100 lat Polskich Sił Powietrznych

F-16C Block 52 z 3 ELT (31 BLT) z Poznania w okolicznościowym malowaniu z okazji 100-lecia Poskich Sił Powietrznych

Muszę się przyznać, że to był jeden z najbardziej frustrujących modeli jakie w ostatnich latach zbudowałem. Z jednej strony bardzo chciałem go mieć w swojej kolekcji (żeby stał obok “normalnego” 4042), a z drugiej z samym modelem miałem praktycznie tylko mniejsze i większe problemy. A chodził ten model za mną od czasu jak pokazały się na necie zdjęcia i niedługo później Model Maker zapowiedział zestaw masek i kalkomanii.

Niestety, nie wiem dlaczego, ale zamiast użyć model Tamiya (i “doprowadzić” go do polskiego standardu używając żywicy) postanowiłem zbudować go z zestawu Kinetica – chyba dlatego, że Kinetic miał polskie dodatki od razu w pudełku. Nie zdawałem sobie sprawy o ile ten Kinetic jest gorszy. Nie dość że model jest podzielony na mnóstwo niepotrzebnych części (żeby móc z jednych ramek jak najwięcej wyciągnąć – np. bez problemu zbudować wersje jedno- i dwu-miejscowe), to jeszcze wypraski dają już znać o swoim wieku. Ilość nadlewek i, co gorsze, przesunięć pomiędzy elementami była ciągłym powodem frustracji. Gdyby ktoś chciał robić dwumiejscowy, to Kinetic pozostaje jedyną opcją na rynku, ale jeżeli ktoś chce budować jednomiejscowy, to budowanie Kinetica jest czystym masochizmem.

Zacząłem oczywiście od kokpitu. Tutaj użyłem swojego plotera i, zamiast malować ręcznie poszczególne panele, wyciąłem sobie na nie maski. Po dodaniu “kropek” na guziki itp wyszło to w miarę nieźle. Na drugim zdjęciu widać już początek problemów. Wprawdzie połączenie tych połówek górnej części kadłuba nie było aż tak złe, ale naprawdę było by to wszystko o wiele lepsze gdyby np. nie trzeba było doklejać paneli przed kokpitem (które do siebie pasowały tak na 90%).

Po walce (sorry, chciałem powiedzieć “budowie”) przyszła kolej na malowanie. Tutaj z pomocą przyszły w miarę nowe kolory szarych z linii akryli Miga. O ile FS36375 pasował prosto z butelki to FS36270 miał dla mnie odrobinę za mało kontrastu. Zdaję sobie sprawę, że jest to pewnie złudzenie optyczne (bo było by raczej nielogiczne malowanie go w rzeczywistosci jakimś innym kolorem), ale postanowiłem go trochę przyciemnić. Wyszło odrobinę za bardzo przyciemnione :), ale pasowało mi do zdjęć i postanowiłem zostawić jak jest. Maski Model Makera w większości zadziałały bez problemów. Są wycięte z Oramasku 810 (którego notabene ja też używam i bardzo sobie chwalę), także nie było jakichkolwiek problemów z ich nakładaniem i potem ze zdejmowaniem. Jedyne co bym poprawił to zaprojektowanie przejścia kadłub – statecznik pionowy. Są tak zrobione, że albo trzeba je nakładać przed przyklejeniem statecznika, albo je gdzieniegdzie ponadcinać. Nie pomyślałem o tym i musiałem zrobić to drugie. Poza tym położenie dużych elementów może być odrobinę frustrujące – dopiero po pomalowaniu się zorientowałem że wprawdzie “dziób” kruka jest gdzie powinien (bo od niego zacząłem), a “skrzydła” wyszły odrobinę przesunięte do tyłu.

Po malowaniu przyszła pora na “duperele”. AMRAAMy i Sidewindery są z pudełka. Mogły by być lepsze, ale w sumie nie wyglądają aż tak źle i do tego kalki pasują do nich bez większych problemów. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o zbiornikach paliwa i zasobniku Sniper XR. Jeżeli chodzi o Snipera to na szczęście miałem w magazynie żywicę z Attack Squadron. Ocena tego jest prosta: polecam. Wygląda świetnie i buduje się absolutnie bezproblemowo. Jeżeli chodzi o te pierwsze to niestety musiałem użyć technologii z XXI wieku :). Zamiast próbować ocalić te z pudełka, zaprojektowałem sobie swoje w Fusion 360 i wydrukowałem na swojej drukarce. Podejrzewam, że zajeło mi to mniej czasu niż bym potrzebował na walkę z tymi z Kinetica. Wydrukowane zbiorniki które widać na tym drugim zdjęciu, to próby drukowania na szybko (pod małym kątem i w rozdzielczości 0.05 mm), żeby ostatecznie sprawdzić rozmiary i dopasować na 100% tą szczelinę do modelu.

Jeżeli chodzi o wylot silnika to też postanowiłem nie bawić się w ocalenie pudełkowego, tylko dodałem żywiczny z Reskit. Ponieważ jest on przeznaczony do Kinetica to pasował bez jakichkolwiek problemów i wygląda o wiele, wiele lepiej.

Na koniec dodałem tylko metalowe “antenki” z Master Model. Do tego postanowiłem też zastąpić pudełkowe static dischargers metalowymi. Te z Kinetica by w rzeczywistości swoimi rozmiarami bardziej przypominały bagietki niż “druciki” :). Niestety te metalowe wyglądają świetnie, ale nie przetrwały nawet jednej podróży na spotkanie mojego klubu. Nie pomogło im nawet to że były wsadzone w wywiercone otworki :). Na przyszłość po prostu odetnę te pudełkowe i już. Osłonę kabiny też moim zwyczajem zostawiłem niedoklejoną (dlatego szpara pomiędzy nią a kadłubem jest bardziej widoczna niż by wypadało).

A model, jak mój model. Wygląda bardzo dobrze jak stoi w gablotce i nie przygląda mu się z mniej niż metra :).

Udostępnij: