydła w otworach na działka. Tym razem uznałem, że wypełnię je w najprostszy sposób. Wypełnienie klejem CA utwardzanym na szybko akceleratorem dalej jest moim zdaniem najszybszą metodą, ale “zamaskowanie” otworów tym razem zrobiłem po prostu, wsuwając do nich zwinięte ruloniki obwoluty taśmy dwustronnej. Ruloniki w otworze, rozprężając się, rozwinęły się tak, jak tylko mogły, wypełniając cały otwór szczelnie. Wtedy zalałem szczeliny wokół klejem CA i potraktowałem akceleratorem do CA. Po wyjęciu ruloników z obwoluty taśmy dwustronnej mogłem papierem ściernym usunąć nadmiar kleju.

Same działka miałem już zaprojektowane w 3D dla poprzednich Hurricanów. Jednak teraz postanowiłem zmienić koncepcję. Wydrukowane w jednej całości lufy działek z obudowami miały swój urok i były niejako dowodem, że drukarki radzą sobie perfekcyjnie z takimi częściami. Takie modele działek były jednak bardzo podatne na złamania podczas dalszej obróbki modelu. Rozpoznałem to walką przy poprzednich Hurricanach, więc wiem o czym mówię :). Postanowiłem więc, że podzielę działka na obudowy, które można bezpiecznie wkleić wcześniej, uszczelnić miejsca łączenia ze skrzydłami i namalować kamuflaż bez ryzyka uszkodzenia luf. Na sam koniec budowy wkleić zaś same lufy. Tak podzielone działka też dały się wydrukować bez problemu. Nowe modele działek z oddzielnymi lufami w obu wersjach (wczesne z płaskimi sprężynami i późne z okrągłymi sprężynami) załączyłem oczywiście do archiwum plików STL. Lufy są dość intensywnie podparte, żeby nie wyginały się przy drukowaniu i post-processingu, ale wszystkie podpory są umieszczone poniżej linii granicznej obudowy i można je agresywnie obrabiać przed wsunięciem do obudów. Obudowy są zaś tak skonstruowane, żeby luf nie dało się wcisnąć za głęboko. Jednak na wszelki wypadek dodałem do działek przymiar długości, żeby sprawdzać, czy lufy wystają na odpowiednią długość. Pasuje on do obu rodzajów luf, bo ich sumaryczna długość była taka sama. Do tego zaprojektowałem stojaki, do których można wsadzić lufy na czas ich malowania i brudzenia.

Podobnie, jak w przypadku podwozia głównego, zoptymalizowałem model 3D chłodnicy. Zmniejszyłem nieco sam moduł chłodnicy, bo pierwotny po wydrukowaniu na drukarce Saturn 3 bardzo ciężko wchodził do obudowy. Merytorycznie zmian nie ma, jest optymalizacja. Nowy model 3D też będzie dostępny na stronach Army.

Wlot powietrza do gaźnika

I tu przerobiłem nieco oryginalny model 3D. Na Phrozenie siatka, czyli “snow guard”, drukowała się za każdym razem bez zarzutu, a Saturn 3 zawsze zalał jakieś oczka siatki. A wydrukowałem kilkanaście egzemplarzy, testując różne ustawienia drukarki, i żaden nie wyszedł akceptowalnie. W nowym modelu 3D zmieniłem nieco kształt siatki, pocieniłem pręty siatki i wreszcie wydruki zaczęły wychodzić. I ten model 3D będzie zaktualizowany na stronach Army. Na zdjęciu dowód – wlot powietrza z siatką wydrukowaną na Saturnie 3:

Owiewka

W poprzednich modelach Hurricanów zignorowałem charakterystyczny uchwyt na lewej ramie służący do odsuwania i zasuwania owiewki z zewnątrz. A jest on dość charakterystyczny i widoczny. Poniżej zdjęcia owiewki odzyskanej z wraku Hurricana F/O Ernesta M. “Imshi” Masona i wystawionej w muzeum lotnictwa w Ta’Qali na Malcie.

Uchwyt wykonałem z pręta chromoniklowego Albion Alloys 0,2 mm, powyginanego na kopycie zaprojektowanym i wydrukowanym w 3D. Tak naprawdę powinienem zastosować do tego pręt 0,1 mm, bo taką średnicę w skali powinien mieć pręt uchwytu, ale doszedłem do wniosku, że tak cienki pręt byłby zbyt delikatny. Otwory w owiewce wywierciłem wiertłem Gühring o średnicy 0,23 mm. Szczęśliwie miałem takie w pudełku z wiertłami. Nie załączam jednak tego kopyta do modeli STL do ściągnięcia, bo nie działało zbyt dobrze i musiałem dokończyć wyginanie pęsetami. Mariusz Artur Hasiuk zaprojektował sobie do Hurricanów drukowane uchwyty w 3D i to jest chyba lepsze rozwiązanie.

Krajalnice do sera

Krajalnice do sera (“cheese cutters”) to pieszczotliwa nazwa linek antenowych instalacji nadajnika swój-obcy IFF Mk.2. Pojawiły się jesienią 1940 pod koniec Bitwy o Anglię , zastępując przeklinane przez pilotów nadajniki IFF Mk.1, czyli “Peep squeak”. Co było ulgą dla pilotów, dla modelarzy jest mordęgą. Instalacja tych linek w modelu jest trudna. Trudno ją polubić. Przede wszystkim, w kadłubie jakieś 30 mm od nasady statecznika poziomego należy wywiercić dziurki. Dziurki powinny się też pojawić na końcach stateczników poziomych. I między tymi dziurkami trzeba rozpiąć linki po lewej i po prawej stronie kadłuba.
W moich modelach używam do tego linki do naciągów “Rig That Thing” Superfine od Uschi van der Rosten. Są bardzo rozciągliwe i idealnie okrągłe w przekroju. Ale wkleja się je do otworów koszmarnie. Żeby ułatwić sobie sprawę, wklejam te linki tylko do stateczników poziomych. Drugie końce owijam na kawałkach drutu mosiężnego, tworząc coś w rodzaju kotwicy, którą wpycham do kadłuba. “Kotwica” zakleszcza się w środku i w ten sposób utrzymuje końce w kadłubie. Do tego dodaję jeszcze wydrukowane gniazda, czyli malutkie rurki z kołnierzem, które nawlekam luźno na linkę i po wepchnięciu “kotwicy” wsuwam w otwór w kadłubie. Na zdjęciu poniżej pokazałem zestaw dwóch linek przygotowanych do instalacji w modelu.

„Półki z Ikei”

Czyli równoległoboczne ekrany przesłaniające wyloty z wydechów. Hurricane Roberta Stanforda Tucka miał na bokach kadłuba równoległoboczne blachy, które przesłaniały pilotowi widok płomieni buchających z rur wydechowych. Te blachy były montowane głównie z myślą o nocnych lotach, ale w 1941 roku myśliwskie dywizjony Hurricanów często podrywano do działań po zmroku, więc i na dziennych myśliwcach je często montowano. W modelu Army blachy są jak najbardziej odwzorowane, ale ze względu na ograniczenia technologii wtrysku są dość grube. Teoretycznie najlepiej byłoby je zamienić na kawałki blaszek, ale ich mocowanie do kadłuba na zakładkę jest w miejscu, gdzie kadłub nie jest płaski i blaszane “półki” wymagałyby skomplikowanego wyginania zakładki/listwy mocującej.

Oczywiście, przesłony te zaprojektowałem w 3D. Są nieco cieńsze od tych plastikowych. Jednak druk tak cienkich płaskich elementów jest problematyczny, bo podczas mycia i naświetlania ma tendencję do wypaczania się i wykrzywiania. Ratowałem się trochę większą ilością podpór, próbowałem drukować poziomo i pionowo. W końcu udało mi się uzyskać parę dobrych prostych “półek”, ale po wydrukowaniu ponad dwudziestu nieudanych egzemplarzy. Jeśli chcecie uniknąć tych problemów, które ja napotkałem, użyjcie przejrzystej żywicy o większej przenikalności świetlnej, niż moja ukochana żywica Phrozen Aqua 8K. Większa przenikalność, to więcej problemów z narastaniem żywicy wokół podpór na dole wydruków, ale tu redukuje wyginanie się elementów przy końcowym naświetlaniu.

Ze względów praktycznych postanowiłem przykleić “półki” do modelu pod sam koniec budowy. Raz, że łatwiej malować kamuflaż z ręki bez tych “półek”, a dwa, że te elementy są kruche, a miejsce łączenia z kadłubem cieniutkie. Gdybym je przykleił wcześniej, to z całą pewnością bym je oderwał lub połamał podczas prac z modelem.

Przyklejenie “półek” tak, żeby zachować geometrię i żeby nie upaprać klejem pomalowanego modelu, nie jest proste. Uznałem, że opłaca mi się zaprojektować szablon 3D, na którym, posmarowawszy krawędź “półki” klejem, dosunę ją bezpiecznie do kadłuba. I faktycznie okazało się to zbawienne. Jeśli ktoś robi model z “półkami” i ma drukarkę 3D, to zdecydowanie polecam wydrukowanie i zastosowanie tych szablonów. Polecam też przyklejenie ich już po pomalowaniu płatowca. Malowanie kamuflażu z doklejonymi „półka,i” może być trudne.

Podstawki

Podczas budowy modelu Hurricana kupiłem sobie drukarkę filamentową Bambu P1S. Wielu kolegów mnie do tego długo namawiało. I Szczęsny Brzozowski z PME (SeanSki), i Marcin Ciepierski, i Irek Targoń. Wzbraniałem się, bo to nie jest modelarska drukarka, ale w końcu uzbierałem kasę i sobie ją sprawiłem. No i powiem, że frajdy to ona dostarcza co niemiara. Części do modelu się na tym nie wydrukuje, ale praktyczne stojaki, narzędzia, uchwyty jak najbardziej. Od razu postanowiłem wydrukować na niej podstawki do prac wykończeniowych i montażu detali w Hurricanie. Jedna podstawka jest do ułożenia Hurricana po bożemu, a druga do położenia go na plecach. Zawsze do tych zadań używałem konstrukcji z klocków Lego/Cobi, ale z takimi podstawkami z filamentu komfort jest jeszcze większy. Jak ktoś chciałby wydrukować sobie takowe, to modele STL są do ściągnięcia z portalu PME, a link podaję w dalszej części artykułu.

Podwozie główne

Drukowane podwozie, które zaprojektowałem dla Army i wykorzystałem w modelach Hurricanów Kuttelwaschera i Houle, drukowało się bez problemu i pasowało bez problemu. Jednak teraz, po dwóch latach, nie udało mi się powtórzyć tego sukcesu. Najprawdopodobniej powodem była drukarka. Poprzednio drukowałem je na Phrozenie Sonic Mini 8K z żywicy Phrozen Aqua 8K. Rok temu nawaliły mi jednak w niej łożyska w prowadnicach kowadła i kupiłem na szybko taniego Elegoo Saturn 3. Mimo teoretycznie zbliżonej rozdzielczości za Chiny nie udało mi się jej zmusić do dobrego wydrukowania starego modelu, choć użyłem tej samej żywicy. Najprawdopodobniej powodem jest prymitywne, wręcz g*wniane światło, które wpada wprost na ekran, ale świeci na wszystkie strony, pogrubiając sztucznie detale (Sonic Mini miał o wiele lepsze oświetlenie padające na ekran przez lustro). Dlatego postanowiłem przerobić model 3D podwozia głównego, zwiększyć luzy między częściami, pogrubić najcieńsze ścianki i zmienić podporowanie. Merytorycznie jest to to samo podwozie, ale zaprojektowane nieco przyjaźniej dla słabszych drukarek.

Do tego doprojektowałem nowe koła z oponami pozbawionymi koncentrycznych wypukłych pierścieni. Koła z pierścieniami zaczęły się pojawiać gdzieś na przełomie 1941/42 (pewny nie jestem, ale tak to widać na zdjęciach). Wcześniejsze opony były całkowicie gładkie.

Nowe modele z przerobionym podwoziem i dodatkowymi nowymi oponami będą dostępne na witrynie Army.

Przy okazji znalazłem niezłą metodę na bezpieczne malowanie i brudzenie bardzo filigranowych zestawów podwozia. Wykorzystuję do tego duże klipsy do wieszania prania, które zakisiłem w modelarni jakieś 20 lat temu.


Chłodnica

W modelu Hurricana Roberta Tucka wykorzystałem oczywiście model 3D chłodnicy oferowany w sklepie Arma Hobby. Korzystając z gorszej drukarki, miałem jednak i tu problemy z dopasowaniem części. Zmieniłem więc nieco model i zwiększyłem luzy między częściami. I ten element będzie zaktualizowany na stronach Army.

Śmigło

W modelu Army montaż śmigła jest technicznie dobrze przemyślany, bo zapewnia zachowanie poprawnej geometrii. Ma jednak wadę polegającą na tym, że w praktyce trzeba sklejać już pomalowane części kołpaka na gotowym modelu. Nie lubię tego, bo ryzyko zabrudzenia farby klejem jest dość duże. Z drugiej strony jestem zdecydowanie przekonany do rozwiązania, w którym łopaty wkleja się do kołpaka w trzymającej geometrię formie drukowanej w 3D. Tu akurat można sklejać już pomalowane elementy, bo miejsce klejenia łopat może znaleźć się wewnątrz kołpaka.

Tak więc, jak to już często robię, zaprojektowałem i wydrukowałem śmigło Rotol z kołpakiem CM/1, bo taki najprawdopodobniej kołpak był zamontowany na Hurricane Z3088. Tym razem zaprojektowałem śmigło tak, że oś wsuwa się do tulei, zabezpiecza się zatyczką od tyłu i cały taki komponent z obracającym się śmigłem można wkleić na farbę do opisanego wcześniej bloku silnika wydrukowanego w 3D. Dzięki temu śmigło można wsunąć na samym końcu budowy modelu i w razie czego wymienić, gdyby spotkało je jakieś nieszczęście.


Światła nawigacyjne


Trudno, oj trudno utrzymać w niezgrabnych paluchach trójkątne i obłe światła nawigacyjne przeznaczone na końcówki skrzydeł. A trzeba je utrzymać mocno, jeśli chce się je równo obrobić z pozostałości odciętej wypraski. Dlatego pokusiłem się o zrobienie formy 3D, do której można włożyć te nieszczęsne lampy i spokojnie obrobić je papierem ściernym od niewyjściowej strony. No ułatwiło mi to robotę bardzo.


Popychacze trymera steru kierunku

No, tu przyznam się bez bicia. Nie chciało mi się ich robić. Jakieś takie potwornie skomplikowane i filigranowe detale, z którymi będzie w diabły problemów. Ale zmotywował mnie do nich Mariusz Artur Hasiuk. Ta modelarska bestia nie dość, że mnie namawiała do ich zaprojektowania, to jeszcze pokazała jak je zrobiła na je w swoim Hurricanie z blaszek, plastiku i odrobiny finezji. Tego było dla mnie za wiele. Uniosłem się ambicją. Co? Ja ich nie zrobię? No i zaprojektowałem je w Rhino. Wbrew obawom, że nie wyjdą w wydruku, wyszły, skubane, idealnie. Ale obrobienie ich i przyklejenie ich równo do trymera mogłoby już mnie przerosnąć, więc zaprojektowałem dodatkowo klocek do ich oszlifowania od spodu i formę nasuwaną na ster kierunku do ich równego przyklejenia. Często piszę w relacjach z budowy, że coś warto przykleić na samym końcu budowy. Ale te popychacze warto przykleić na samym końcu końcówki ostatniej fazy zakończenia sklejania. One potrafią się odłamać od samego krzywego spojrzenia.

Malowanie

Choć ze względów praktycznych malowanie zacząłem w dużo wcześniejszej fazie budowy, to opiszę je zwyczajowo tutaj. Malując takiego nudnego standardowego Hurricana, zdecydowałem się na kilka kontrowersyjnych ruchów. No ale tak już mam, że mnie zawsze świerzbi, żeby coś zrobić na przekór. Po pierwsze, kolory kamuflażu. Uwielbiam farby MRP, świetnie się nimi maluje, ale odcieniom kolorów, które proponują, nigdy nie wierzę. Zawsze mi coś w nich przeszkadza, a chyba samo MRP im nie wierzy, bo co seria danego koloru, to ma inny odcień. Czasami z serii na serię te odcienie różnią się bardzo istotnie.. Oczywiście, w rzeczywistości, choć odcienie farb Dark Green, Dark Earth i Sky były precyzyjnie określone w oficjalnych wzornikach kolorów, to zakłady mieszające te farby rzadko potrafiły utrzymać prawidłowy odcień. W dodatku farby te miały tendencję do kredowienia i płowienia. Ale zdjęcia Hurricanów z 1941 roku zdają się sugerować, że kontrast jasności między Dark Green a Dark Earth był niski i na czarno-białych fotografiach czasami trudno się dopatrzyć granicy plam kamuflażowych.

W farbach MRP z serii sprzed jakichś 4–5 lat, które mam w szufladzie, kontrast między Dark Green i Dark Earth jest bardzo duży (w najnowszej serii MRP, którą kupiłem w 2025, ten kontrast jest już dużo mniejszy). Dlatego ciemnozielony rozjaśniłem, a ziemisty przyciemniłem. W tabeli poniżej podaję mieszanki, których użyłem. Kolor od spodu z tej starszej serii MRP mi odpowiadał (paradoksalnie Sky z najnowszej serii z 2025 roku wyglądał mi na bardzo dziwnie nasycony). Oczywiście, to tylko moje wrażenia niepoparte żadnymi merytorycznymi uzasadnieniami.

Kolor w kokpicie, czyli Interior Grey Green, który zawsze brałem z palety MRP, tym razem zamieniłem na farbę AK Real Colors. Ale tylko ze względów praktycznych. AK oferuje bowiem marker z mniej więcej tym samym kolorem, co farba w słoiczku, co bardzo ułatwia podmalówki i korekty.

Znaki rozpoznawcze malowałem z wykorzystaniem masek wycinanych ploterem Silhouette Portrait. Na skrzydłach maski wycinałem z folii Oramask, a na kadłubie z żółtego papieru kabuki, bo skomplikowana faktura powierzchni na kadłubie nie nadaje się za bardzo do nieco sztywnawego Oramasku. Rozmiary oznakowania przeliczyłem z regulaminowych cali na wszystkie powierzchnie. Na dolnych powierzchniach skrzydeł napotkałem jednak mały problem. Wygląda na to, że dolna powierzchnia lotek w modelu Army jest ciut za szeroka i poprawnej wielkości znaki włażą na znajdujące się przed nimi oprofilowania popychaczy. Potestowałem różne rozwiązania, od przesunięcia znaku w nieco inne miejsce, po zmniejszenie średnicy znaku z 45” do 43”, ale w każdym przypadku znaki wyglądały dziwnie. Model był już pomalowany i nie chciałem korygować miejsca łączenia lotki z płatem. Wymagałoby to ogromnej pracy. No i jednak wygrała koncepcja namalowania poprawnej wielkości znaku w poprawnym miejscu przy pogodzeniu się z tym, że krawędź kokardy wchodzi na oprofilowanie popychacza.

Litery kodowe namalowałem za pomocą masek wyciętych z papieru kabuki. Jednak zamiast gotowej farby Medium Sea Grey z MRP zastosowałem nieco rozjaśnioną mieszankę, bo litery Medium Sea Grey z butelki MRP wyglądałyby na zdecydowanie za ciemne.

W przypadku pasa Sky i kołpaka zaryzykowałem i wybrałem do ich pomalowania mieszankę Sky Blue zamiast klasycznego Sky. Oczywiście, to tylko moja fantazja, bo, jak wyżej pisałem, nie widać na zdjęciach, czy te elementy były malowane klasycznym Sky Type S, czy, jak w przypadku wielu samolotów z 1941 roku, inną farbą, na przykład Sky Blue.

Numer wojskowy Z3088 wydrukowałem w formie kalkomanii, a flagę Birmy i oznaczenia zwycięstw wziąłem prosto z zestawu Army.

Poniżej numery farb i mieszanek, jakich użyłem:

Lakier aluminiowy do wnętrzTamiya LP-11 SilverKolor kokpitu, wnęk podwozia, podwozia
Grey GreenAK RC967 Interior Grey-GreenElementy kokpitu
Dark Green wersja podstawowa1 * MRP-110 Dark Green BS641
1 * MRP-370 FS34096 Dark Green
2 * Bilmodel 398 Dark Green BS641
Podstawowy kolor Dark Green w kamuflażu
Dark Green wersja ciemniejsza1 * MRP-110 Dark Green BS641
1 * MRP-370 FS34096 Dark Green
2 * Bilmodel 398 Dark Green BS641
1 * MRP-303 Verde Oliva Scuro
Ciemniejsza wersja Dark Green do cieniowania
Dark Green wersja jaśniejsza1 * MRP-110 Dark Green BS641
1 * MRP-370 FS34096 Dark Green
4 * Bilmodel 398 Dark Green BS641
Jaśniejsza wersja Dark Green do cieniowania
Dark Earth wersja podstawowa4 * MRP-108 Dark Earth
2 * MRP-233 Special Brown FS30140
1 * MRP-145 FS30118/ANA617 Field Drab
Podstawowy kolor Dark Earth Grey w kamuflażu
Dark Earth wersja ciemniejsza4 * MRP-108 RAF Dark Earth
1 * MRP-322 Bruno Mimetico
Ciemniejsza wersja Dark Earth do cieniowania
Dark Earth wersja jaśniejsza1 * MRP-103 SEA Camo Brown (FS 30219)
2 * MRP-108 Dark Earth
Jaśniejsza wersja Dark Earth do cieniowania
Sky type S wersja podstawowaMRP-118 SkyPodstawowy kolor Sky type S na dolnych powierzchniach

Sky type S wersja ciemniejsza
3 * MRP-118 Sky
1 * MRP-057 RLM 63 Hellgrau
Ciemniejsza wersja Sky type S do cieniowania

Sky type S wersja jaśniejsza
1 * MRP-118 Sky
1 * MRP-182 Grünblau, Late War RLM76
Jaśniejsza wersja Sky type S do cieniowania
Sky Blue1 * MRP-240 All Superiority Blue
1 * MRP-004 White
Kołpak i pas tyłu wokół kadłuba
Medium Sean Grey (lighter)4 * MRP-112 Medium Sea Grey
2 * MRP-391 Pearl Gray
1 * MRP-187 Flat Base
Litery kodowe
Identification YellowMRP-309 Colore 7 Giallo CromoŻółty w znakach rozpoznawczych i kolor pasa identyfikacyjnego na krawędziach natarcia skrzydeł.
Dull BlueMRP-158 Morning Blue JASDFGranatowy w znakach rozpoznawczych typu C1 na kadłubie, C na dolnych powierzchniach skrzydeł, w Fin Flash oraz do cieniowania znaków typu B na górnej powierzchni skrzydeł.
Dull Blue wersja wypłowiałaMRP-124 Marking BluePodstawowa wersja koloru granatowego w znakach typu B na górnej powierzchni skrzydeł.
BiałyMRP-135 ANA 601 Insignia WhiteBiały w znakach rozpoznawczych typu C1 na kadłubie, typu C na dolnej powierzchni skrzydeł i Fin Flash.
Dull RedMRP-123 Marking RedCzerwony w znakach rozpoznawczych typu C1 na kadłubie, typy C na dolnych powierzchniach skrzydeł i Fin Flash, oraz ciemniejsza wersja czerwonego do cieniowania znaków typu B na górnej powierzchni skrzydeł.
Dull Red wersja ciemniejszaCieniowanie czerwonych pół na kadłubie, spodzie skrzydeł i Fin Flash.
Dull Red wersja wypłowiała2 * MRP-123 Marking Red
1 * MRP-130 Salmon Pink
Podstawowa wersja wypłowiałego koloru czerwonego w znakach typu B na górnej powierzchni skrzydeł.

Brudzing

Hurricane Army ma tak bogatą fakturę powierzchni z nitami wklęsłymi i wypukłymi, że trzeba bardzo uważać z washem. Najlepiej dawać go oszczędnie na powierzchnie zwilżone „odourless thinnerem”. Ja używałem do tego Abteilung 502 Odourless Thinner. Jako wash stosowałem głównie olejny Modellers World Industrial Dirt i zmywałem nadmiar szerokim pędzlem zamoczonym w odourless thinnerze. Odrapania symulowałem farbą Vallejo Model Air 71062 Aluminum nanoszoną bardzo cienkim pędzlem i końcem naostrzonej wykałaczki.

Pliki do ściągnięcia

Modele 3D, które opracowałem dzięki pozyskaniu obrazowania gniazd i miejsc mocowań w oryginalnym modelu 3D Hurricana z Arma Hobby można nabyć jako modele cyfrowe w sklepie Arma Hobby pod tym adresem:

https://www.armahobby.com/category/3d-files

Są to: chłodnica, wlot powietrza do gaźnika ze „Snow Guardem”, Podwozie główne i dwa rodzaje kółka ogonowego.

Pozostałe modele 3D umieściłem jako pliki STL w archiwum 7-Zip dostępnym pod poniższym linkiem. To jest to samo archiwum, które podpinam we wszystkich relacjach z budowy modeli Hurricanów z Arma Hobby. Możecie z niego korzystać do woli, ale wspomnijcie proszę źródło zgodnie z licencją Creative Commons CC-BY. Link do licencji tutaj: https://creativecommons.org/licenses/by/4.0.


Spis wszystkich elementów w pliku 7z jest w tym arkuszu Google Sheets:

List of 3D models to print – for Hawker Hurricane, Arma Hobby, 1-48

Ostatnia aktualizacja modeli 3D w powyższym pliku – 14 sierpnia 2024. Patrz opisy w Google Sheets.

Ze względu na dużą ilość części do druku 3D tym razem przygotowałem do nich instrukcję montażu. Tu wersja polska:

Hurricane Mk.II 3D parts instruction sheet PL.pdf,

a tu angielska (English version of the instruction):

Hurricane Mk.II 3D parts instruction sheet EN.pdf.

Dla modelarzy posiadających drukarki filamentowe (FDM) podpinam modele 3D podstaw i stojaków, jakie zaprojektowałem dla Hurricanów Army:


Jeśli ktoś chce wycinać maski do liter kodowych FM-A lub drukować numer Z3088, to może skorzystać z rysunków zrobionych w CorelDRAW, których użyłem przy budowie mojego modelu:


Podsumowanie

Model Arma Hobby jest nieodmiennie piękny i daje wiele radości z budowy. W budowie tego, trzeciego już Hurricana, zastosowałem jednak o wiele więcej części drukowanych w 3D. Nie było to w żadnym wypadku konieczne, ale po prostu lubię tę zabawę.

Galeria końcowa

Zdjęcia wykonałem Nikonem D5600 i podsterowałem jasność i bilans bieli w Fotoszopie. Do wyostrzania zdjęć jak zwykle użyłem plugina Topaz Sharpen AI.

Udostępnij: