Stanisław Brzeski, najskuteczniejszy as „Wilniuków’
Mark IX
Contents
Northolt
20 września 1943 dywizjon czekały kolejne zmiany i to całkiem korzystne. Po pierwsze “Poznaniaków” przesunięto na lotnisko w Northolt – najbardziej polskie lotnisko RAF w Wielkiej Brytanii, bazę 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego. Po drugie na miejscu czekała ich niespodzianka – Spitfiry Mk.IX przekazane im przez dywizjon 316, który został wycofany na odpoczynek do Acklington w północnej Anglii. “Poznaniacy” wreszcie mogli powalczyć na myśliwcach tej samej klasy co Focke Wulfy FW 190. 22 września 1943 dywizjon 302 po raz pierwszy wykonał wymiatanie nad Francją na nowych Spitfirach. Była to operacja Ramrod 237, która nie przyniosła jednak wielu wrażeń. 1 Polskim Skrzydłem Myśliwskim dowodził wtedy W/Cdr Aleksander Gabszewicz, a jego zastępcą był S/Ldr Janusz Żurakowski. Skrzydło tworzyły dwa dywizjony – 303 dywizjon “Kościuszkowski” i od teraz 302 dywizjon “Poznański”, czyli oryginalna para polskich dywizjonów myśliwskich pamiętających jeszcze czasy Bitwy o Anglię.
21 września 1943 do 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego dołączył dywizjon 317, czyli “Wilniucy”. Oni jednak dalej latali na starych Spitfirach Mk.V, a nowe Spitfiry Mk.IX mieli otrzymać za parę dni. W rezultacie do końca września nie wezmą już udziału w bogatych w wydarzenia operacjach ofensywnych 1 Skrzydła nad Francją.

[Źródło: polishairforce.pl]
23 września 1943 Stanisław Brzeski wrócił do latania. Poranne wymiatanie, czyli Ramrod 239 Part II go ominęło, ale w drugim wymiataniu, czyli Ramrod 240 Part I, już wziął udział. O 14:45 dowodzone przez W/Cdr Aleksandra Gabszewicza 1 Polskie Skrzydło Myśliwskie, w którego składzie leciało dwanaście Spitfirów Mk.IX z 302 dywizjonu i 10 Spitfirów Mk.IX z dywizjonu 303, wystartowało z Northolt i skierowało się na południe w kierunku lotniska Beauvais/Tillé. Zadaniem Polaków było wymiatanie na rzecz wyprawy 72 B-26 mających to lotnisko zbombardować. Polacy wznieśli się na wysokość 24 000 stóp i przekroczyli linię francuskiego wybrzeża w okolicach Dieppe. Następnie wykonali przelot z Poix, do Beauvais i z powrotem do Poix w poszukiwaniu niemieckich samolotów. Gdy dotarli w okolice Londinières kontrola naziemna skierowała skrzydło na wschód, południowy wschód od Le Tréport i zwiększenie wysokości do 26 000 – 27 000 stóp. Tam Polacy zastali formację ponad ośmiu Bf 109 na przedzie prowadzących pewną liczbę FW 190. Niemcy lecieli na północny zachód na niższej wysokości około 23 000 stóp. Gabszewicz poprowadził skrzydło do ataku, który szybko zamienił się w serię pojedynków.
F/Sgt Aleksander Chudek z “trzysta trzeciego” skierował swoją sekcję na cztery FW 190. Zanurkował, wybrał jedną z Fok, wziął ją na celownik i oddał trzy długie serie z działek i karabinów maszynowych. Pierwszą z odległości 600 yardów, drugą 500 jardów, trzecią 400 jardów. Ostatnia seria odniosła skutek. Chudek zaobserwował, jak wywołuje w FW 190 eksplozje, po czym wrogi myśliwiec płonąc runął pionowo w dół.
Dowódca dywizjonu 303 S/Ldr Jan Falkowski dał “Kościuszkowcom” sygnał do ataku i sam ze swoją sekcją pomknął za inną czwórką FW 190. Zbliżył się do jednej z Fok na odległość 400 jardów i nacisnął na spust. Długa seria pocisków z działek i karabinów uderzyła w kadłub i centropłat Foki. Niemiecki myśliwiec wypuścił czarny dym i poszedł pionowo w dół. Falkowski pogonił za nim aż do 8000 stóp i ostrzeliwał go już tylko z karabinów maszynowych, bo działka po pierwszej serii się zacięły. Kiedy wystrzelał całą amunicję wyrwał w górę i zaobserwował jedynie, że FW 190 w niekontrolowany sposób nurkuje ciągnąc za sobą dym.
F/Sgt Aleksander Rokitnicki z “trzysta trzeciego” też zanurkował ku Fokom i na wysokości około 23 000 stóp zaczął ścigać FW 190 obniżającego lot i kierującego się na południowy wschód. Rokitnicki ścigał go długo schodząc nad Amiens na wysokość 12 000 stóp. Wtedy będąc około 350 jardów od Niemca oddał długą serię zbliżając się do 250 jardów. Foka wypuściła szary dym z silnika i zwaliła się pionowo w dół. Wyrwał, gdy zauważył jak leci wprost na kurs na zderzenie inny Spitfire. Ostatni raz widział Fokę dymiącą i spadającą z wysokości 7 000 – 8 000 stóp. Inny pilot dywizjonu 303 F/Sgt Edward Martens zanurkował z kolegami i na wysokości 23 000 stóp dostrzegł walkę Spitfira z Focke Wulfem. Spitfire zanurkował, a FW 190 wyrównał lot. Martens zbliżył się do niego na odległość 300 jardów i oddał krótką serię. Potem zmniejszając dystans powtórzył salwę dwukrotnie. Ostatnia seria trafiłą w silnik, kokpit i lewe skrzydło. Foka łagodnie przewróciła się na plecy i zanurkowała dymiąc. Martens wyrównał lot i zawrócił do domu.
PIloci dywizjonu 302 też nie próżnowali. Sgt Józef Durys leciał jako numer cztery w kluczu Aleksandra Gabszewicza. Gdy skrzydło zaatakowało klucz Durysa wpadł na wysokości 24 000 stóp na czwórkę FW 190. Polacy zaatakowali, a piloci Luftwaffe zrobili unik skręcając lekko w prawo i nurkując. Durys został nieco z tyłu, ale dzięki temu zwrócił uwagę na lecącego nieopodal Bf 109. Spitfire i Messer weszły w walkę manewrową. Durskiemu udało się wejść na ogon niemieckiego myśliwca, który rozpoczął wznoszenie i z odległości 300 jardów oddał serię, po której prawe skrzydło Bf 109 zaczęło się palić. Niemiec wykonał pół beczki, a Durski nacisnął spust po raz drugi. Tym razem strzelał zbliżając się na 250 jardów od Messera. Ten zwalił się pionowo w dół ciągnąc za sobą czarny dym. Polak leciał za nim częstując go co chwila krótkimi seriami. Na wysokości 9 000 stóp musiał przerwać atak, bo wzięły go na celownik trzy inne Messery. Dostrzegł jednak kątem oka jak “jego” Bf 109 rozbija się o ziemię 10 mil na wschód od Foucarmont. Atak trójki Messerschmittów spełzł na niczym, bo forsownym wznoszeniem Durski wyrwał się spod luf i powrócił do bazy.
I wreszcie dotarliśmy do Stanisława Brzeskiego. Leciał on jako prowadzący lewego klucza. Po sygnale Gabszewicza do ataku ruszył w dół i na wysokości 24 000 stóp dostrzegł klucz czterech FW 190 lecących w jego kierunku, ale nieco niżej. Brzeski dał swoim podopiecznym rozkaz ataku tych Fok. Sam wziął na celownik jedną z Fok i oddał z odległości 500 jardów jednosekundową serię w kierunku wroga. Zbliżywszy się na 350 jardów nacisnął na spust po raz drugi i tym razem przytrzymał go półtorej sekundy. Pociski dosięgły kadłuba Focke Wulfa. Niemiec łagodnie nurkował i nie wykonywał żadnych manewrów. Wrogi samolot wyglądał na pozbawionego kontroli. Brzeski podążał za nim do wysokości 10 000 stóp, ale wtedy na wszelki wypadek spojrzał do tyłu i zobaczył trzy inne ścigające go FW 190. Brzeski był świetnym i doświadczonym pilotem. W kila minut zgubił prześladowców skręcając finalnie ostro w prawo. Znalazłszy się na wysokości 6 000 stóp dostrzegł w dole w rejonie swojej walki w Focke Wulfem pożar w lesie. Wzniósł się wtedy na wysokość 16 000 stóp i skierował się na północ. Wylądował w Northolt o 16:45.
W wyniku tych walk Polakom zaliczono dwa zwycięstwa pewne (Chudkowi z dywizjonu 303 i Durysowi z dywizjonu 302) oraz cztery zwycięstwa prawdopodobne (Falkowskiemu, Martensowi i Rokitnickiemu z dywizjonu 303, i Brzeskiemu z dywizjonu 302). Polacy stracili w tej walce jednego Spitfira. Samolot F/Sgt. Wiktora Kempki został trafiony przez Focke Wulfa i w drodze powrotnej około 40 mil na południowy wschód od Beachy Head Polak musiał wyskoczyć ze spadochronem. Na szczęście już po 40 minutach został wyłowiony przez załogę Walrusa. Jako ciekawostkę można nadmienić, że zwycięstwo Aleksandra Chudka było ostatnim, dwieście trzecim pewnym zwycięstwem powietrznym dywizjonu 303. Było to też dziewiąte i ostatnie zwycięstwo powietrzne dla samego Chudka.
Intensywne walki nie zwolniły pilotów 302 dywizjonu z wykonania dwóch Ramrodów 24 września 1943. Rano 1 Polskie Skrzydło Myśliwskie wykonało wymiatanie w ramach operacji Ramrod 242 Part I, a po południu w ramach Ramroda 244 zapewniało górną eskortę dla 12 MItchelli bombardujących St. Omer. Brzeski wziął udział w tej pierwszej misji i to podczas niej znowu doszło do walk z myśliwcami Luftwaffe.
O 9:55 S/Ldr Jan Falkowski poderwał po 12 Spitfirów z 302 i 303 dywizjonu do lotu. Zaplanowane wymiatanie miało zapewnić wsparcie dla 12 Mitchelli bombardujących place przeładunkowe w Amiens/Longueau. O 10:38 Polacy przekroczyli francuską linię brzegową u ujścia rzeki Somme. Lecieli już na wysokości 20 000 stóp. Wykonali wymiatanie od rejonu na wschód od Amiens po St. Quentin, po czym wrócili nad Amiens. Gdy dolecieli tam o 10:58 wykonali dwa podejścia do wymiatanie i dostrzegli jak bomby zrzucone przez Mitchelle wybuchają na placach przeładunkowych, a wzdłuż torów kolejowych rozprzestrzeniają się pożary. Wzniósłszy się na wysokość 26 000 stóp Polacy dalej patrolowali rejon ataku. Nagle prawy klucz dywizjonu 302 dowodzona przez Stanisława Brzeskiego dojrzała jakieś dwa samoloty zbliżające się wprost ku nim. Brzeski rozpoznał w nich Focke Wulfy FW 190 i dał rozkaz do ataku. Lecąc ku Fokom łeb w łeb, Brzeski oddał ku jednej z nich serię i widział jak pociski trafiają wrogiego myśliwca w ogon.
Dwaj Niemcy zanurkowali, a klucz Brzeskiego za nimi. F/O Tomasz Rzyski zaatakował jedną z Fok pod kątem 30 stopni i oddał serię z 300 jardów. Nie zauważył jednak, żeby pociski trafiły celu. Jednak pilot FW 190 powoli wykręcił w prawo. Rzyski poleciał za nim i wprost z tyłu wystrzelił w jego kierunku drugą salwę. Niemiec zrobił unik przewracając Fokę na plecy. Rzyski nacisnął spust po raz trzeci i tym razem przytrzymał go na dłużej kończąc strzelanie w odległości 200 jardów od wroga. Tym razem widział wyraźnie, jak z Focke Wufla buchają płomienie i czarny dym. Nieprzyjacielska maszyna zwaliła się bezwładnie w dół. Polak podążał za nią do wysokości 15 000 stóp, ale pościg przerwał mu atak drugiego FW 190. Rzyski rozpoczął ostre wznoszenie do 22 000 stóp, a Niemiec przerwał walkę i wycofał się.
Brzeski początkowo zgłosił uszkodzenie jednego Focke Wulfa, ale potem skonstatował, że zapewne była to ta sama maszyna, którą zestrzelił Rzyski i nie chcąc mu psuć indywidualnego zwycięstwa wycofał zgłoszenie. Rzyski zaś zgłosił zwycięstwo prawdopodobne i takowe mu zaliczono.
Piloci z 303 dywizjonu natknęli się na jakiegoś innego FW 190, który leciał niżej w ich kierunku. F/Sgt Aleksander Rokitnicki przewrócił swojego Spitfira na plecy i puścił się w pogoń za nim. Przecinając mu drogę oddał jedną krótką niecelną serię. FW 190 próbował uciec nurkując, jednak Rokitnicki rozpędziwszy się z przewagi wysokości zaczął go doganiać. Na wysokości 10 000 stóp był już w odległości 500 jardów. Oddał 3 sekundową serię i dostrzegł jak trafia w kadłub i oba skrzydła. Foka zaczęła się jednak rozpędzać i zszedłszy na wysokość 8 000 stóp Polak doszedł do wniosku, że wroga już nie dogoni. Wyrwał więc w górę i dołączył do dywizjonu. Zaliczono mu uszkodzenie Focke Wulfa. Niestety dywizjon 303 stracił jednego pilota F/Sgt Tadeusza Szymkowiaka, którego Spitfire został zestrzelony przez jakiegoś Focke Wulfa i spadł na ziemię w okolicach Tilloy-lès-Conty grzebiąc pilota.
Do końca września 1 Polskie Skrzydło Myśliwskie wykonało jeszcze kilka ofensywnych Ramrodów. 25 września 1943 Polacy zapewniali górną osłonę dwunastu Mitchellom bombardującym St. Omer w ramach operacji Ramrod 246. 26 września 1943 odbyły się Ramrod 247 i Ramrod 248. W tym pierwszym Polacy znowu pełnili obowiązki górnej eskorty 18 Mitchell nad Rouen, a w drugim zapewniali górną osłonę amerykańskim B-17 atakującym cele koło Beauvais. Tę drugą misję “Poznaniacy” i “Kościuszkowcy” wykonali z międzylądowaniem w Tangmere. Brzeski wziął udział w Ramrodzie 246 i 248, ale nie było okazji do walki z nieprzyjacielem.

[Źródło: nationalmuseum.af.mil]
O wiele ciekawsza okazała się misja wykonana w dniu następnym, czyli 27 września 1943. Oba dywizjony 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego wystartowały z Northolt o 9:45. Dowodził nimi S/Ldr Janusz Żurakowski. W ramach operacji Ramrod 250 Part I Polacy mieli przeprowadzić wymiatanie wspierając atak 72 amerykańskich B-26 bombardujących cele w okolicach St. Valery. Skrzydło przekroczyło brzeg Francji o 10:20 lecąc na wysokości 24 000 stóp. Kontrola naziemna poprowadziła Polaków trasą Neufchâtel – Gisors – Mantes Gassicourt – Les Andelys – Neufchâtel. Żadnej aktywności Niemców w powietrzu nie stwierdzono. Gdy jednak skrzydło wróciło do Neufchâtel kontrola skierowała Polaków na kurs 30° ku Abbeville, gdzie radary wykryły jakieś samoloty. “Poznaniacy” i “Kościuszkowcy” dotarli na miejsce, ale nie było już tam nikogo. Jednak dotarło do nich wtedy wezwanie do wsparcia formacji Marauderów, które były właśnie atakowane przez wrogie myśliwce. Żurakowski natychmiast dał rozkaz do odsieczy. Nurkując lekko z wysokości 26 000 stóp piloci dostrzegli bombowce 25 mil na południowy wschód od Le Tréport. I znowu w magiczny sposób Niemcy rozpłynęli się. Bombowce leciały nie niepokojone. Polacy zużyli już sporo paliwa i Żurakowski dał polecenie, aby piloci, którzy mają najmniej paliwa wrócili do bazy. Okazało się, że połowa Spitfirów ruszyła do Anglii. Druga połowa uplasowała się koło Marauderów eskortując je w drodze powrotnej lecąc na wysokości mniej więcej 17 000 stóp. I wtedy skrzydłowy dowódcy dywizjonu 302 Sgt. Aleksander Pietrzak dostrzegł przed sobą dwa FW 190, które wznosiły się na prawo od polskich Spitfirów. PIetrzak zaatakował Fokę lecącą po lewej stronie. Niemiec szybko zauważył zagrożenie i próbował się ratować stromym wznoszeniem, po czym wykręcił pół beczki, zapewne planując nurkowanie. Pietrzak przeciął mu drogę i zaatakował go pod ostrym kątem około 60° oddając serię z odległości 100 jardów. Najwyraźniej przyłożona poprawka była odpowiednia, bo na kadłubie niemieckiego samolotu wykwitły ślady po pociskach. Niemiec ściągnął drążek i poszedł pionowo w dół, ale z jego maszyny puścił się czarny dym. Pietrzak puścił się za nim w pogoń i oddał ku niemu jeszcze dwie serie z działek i karabinów. Foka bezładnie już spadała ku ziemi. Na wysokości 1 000 stóp Pietrzak wyrwał w górę, ale widział, jak niemiecka maszyna wbija się w ziemię i eksploduje.
Było to ostatnie pewne zwycięstwo powietrzne dywizjonu 302, a zarazem pierwsze pewne zwycięstwo Aleksandra Pietrzaka. Wyróżni się on jednak jeszcze walcząc na Mustangach w 306 dywizjonie “toruńskim”. W 1944 roku zestrzeli jeszcze dwa samoloty indywidualnie i jeden zespołowo, strąci cztery V-1 indywidualnie i jednego zespołowo, a w 1945 roku zaliczy uszkodzenie Me 262.
Brzeski nie uczestniczył w operacji Ramrod 250 Part I, ale jeszcze tego samego dnia 1 Polskie Skrzydło Myśliwskie wykonało operację Ramrod 251 polegającą na zapewnieniu górnej eskorty 72 B-26 atakujących Conches, w której Brzeski już leciał. Tym razem do walk powietrznych jednak nie doszło.
Ostatnie trzy dni września przyniosły pogorszenie pogody i ograniczenie aktywności “Poznaniaków” do nieoperacyjnych lotów lokalnych.
Ostatni kwartał 1943
2 października 1943 skrzydło, dalej w składzie dwóch dywizjonów “trzysta drugiego” i “trzysta trzeciego” osłaniało 72 B-26 bombardujących St. Omer. Była to operacja Ramrod 256. Brzeski wziął w tej misji udział, ale Niemcy nie pojawili się. 3 października Brzeski wziął udział w Ramrodzie 257 polegającym na wymiataniu nad Ault, ale został w Northolt, gdy o 16:20 dywizjony 302 i 303 wystartowały do Ramrodu 259 Part I. Było to wymiatanie zabezpieczające nalot 72 Marauderów na lotnisko Beauvais/Tillé. W/Cdr Aleksander Gabszewicz poprowadził skrzydło ku Francji i o 16:56 Polacy przekroczyli brzeg nad Ault. Po chwili skrzydło zostało skierowane nad Linne, gdzie wykonano kilka okrążeń i otrzymano alarm, że w okolicy znajdują się samoloty Luftwaffe. Wykonując skręt w prawo na południe od Lille lewa sekcja dywizjonu 303 zauważyła 1 000 stóp wyżej cztery FW 190 zbierające się do ataku na Polaków. Po ostrzeżeniu cały “trzysta trzeci” natychmiast skręcił w lewo w kierunku Focke Wulfów. Widząc, że z zaskoczenia nici Niemcy rzucili się to gwałtownego nurkowania uchodząc z pola walki. Przewaga prędkości FW 190 była duża i tylko parze W/O Mieczysław Popek i F/O Józek Stasik udało się dojść na odległość strzału. Popek trafił Fokę prowadzącego drugą parę w okolice kokpitu i nasady prawego skrzydła. Stasik wybrał ostanią maszynę i po salwie zaobserwował biały dym. Niemieckie samoloty przeszły do pionowego nurkowania i oderwały się od Polaków. Popkowi i Stasikowi zaliczono po uszkodzeniu. Tak jak zwycięstwo Chudka odniesione 23 września 1943 roku było ostatnim pewnym zestrzeleniem dywizjonu 303, tak uszkodzenia Popka i Stasika były ostatnimi zgłoszeniami dywizjonu w tej wojnie. Dla Brzeskiego nadeszła zaś dwunastodniowa przerwa w lataniu.
4 października 1943 dywizjony 302 i 303 przeleciały do Bradwell Bay i wykonały stamtąd Ramrod 261 wspierający B-17 bombardujące Frankfurt. Tymczasem w bazie w Northolt utworzono 131 Airfield HQ, czyli dowództwo nad wszystkimi siłami lotniczymi i naziemnymi w bazie. Póki co 1 Polskie Skrzydło Myśliwskie zachowało jednak swoją nazwę. Zmiana ta była spowodowana tym że polskie jednostki wcielono do 2 Tactical Air Force – brytyjskiej armii powietrznej, która miała za cel przygotowanie do przyszłorocznej inwazji w Normandii, a potem do wsparcia wojsk alianckich w wyzwalanej Europie. Ta zmiana w symboliczny sposób zbiegła się z tym, że jesienią 1943 roku Luftwaffe musiała “skrócić linię frontu” i skupić się bardziej na obronie powietrznej Rzeszy przed przybierającymi na sile nalotami amerykańskich bombowców strategicznych na niemieckie miasta. Ciężar walk powietrznych przeniósł się więc w głąb Rzeszy, daleko poza zasięgiem Spitfirów. Odtąd działania 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego, choć intensywne, stały się po prostu nudne. Do starć w powietrzu prawie już nie dochodziło.

W 1943 roku Polskie Spitfiry bardzo często eskortowały Maraudery z 8 Air Force USAAF, potem przeniesione do taktycznej 9 Air Force. Strategiczne naloty B-17 i B-24 z 8 Air Force wykonywane były zbyt daleko od baz w Anglii, żeby Spitfiry mogły eskortować te ciężkie bombowce nad cel. Mogły jedynie “odprowadzić” je nad Francję i eskortować w końcowej fazie powrotu. Za to taktyczne B-26 bombardowały cele w północnej Francji i do współpracy z nimi Spitfiry nadawały się znakomicie.
[Źródło: worldwarphotos.info]
8 października 1943 po południu 1 Polskie Skrzydło Myśliwskie wykonało międzylądowanie w Manston i stamtąd zapewniło wysoką eskortę 74 Marauderom atakującym Chievres w Belgii. Po raz pierwszy skrzydło poleciało w nowym składzie trzech dywizjonów – 302, 303 i 317.
Późna jesień przyniosła jak zwykle pogorszenie pogodny i zmniejszenie częstotliwości lotów. Jak już wspomniałem i tak loty ofensywne stały się bezowocne. Do końca roku dywizjon 302 wykonał następujące misje ofensywne:
9 października 1943 wymiatanie w ramach Ramrod 266 z międzylądowaniem w Bradwell Bay (bez Brzeskiego w składzie).
18 października 1943 rano wysoka osłona dla 72 B-26 bombardujących Evreux w ramach Ramrod 272 Part I (bez Brzeskiego).
18 października 1943 po południu eskorta B-17 lecących na bombardowanie w Niemczech w ramach Ramrod 273 (z Brzeskim w składzie).
18 października 1943 późnym popołudniem wysoka eskorta 72 Marauderów atakujących lotnisko St. Omer w ramach Ramrod 274 Part II (bez Brzeskiego).
20 października 1943 rano wymiatanie Rodeo 263 Part I (bez Brzeskiego).
20 października 1943 po południu osłona drugiej formacji B-17 bombardującej cele w Niemczech w ramach Ramrod 277 (z Brzeskim).
22 października 1943 rano wysoka eskorta 72 B-26 bombardujących Évreuxw ramach Ramrod 280 (bez Brzeskiego).
22 października 1943 po południu wysoka osłona 72 B-26 atakujących Évreux w ramach Ramrod 282 (z Brzeskim).
24 października 1943 rano wysoka osłona 72 Marauderów bombardujących lotniska w Beauvais i Nivillers w ramach Ramrod 283 Part II (bez Brzeskiego).
24 października 1943 po południu wymiatanie na zachód od Walcheren w ramach Ramrod 284 (bez Brzeskiego).
3 listopada 1943 rano wysoka eskorta 72 B-26 bombardujących Tricqueville w ramach Ramrod 289 (bez Brzeskiego).
3 listopada 1943 po południu wysoka osłona bombowców zakończona wymiataniem nad Le Havre wykonane z Manston w ramach Ramrod 290 (z Brzeskim).
5 listopada 1943 rano osłona Marauderów bombardujących cel Z.790 w ramach Ramrod 291 (z Brzeskim składzie).
5 listopada 1943 po południu parasol myśliwski dla Marauderów atakujących cel Z.798 w ramach Ramrod 292 (bez Brzeskiego).
7 listopada 1943 rano wysoka eskorta 72 B-26 bombardujących lotnisko Montdidier w ramach Ramrod part III (bez Brzeskiego).
10 listopada 1943 wczesnym popołudniem wysoka eskorta w operacji Ramrod 207 wykonana z Manston (bez Brzeskiego).
10 listopada 1943 po południu zapewnienie parasolu myśliwskiego dla bombowców atakujących Audingen w ramach Ramrod 308 wykonane z Manston (bez Brzeskiego).
11 listopada 1943 w południe zapewnienie drugiego parasolu myśliwskiego bombowcom nad Cherbourgiem w ramach Ramrod 311 wykonane z Warmwell (bez Brzeskiego).
11 listopada 1943 po południu zapewnienie parasolu myśliwskiego w rejonie St. Omer w ramach Ramrod 312 z lądowaniem w Northolt (bez Brzeskiego).
19 listopada 1943 po południu osłona Marauderów powracających z bombardowania Louviers w ramach Ramrod 315 wykonana z Tangmere (bez Brzeskiego).
23 listopada 1943 wczesnym popołudniem wysoka osłona 72 B-26 atakujących St. Omer w ramach Ramrod 326 (bez Brzeskiego).
25 listopada 1943 po południu wymiatanie nad Francją w ramach Ramrod 333 (bez Brzeskiego).
26 listopada 1943 wczesnym popołudniem eskortowanie Marauderów w ramach Ramrod
336 z lądowaniem w Ford (bez Brzeskiego).
29 listopada 1943 wysoka eskorta w ramach Ramrod 338 wykonana z Ford z lądowaniem w Northolt (bez Brzeskiego). Tego dnia Brzeski wziął za to udział w poszukiwaniach asa Adofla Pietrasiaka z 308 dywizjonu, który odłączył się od formacji i zaginął nad Kanałem La Manche. Niestety nie udało się go uratować.
30 listopada 1943 wczesnym popołudniem udział w Ramrod 341 w rejonie Ostendy wykonany z Manston (z Brzeskim w składzie).
30 grudnia 1943 rano eskorta B-17 bombardujących Compiègne w ramach Ramrod 396.
30 grudnia 1943 po południu bliska eskorta 36 Marauderów nad St. Omer w ramach 397.
31 grudnia 1943 rano parasol myśliwski nad Blangy i Prevant w ramach Ramrod 401.
31 grudnia 1943 wczesnym popołudniem eskortowanie 72 Marauderów bombardujących cele w lesie Éperlecques w ramach w ramach Ramrod 403.
Te ostatnie grudniowe misje odbyły się już bez Stanisława Brzeskiego, który zmienił koszulkę klubową, ale o tym potem.
Oczywiście poza misjami ofensywnymi “Poznaniacy” wykonali w tym czasie całą masę lotów niebojowych, czy też lokalnych lotów patrolowych i na przechwycenie. Ani jeden jednak nie przyniósł spotkania z samolotami wroga.
Z innych istotnych wydarzeń dla 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego była kolejna zmiana składu. 12 listopada “Kościuszkowcy” z dywizjonu 303 pozostawili w Northolt swoje Spitfiry IX i zostali przerzuceni “komunikacją zbiorową” do bazy Ballyhalbert w Irlandii Północnej na odpoczynek. Jego miejsce zajął dywizjon 308. 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego, które w 1944 roku zostanie przemianowane na skrzydło 131, będzie już do końca wojny tworzone przez dywizjony 302, 308 i 317.
