Stanisław Brzeski, najskuteczniejszy as „Wilniuków’
Powrót do Wilnuków
Contents
Nowy polski dywizjon myśliwski
Przed wojną i w wojnie obronnej Brzeski służył w eskadrze wileńskiego pułku na P-11C dumnie noszącym godło w postaci kondora z rozpostartymi skrzydłami. I teraz po półtora roku trafił do dywizjonu kontynuującego te tradycje – do 317 dywizjonu myśliwskiego. Dywizjon został sformowany 22 lutego 1941 w Acklington na wschodnim wybrzeżu w graniczącym ze Szkocją hrabstwie Northumberland. Jednostce dostarczono pierwotnie 10 Hurricanów Mk.I, ale do końca lutego dostarczono sześć kolejnych. Również lotnicy ściągali do “trzysta siedemnastego” sukcesywnie. Brzeski przyleciał do Acklington 26 lutego 1941 Hurricanem. W tym czasie większa grupa pilotów, w tym nowy dowódca dywizjonu S/Ldr Stanisław Brzezina przyjechali pociągiem. Na miejscu Brzeski dowiedział się, że dowódcą eskadry A został Antoni Wczelik, któremu podpadł jeszcze w 1938 roku wygrywając z nim pojedynek powietrzny na Centralnych Zawodach Lotnictwa Myśliwskiego. Od razu poprosił więc Brzezinę, który też go pamiętał z tych zawodów, żeby przydzielił do raczej do Eskadry B dowodzonej przez Henryka Szczęsnego. Brzezina rzecz jasna się zgodził. Szczęsny polubił Brzeskiego i dość często mieli oni latać wspólnie.
Ale wróćmy do początków. Księga operacyjna 317 dywizjonu (Operations Record Book) wskazuje, że pierwszy lot dywizjonu odbył się dopiero 24 marca 1941 roku i był to patrol nad konwojem wykonany przez parę P/O Tadeusza Kumiegę i Sgt. Michała Maciejowskiego. Bardzo prawdopodobne jest jednak, że w księdze nie zapisano nieoperacyjnych lotów treningowych wykonywanych wcześniej. Pierwszy operacyjny lot Brzeskiego miał miejsce 31 marca 1941 o 12:30. Jako skrzydłowy P/O Pawła Niemca przez 50 minut patrolował okolice Acklington.

[Źródło: iwm.org.uk]
W kwietniu 1941 piloci 317 dywizjonu praktykowali latanie na Hurricanach. Głównie były to próbne starty alarmowe, do których podrywano dyżurne pary. Jedynie 2 kwietnia doszło do kontaktu z nieprzyjacielem. Przydzielony do dywizjonu Brytyjczyk F/Lt. J.E.C. Young przechwycił samotnego Ju 88, który prawdopodobnie nadleciał z Norwegii i ostrzelał go. Przyznano mu uszkodzenie samolotu, ale jak sam zeznawał, nie widział, aby Junkers odniósł jakieś uszkodzenia. 30 kwietnia dywizjon przeniesiono na lotnisko w Ouston, też w hrabstwie Northumberland. Jednak charakter działania nie zmienił się ani trochę. Przez cały maj i czerwiec wykonywano loty na symulowane przechwycenie maszyn wroga. Zawsze latano w dwusamolotowych sekcjach. Co jakiś czas wykonywano patrole nad przepływającymi nieopodal wybrzeży konwojami i 2 czerwca 1941 podczas takiego lotu sekcja F/O Paweł Niemiec i Sgt. Tadeusz Baranowski przechwyciła za zachód od Blythi i zestrzeliła wspólnie Junkersa Ju 88. Dwóch członków załogi uratowało się i dostało do niewoli. Było to pierwsze pewne zwycięstwo powietrzne 317 dywizjonu.
Dla Brzeskiego pobyt w Acklington przyniósł też życiowe zmiany. Wieczorne życie było dość bogate. Polacy lubili się wyprawiać do uroczego starego miasta Morpeth z jego klimatycznymi pubami, organizowali potańcówki w ich mesach w Acklington. Na którejś z takich imprez Stanisław Brzeski poznał dwudziesto jedno letnią Sheilę Allison z pobliskiego Bedlington. Młodzi zapałali do siebie sympatią, która przerodziła się w gorący romans, który miał przetrwać wichry wojny i pokoju.
27 czerwca 1941 “trzysta siedemnasty” przerzucono na zachodnie wybrzeże, do Walii, na lotnisko Fairwood Common nieopodal Swansea. Tu Polacy mieli głównie wykonywać dwusamolotowymi sekcjami patrole nad konwojami docierającymi do Wysp przez Atlantyk. Jednak oprócz tych nudnych misji pilotów 317 dywizjonu czekały ciekawsze akcje.

[Źródło: ze zbiorów Christine Stean via farmboysandpioneers.com]
Gudgeon I
10 lipca 1941 roku RAF przeprowadził trzy operacje zaczepne nad Francją. Przede wszystkim tego dnia wykonano “Circus 42”, w którym trzy Stirlingi z 7 dywizjonu bombardowały zakłady chemiczne i elektrownię w Chocques. Oprócz tego wykonano jeszcze dwie operację o wspólnej nazwie kodowej “Gudgeon I”. Choć nie udało mi się znaleźć precyzyjnego opisu czym były operacje “Gudgeon”, wydaje się, że skupiały się one na atakowaniu infrastruktury portowej i statków tam cumujących. W obu operacjach “Gudgeon I” wzięło udział po 6 Blenheimów. Celem były porty w Le Havre i w Cherbourgu. Nalot na Le Havre wykonały trzy Blenheimy ze 107 dywizjonu i trzy z 18 dywizjonu. W ich osłonie leciał cały “trzysta siedemnasty” w liczbie 12 pilotów, w tym Stanisław Brzeski. Fairwood Common był zbyt daleko od wybrzeży Francji i rankiem 10 lipca Hurricany przeleciały na lotnisko Friston w hrabstwie East Sussex w południowej Francji, aby stamtąd wystartować o 11:45 do lotu nad Le Havre.
Nad celem Hurricany zostały zaatakowane z przewagi wysokości przez kilka Messerschmittów.Bf 109, prawdopodobnie z EJG 2. Polacy utworzyli defensywny krąg “Lufberiego” i przez 27 odpierali ataki Niemców. W walce S/Ldr Brzezina zaliczył jedno pewne zestrzelenie Bf 109. Drugiego zestrzelili wspólnie dowódca eskadry B F/Lt Henryk Szczęsny i jego skrzydłowy Sgt. Stanisław Brzeski.
Brzeski zrelacjonował to tak:
“10/07/1941 o około 12:45, nad morzem około w 4 i ½ mil na północ od Le Havre zobaczyłem na wysokości 1000 stóp jednego Me 109 atakującego naszą formację. Przeleciał koło mnie i nie doszło do wymiany ognia. Utrzymując się w formacji zobaczyłem innego Me 109 atakującego jeden z naszych samolotów przede mną, (pilotowanego przez) F/Lt. Szczęsnego. Nieprzyjacielski samolot oddał serię bez rezultatów. F/Lt Szczęsny wystrzelił trzy krótkie serie w prawą burtę od tyłu. Po tym ostrzale zobaczyłem biały dym. Włączyłem doładowanie i wymijając samolot mojego prowadzącego wystrzeliłem z tej samej strony z 250 jardów. Jedna długa seria około 5 sekund. Me 109 przechylił się stromo i zanurkował ku morzu. Po ataku dołączyłem do formacji. Wystrzeliłem 50 pocisków z każdego karabinu.”
Oprócz tych dwóch zwycięstw (Brzeziny i Szczęsnego z Brzeskim) Sgt. Jan Malinowski zgłosił prawdopodobne zestrzelenie trzeciego Messera. Nie utracono za to żadnego Hurricana. Pierwsza walka wileńskiego dywizjonu okazała się więc bardzo udana. Pełen sukces odnotowały też Blenheimy, które trafiły bombami w dźwigi portowe i statek.
Jednak biorąc pod uwagę wszystkie operacje RAF tego dnia wynik nie był zachwycający. Utracono osiem Spitfirów, jednego Blenheima i jednego Stirlinga (Niemcy odnotowali 16 zwycięstw), a zgłoszono 15 zwycięstw (ale faktyczne straty Luftwaffe wyniosły tylko trzy samoloty utracone i jeden uszkodzony). Trzeba przyznać, że zwycięstwo Szczęsnego i Brzeskiego zostało przyznane bez ewidentnego zarejestrowanego upadku wrogiego samolotu do wody. Biorąc pod uwagę biały dym, który raportował Brzeski, mógł być to ten Messerschmitt, który był zarejestrowany przez Niemców jako uszkodzony.

[Źródło: worldwarphotos.info]
14 lipca 1941
14 lipca 1941 cały dywizjon znowu przeleciał o świcie do Friston i stamtąd wykonał wymiatanie nad Le Havre w ramach wsparcia dla operacji Gudgeon III. W oddali widziano wrogie samoloty, ale do walk nie doszło. Za to po powrocie do Fairwood Common, po południu tego dnia, doszło do niespodziewanej walki powietrznej nad konwojem płynącym na południe od walijskich wybrzeży. O 15:55 niebieska sekcja nr 2, czyli para F/Lt. Henryk Szczęsny i Sgt. Stanisław Brzeski, wystartowała do patrolu nad konwojem płynącym 10 mil na południe od Worms Head. Po dotarciu na miejsce Polacy nie dostali żadnych szczegółowych dyspozycji i postanowili po prostu krążyć nad statkami. Skręcając ostro w lewo Szczęsny dostrzegł lecącego tuż nad wodą ku konwojowi samotnego Junkersa Ju 88. Niemiec był już ledwie pół kilometra od celu, ale Polacy też lecieli na małej wysokości i byli w stanie przeciąć mu drogę. Szczęsny włączył doładowanie silnika ruszył ku celowi na pełnym gazie nakazując Brzeskiemu lecieć za nim. Atakując od czoła Szczęsny skierował nos maszyny nieco na prawo od Junkersa, aby w odległości około 200 jardów skręcić ostro w lewo ku celowi i otworzyć ogień. Oddał dwie dwusekundowe serie w lewą gondolę silnikową. Brzeski zaatakował podobnie z drugiej strony i odpalił dłuższą serię w prawy silnik. Wrogi bombowiec leciał dalej prosto, ale gdy obaj Polacy zawrócili, Junkers zrzucił bomby na 150 jardów przed konwojem i przeleciał tuż nad masztami pierwszego statku. Aby nie trafić w pokład Szczęsny musiał powstrzymać się od strzelania. Jednak gdy bombowiec poderwał w górę, aby przelecieć nad masztami drugiej jednostki lecący nisko Polak mógł odpalić kolejną serię. Strzelając zbliżył się do dwusilnikowej maszyny na odległość 50 jardów. Zauważył, jak z silników Junkersa wydobywają się kłęby pary, ale po chwili skończyła mu się amunicja. Wtedy do akcji wszedł Brzeski i również wystrzelał ku wrogowi całą amunicję też zbliżając się na dystans 50 metrów. Zadane rany okazały się jednak dla wroga śmiertelne. Junkers wytracił prędkość z 220 do 120 mil na godzinę i zaczął obniżać lot. Dwa razy przejechał ogonem po wodzie, zahaczył wodę prawym skrzydłem, a po około 40 sekundach spadł do wody definitywnie. Unosił się jeszcze na wodzie minutę lub dwie, po czym zatonął. Polacy widzieli potem na wodzie żółte plamy oleju i jednego lub dwóch ocalałych lotników. Po akcji obaj wrócili do Fairwood Commons bez problemu, choć jak się okazało jeden pocisk z karabinu tylnego strzelca trafił w chłodnicę Hurricana Brzeskiego (V6565 JH-U) i spowodował niewielki wyciek płynu chłodzącego. Polakom zaliczono zespołowe zestrzelenie Ju 88. Jako miejsce zwycięstwa odnotowano morze 18 mil na południe od Tenby. Było to ostatnie zwycięstwo 317 dywizjonu odniesione na Hurricanach.
Przesiadka na Hurricane Mk.II

[Źródło: Robert Gretzyngier “Hawker Hurricane, część 1”, Wydawnictwo Stratus, seria “Polskie Skrzydła” nr 4]
Dwa dni po tej walce, czyli 16 lipca 1941 sześciu pilotów wyprawiło się do Northolt, gdzie stacjonował dywizjon 306, aby przejąć od kolegów Hurricany Mk.II. Toruński dywizjon przezbrajał się bowiem na Spitfiry Mk.II i mógł oddać swoje dotychczasowe maszyny. Piloci przylecieli do Fairwood Common 17 lipca. W ciągu kilku kolejnych zorganizowano kilka dostaw, aż cały dywizjon 317 został przezbrojony na nową wersję myśliwca Hawkera. Pierwsze operacyjne loty na Hurricanach Mk.II piloci “trzysta siedemnastego” wykonali 19 lipca 1941. Były to trzy patrole nad konwojem wykonano kolejne przez dwuosobowe sekcje. 22 lipca 1941 dywizjon przebazowano na południe do Exeter, czyli znacznie bliżej Francji. Stamtąd mógł już bezpośrednio wykonywać ofensywne loty nad kontynentem. Brzeskiego ominęły te atrakcje, bo miał wtedy dłuższą przerwę w lataniu. Do operacyjnego lotu za sterami Hurricana Mk.II (Był to Mk.IIb Z3353 JH-V) zasiadł 30 lipca, ale za to aż trzykrotnie. Jako skrzydłowy Pawła Niemca patrolował on od popołudnia do wieczora nad konwojem.
Pierwsza połowa sierpnia do dla całego dywizjonu dzień w dzień patrole nad konwojami, z jednostkowymi przypadkami bezowocnych startach na przechwycenie. Pierwsza akcja ofensywna w tym miesiącu, w której zresztą Brzeski wziął udział, miała miejsce 17 sierpnia. Było to wymiatanie w okolicach od Barfleur po Cherbourg wykonane całym dywizjonem wspólnie z dywizjonem 316. W tym celu “Wilniucy” przelecieli do bazy “trzysta szesnastego” w Church Stanton i stamtąd wspólnie wyprawili się za Kanał. Nad celem nie natrafili jednak na żadne samoloty Luftwaffe.
Potem przez dziesięć dni piloci 317 dywizjonu powrócili do patrolowania na konwojami z małym urozmaiceniem dwóch lotów na przechwycenie cieni. 26 sierpnia 1941 wykonano z 316 dywizjonem dokładnie taki sam bezowocny lot na wymiatanie jak 17 sierpnia. Jednak w tej akcji Brzeski nie wziął udziału. Oczywiście po tym nastąpił powrót do patrolowania nad konwojami.
2 Polskie Skrzydło Myśliwskie
18 sierpnia 1941 utworzono 2 (Polskie) Skrzydło Myśliwskie z wyposażonymi w Hurricany II dywizjonami 302, 316 i 317 w składzie. Dowódcą skrzydła został pierwszy dowódca dywizjonu 317 W/Cdr Stanisław Brzezina, który dalej zresztą latał na Hurricanie z 317 dywizjonu. Na stanowisku dowódcy dywizjonu zastąpił go S/Ldr Henryk Szczęsny.
Pierwszy wspólny lot całego skrzydła odbył się 4 września 1941. Podczas gdy nad północną wschodnią Francją toczyła się operacja Circus 93, w której między innymi brały udział polskie dywizjony Spitfirów, 2 Skrzydło Myśliwskie wzięło udział operacji “Gudgeon IV”. Bezpośrednią eskortę dla kilku Blenheimów zapewniały Whirlwindy z 263 dywizjonu, a polskie skrzydło osłaniało całą formację z góry. Blenheimy wzięły na cel tankowiec, który zawinął do portu w Cherbourgu. Raporty z akcji bombowców są sprzeczne i według jednego tankowiec został trafiony, a według drugiego bomby ominęły statek i trafiły w nadbrzeże. Cała formacja była przechwycona przez Messerschmitty Bf 109 z JG 2 i nad wybrzeżem doszło do kilku walk powietrznych. 317 dywizjon nie był w nich bezpośrednio zaangażowany i Brzeski, lecący tego dnia jako skrzydłowy P/O Tadeusza Stabrowskiego, nie miał szansy na odniesienie jakiegoś sukcesu. Z polskich dywizjonów jedynie dywizjon 302, który leciał na czele formacji, wziął bezpośredni udział w starciach. Jego dowódca S/Ldr Stefan Witorzeńć zestrzelił Bf 109 na pewno, a P/O Kazimierz Sporny prawdopodobnie.
Kolejne dni upłynęły oczywiście głównie pod znakiem patrolowania nad konwojami. 8 i 20 września zorganizowano wymiatania nad Cherbourgiem. Brzeski uczestniczył w drugim z nich. Tym razem w ogóle nie odnotowano aktywności wroga. Podobnie wyglądał październik. Patrole nad konwojami, pojedyncze loty rozpoznawcze nad morzem i nieliczne, za to nieskuteczne starty na przechwycenie.
13 października 1941 do piloci Ferry dostarczyli z 21 Maintenance Unit cztery Spitfiry Mk.Vb rozpoczynając tym samym proces przezbrajania dywizjonu na nowe myśliwce. Do końca października wykonywano jeszcze loty operacyjne na Hurricanach, ale równolegle prowadzono loty zapoznawcze i szkolenie na Spitfirach. Ostatnie Hurricany opuściły dywizjon w pierwszych dniach listopada 1941.
