Ilmari Juutilainen – najskuteczniejszy nie-niemiecki as II Wojny Światowej

Ilmari Juutilainen pozujący do fotografii 26 czerwca 1942 po zestrzeleniu dwóch Hurricanów.
Źródło: wikimedia.org

Ilmari Juutilainen urodził się w 21 lutego 1914 roku, czyli na parę miesięcy przed wybuchem Wielkiej Wojny. Dorastał w mieście Sortvala nad jeziorem Ładoga, gdzie operowały wodnosamoloty nowo utworzonego fińskiego lotnictwa. Już wtedy prawdopodobnie mały Ilmari złapał lotniczego bakcyla. Podobno zainteresowania jego spotęgowała lektura książki o Manfredzie von Richthofenie. Jednak tak jak w przypadku wielu asów przestworzy droga Juutilainena do lotnictwa była kręta. W okresie międzywojennym w Finlandii obowiązywał pobór młodzieży na szkolenie wojskowe. Młodego Ilmari nie zaciągnięto jednak do lotnictwa, a do piechoty, gdzie został radiotelegrafistą. Dopiero po powrocie do cywila sam zapisał się na kurs pilotażu i już z licencją pilota na ochotnika zaciągnął się do wojska. Do korpusu lotniczego nie skierowano go bynajmniej od razu. Dopiero w 1926 roku, czyli po roku służby, zgodzono się na przeniesienie Juutilajnena do lotnictwa. Po kursach pilotażu na maszynach bojowych w 1937 roku dostał przydział do jednostki rozpoznawczej, aby w końcu w marcu 1939 dostać się do dywizjonu myśliwskiego i to nie byle jakiego. Był to bowiem Lentolaivue 24 wyposażony w Fokkery D.XXI – najnowocześniejsze myśliwce, jakimi Finlandia wtedy dysponowała. Juutilainena przydzielono do 3 Lentue (eskadry), gdzie otrzymał do dyspozycji Fokkera o numerze FR-106.

Niecałe 9 miesięcy później, 30 listopada 1939, Związek Sowiecki zaatakował Finlandię przynosząc II wojnę światową do Skandynawii. Bo choć Finowie nazwali tę kampanię Wojną Zimową, to tak jak wojna w Polsce we wrześniu 1939 roku, wojna w Finlandii była jednym z elementów ekspansji sojuszu niemiecko-sowieckiego uzgodnionej paktem Ribbentrop-Mołotow. Co więcej pomoc Aliantów kierowana drogą morską dla Finlandii była blokowana przez Kriegsmarine.

LeLv 24 walczył intensywnie od pierwszego dnia wojny operując nad frontem w południowej Karelii, który był głównym kierunkiem ataku sił sowieckich. 19 grudnia 1939 Juutilainen odniósł swoje pierwsze zwycięstwo powietrzne zestrzeliwując nad Kannas bombowca DB-3. W przeddzień Wigilii zestrzelił zespołowo wraz z pięcioma innymi pilotami sowieckiego SB-2, a w ostatnim dniu roku nad Karjala udało mu się strącić pierwszego myśliwca – Polikarpowa I-16. Wojna potrwała jeszcze do marca 1940 roku, ale Juutilainenowi nie udało się już usyskać żadnego zwycięstwa. Głównym powodem braku sukcesów powietrznych było to, że pod koniec wojny wykonywał on ataki na cele naziemne wspierając ustępujące pod napoerm Sowietów fińskie dywizje. Ciekawym faktem jest to, że Juutilainen testował wtedy zdobycznego I-16, i choć bardzo lubił swojego Fokkera, to musiał przyznać, że sowiecki Polikarpow jest jednak o wiele lepszym myśliwcem.

Po rozejmie zawartym 9 marca 1940 roku LeLv 24 został przezbrojony w amerykańskie myśliwce Brewster 239 i dane mu było ledwie trzy miesiące odpoczynku, zanim wojna rozgorzała na nowo. Tym razem na skutek niemieckiej inwazji na Związek Sowiecki. Początkowo Finlandia starała się zachowywać względną neutralność udostępniając jedynie Niemcom swoje bazy powietrzne. Ale już 25 czerwca Sowieci przypuścili szereg ataków powietrznych na lotniska fińskie nie pozostawiając Finom dużego pola manewru i wciągając ich do wojny.

W lipcu 1941 roku Finowie rozpoczęli ofensywę w Karelii skutecznie odbijając utracone w Wojnie Zimowej terytoria, aby w końcu roku dotrzeć aż do wybrzeży jeziora Ładoga pomagając zamknąć kleszcze wokół oblężonego Leningradu. Odtąd front ustabilizował się. Cały 1942 rok to walki o Zatokę Fińską. Najpierw zamarzniętą, co pozwalało na atakowanie wysp na piechotę po lodzie, a potem znów spławną, co rozpoczęło wojnę flot niemieckiej i sowieckiej o panowanie nad trasami zaopatrzniowymi do Leningradu.

Swoje pierwsze zwycięstwa w Wojnie Kontynuacyjnej Juutilainen odniósł 9 lipca 1941 roku nad Kannas, czyli dokładnie tam, gdzie otworzył swoje konto zestrzeleń w Wojnie Zimowej. Jego ofiarą padły dwa sowieckie I-153. 21 lipca, również nad Kannas strącił kolejnego I-153 i tym samym został asem myśliwskim z 5 i 1/6 zwycięstwami na koncie. Najwyraźniej fiński pilot nabierał coraz większej wprawy w masakrowaniu sowieckich myśliwców, bo 12 sierpnia 1941, znowu nad Kannas, zestrzelił w jednym locie trzy I-153.

26 września LeLv 24 przechwycił nisko nad frontem sześć sowieckich dwupłatów atakujących fińską piechotę. Wszystkie sześć samolotów wroga zostało błyskawicznie zestrzelonych, a niedługo potem Finowie dopadli inną formację 8 myśliwców próbujących realizować dokładnie takie samo zadanie. Trzy z nich zestrzelono, a reszta uciekła. Dla Juutilainena było to kolejne bardzo owocne polowanie, po którym namalował na stateczniku swojego Brewstera trzy kolejne kreski reprezentujące I-15bis, I-153 i I-16.

Do końca roku, czyli do zakończenia odbijania Karelii Juutilainen miał na koncie 15 i 1/6 zwycięstw, z czego 13 w Wojnie Kontynuacyjnej na Brewsterach. Jego dwa ostatnie zwycięstwa w tym okresie były odniesione nad sowieckimi MiGami-1 i 3, co udowodniło, że potrafił on skutecznie walczyć i z szybszymi, mocniej uzbrojonymi maszynami. Juutilainen należał do tych pilotów, którzy lubili atakować z ekstremalnie bliskich dystansów. Większość z jego zwycięstw była odniesiona po salwach oddanych z odległości mniejszej, niż 50 metrów. Jak to relacjonował, do MiGa-3 podszedł tak blisko, że jego samolot leciał w cieniu aerodynamicznym przeciwnika i przy zmniejszonym oporze powietrza MiG nie mógł mu uciec.

Ilmari Juutilainen przed swoim Brewsterem BW-364
Źródło: thebestoftheinternets.blogspot.com

W starciach nad Zatoką Fińską w 1942 Juutilainen zaczął spotykać też „ciekawszych” przeciwników jak Hurricany, Tomahawki, a nawet Spitfiry. Zresztą po wojnie podsumował, że Spitfiry, oraz Jaki-9 i Ła-5 były najgroźniejszymi myśliwcami używanymi przez Sowietów, które najtrudniej było pokonać. Jednak z wszystkich walk wychodził zwycięsko, jak zwykle wykańczając ofiary z jak najmniejszej odległości. Swoją walkę z Hurricanem opisał tak:

Podszedłem (do Hurricana) na dużej prędkości od tyłu i zredukowałem przepustnicę do zera… Cel rósł w moim celowniku. To był bardzo czysty samolot i wyglądał na całkiem nową maszynę. Teraz zbliżałem się na perfekcyjną odległość do strzału i rozejrzałem się wokół raz jeszcze. W zasiegu wzroku nie było żadnych innych samolotów wroga. Środek mojego celownika ulokowany był odrobinę przed nosem Hurricana, a mój kąt szybowania wynosił około 10°. Teraz mogłem policzyć nity na celu, a odległość do niego wynosiła około 30 metrów.

26 kwietnia 1942, po odniesieniu 22 i 1/6 zwycięstw, Juutilainen jako trzeci fiński pilot myśliwski został odznaczony najwyższym fińskim odznaczeniem wojskowym – Krzyżem Mannerheima.

Wieczorem 18 sierpnia 1942 roku doszło do największej tego lata bitwy powietrznej z sowieckimi samolotami. Na wieść o dostrzeżeniu nad Tytärsaari około dziesięciu I-16 do lotu poderwano osiem Brewsterów dowodzonych przez Hansa Winda. Jednym z pilotów Brewsterów był jak zwykle Juutilainen. Po dotarciu do celu Finowie przekonali się, że meldunek był nieco niedoszacowany. Im oczom ukazała się formacja około 60 samolotów. Były to bombowe Pe-2 w osłownie I-16 i Hurricanów. Ale co to za problem dla Finów z LeLv 24. Dwaj piloci pozostali w rezerwie, aby osłaniać resztę, a sześć Brewsterów ruszyło do ataku. Po intensywnej walce Finowie zgłosili zestrzelenie 16 sowieckich samolotów. Juutilainen zgłosił strącenie trzech I-16. Straty Finów były niewspółmiernie niskie, bo do bazy nie wrócił tylko jeden pilot.

Późniejsze walki powietrzne nie były dla fińskiego asa tak intensywne. Niemniej do końca 1942 roku zestrzelił jeszcze sześć samolotów wroga. W sumie w ciągu półtora roku od wznowienia działań wojennych Juutilainen zestrzelił 34 samoloty sowieckie i wysunął się na czoło fińskiej listy asów. Wszystkie te zwycięstwa odniósł na Brewsterach 239, głównie na swoim ulubionym BW-364. Juutilainen miał wielki sentyment do Brewsterów 239. W swoich wspomnieniach wyrażał się o nich w samych superlatywach:

Brewstery, nasze ówczesne myśliwce, to były energiczne grubaski, zupełnie jak pszczoły. Miały dużą prędkość, były zwinne i miały dobre uzbrojenie. W dodatku miały też płyty pancerne za plecami pilota i pod siedzeniem (zainstalowane przez fińskich mechaników). Z ochotą zabieraliśmy się na nich wszędzie, żeby zmierzyć się z dowolnym przeciwnikiem.

BW-364 w zimowej scenerii na przełomie 1942/43.
Źródło: wikipedia.org

Choć w rękach fińskich pilotów Brewstery odnosiły wielkie sukcesy, to wiadomo było, że w końcu się wykruszą. Od początku było ich ledwie 44, kilka z nich zostało utraconych w walkach w 1941/42 roku, a od chwili przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny dostęp do części zamiennych w sposób oczywisty został zamknięty. Poza tym wiadomo było, że choć na północy ciągle walczono z I-153, I-16 i ŁaGGami 3, to Sowieci na innych frontach zaczynają wprowadzać do służby nowe typy samolotów. Sytuacja zaczęła być paląca, ale mimo, że Finlandia była ważnym sojusznikiem Niemiec, który szachował wojska sowieckie od północy pomagając w okrążeniu Leningradu, Niemcy nie pałali chęcią odsprzedaży Finom najnowszego sprzętu. A działo się tak mimo wielokrotnych prób zakupu samolotów przez Finów. Przez prawie dwa lata jedyne, na co mogli oni liczyć, to samoloty zdobyte i przyswojone przez Luftwaffe, jak na przykład zdobyte na Francuzach Curtissy Hawki, ewentualnie kupować od innych państw jak Francja czy Włochy. Dopiero pierwsze poważne porażki Wehrmachtu na frontach afrykańskim i co poważniejsze na froncie wschodnim (problemy pod Stalingradem) skłoniły Niemców do odsprzedaży nowych samolotów aby ukontentować sojuszników, którzy nagle stali się tak jakby potrzebniejsi. A trzeba wiedzieć, że niedługo potem, bo po kapitulacji wojsk niemieckich pod Stalingradem i po inwazji Aliantów na Sycylię fiński rząd rozpoczął potajemne negocjacje z Aliantami i Związkiem Sowieckim w sprawie ewentualnego wycofania się Finlandii z wojny. Rozmowy trwały rok, ale zakończyły się ostatecznie fiaskiem, gdyż Stalin stawiał zbyt wygórowane żądania.

Wracając do spraw lotniczych, porozumienie fińsko – niemieckie o zakupie nowych samolotów zostało zawarte w grudniu 1942, ale dopiero 1 lutego 1943 podpisano konkretną umowę na dostawę 30 Messerschmittów Bf 109G-2. Tylko 14 z nich było nowo wyprodukowanych, 16 to maszyny po remontach kapitalnych. Już w styczniu 1943 utworzono nowy elitarny dywizjon LeLv 34, który miał być wyposażony w nowe Bf 109G-2. Do LeLv 34 ściągnięto samą śmietankę fińskich myśliwców, w tym Ilmari Juutilainena, którego skierowano do eskadry 1/LeLv 34 dowodzonej przez kapitana Pauli Ervi. Dowodzenie całym dywizjonem powierzono doświadczonemu pilotowi Olavi Enroothowi. Pierwsze 16 Messerschmittów zostało sprowadzonych drogą powietrzną przez pilotów LeLv 34 z Wiener Neustadt do Helsinek dopiero 13 marca 1943. Orzymały one numery od MT-201 do MT-216. Juutilainen otrzymał samolot MT-212 oznakowany czerwoną dwójką na nosie. Był to najwyższy czas na zmiany, gdyż Sowieci od początku 1943 roku rozpoczęli gruntowne przezbrajanie zacofanych sprzętowo jednostek lotniczych na północy na nowocześniejsze Jakowlewy 7 i 9, Ławoczkiny Ła 5, Iliuszyny 2 i Petlyakowy 2. Jedno i dwupłatowe Polikarpowy relegowano do zadań szturmowych. Nowy Messerschmitt od razu wzbudził w Juutilainenie bardzo dobre wrażenie. Określił go jako agresywną maszynę, zupełnie inną od samolotów, z którymi miał wcześniej do czynienia.

Już 24 marca para Ervi i Juutilainen została poderwana do eksperymentalnego przechwycenia sowieckiego samolotu, który zostal namierzony przez operatora pierwszego radaru dostarczonego Finom przez Niemców. Radar nie był jeszcze oficjalnie przekazany fińskiej armii (miało się to stać trzy dni później) i jego operatorem był Niemiec, który testując radar dostrzegł na ekranie podejrzaną plamkę. Finowie kierowali się do celu na podstawie wskazówek operatora i niebawem dostrzegli przeciwnika. Było to samotny Pe-2, który wracał z lotu rozpoznawczego nad fińskim tertorium. Juutilainen lecący na swoim nowym szybkim MT-212 bez problemu dopadł i zestrzelił samolot wroga. Było to zarazem i pierwsze fińskie zwycięstwo odniesione na Messerschmitcie, i pierwsze zwycięstwo dywizjonu LeLv 34, i pierwsze zwycięstwo fińskiego pilota uzyskane dzięki współpracy z naziemnym radarem.

16 maja 1943 piloci LeLv 34 sprowadzili do Finlandii pozostałe 14 Messerschmittów, które otrzymały oznakowania MT-217 do MT-230. 2 czerwca Juutilainen przesiadł się na jeden z nowo dostarczonych Messerschmittów o numerze MT-222, bo jego poprzedni MT-212 został tego dnia utracony, gdy jego kolega i as Oiva Tuominnen przymusowo wodował nim po walce. Tym razem nos Messera ozdobiła „dwójka” w kolorze żółtym.

Druga połowa 1943 roku i początek 1944 roku upłynęły Finom pod znakiem intensywnych walk nad zatoką fińską i frontem pozycyjnym wokół Leningradu. Juutilainen szczególnie upodobał sobie strącanie Sowietów trójkami. 5 czerwca 1943 upolował dwa I-16 i ŁaGGa-3. 10 lipca dwa I-153 i „Lightninga” (ciekawe jaki sowiecki samolot był przez niego wzięty za P-38?). 27 października trzy Ła-5. 6 marca 1944 jednego Jaka-7 i dwa Pe-2. Oprócz tego odniósł całą masę detalicznych zwycięstw. I tak do końca marca na Bf 109G-2 odniósł 23 zwyciestwa, w tym 16 na swoim MT-222.

Bf 109G-2 MT-222, który 2 czerwca 1943 stał się osobistą maszyną Juutilainena. Odniósł na nim 16 zwycięstw.
Źródło: www.asisbiz.com

W maju 1944 LeLv 34 przezbroił się na nowo zakupione Bf 109G-6. I znowu zrobiono to rychło w czas, bo pod koniec maja Sowieci zaczęli gromadzić siły do wielkiej ofensywy w południowej Karelii. 9 czerwca Armia Czerwona wyprowadziła potężne uderzenie, które wspierało 1552 samolotów 13 Armii Powietrznej i Floty Bałtyckiej. Po stronie fińskiej nieba broniło zaledwie trzydzieści Messerschmittów i osiem Brewsterów. Lotnicza nawała nad Karelią przypominała nieco to, czego trzy dni wcześniej doświadczyła Normandia. Finowie desperacko próbowali rozpoznać sytuację. W walkach powietrznych strącono 9 samolotów Sowieckich. Juutilainen zaliczył jednego Ła-5.

10 czerwca fińska obrona powietrzna zadziałała w sposób bardziej zorganizowany. Zestrzelono 11 maszyn przeciwnika, a Juutilainenowi przypadło aż 4 z tych zwycięstw: Ił-2, DB-3F i dwa Ła-5. Po dwóch dniach intensywnych walk w powietrzu intensywne opady deszczu prawie sparaliżowały na ponad tydzień działania lotnictw obu stron. Jednak już 20 czerwca niebo nad Karelią zakotłowało się od samolotów. Tego dnia Juutliainen zestrzelił pięć samolotów: dwa Jaki-9, dwa DB-3F i jedną Airacobrę, lecz nie dokonał tego w jednym locie bojowym. W kolejnych kilku dniach zgłosił kolejne pięć zwycięstw. Sytuacja na froncie nie była dla Finów jednak korzystna. Już 23 czerwca Sowieci zdobyli port Viipuri, który był swoistą bramą do Karelii, a Finowie cofnęli się do trzeciej linii obrony. Ostatniej na przesmyku broniącym dostępu do Karelii. To tam powstrzymali oni sowiecką ofensywę w 1940 roku. Tam też rozgorzała bitwa pod Tali-Ihantala, nazwana potem największą bitwą w historii Skandynawii.

30 czerwca 1944 roku jako drugi pilot fiński po Jormie Sarvanto zestrzelił w jednym locie nad Kannas sześć samolotów wroga. Tego dnia piętnaście Messerschmittów z LeLv 34 i LeLv 24 wykonywało patrol powietrzny nad Tali. Tam Finowie starli się z sowieckimi Aircobrami. Juutilainen trafił jedną z Airacobr w grzbiet kadłuba, po czym większa część ogonu wrogiej maszyny odpadła. Niedługo potem wpakował pociski w drugą Airacobrę, która spadła nieopodal Säiniö. Mając jeszcze sporo amunicji i paliwa Finowie kontynuowali patrol. Wkrótce ich oczom ukazała się lecąca poniżej formacja ponad pięćdziesięciu sowieckich bombowców eskortowanych przez Jaki. Finowie zanurkowali ku wrogom. Juutilainen zajął się eskortą, dopadł jednego z Jaków-9 zapalając go, a drugiemu chwilę potem odstrzelił prawe skrzydło. Ale na tym nie koniec. Nad frontem LeLv 34 spotkał się z grupą niemieckich Stukasów i zapewnił im osłonę. Odprowadziwszy Junkersy do bezpiecznej strefy Finowie wrócili do rejonu patrolowania. Wkrótce dostrzegli zbliżające się formacje Iłów-2 eskortowanych przez myśliwce. W pierwszym starciu Juutilainenowi nie udało się zestrzelić żadnego Iliuszyna, ale zaraz zauważył grupkę Iłów lecących bez osłony i posłał jednego z nich w płomieniach ku ziemi. Wtedy zareagowały sowieckie myśłiwce. Jeden z nich – Ła-5 – nawinął się jednak pod lufy Juutilainena i zakończył żywot roztrzaskując się parę kilometrów od zestrzelonego Iła. Czy Juutilainen był ukontentowany swoim wyczynem? Nie do końca. Dlaczego? Niech sam się tu wypowie:

I wtedy skończyła mi się amunicja, więc musiałem przerwać walkę. Frustrujące. Miałem jeszcze paliwa na dziesięć minut.

Po tym wyczynie został odznaczony Krzyżem Mannerheima po raz drugi. Po wojnie okazało się, że wszystkie sześć zwycięstw znalazło potwierdzenie w dokumentach sowieckich.

Na pierwszym planie Messerschmit Bf 109G-6 MT-457. Po MT-426 był to drugi Bf 109G-6 przydzielony Juutilainenowi i to na nim 30 czerwca 1944 zestrzelił on sześć samolotów w jednym locie. W sumie odniósł na nim w ciągu 2 tygodni 18 zwycięstw.
Źródło: www.asisbiz.com

Tymczasem na lądzie doszło do kolejnego fińskiego cudu. Mimo zaangażowania ogromnych sił, w tym dywzji pancernych z czołgami T-34, KW i IS-2, 9 lipca 1944 Sowieci zostali powstrzymani. Tym razem kluczem do sukcesu była wielka dostawa niemieckich Panzerfaustów i Panzerschrecków dzięki czemu fińska piechota mogła wreszcie zwalczać wrogie czołgi, oraz niepełna brygada Wehrmachtu z działami samobieżnymi StuG. W gorącym okresie bitwy o Tali-Ihantala Juutilainen walczył codziennie i codziennie zwyciężał. W pierwszym tygodniu lipca zaliczył w sumie jedenaście zwycięstw.

Po zakończeniu walk o Tali-Ihantala pokonanym Sowietom zabrakło sił i front znowu się ustabilizował. Jednak dla Finów stało się jasne, że drugiej takiej ofensywy już nie powstrzymają. Po przełamaniu trzeciej linii obrony Armia Czerwona wlałaby się do Karelii i na jej rozległych terenach szupłe Fińskie siły nie dały by rady jej zastopować. Dlatego w sierpniu 1944, mimo stoczenia jeszcze jednej zwycięskiej bitwy z Sowietami, Finowie zdecydowali o próbie wycofania się z wojny. Urzędujący prezydent Risto Ryti ustąpił oddając władzę marszłkowi Mannerheimowi. Finlandia wypowiedziała pakt z Niemcami i poprosiła Związek Sowiecki o pokój. Stalin wyraził zgodę, choć narzucił Finom ciężkie warunki. Musieli do 15 września 1944 pozbyć się wojsk niemieckich i oddać wszystkie ziemie, które Związek Sowiecki zagarnął w 1940 roku. Po wojnie Finlandia miała mieć status państwa neutralnego pod sowieckim nadzorem. Tak więc Finowie musieli dokonać ostatniego aktu w tej wojnie i zwrócić lufy przeciwko niedawnym niemieckim sojusznikom. Tak też zrobili i w Karelii wybuchła krótka wojna fińsko niemiecka.

Po bitwie o Tali-Ihantala w powietrzu wiele się już nie działo i Juutilainen zestrzelił tylko dwa samoloty. Jednym z nich był Jak-9 strącony 15 lipca 1944, a drugim transportowy Li-2 zestrzelony 3 września 1944. Było to jego ostatnie zwycięstwo powietrzne.

Po wojnie Juutilainen pozostał w lotnictwie wojskowym jeszcze trzy lata. W 1947 roku został zdemobilizowany. Rok później wrócił do służby na 10 miesięcy. Z lataniem jednak nie zerwał. Kupił sobie prywatnie malego Tiger Motha i latał na nim jeszcze do lat 50. Dożył sędziwego wieku i odszedł 21 lutego 1999 roku w swoim domu w Tusuula, w dniu swoich 85 urodzin. Na dwa lata przed śmiercią odbył jeszcze swój ostatni lot samolotem bojowym. Fińscy lotnicy zaprosili go na gościnny przelot w tylnym fotelu F-18.

Ilmari Juutilainen był pilotem wybitnym i wyjątkowym. O tym, że był najskuteczniejszym nie-niemieckim asem pisałem już w tytule. Co jednak bardziej niesamowite to to, że żaden jego samolot nie został draśnięty jedną choćby sowiecką kulą, a co ważniejsze, Juutilainen nigdy nie utracił w walce żadnego swojego skrzydłowego.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •