M1A2 Abrams z operacji “Iraqi Freedom”

3rd ACR, 2nd gun tank “Ain’t My Fault”, 4th platoon, A troop “Apache”, 1st Squadron, Operation Iraqi Freedom

Wszystko zaczęło się od zdjęcia Abramsa z plastikowym krzesełkiem na wieży. Niedługo później zobaczyłem podobny model budowany przez Johna Tapsella na grupie FB dedykowanej modelom pancerki w 1/48 i stwierdziłem, że muszę zrobić mojego 🙂 .

Od początku wiedziałem, że nie zbuduję tego modelu na 100% z pudełka. Dawno temu udało mi się kupić kalki Echelon (zestaw D486250), także wiedziałem że nie będę musiał kombinować jeżeli chodzi o oznaczenia. Miałem też nadzieję że podobnie będzie z zestawem bambetli na tył wieży z firmy Red Zebra. Niestety, o ile kalki zadziałały bez jakichkolwiek problemów, to jeżeli chodzi o żywice z Red Zebra mam mieszane uczucia. Z jednej strony użyłem co najmniej połowę zestawu, ale z drugiej większość części nie pasowała do modelu na 100%, a niektóre (jak np. zapasowe koła) postanowiłem zamienić żywicznymi zaprojektowanymi przeze mnie i wydrukowanymi na mojej drukarce 3D. Do tego wszystkiego dodałem części współczesnego wyposażenia z trzech różnych zestawów Black Doga.

Jeżeli chodzi o malowanie, to tutaj nie ma za bardzo wyboru: piaskowy albo piaskowy. Wprawdzie nie miałem pod ręką akryli które by odpowiadały oficjalnemu odcieniowi US Army, ale bez większych problemów znalazłem mieszankę na necie: 10 x XF-78 + 4 x XF-88 + 6 x XF-2. Do tego doszły na to rozmaite wynalazki Miga: filtry, farby olejne, washe i pigmenty.

Sama budwa przebiegała praktycznie bez problemów. Jedyne przejścia jakie miałem były związane z gąsienicami. Postanowiłem po raz kolejny spróbować połączyć wszystkie elementy bez przyklejania ich do kół (oczywiście po oczyszczeniu i przeszlifowaniu) tak żeby zaschneły w miarę solidnie. Robiąc tak można teoretycznie je potem zdjąć, pomalować, pobrudzić i potem założyć i przykleić na stałe. To była moja druga tego typu próba i cały czas mam z tym kłopoty. Jednak w sumie uważam, że jest warto próbować bo na pewno efekt jest o wiele lepszy niż malowanie wszystkiego po przyklejeniu. Do tego odbiegłem nieco od instrukcji, bo zupełnie pominąłem górną część gąsienicy – stwierdziłem że skoro i tak jej nie widać to nie ma sensu się z tym bawić.

Wprawdzie powierzchnia na górze wieży i kadłuba, jaką Tamiya daje z pudełka, wygląda w miarę dobrze (i pewnie jest poprawna jeżeli chodzi o skalę), ale stwierdziłem, że po pomalowaniu nie będzie jej za bardzo widać i warto by było ją poprawić. Tu z pomocą przyszedł wynalazek firmy VMS: Hull Tex Anti-Slip. Nie ma co pisać – działa to bardzo dobrze, kładzie się bardzo łatwo, wygląda świetnie – na pewno było warte kupienia. Zdaję sobie sprawę, że by to wyglądało by to bardziej realistycznie na modelu 1/35, ale i w 1/48 (przynajmniej jak dla mnie 🙂 ) wygląda to lepiej niż to co daje Tamiya.

Jak już pisałem wcześniej, wszystko zaczęło się od krzesełka. Na stronie Thingiverse znalazłem darmowy plik do podobnego jakie widziałem na zdjęciu i sobie je wydrukowałem. Tutaj z pomocą przyszła żywica Phrozen 8k, która jest naprawdę niesamowita jeżeli chodzi o możliwość uzyskania detali. Największym problemem było zachowanie otworów w siedzeniu. Ze zmniejszeniem pliku .stl nie było problemu (bo musiałem go zmniejszyć do 1/48), ale jednym z minusów tego był fakt że po zmniejszeniu te otworki stały się naprawdę malutkie. Na próbę ustawiłem to krzesełko pod 12 różnymi kątami i wybrałem jeden w którym wszystkie otwory wydrukowały się tak jak powinno być.

Jak już się dodaje bambetle do Abramsa, to oczywiście nie można nie dać zapasowych kół. Na początku myślałem, że dam te z zestawu Red Zebra, ale okazało się że one są po prostu żywicznymi kopiami plastikowych z pudełka. Tu nie do przeskoczenia jest fakt, że te zapasowe powinny mieć otwory wokół osi zamiast śrub. Zamiast próbować rozwiercać te żywiczne, zaprojektowałem sobie swoje w Fusion 360. Dodatkowym plusem takiego podejścia był fakt, że mogłem ich dać na model więcej niż dwa jakie miałem w zestawie 🙂 . Jak już zrobiłem koła to postanowiłem też zrobić sobie zapasowe zębatki z kół napinających, które też widziałem na niektórych zdjęciach jak były podwieszone po bokach wieży.

Postanowiłem też poprawić wyrzutniki granatów dymnych. Na zdecydowanej większości zdjęć (i modeli) te wyrzutniki są zostawione puste (albo osłonięte małą plandeką). Udało mi się jednak znaleźć parę zdjęć na których widać granaty (i do tego Abrams Johna Tapsella też tak miał i nie mogłem być gorszy 🙂 ). On zrobił swoje tradycyjnie z plastiku, a ja postanowiłem sobie swoje zaprojektować i wydrukować. Pozwoliło mi to też odrobinę rozwiercić otwory gdzie te granaty wchodzą.

Jako ostatnią poprawkę postanowiłem zrobić cos z peryskopami. Na prawdziwym czołgu mają one charakterystyczną “poświatę” jaką m.in. daje im m.in. powłoka antylaserowa i te pomalowane na modelach nigdy mi się nie podobały. Na necie podpatrzyłem sposób z użyciem cieniutkiej folii plastikowej, która jest m.in. używana do paznokci. W zestawie jaki kupiłem było tego 10 różnych odcieni. Na szczęście jeden z nich przypominał mi to o co mi chodziło, bo w zależności od kąta patrzenia zmieniał kolor z zielonego na czerwonawy.

Na kawałku plastiku (pomalowanym na taki sam piaskowy jak sam model) wypróbowałem jak by to zadziałało po położeniu na różne tła – okazało się że najlepszy efekt był po nałożeniu na “Crystal Periscope Green” Miga. Jako że Tamiya ułatwia życie modelarzowi i daje na to kalki, nie pozostało mi nic innego tylko je zeskanować, na tej podstawie zrobić swoje w Corelu i wyciąć je z tej folii na ploterze.

Udostępnij: