Hellcat Mk.II, 1844 Sqn FAA(?), HMS Indomitable, (Eduard 1/48)

Pilot

A miało być tak pięknie. Miałem zrobić model samolotu najskuteczniejszego pilota Fleet Air Arm na Hellcatach Edwarda T. Wilsona. Wilson pochodził z RPA i służył w South African Naval Force, po czym przeszedł do Fleet Air Arm i odbył turę bojową na lotniskowcu HMS Indomitable na Oceanie Indyjskim i na Pacyfiku od jesieni 1944 do lata 1945 w składzie 1844 dywizjonu FAA. Zestrzelił 3 samoloty japońskie indywidualnie i 4 zespołowo (w ułamkach to 4.833 zwycięstwa). Według jednych metod naliczania zwycięstw był więc asem, a według innych do tego tytułu zabrakło mu 1/6 zwycięstwa. Malowanie Hellcata Mk.II o numerze JX886 zostało opublikowane w Osprey Aircraft of the Aces 75 “Royal Navy Aces of World War 2” autorstwa Andrewa Thomasa. Gdzie więc problem?

Po pierwsze to na pewno nie był jego samolot, a po prostu miał być to jeden z samolotów, na których odnosił zwycięstwa. Według “Aces High” Christophera Shoresa na tym samolocie miał 6 kwietnia 1945 nad archipelagiem Sakishima Gunto zestrzelić razem z dwoma innymi pilotami Yokosuka “Judy” i miało to być jego ostatnie zwycięstwo.

Po drugie nigdzie nie znalazłem zdjęcia tego Hellcata i przypuszczam, że w Ospreyu zamieszono jedynie przypuszczalną rekonstrukcję jego malowania.

Po trzecie coś mnie podkusiło, żeby po zrobieniu modelu sprawdzić w suplemencie “Aces High II“, czy nie ma o Wilsonie jakich dodatkowych informacji. No i były. Shores skorygował, że z numerem JX886 to była jakaś pomyłka i ostatnie zespołowe zwycięstwo odniósł na JX762.

I tak cały misterny plan poszedł w p…, to znaczy w powietrze. Zrobiłem Hellcata w hipotetycznym malowaniu, który z Wilsonem nie miał nic wspólnego. Tak to jest z robieniem modeli bez dokumentacji zdjęciowej w oparciu o wątpliwe profile. Ale przynajmniej zabawa była przednia i na półce ładnie się wyróżnia malowaniem innym niż odcienie niebieskiego.

Malowanie Hellcata JX886

Skoro cały model to jedna wielka pomyłka to i malowanie może być zupełnie niewłaściwe. Ale tutaj mam przynajmniej jakieś argumenty. Pierwsze Hellcaty FAA były malowanie typowe dla brytyjskich myśliwców marynarki. Dotyczyło to wszystkich Hellcatów Mk.I i wczesnych Hellcatów Mk.II. Późniejsze Hellcaty Mk.II były już pozostawiane w typowym amerykańskim granatowym malowaniu Glossy Sea Blue. Według Ospreya samolot był jeszcze w kamuflażu FAA, choć był to Hellcat z drugiej serii produkcyjnej bez okienek za kokpitem. Najprawdopodobnie miał amerykański numer Bu. No. 71709.

Przeglądając nieliczne zachowane kolorowe zdjęcia Hellcatów FAA i kolorowe zdjęcia innych samolotów Grummana (Martletów/Wildcatów i Tarponów/Avengerów) w lotnictwie brytyjskim doszedłem do wniosku, że istniały dwie praktyki malowania ich w brytyjski kamuflaż. Początkowo Grumman stosował farby komercyjne (prawdopodobnie DuPonta), które dość dobrze reprezentowały brytyjskie kolory Extra Dark Sea Grey, Dark Slate Grey i Sky. W tym zestawie to Extra Dark Sea Grey był najciemniejszy, co można zaobserwować nawet na zdjęciach czarno białych. Jednak od pewnego momentu Grumman zmienił politykę i kamuflaż FAA zaczął malować z wykorzystaniem farb ANA. W tym schemacie kolor Dark Slate Grey zastąpiono kolorem ANA 613 Olive Drab, kolor Extra Dark Sea Grey kolorem ANA 603 Sea Gray, a kolor Sky jasnoszarym kolorem ANA 610 Sky. W tym z kolei zestawieniu to kolor Olive Drab był najciemniejszy. Przyjąłem, że “mój” Hellcat jest na tyle późnym egzemplarzem, że ma już ten drugi kamuflaż. Ale zaznaczam, że to tylko moja niczym nie poparta teoria. Nie róbcie tego sami w domu.

Kleimy

Hellcata JX886 kleiłem równolegle do modeli F6F-5 McCampbella i F6F-3 Vraciu. W artykule dotyczącym Grummana McCampbella opisałem cały proces klejenia. Tu piszę tylko o tym, co wyglądało inaczej w przypadku jego brytyjskiego kuzyna.

Kokpit modelu skleiłem w zasadzie z pudła z wykorzystaniem kolorowych blaszek, w których po zamaskowaniu przyrządów zielone powierzchnie przemalowałem lakierem MRP-131 ANA 611 Interior Green. Przy okazji zaszalałem i górne powierzchnie kokpitu powyżej bocznych konsol pomalowałem na czarno, bo takie były kokpity późnych Hellcatów. Oczywiście po fakcie doczytałem, że dotyczyło to samolotów o numerach Bu. No. powyżej 80000, czyli popełniłem kolejny błąd. No ale w tym Hellcacie wszystko poszło nie tak.

Czego jestem jednak prawie pewien, to że Hellcaty Mk.II bez okienek miały pełną płytę pancerną bez łukowatych wycięć po bokach, które we wcześniejszych seriach pozwalały pilotom na spoglądanie do tyłu. Żeby bezproblemowo zakleić wcięcia i potem obrobić płytę pancerną przewierciłem w zagłówku dwa otwory, odciąłem zagłówek i potem wkleiłem w zagłówek dla pręty plastikowe. Dzięki temu bezproblemowo mogłem wkleić z powrotem zagłówek po całym szpachlowaniu, piłowaniu i malowaniu.

W modelu wykorzystałem sporo części drukowanych na drukarce 3D. Są opisane w artykule o F6F-5 McCampbella. Do tego akurat modelu opracowałem dodatkowo opony kół podwozia głównego o innym bieżniku – typowym dla opon “Uniroyal” bieżniku blokowym, bo takie też często na Hellcatach były używane. Oprócz tego brytyjskie Hellcaty miały na owiewce pilota montowane okrągłe lusterka a’la Spitfire. Nie było jakiegoś jednego wzoru ich mocowania. Jako, że nie znalazłem żadnych zdjęć JX886 wybrałem losowo jeden z wzorów i zrobiłem sobie jego model 3D. Co ciekawe, mimo dodawania zewnętrznych lusterek w owiewce zachowywano oryginalne amerykańskie lusterka typu Liberty.

Modele 3D w różnych formatach mogą być ściągnięte stąd:







Malujemy

Do malowania kamuflażu wybrałem amerykańskie kolory z Mr. Paint. Na górne powierzchnie MRP-113 Dark Sea Grey i MRP-139 Olive Drab 41. Mr. Paint robi co prawda odpowiednik Olive Drab ANA 613, ale wydał mi się za jasny i za bardzo wpadający w oliwkowobrązowy. Na dolne powierzchnie wybrałem MRP-134 Light Gray M-495, bo kolor spodów późnych Hellcatów na kolorowych zdjęciach wygląda na jasnoszary. Plamy kamuflażu powinny być nieostre, ale o bardzo nieznacznym rozmyciu kolorów. Najwyraźniej na oryginałach były malowane za pomocą szablonów z gumowych mat. Żeby uzyskać taki efekt zastosowałem maski papierowe naklejone na dystansowej warstwie folii dwustronnej. Najpierw narysowałem w Corelu wzory plam kamuflażowych i wyciąłem ploterem laserowym Ortur w nieco grubszym papierze o gramaturze 100g. Potem narysowałem nieco mniejsze kształty plam tak, żeby ich krawędzie były przesunięte 1.5mm wgłąb maskowanych plam i wyciąłem je ploterem tnącym w folii Oramask i w folii dwustronnie klejącej Orabond 4040D. Żeby podnieść odpowiednio papierowe maski ponad powierzchnię modelu zastosowałem pięć warstw szarej folii Oramask naklejonych na siebie. Potem na wierzch tej kanapki nakleiłem folię dwustronną Orabond i to nakleiłem na maski papierowe tak, żeby folia Orabond przykleiła się do papieru.

Pierwszym kolorem, który nałożyłem na podkład Surfacera 4000 od Bilmodela był szary MRP-113. Potem na model nakleiłem zestawy masek papierowych z podklejoną na grubo folią. Tak zamaskowanego Hellcata pomalowałem na kolor Olive Drab. Kolor jasnoszary od spodu też pomalowałem z wykorzystaniem papierowych masek na folii.

Kolejnym krokiem było namalowanie oznakowania. Najpierw na skrzydłach i na stateczniku pionowym namalowałem ślady zamalowania europejskich znaków brytyjskich. Na Hellcatach biorących udział w kampanii okinawskiej duże znaki typu “B” na górnych powierzchniach skrzydeł były zamalowane jakimś ciemnym kolorem. Założyłem, że to był standardowy Extra Dark Sea Grey. Tak samo zamalowano “fin flash” na stateczniku pionowym. Założyłem, że znak typu “C” na dolnej powierzchni lewego skrzydła zamalowano w podobny sposób brytyjskim kolorem Sky. Pozostałe znaki przerobiono po prostu na znaki typu “pacyficznego” z białymi paskami po obu stronach. Jako brytyjskich kolorów użyłem farb MRP-114 Extra Dark Sea Grey i MRP-118 Sky, a do ich malowania użyłem papierowych masek z dystansowymi warstwami z folii. Biały numer W-126 namalowałem z wykorzystaniem masek wyciętych w Oramasku. Czarny numer seryjny “Royal Navy JX886” wydrukowałem drukarką laserową na czystej kalkomanii Tango Papa Decals. Znaki rozpoznawcze wziąłem już z zestawu Eduarda.

W tabeli poniżej jest podsumowanie farb, jakich użyłem:

Dark Sea Gray ANA 602MRP-113 Dark Sea Grey
Olive Drab ANA 613MRP-139 Olive Drab 41
Sky ANA 610 (grayish)MRP-134 Light Gray M-495
FAA Extra Dark Sea GreyMRP-114 Extra Dark Sea Grey
RAF Sky type SMRP-118 Sky

Brudzing

Tego Hellcata chciałem zrobić nieco bardziej “wymęczonego” niż dwa poprzednie. Poznęcałem się więc nad nim wieloetapowo. Najpierw pomalowałem całość matowym bezbarwnym MRP, żeby brudzing lepiej się trzymał powierzchni. Potem przeciągnąłem model “łosiem” Tamiya Panel Liner Dark Brown. Po zmyciu nadmiarowego “łosia” benzyną do zapalniczek upaćkałem powierzchnię gąbką zabrudzoną nieco specyfikami AK Interactive AK022 Africa Dust Effects i AK067 Streaking Grime for Africa Korps Vehicles. W końcu upstrzyłem Hellcata punktami i ryskami zrobionymi kredkami AK Neutral Grey, AK Sepia, AK Rubber i Derwent Metallic Silver. Jasne ślady osadzonego ołowiu z paliwa za rurami wydechowymi pomalowałem za pomocą aerografu mieszanką MRP-257 Clear Doped Linen i MRP-127 Super Clear Matt Varnish. Krawędzie tych “okopceń” przyciemniłem MRP-180 Exhaust Soot. Po tych operacjach Hellcat był gotowy na doklejanie drobnicy.

Galeria końcowa

Nie dziwię się, że tak wielu modelarzy wybiera brytyjskie malowania dla swoich Hellcatów. W tym wdzianku myśliwiec Grummana wygląda kozacko. Nic to, że zrobiłem model w wątpliwym malowaniu z paroma błędami. Fajnie, że wyróżnia się od paru Hellcatów US Navy, które mam na półce.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •