Shahak 59 czyli historia izraelskich Sił Powietrznych w jednym myśliwcu w trzech wcieleniach…w trzech wojnach.

Co takiego? No to od początku parę wyjaśnień. Shahak to izraelskie przezwisko Mirage III. Był to pierwszy myśliwiec generacji Mach 2, którego zamierzeniem było spełnić rolę myśliwsko-bombową dla Izraela. Sam Mirage oryginalnie był projektem, którego celem było zwalczanie sowieckich bombowców nuklearnych, a więc najważniejsza była szybkość. Po Mirage III miała być pora na Mirage 5, ale w efekcie zmiany polityki francuskiej wobec Izraela Mirage III był ostatnim myśliwcem francuskiej produkcji w służbie IAF. Nie powstrzymało to Izraela od wyprodukowania swojej własnej wersji zwanej Nesher i później Kfir w oparciu o „nabyte” plany. Następne myśliwce z białymi gwiazdami Davida były już produkowane w USA.

Bohaterem tej galerii-artykułu jest tym razem maszyna a nie konkretny pilot. Jest nim Shahak 59/159/259 a nawet 459.

Dla mnie jest to premiera tego rodzaju podejścia, ale to bardzo dobrze odzwierciedla podejście izraelskiego lotnictwa do sprawy przynależności maszyn. Maszyny uważane były za narzędzia walki, ale starano się unikać przydzielania maszyn konkretnym pilotom, głównie ze względów na intensywność lotów i konieczność odpoczynku dla człowieka, podczas kiedy maszyna mogła walczyć dalej pod innym pilotem.

Nikt jednak jak Izrael nie zrobił reklamy francuskiej firmie Dassault. Sprzedając te kilkadziesiąt Mirage III weszła na zawsze do historii produkując najbardziej zwycięski myśliwiec odrzutowy. Osiągnęły one ponad 300 zwycięstw powietrznych a bohater tej galerii jest rekordzistą świata, jeśli chodzi o służbę i ilość zestrzeleń.

Łącznie z czterema dwumiejscowymi Mirage Izrael nabył ich razem 76. Izrael od samego początku zakładał zmianę podstawowej roli myśliwca. Nie potrzebował go do zwalczania sowieckich bombowców nuklearnych. Potrzebował natomiast maszynę zdolną do atakowania frontowych lotnisk i zwalczania lotnictwa koalicji Arabskiej. Został więc Shahak wyposażony w dwa działka 30mm zamiast wspomagania rakietowego DEFA 552 a także dwa typy zbiorników podskrzydłowych. Oryginalne, francuskie „wolniejsze 625 galonowe” zostały uzupełnione przez izraelskiej produkcji, bardziej smukłe „ponaddźwiękowe 500 galonowe” Obydwa typy występują na moich modelach.

Mirage zostały przeprowadzane lotem od 1962 do 1964 roku. Wyposażyły trzy dywizjony IAF, w tym ten „najpierwszy” 101 a także 117 i 119. Mój Shahak właśnie do tego dywizjonu trafił. W 1963 roku IAF stracił aż cztery Mirage z powodu niedopracowanego silnika ATAR 9B3 i dopiero w 1964 udało się usterki znaleźć i wyeliminować.

Na początku Shahak miał też sporo problemów z systemami uzbrojenia. W porównaniu do ówczesnych amerykańskich i Brytyjskich były one mocno nie dopracowane i zmusiło to izraelskich inżynierów do przerobienia wszystkich systemów tak aby były niezawodne.

Francuskie, olbrzymie rakiety powietrze- powietrze MATRA R 530 były praktycznie bezużyteczne i dopiero w Izraelu zastąpiono je rodzimej produkcji Shafrir i Shafrir II a potem amerykańskimi Sidewinder 9 w kolejnych wersjach. W latach 1962 -1970 rakiety były tak zawodne że przeważająca większość zwycięstw powietrznych była osiągana przez użycie działek 30mm. Dopiero w czasie wojny Yom Kippur rakiety Shafrir II i Sidewinder AIM 9C osiągnęły dojrzałość i zaczęły przeważać w ilości zwycięstw nad Arabskimi maszynami. Co ciekawe to dywizjon mojego bohatera preferował amerykańskie Sidewindery nad izraelskimi Shafrir, ale używali i takie i takie.

W czasie całej, swojej, długiej kariery Mirage uległy tylko czterem przeróbkom. Pierwsza to modyfikacja celownika optycznego. Chodziło tutaj o ominięcie radaru Cyrano i manualne ustawienie celownika za pomocą dwóch włączników na drążku sterowym. Jeden był zgrany na 250m, drugi na 400m a obydwa naraz na 600m. Druga modyfikacja to usunięcie radaru Cyrano i zastąpienie go balastem. Trzecia to wymiana silników na ATAR 9C i ostatnia to usunięcie części balastu tak aby szybkość minimalna mogła być zredukowana do 120 mph i przeciążeni mogły wzrosnąć z 6.5 aż do 7.3G.

Shahak górował nad Arabskimi Migami 17,19 i 21 szybkością ale nie zwrotnością więc piloci szybko wypracowali metodę ataku którą nazywali „stiching”. Szybkie ataki z przewagi wysokości i ponowne wznoszenie do następnego ataku. Unikali walki kołowej. Dlatego też w 1970 roku zdecydowano się na usunięcie radaru Cyrano, który mógł jedynie widzieć „w górę” a większość walk na Bliskim Wschodzie rozgrywała się na stosunkowo niskich wysokościach, aby unikać wykrycia radarem. Radar Cyrano w ogóle nie potrafił widzieć „w dół”, po prostu gubił się w odbiciach z ziemi i cały system się wyłączał.

Karierę swoją Shahak 59 rozpoczął w pięknym, srebrnym malowaniu fabrycznym jeszcze z fabryki Dassaulta. Tak wyglądał jak osiągnął swoje pierwsze zwycięstwo 14 Lipca 1966 roku nad Syryjskim Migiem 21. Było to nad wzgórzami Golan. Było to nie tylko w dzień francuskiego Święta narodowego, ale także pierwsze zwycięstwo nowego typu myśliwca w służbie IDF. Pilotem był Yoram Agmon.

Innym ciekawym epizodem pierwszych lat Shahak w służbie IAF było zwycięstwo Shahak 60 nad Syryjskim Migiem 21. Pilot Avi Lanir tak blisko się zbliżył do Miga, że ten ostatni wybuchając dokumentnie pokrył całego Shahak 60 w sadzy. Jak wylądował to wyglądał jak przemalowany na myśliwiec nocny z czasów II WŚ.

Następny wielki debiut Shahak 59 był w wojnie „Sześciodniowej” w Czerwcu 1967.

Rosnące napięcie na Bliskim Wschodzie nieodzownie prowadziło do konfliktu pomiędzy sprzymierzonymi Egiptem, Syrią, Jordanem i Irakiem. Egipt wyrzucił z Synaju rozjemców United Nations i zamknął dostęp izraelskiej żegludze do Elatu.

Od co najmniej 1960 roku IAF drobiazgowo przygotowywał plan jednoczesnego ataku na wszystkie egipskie lotniska rejonu Synaju, ale także i Kairu a także środkowego Egiptu. Atak taki był wielokrotnie ćwiczony na pustyni Negev gdzie na piasku były rozrysowane poszczególne lotniska egipskie. Ataki na nie były szczegółowo opracowywane co do sekundy. Zawsze atakowały dwie pary według ściśle opracowanego i przećwiczonego scenariusza. Chodziło o to, żeby w pierwszej kolejności zniszczyć pasy startowe a po tym zająć się niszczeniem z działek egipskich maszyn rozlokowanych wokół lotniska. Egipcjanie wówczas nie używali jeszcze ubezpieczonych stanowisk parkowania swoich maszyn. Były one po prostu zaparkowane wzdłuż pasa startowego. Artyleria przeciwlotnicza była również bardzo prymitywna i w ogóle nie mieli rakiet ziemia powietrze.

W przygotowaniu do wojny sześciodniowej izraelskie duże formacje tygodniami wylatywały nad Morze Śródziemne, gdzie wykonywały ćwiczenia zawsze ściśle śledzone przez egipskie radary. Rankiem 5go Czerwca 1967 roku było tak samo, z tą różnicą, że nad morze Śródziemne poleciały maszyny treningowe udające myśliwce i używające ich fale radiowe na beztroską gadaninę jak zwykle. W tym czasie całe lotnictwo izraelskie nisko nad ziemią podążało nad wyznaczone lotniska egipskie.

Rozpoczęła się akcja Focus. Było to zagranie pokerowe. Dosłownie wszystkie 200 izraelskich maszyn bojowych leciało nad Egipt. Do obrony Tel Aviv, pozostawiono tylko 12 myśliwców Mirage. Atak był zaplanowany nie na sam świt, bo zawsze o tej porze egipskie klucze patrolowe wylatywały nad granice i nad morze. Lądowały o 7:30 rano i piloci zasiadali do śniadania. Atak był zaplanowany na 7:45 i tak skoordynowany, aby non stop przez pierwsze dwie godziny co 15 minut nad lotniskami egipskimi pojawiały się kolejne klucze bombardujących myśliwców Mirage, Mystere, Super Mystere, Ouragan i bombowców Vautour.

Schemat startów i lądowań był szczegółowo rozplanowany i nacisk był na bezbłędne wykonanie planu. Załogi naziemne tygodniami trenowały najszybsze uzupełnienie paliwa i uzbrojenia. W przypadku Mirage obniżono to do 7 i pół minuty.

Pilotom ciągle powtarzano konieczność ścisłego trzymania się planu. Do tego stopnia, że gdyby jakaś maszyna uległa awarii w czasie startu to pilot był gotowy zginąć prędzej niż stworzyć sytuację awaryjną i wstrzymać start następnych maszyn. Cały dzień był logistycznie zaplanowany na co najmniej pięć lotów każdej maszyny i pilota, najpierw bombardowanie egipskich lotnisk a potem patrolowanie Izraela przed nieodzownymi atakami ocalałych egipskich migów a także sojuszniczych Syryjskich, Jordańskich i Irackich maszyn. Plan się sprawdził idealnie. W przeciągu dwóch godzin zniszczono kilkaset maszyn egipskich na lotniskach w kilkakrotnych nalotach a potem w walkach powietrznych nad Izraelem zniszczono dziesiątki Syryjskich, Jordańskich i Irackich maszyn atakujących Izrael.

Bezbłędnie Izrael tutaj wymierzył, że z racji Arabskiego charakteru Egipcjanie nie będą chcieli się od razu podzielić ze swoimi sojusznikami faktami klęski i izraelskie lotnictwo będzie miało przy najmniej dwie godziny zanim rozpocznie się interwencja satelitów Unii Arabskiej. Pod koniec dnia koalicja Arabska straciła ponad 400 maszyn zniszczonych na ziemi i w powietrzu. Izrael osiągnął to liczbą niecałych 200 maszyn w tym wszystkich Shahak z wyjątkiem tych 12 pozostawionych dla obrony stolicy. Straty wyniosły 16 maszyn wszystkich typów w tym dwa Mirage.

I tutaj Shahak 59 miał wiodącą rolę. Otóż dywizjonowi 101 został przydzielony jeden z najdalej oddalonych celów. Było to lotnisko Cairo West, gdzie stacjonowały Migi 21 i bombowce Il 28 i Tu 14. Na tą misję nasz bohater miał podwieszone maksymalne baki 650 gal i dwie specjalne bomby.

Były to bomby Olar Khad produkcji izraelskiego przemysłu zbrojeniowego. Jedynie Mirage dywizjonu 101 były przeszkolone w użyciu tego systemu. Otóż bomby Olar Khad były wyprodukowane specjalnie z myślą o niszczeniu betonowych pasów startowych lotnisk nowoczesnych odrzutowców. Jak wyeliminowane będą pasy startowe to maszyny „złapane” na ziemi będą mogły być sukcesywnie niszczone ostrzałem i rakietami. Bomba działała następująco. Nadlatujący myśliwiec leciał 100m wzdłuż osi pasa startowego, za nim leciał jego boczny. Wiodący Shahak zrzucał swoje dwie bomby na koniec pasa a jego boczny na początek. Bomby po zwolnieniu wyzwalały spadochrony, które je zwalniały pozwalając się oddalić myśliwcom. Kiedy kąt nachylenia bomby do pasa osiągał 60 stopni odpalały rakiety, które zrywały spadochron i które wbijały bomby głęboko pod betonowy pas i tam, dopiero po 6 sekundach następował wybuch. Powstały podziemny wybuch niszczył olbrzymią połać pasa betonowego a także powodował pęknięcia kilkanaście metrów od punktu uderzenia. Taki pas nie wystarczyło naprawić tylko wypełnieniem krateru piaskiem i położeniem nowego betonu. Trzeba było zrywać czasami kilkadziesiąt metrów i betonować nowy.

Co ciekawe to Armia izraelska zakładała zdobycie półwyspu Synaj więc te lotniska egipskie były atakowane konwencjonalnymi bombami 500lb, które łatwo potem było naprawiać. Cel dywizjonu 101 i konkretnie Shahak 59 leżał po drugiej stronie kanału i jego zajęcie raczej nie wchodziło w rachubę.

Po udanym ataku na lotnisko Cairo West Shahak 59 pod wprawną ręką Ilan Gonen zdobył jeszcze zwycięstwo powietrzne nad egipskim bombowcem Il 14. Następnego dnia Uri Shahar odniósł na nim zwycięstwo nad egipskim Migiem 19. Tak jak większość maszyn startował tego dnia pięciokrotnie pod trzema innymi pilotami. Dzięki tak szybkiemu zorganizowaniu uzupełnienia paliwa i uzbrojenia Shahak potrafiły osiągnąć tak fantastyczną wydajność. Obrócenie egipskiego Miga 21 zabierało 90 minut a Shahak tylko 7-15minut. W tym leżał sukces operacji Focus. Izraelczycy wykonali maksymalną ilość lotów zbliżającą się do tysiąca (200 maszyn razy pięć lotów). Egipcjanie mogli wykonać takich lotów 2400 a wykonali tylko 165. Reszta lotnictwa zniszczona została na ziemi lub zestrzelona.

Co ciekawe to misja Focus pośrednio przyczyniła się do utraty zachodniego brzegu przez Jordanię. Otóż powracające z pierwszej fali maszyny izraelskie zostały wykryte przez Radary Jordanu. Te zostały mylnie zinterpretowane jako atak egipskich maszyn i aby nie utracić momentum wojennego Król Hussain wydał rozkaz natychmiastowego ataku na izraelskie jednostki na Zachodnim Brzegu. Te przeszły do desperackiej obrony, ale wkrótce z pomocą swojego (wówczas już „wolnego” lotnictwa) przeszły do ofensywy i wyrzuciły Jordańskie elitarne jednostki na Wschodni Brzeg rzeki Jordan.

Mój Srebrny Shahak 59 jest właśnie reprezentowany z tej pierwszej misji ataku na lotnisko Cairo West. Dwa zbiorniki 650 gal i dwie bomby Olar Khad pod skrzydłami. Miał już wówczas jedno zwycięstwo zaznaczone pod kabiną.

Po wojnie sześciodniowej nastąpiła zmiana numeracji w lotnictwie i Shahak 59 przeistoczył się w 259. Dwójka oznaczała przynależność do 101 dywizjonu. Potem nastąpił krótki okres pokoju po czym wybuchła najdłuższa wojna, tzw. War of Attrition, która trwała od Marca 1969 roku aż do Sierpnia 1970. W tym czasie armie egipskie nadaremnie starały się odrzucić wojska izraelskie od kanału Sueskiego i odzyskać Synaj. W powietrzu dochodziło do licznych potyczek z Migami koalicji arabskiej. W okresie tym Shahak 259 odniósł 9 zwycięstw, między innymi pod takimi pilotami jak izraelski (i światowy) odrzutowy ace of aces Giora Epstein, Sławny Iftach Specter, a także podwójne zwycięstwo nad Migami 21 pod wprawną ręką Israel Baharav’a.

Wówczas to Shahak 259 otrzymał przydomek „ace maker”, maszyna do produkowania asów i zaczął być jedną z paru „ulubionych” maszyn izraelskich pilotów. Miał wówczas 11 zwycięstw namalowanych pod kabiną.

Shakak 56 był inną taką „szczęśliwą” maszyną. Yiftach Spector nawet napisał piosenkę na jego cześć, Giora Epstein, izraelski „ace of aces” nazwał go „najlepszą maszyną jaką mieliśmy, lepszą niż 59, lepszą niż 82” Niestety Shahak 56 poległ już w Lipcu 1969 roku.

Shakak 55 za to był uważany za pechowca. Wiele razy powracał z usterkami z misji bojowych a także miał parę wypadków. Wiele razy jego uzbrojenie odmawiało posłuszeństwa w momencie otwarcia ognia albo odpalenia rakiety.

Jedynie Shahak 58 był zbliżony do 59 pod względem powodzenia i uwielbienia pilotów.

Po ukończeniu wojny War of Attrition nastąpiło dwa lata względnego spokoju z nielicznymi tylko potyczkami z lotnictwem Egiptu i Syrii.

Wówczas to Shahak 259 stracił swój srebrzysty błysk i tak jak wszystkie inne izraelskie maszyny został przemalowany na standardowy czterokolorowy, pustynny kamuflaż. .

We Wrześniu 1973 roku Shahak 259 odniósł swoje przedostatnie zwycięstwo a już parę dni potem wybuchła następna wojna. Mój drugi model pustynnego kamuflażu 259 pochodzi właśnie z tego okresu, z przedednia wybuchu ostatniej wojny w której brał udział.

Wojna Yom Kippur była odwróceniem karty Wojny Sześciodniowej. To tym razem państwa Arabskie jednocześnie zaatakowały Izrael. Mimo iż wywiad donosił o nieodzownym ataku Arabskiej koalicji Izrael był szachowany przed Departament Stanu USA. „Jak rozpoczniecie działania wojenne nie dostaniecie ani guzika „ Tak więc aby dyplomacji stało się zadość i aby utrzymać dostawy wówczas już amerykańskiego sprzętu musiało zginąć kilkadziesiąt Izraelczyków. Straty były duże i ofiary liczne, ale końcowy efekt był taki sam. Izrael obronił się przed najeźdźcami zadając im dotkliwe straty. W pierwszym dniu wojny Shahak 259 jak zwykle był na czele obrońców i odniósł swoje ostatnie zwycięstwo pod ręką Eitan Carmi. Następnego dnia w czasie startu uległ poważnemu wypadkowi. Pilot Israel Baharav już po tygodniu powrócił do służby, ale Shahak 259 prawie rok był reperowany. W tym czasie otrzymał nowy silnik Atar 9C a także elementy szybkiej identyfikacji. Wielkie żółto-czarne trójkąty na skrzydłach i ogonie. Były one szybko wprowadzone aby uniknąć pomyłek gdyż w tym samym czasie nad Egiptem zaczęły się pojawiać Libijskie Mirage III, które łudząco przypominały izraelskie. Otrzymał wówczas numer 159. Nie jest jednak prawdopodobne, aby walczył w tych oznaczeniach i dlatego widok Shahak 159 z muzeum a także tak jak wyglądał mój model z 2001 roku jest mało prawdopodobne, chociaż najbardziej kolorowe i atrakcyjne.

Po powrocie z remontu nie trafił już do dywizjonu 101 ale został przerobiony na wersję Foto rozpoznawczą z dodanym nosem „Moshel” i nowym oznakowaniem 459. Czwórka oznaczała wersję rozpoznawczą. Wyglądał tak jak jego najbliższy rywal Shahak 458.

Pod koniec lat 70-tych, a więc kiedy podstawowym, pierwszoliniowym myśliwcem IAF był już F15 Shahak 59 zostaje z powrotem przerobiony na wersję myśliwską i skierowany do dywizjonu 254.

W roku 1982 zostaje sprzedany Argentynie, na uzupełnienie tego co stracono w efekcie konfliktu z Royal Navy i RAF o wyspy Falklandzkie. Tam też trafił jego najbliższy rywal Shahak 58.

Jednak to tylko Shahak 59 był odkupiony w 2003 roku za $1 i przeniesiony do muzeum, gdzie kiedyś go będę musiał odwiedzić.

Tak więc wydaje mi się że Shahak 59 jest najbardziej reprezentatywnym myśliwcem izraelskim. Brał udział w największej ilości konfliktów, latało nim wielu asów a także przeszedł on wszystkie fazy modernizacji lotnictwa tego państwa. Dlatego też dobrze, że znalazło się dla niego miejsce w muzeum, gdzie godnie będzie reprezentować swoje zwycięstwa nad wrogami Izraela.

Teraz o modelu. Shahak 159 zrobiłem dwadzieścia lat temu na fali „antyarabskiej” zaraz po atakach na World Trade Center. Po prostu chciałem zrobić model maszyny, która najwięcej osiągnęła zwycięstw nad Arabami. Wybór był stosunkowo łatwy, musiał to być myśliwiec izraelski i to okresu wojen 1967-1973, kiedy to najwięcej było potyczek powietrznych pomiędzy Izraelem i jego sąsiadami Egiptem, Jordanią i Syrią. Nie znałem wówczas jeszcze szczegółowej historii tej maszyny. Ale trafem akurat taką wówczas ulepiłem i dlatego pozwolę sobie ją tutaj też zamieścić. Jest to stary model Heller, jedyny wówczas dostępny. Zrobiony jest w wersji muzealnej tak jak go dzisiaj można zobaczyć w Izraelu. Niestety został nadszarpnięty „zębem czasu” i brakuje mu paru elementów jak drzwi komory podwozia i parę detali.

Shahak 59 miał być w wersji tak jak rankiem 5go Czerwca 1967 roku startował w pierwszej fali operacji FOCUS. Tak jest obrazowany na kolorowej grafice, która zdobiła jedną z moich książek źródłowych do tego opisu.

Jest to książeczka z serii Air Campaign, która godzina po godzinie opisuje całą operację FOCUS. Stała się moją inspiracją do zrobienia tych dwóch modeli Shahak 59 w tych dwóch wcieleniach. Srebrnym i Pustynnym. Pasował do niego też Shahak 159 „muzealny” tak więc trojaczki a właściwie ta sama maszyna na przestrzeni 20 aktywnych lat i blisko 50 lat od chwili wyprodukowania w zakładach Dassault. Trzynaście zwycięstw nad sowieckim sprzętem pod ręką pięciu asów. Trzy wojny a także epizod Południowo amerykański. Jaka inna maszyna na świecie może poszczycić się taką historią?

Model to Special Hobby. Już na pierwszy rzut oka widać różnicę, głównie w detalu powierzchni. Tutaj każdy nit, każdy wlot czy wylot szczegółowo jest zaznaczony. W starym Heller z ubiegłego wieku jest właściwie tylko skorupa. Special Hobby bardzo fajnie oddał ten profil lekko zaokrąglających się skrzydeł ku dołowi. Heller miał po prostu płaskie. Mimo to trzymam starego rzęcha, bo kiedyś dużo mi sprawił radości no i teraz to pasuje do pozostałych. Inna sprawa, że kiedyś talenty modelarskie chyba były lepsze mimo gorszego materiału. Teraz talentu coraz bardziej brakuje nawet jak jakość modeli wzrasta. Modelarska starość nie radość panowie i panie.

Kalkomanie SH dostarczył na pięć różnych maszyn, dwie srebrne i trzy w wersji pustynnej w tym też Shahak 59 i 259. Samych napisów eksploatacyjnych jest chyba ze setka i dwa pełne wieczory zajęło nałożenie tego wszystkiego na modele.

Farby to Alclad’y na 59 i Model Master, ale także i stareńkie Humbrole na pustynnego 259. Co ciekawe to Duck Egg Blue z malutkich puszeczek Humbrola były najbliższe oryginału więc takiego użyłem. Podobnie było z zielonym. Pochodził jeszcze z tej samej puszki, którą użyłem do Shahak 159 dziewiętnaście lat temu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •