Artukuły historyczne

„Paddy” Finucane – irlandzka gwiazda w RAF

602 Squadron RAF - w nowym towarzystwie

Na przełomie maja i czerwca 1942 skład skrzydła Kenley miał się prawie całkowicie zmienić. Właściwie jedynie dywizjon 602 był kontynuatorem tradycji z gorącego lata i jesieni 1941.

31 maja 1942 australijski dywizjon 457 pożegnał się ostatecznie ze skrzydłem Kenley i przeniósł się do 12 Grupy Fighter Command na lotnisko Kirton-in-Lindsey. 18 czerwca oba australijskie dywizjony myśliwskie, które walczyły w skrzydle Kenley, czyli dywizjon 452 i 457 zostaną wysłane na drugą stronę globu, aby bronić przed japońskimi nalotami port Darwin w Australii. Opisane jest to w innym artykule na pme.org.pl zatutułowanym Spitfiry nad Darwinem.

3 czerwca 1942 do skrzydła Kenley dołączył brytyjski dywizjon 611, który miał powoli przygotowywać się do zastąpienia dywizjonu 485.

Brendan Finucane ze swoimi pilotami w baraku 602 dywizjonu. Zdjęcie z kolekcji LIFE.
[Źródło: artsandculture.google.com]

Tymczasem 8 czerwca 1942 RAF zorganizował operację Circus 191. W sercu wyprawy leciało 12 Bostonów z dywizjonu 88, które miały zrzucić bomby na zbiorniki oleju w Bruges. Wymiatanie nad celem przed przybyciem wyprawy powierzono tym razem aż trzem skrzydłom i to działającym wspólnie w jednej formacji. Skrzydło Kenley miało lecieć na na czele, wyżej skrzydło North Weald i skrzydło Hornchurch najwyżej. Wszystkie dywizjony wystartowały mniej więcej około 13:00 i poleciały nad Biggin Hill, gdzie utworzono docelową formację. Stamtąd wyprawa skierowała się w rejon Ambleteuse i St Omer.

Tym razem skrzydło Kenley, a zarazem całą wyprawę prowadził Brendan Finucane. Nie leciał on jednak na czele swojego dywizjonu, a na czele dywizjonu 611. Wyżej z tyłu leciał dywizjon 402 dowodzony przez S/Ldr Roberta E. E. Morrowa. Jeszcze dalej i wyżej, nieco na lewo od wyprawy leciał dywizjon 602 prowadzony przez dowódcę eskadry F/Lt Erica P. W. Bococka.

Finucane prowadził formację nad Kanałem zygzakując, aby ominąć większe skupiska chmur. W końu piloci Spitfirów dotarli do Francji przekraczając linię brzegową jedną milę na wschód od Ambleteuse. Naziemny kontroler w Kenley, którym był nie kto inny, a słynny brytyjski as z kampanii francuskiej i Bitwy o Anglię S/Ldr Alan C. Deere, ostrzegł swoich kolegów, że radary wykryły sześć myśliwców wroga zbliżających się ku wyprawie od strony St Omer. Minutę później Deere doniósł, że ktoś już się nimi zajął. 7 mil od St Omer do skrzydła dotarła informacja, że wznosi się ku nim co najmniej 9 samolotów. Piloci zaczęli się rozglądać. Jako pierwszy wrogą eskadrę dostrzegł dowódca żółtej sekcji dywizjonu 602 Szkot F/Lt John B. Niven. Niemcy lecieli poniżej pod kątem 20° do trasy lotu skrzydła Kenley.

Niven rzucił przez radiostację informację o zaobserwowanych samolotach i uzyskawszy zgodę Bococka ruszył do ataku ciągnąc za sobą żółtą sekcję. Nurkując skierował się ku ostatniemu z Focke Wulfów. Niemcy najwyraźniej nie dostrzegli Spitfirów i nie zmienili kursu. Niven zbliżył się na 350 jardów i oddał ku jednej z Fok półtorasekundową serię z działek i karabinów maszynowych. Pociski uderzyły w okolicach silnika i wroga maszyna skręciła nieco w lewo buchając obłokiem czarnego dymu. Zaraz potem zwaliła się w dół. Niven nie poleciał za nią i po powrocie zgłosi prawdopodobne zestrzelenie FW 190.

Skrzydłowy w drugiej parze żółtej sekcji, czyli “Żółty 4” P/O William W. J. Loud podążył ze swoim prowadzącym za Nivenem, ale w tym ataku nie udało mu się zająć dobrego miejsca za żadnym z Focke Wulfów. Wraz z całą sekcją wzniósł się więc po ataku na pierwotną wysokość 14 000 stóp. Tam, na Spitfira Louda zanurkował Focke Wulf, za którym w oddali leciało czterech innych Niemców. Loud zorientował się szybko, że jest całe 200 metrów od prowadzącego, a niemiecka maszyna właśnie zaczyna do niego strzelać. Poczuł, że pociski trafiają jego maszynę w ogon. Gdy rzucił okiem do tyłu zorientował się, że wróg odstrzelił mu pół steru kierunku i zniszczył trymer steru wysokości. Zdołał jednak ostro wyrwać w prawo i po chwili sam znalazł się za atakującą go Foką. Dwie sekundowe serie trafiły w kadłub i nasadę lewego skrzydła Focke Wulfa. Loud pamiętał jednak, że gdzieś z tyłu leci sekcja czterech Fok. W dodatku czuł jak ciężko steruje się poszatkowanym Spitfirem. Nie namyślając się więc dał nura w chmury i zawrócił do bazy. Zgłosi uszkodzenie jednego FW 190.

Jako że Finucane leciał na czele dywizjonu 611, dywizjonem 602 dowodził w tym locie F/Lt Eric P. W. Bocock. Po tym, jak Niven zameldował o kontakcie wzrokowym z niemieckimi myśliwcami on też zlokalizował je niżej po lewej. Według jego relacji było to 12 Focke Wulfów lecących w trzech sekcjach po cztery samoloty. Brytyjczyk dał zgodę Nivenowi do ataku, a sam poinformował o pozycji Niemców Finucana i powiódł swoją czerwoną i niebieską sekcję do nurkowania za Nivenem. Jako cel wybrał prowadzącego niemiecką eskadrę. Ten zaś wydawał się kołysać skrzydłami, a gdy Bocock z 400 jardów otworzył ogień, Niemiec wykonał gwałtowny manewr, przewrócił się na plecy i zanurkował ku chmurom. Wtedy Bocock przeniósł uwagę na skrzydłowego swojej niedoszłej ofiary, który był jakieś 300 jardów przed nosem jego Spitfira. Anglik wystrzelił ku niemu sekundową serię, która uderzyła w prawą stronę kadłuba Foki wywołując kłąb dymu. I ta Foka przewróciła się na plecy, choć wolniej niż maszyna dowódcy, i dała nura w chmury.

Bocock wykonał jeszcze dwa ataki na inne samoloty wroga, ale wystrzelał całą amunicję działek i większość pocisków karabinów maszynowych nie trafiając do celu. Wtedy nakazał swojemu skrzydłowemu kontynuować ataki, ale po bezskutecznych podejściach obaj wznieśli się z powrotem na 17 000 stóp. Nie mogąc zlokalizować reszty skrzydła obaj zawrócili do Anglii. Tam Bocock zgłosi uszkodzenie jednego FW 190.

Niestety po powrocie do bazy nie doliczono się Australijczyka P/O Colina K. Taita. Uznano go za zaginionego. Jak się okazało ostatnią walkę Taita widział Brendan Finucane, o czym poniżej.

Gdy Finucane usłyszał meldunek Nivena o Niemcach poniżej dał rozkaz całemu skrzydłu do ataku. Później tłumaczył, że nie kazał pozostałym dywizjonom pozostać na miejscu i ubezpieczać atakujących, bo wiedział że wyżej lecą skrzydła North Weald i Hornchurch. W każdym razie “Paddy” pochylił nos swojego Spitfira i wchodząc w lewy wiraż rozpoczął lekkie nurkowanie przeczesując teren w poszukiwaniu wrogich myśliwców. Odnalazł je dość szybko. Gdy zleciał na wysokość 10 000 stóp skupił się na lecącym przed nim po prawej Focke Wulfie wchodzącym na ogon innemu Spitfirowi. Pilot Lutfwaffe zbliżył się do ściganego Spitfira na 75 jardów i otworzył ogień odstrzeliwując brytyjskiemu myśliwcowi cały ogon. Finucane leciał wtedy 400 metrów od Focke Wulfa. Niemiec najwyraźniej nie widział zagrożenia i nie zareagował, kiedy “Paddy” wszedł mu na ogon i z odległości 350 jardów zaczął do niego strzelać. Dwa pociski trafiły w końcówkę lewego skrzydła Foki, a trzy bliżej jego nasady. Finucane musiał jednak przerwać ogień, bo między niego a Niemca wpakował się jakiś inny Spitfire. Ten jednak szybko zorientował się w sytuacji i wyrwał w bok. Irlandczyk mógł kontynuować atak i z odległości 300 jardów wypuścił kolejną serię w Fokę, która zaczęła lekko wykręcać w lewo. ”Paddy” szybko wystrzelał całą amunicję z działek i kontynuował ostrzał samymi karabinami maszynowymi. Pociski uderzyły w okolice kokpitu Focke Wulfa, ten przewrócił się powoli na plecy, wypuścił z silnika kłąb dymu i obracając się wzdłuż własnej osi poszedł w dół.

Po zwolnieniu spustu Finucane spojrzał na spadającego bez ogona Spitfira. Jego pilot zdołał wyskoczyć ze spadochronem. Trafiona przez niego Foka spadała zaś coraz niżej niknąć w końcu w chmurach. Po powrocie “Paddy” zgłosi prawdopodobne zestrzelenie FW 190. Wszystko wskazuje na to, że trafiony Spitfire, którego widział Finucane, był samolotem P/O Colina K. Taita z dywizjonu 602, który jednak nie przeżył tej walki. 

Prowadzący drugą parę w czerwonej sekcji Finucana P/O M. Graham miał lekkie problemy z radiostacją i pierwszą informacją, którą usłyszał, było wezwanie “Paddiego” do ataku na samoloty wykryte przez Nivena. Podążając za dowódcą dojrzał samotnego FW 190 przelatującego mu przed nosem pod dużym kątem. Odłożywszy potężną poprawkę strzelił do niego z wszystkich luf, ale spudłował. Wtedy dojrzał jak inny Focke Wulf próbuje zajść go od tyłu. Graham podciągnał Spitfira i schował się w chmurze. Kiedy z niej wyleciał, zauważył jakieś 2 000 stóp niżej inną Fokę. Zanurkował ku niej wykorzystując, że za plecami ma słońce. Jednak Niemiec go i tak zauważył, i wykręcił ostro w prawo. Graham doszedł do niego, ale znowu musiał odłożyć solidną poprawkę. Seria z działek i karabinów maszynowych uderzyła w prawe skrzydło Foki. Niemiec wywrócił się na plecy i zanurkował ciągnąc za sobą wstęgę sinego dymu. Graham przerwał atak i skierował się ku Anglii, gdzie zgłosi uszkodzenie FW 190.

Jako że Finucane pełnił w tym locie rolę dowódcy skrzydła Kenley i osobiście prowadził dywizjon 611, faktyczny dowódca dywizjonu S/Ldr Douglas H. Watkins prowadził niebieską sekcję. Gdy usłyszał przez radio ostrzeżenie Deera o kilku samolotach wznoszących się ku skrzydłu Kenley zaczął się rozglądać i dojrzał wrogie maszyny po lewej na wysokości około 9 000 stóp. Według Watkinsa to on poinformował o tym Finucana, po czym podążył za prowadzącym do ataku. Zbliżając się do niemieckich samolotów wybrał Focke Wulfa, który leciał po lewej z tyłu i odstawał trochę od “peletonu”. Watkins szybko doszedł do niego na odległość 350 jardów nurkując pod kątem 10° i zaczął strzelać. Foka wyrwała ostro w lewo puściwszy za sobą strugę biało niebieskich oparów, które Watkins uznał za strumień paliwa. Jednak w tej chwili pilot Spitfira dostrzegł po lewej na dole 10 innych FW 190 wznoszących się ku Brytyjczykom. Przerwał więc atak, pociągnął zakręt dalej i zanurkował ku dziesiątce wrogów. Niemcy rozdzielili się na dwie sekcje po pięć maszyn. Jednak skręciła w lewo, a druga w prawo. Watkins poleciał za jednym z Focke Wulfów i oddał ku niemu serię, ale wobec przewagi wroga skręcił w stronę chmur i w ich osłonie skierował się ku Anglii. Zgłosi uszkodzenie jednego FW 190.

Dowódca lecącego pośrodku skrzydła Kenley kanadyjskiego dywizjonu 402 S/Ldr Robert E. E. Morrow poprowadził swoich pilotów do ataku za dywizjonem prowadzonym przez Finucana. Tak jak on, Morrow skręcił w lewo i wtedy dojrzał poniżej sześć do dziewięciu wznoszących się Focke Wulfów. Zaatakował je od tyłu strzelając do jednego z nich dwusekundową serię z wszystkich luf. Pociski trafiły w kadłub przez kokpitem. Niestety Kanadyjczyk musiał wyrwać w górę, bo z prawej strony leciał kursem na zderzenie inny Spitfire. Manewr był tak ostry, że Morrowa na moment zaćmiło. Gdy odzyskał świadomość nurkował właśnie ku chmurom. Wzniósł się z powrotem, ale nie widząc nikogo wokół siebie postanowił jednak ukryć się w chmurach poniżej. Gdy przeleciał podstawę chmur dojrzał jakiegoś spadającego i płonącego Focke Wulfa. W dalszym ciągu nie mógł dostrzec żadnych Spitfirów więc zdecydował się na powrót do Anglii, gdzie zgłosi uszkodzenie jednego FW 190.

Dowódca żółtej sekcji dywizjonu 402 Kanadyjczyk P/O Graham D. “Robbie” Robertson rozpoznał w niemieckiej eskadrze formację czterech lub pięciu kluczy. Gdy jego dywizjon zrobił zwrot w lewo, by zaatakować Focke Wulfy, Robertson zdecydował, że on ze swoją sekcją zanurkuje prosto w dół, bo niemieckie maszyny były dokładnie pod nimi. Zbliżywszy się do jednego z klucza Focke Wulfów wybrał prowadzącego i z 500 – 600 jardów oddał ku niemu półsekundową serię. Nie dostrzegł żadnych efektów tej salwy, a sam musiał wyrwać w bok, bo właśnie w tej chwili za Fokami pojawiły się “hordy” Spitfirów głównych sił skrzydła Kenley. Kątem oka zobaczył, jak niemiecka formacja idzie w rozsypkę i po chwili znowu zanurkował, tym razem za parą FW 190. Po zbliżeniu się na 350 jardów odpalił długą serię, która trafiła jedną z Fok jakieś 3 stopy za kokpitem. Z wrogiej maszyny wydobył się dym i niemiecki pilot zrobił zwrot w prawo w dół ku chmurom. Druga Foka pociągnęła w górę, ale za nią pogonił skrzydłowy Robertsona. Ten zaś puścił się za “swoją” Foką i próbował ją ostrzeliwać z samych karabinów maszynowych, bo amunicję działek już wystrzelał. Najpierw Focke Wulf, a potem Spitfire Robertsona wpadły w chmurę. Gdy Kanadyjczyk przeleciał przez nią zorientował się, że wysforował się przez wrogi samolot. Wymanewrował tak, aby znaleźć się znowu za Focke Wulfem i przypuścił ostatni atak ze 150 jardów. Jednak i tym razem Niemiec zdołał schować się w chmurze. Robertson zawrócił ku Anglii. Zgłosi tam uszkodzenie jednego FW 190.

Dowódca białej sekcji dywizjonu 402 F/Lt Norman H. Bretz poprowadził swoich pilotów do ataku na Focke Wulfy za Morrowem. Gdy ujrzał, że któryś z niemieckich pilotów wchodzi na ogon innemu Spitfirowi, pogonił za nim i odpalił w jego kierunku najpierw dwusekundową, a potem trzysekundową serię. Foka wypuściła biały dym, przewróciła się na plecy i zanurkowała w prawo uciekając Bretzowi. Kanadyjczyk zgłosi uszkodzenie jednego FW 190.

P/O W .Q. Dewar, który leciał w białej sekcji dywizjonu 402 jako czwarty pilot, pogonił za Bretzem w ataku na Foki poniżej. Gdy Bretz zaczął strzelać do jednego z Focke Wulfów. Dewar również wypuścił krótką serię w kierunku tego samego samolotu, ale nie widział żadnych trafień. Aby uniknąć zderzenia z innym Spitfirem wyrwał w górę i tak stracił kontakt z resztą białej sekcji. Dołączył więc do jakichś dwóch innych Spitfirów i razem rozpoczęli powrót do Kenley. Po drodze trójka natknęła się jednak na lecące nieco niżej cztery FW 190. Dewar miał dobrą pozycję do ataku i skierował się ku jednej z Fok. Ta jednak odpowiednio wcześnie zrobiła unik znikając mu z pola widzenia. Dewar wykręcił ku drugiemu Focke Wulfowi i z odległości 150 metrów wystrzelił salwę. Mimo, że i ten Niemiec ostro skręcił w bok, pociski Kanadyjczyka trafiły wrogą maszynę za kokpitem. Focke Wulf zanurkował ostro w dół i zniknął w chmurach. W tym ataku Dewar wystrzelał całą amunicję i nie pozostało mu nic innego jak skierować się ku Anglii. Zgłosi tam uszkodzenie jednego FW 190.

Mimo intensywności walk nad St Omer pIloci skrzydła Kenley nie zgłosili żadnego pewnego zwycięstwa. Raportowali jedynie dwa zwycięstwa prawdopodobne i osiem uszkodzeń. Przeciwnikiem skrzydła Kenley byli w tej walce piloci II/JG 26 i III/JG 26. Jednak z Fok z II/JG 26 została przez pilotów z Kenley trafiona w podwozie, przez co przy lądowaniu ucierpiała jeszcze bardziej. Tym razem ze zgłoszeniami przegięli Niemcy. Zgłosili zestrzelenie czterech Spitfirów, podczas gdy w rzeczywistości z wymiatania nie wrócił jedynie Colin K. Tait z dywizjonu 602.

18 czerwca 1942 Brendan Finucane otarł się o śmierć. Prawie dokładnie o wschodzie słońca, czyli o 4:40 rano sześć Spitfirów z dywizjonu 602 wystartowało do operacji Roadstead. Formacja prowadzona przez “Paddiego” skierowała się nad przylądek Gris-Nez lecąc tuż nad powierzchnią Kanału. Po osiągnięciu wybrzeża Francji piloci przeprowadzili wymiatanie wzdłuż wybrzeża od Gris-Nez na południowy zachód ku Saint-Valerie-en-Caux. Koło Boulogne wpadli w silny ostrzał artylerii przeciwlotniczej, ale żaden ze Spitfirów nie został trafiony. Lecąc dalej Sgt Arthur S. R. Strudwick postanowił zaatakować mijaną latarnię morską. Finucane skręcił za Strudwickiem z zamiarem wyładowania części amunicji na latarni, ale wpadł w strugi powietrza za skrzydłami jego Spitfira. Maszyną “Paddiego’ zachwiało tak, że zawadziła ona końcem skrzydła o fale. Finucanowi udało się wrócić i wylądować na lotnisku w Redhill, ale jego ulubiony Spitfire BM124 musiał iść do remontu, bo uszkodzenie zakwalifikowano jako uszkodzenie kategorii B, czyli niemożliwe do naprawy w dywizjonie.

Finucane w kokpicie swojego Spitfira Mk.Vb BM124 „LO-W”. Zdjęcie z kolekcji LIFE.
[Źródło: artsandculture.google.com]
Udostępnij: