Stanisław Brzeski, najskuteczniejszy as „Wilniuków’
Francja
Contents
W obronie Paryża
Losy Brzeskiego po internowaniu w Rumunii są słabo znane. Wiadomo, że jakoś trafił do Jugosławii, niczym Franek Dolas. Stamtąd, prawdopodobnie statkiem, przedostał się do Francji, gdzie zameldował się 19 listopada 1939. Tam, tak jak inni piloci przeżył frustrujące miesiące oczekiwania na utworzenie jakichś polskich jednostek lotniczych. Przeszedł przeszkolenie w Centrum Wyszkolenia Lotnictwa w Lyon-Bron. Nie trafił jednak do pierwszej grupy 20 pilotów, którzy na przełomie 1939/1940 utworzyli Eskadrę Montpellier, podzieloną wkrótce na sekcje i rozesłaną na staż do jednostek francuskich. Już po niemieckim ataku na kraje Beneluxu i Francję został przydzielony do drugiej grupy pilotów, którzy mieli utworzyć tak zwane klucze “frontowe” i również wesprzeć działania eskadr francuskich.
18 maja 1940 plutonowy Stanisław Brzeski znalazł się w gronie sześciu pilotów dowodzonych przez kapitana Franciszka Jastrzębskiego, którą skierowano do francuskiej grupy GC II/1 dowodzoną przez Cdt (majora) Robillona. Jednostka ta była odpowiedzialna na obronę powietrzną Paryża i stacjonowała na lotnisku Buc, nieopodal Wersalu. Lotnisko należało do najstarszych we Francji, a utworzył je w 1909 sam Louis Blériot, uznawany za jednego z ojców francuskiego lotnictwa. była Grupa GC II/1 była wyposażona we w nowoczesne myśliwce Bloch MB.152. Tworzyły ją dwie eskadry: 3eme Escadrille, czyli dawna eskadra Spa 94 i 4eme Escadrille, kontynuująca tradycje eskadry Spa 62.
Sześciu Polaków wsiadło do pociągu w Lyon w niedzielę 19 maja po północy i dotarli do Buc rankiem. Kpt. Jastrzębski ustalił z Cdt Robillonem, że trzech Polaków zostanie włączonych do 4 eskadry (por. Marian Trzebiński, por. Jan Jakubowski, plut. Tadeusz Krieger), a trzech wzmocni 3 eskadrę (sam kpt. Jastrzębski, plut. Bolesław Turżański i plut. Stanisław Brzeski). Jastrzębski uzgodnił też, że z powodu bariery językowej Polacy będą latać osobno, zanim zostaną włączeniu do kluczy francuskich. Zresztą przez parę dni i tak Polacy wykonywali głównie loty zapoznawcze na Blochach, bo w Lyon-Bron szkolili się na Morane Saulnier MS.406.
W tym samym dniu, gdy przybyli Polacy, grupa II/1 została wzmocniona w Buc przez inną jednostkę Blochów – nowo utworzoną GC II/9 dowodzoną przez Cne Louisa Delfino. Składała się ona jednak z mało doświadczonych pilotów prosto po szkołach lotniczych.
Francuzi mieli za sobą ponad tydzień walk, ale Niemcy nie prowadzili zmasowanych ataków bombowych Paryż i działania grupy GC II/1 nad stolicą nie były jak dotąd zbyt intensywne. W związku z tym jednostkę zaczęto wykorzystywać do wsparcia kruszącego się frontu. Na zmianę 3 i 4 eskadra przelatywały bliżej Belgii na lotnisko Couvron, skąd osłaniała wojska lądowe 2 Armii walcząc ze Stukasami, Hs 126 i Messerschmittami Bf 109 i Bf 110. Najcięższe takie walki miały miejsce 14 maja 1940.
20 maja przyniósł kolejne klęski na francuskim froncie. XIX Korpus Pancerny gen Heinza Guderiana przebił się z południa do Kanału La Manche w okolicach Abbeville zamykając część sił francuskich i cały Brytyjski Korpus Ekspedycyjny w okrążeniu w okolicach Dunkierki. Ledwie po 10 dniach klampanii Sytuacja stawał się tak zła, że premier zdecydował o dymisji dotychczasowego głównodowodzącego sił zbrojnych gen.Maurice Gamelina i powołaniu na to stanowisko gen. Maxime Weyganda.
21 maja 1941 Weygand wystartował z Le Bourget, aby dokonać wizytacji na froncie w Ypres i przygotować plan przerwania okrążenia pod Dunkierką. Delegacja zabrała się na pokładzie dwóch Amiotów 354, a ich eskortę powierzono ośmiu pilotom 3 eskadry GC II/1. Polacy nie wzięli udziału w tej misji, ale po południu por. Marian Trzebiński wziął udział w osłonie z powietrza francuskiej kwatery głównej zlokalizowanej 30 kilometrów na północ od Paryża, w Chantily. W locie wzięli udział trzej piloci 4 eskadry GC II/1 i dwaj piloci GC II/9. Nad miastem piloci dostrzegli lecącego na wysokości 1500 metrów Heinkla He 111, zapewne wykonującego rozpoznanie. Trójka pilotów z 4 eskadry zaatakowała wrogą maszyna. Niemiec wykręcił na północ próbując ucieczki. Wtedy dwaj piloci GC II/9 wcisnęli gas i spróbowali przeciąć mu drogę. Tylny strzelec ostrzeliwanego Heinkla dość szybko wyskoczył ze spadochronem, ale mimo ciągłych ataków bombowiec utrzymywał się w powietrzu. Heinkel zdołał przebyć drogę 20 kilometrów, gdy w końcu nad St. Denis któraś z serii zapaliła prawy silnik, a dwóch innych członków załogi opuściła samolot ze spadochronami. Wszystkim pilotom w tym Trzebińskiemu przyznano zwycięstwo zespołowe, czyli po ⅕ zestrzelenia. Było to pierwsze zwycięstwo odniesione przez Polaków z klucza Jastrzębskiego.
22 i 23 maja nad Paryżem niewiele się działo. GC II/1 i GC II/9 wykonywały patrole nad okolicami Paryża, ale do żadnych walk nie doszło. Mimo zastopowania ofensywy przez samych Niemców próby przerwania okrążenia pod Dunkierką spełzały na niczym i Armée de l’air poproszono o intensyfikację działań wspierających wysiłki wojsk lądowych. I tak 24 maja 1940 grupa GC II/9 została przerzucona na front do Connantre pozostawiając w Buc grupę GC II/1. Niemcy jednak dalej nie bombardowali Paryża i aż do końca maja piloci Blochów wykonywali jedynie spokojne loty patrolowe nad rejonem stolicy. Największą atrakcją stała się w tych dniach była wizyta w Buc samego ministra lotnictwa, który wspólnie z Polakami wychylił parę drinków “za wolność waszą i naszą”.

[Źródło: Serge Joanne “Le Bloch MB-152”, Éditions LELA PRESSE]
Od 2 czerwca 1940 wśród pilotów zaczęły krążyć plotki o spodziewanym ataku bombowym na stolicę. Niemcy ruszyli bowiem z ofensywą powietrzną przeciw francuskim miastom uderzając w duże miasta aż po wybrzeże nad Morzem Śródziemnym. Grupa GC II/1 została przerzucona na mniej znane Niemcom lotnisko Brétigny-sur-Orge położone nieco dalej na południa od Paryża od Buc.
3 czerwca 1940 od samego rana mechanicy GC II/1 przygotowywali do startu alarmowego Bloche z obu eskadr. Każda eskadra miała tego dnia wystawił po trzy trzysamolotowe klucze. Łącznie w gotowości miało być 18 samolotów. O 13:30, kiedy nad okolicą roznosił się już pomruk niemieckich bombowców, do lotu poderwano 3 eskadrę. W jej składzie lecieli wszyscy trzej Polacy, ale rozdzieleni po kluczach francuskich. Plut. Stanisław Brzeski leciał w kluczu dowódcy eskadry Cne Victora Véniela wraz z sgt. André Largeau. Gdy Bloche startowały, na lotnisko zaczęły spadać pierwsze bomby.
Gdy bombowce odleciały, zaczęto podrywać eskadrę 4. Jednak podczas jej przygotowań do startu nad lotnisko nadciągnęła druga fala bombowców i piloci musieli startować wśród wybuchów omijając kratery na pasie. Trzy Blochy zostały uszkodzone, jeden pilot lekko ranny, ale i tak wszyscy wznieśli się w powietrze. Na szczęście nalot nie był zbyt celny i większość ze 150 zrzuconych bomb wylądowała w polu.
Gdy piloci GC II/1 nabrali odpowiedniej wysokości 4000 metrów i zaczęli podejmować próby dotarcia do wypraw bombowych. Dlaczego próby? Bo niemieckie wyprawy, które bombardowały Paryż przez 40 minut, były doskonale i skutecznie osłaniane przez myśliwskie Bf 109 i Bf 110. Ba, niektóre niemieckie Staffel aktywnie wymiatały teren i zaskoczyły dziesiątkując podczas startu Bloche z GC I/1 i GC II/9.
3 eskadra GC II/1 miała jednak szczęście i udało się jej dotrzeć do słabo chronionej formacji około 30 He 111 lecących trójkami. Cne Véniel poprowadził pilotów do ataku. Sam wybrał jednego z Heinkli, który z jakichś powodów odłączył się od formacji i rozpoczął pościg. Jednak pech chciał, że rozpięły mu się pasy pilota. Próbując złapać pas przy odsuniętej owiewce doznał urazu ramienia i musiał wrócić do Brétigny. Nie znalazłem informacji, czy cały klucz wrócił z nim, ale Brzeski nie raportował żadnego udziału w walce. Więcej szczęścia miał S/Lt Jean Fontaine, który zgłosił zestrzelenie Do215.
PIloci 4 eskadry dopadli formację He 111. Lt Jean Ridray i por Marian Trzebiński zaatakowali dwa różne Heinkle i każdy z nich zapalił silnik swojej ofiary. Jednak piloci Blochów nie widzieli co się dalej działo z tymi He 111 i każdemu z nich zaliczono po jednym zwycięstwie prawdopodobnym. Inny pilot klucza Trzebińskiego, A/C Ernest Richardin, zaatakował klucz trzech Do 17 i też zapalił silnik jednego z nich. Jednak jeden z pocisków wystrzelonych przez tylnych strzelców uszkodził jego Blocha i musiał lądować przymusowo. I tu skończyło się na zaliczeniu Richardinowi zwycięstwa prawdopodobnego.
W końcu do pilotów GC II/1 dorwały się Messerschmitty Bf 109 eskorty. Niemcy zaatakowali klucz Jastrzębskiego. A/C Jean Croq z musiał lądować postrzelanym Blochem przymusowo, a Sgt. Pierre Guitard wyskoczył z płonącego myśliwca ze spadochronem. Jedynie S/Lt Fontaine zdołał wejść na ogon atakującego go Messera i zestrzelić go.
Summa summarum GC II/1 poradził sobie w starciach nad Paryżem stosunkowo nieźle. Jego pilotom zaliczono dwa pewne zwycięstwa (1 Do 215 i 1 Bf 109 S/Lt Jeanowi Fontaine) i trzy zwycięstwa prawdopodobne (1 He 111 Lt. Jeanowi Ridray, 1 He 111 por Marianowi Trzebińskiemu i 1 Do 17 A/C Ernestowi Richardinowi). Utracono trzy Bloche (Rochardina, Croqa i Guitarda), ale żaden z pilotów nie zginął. Jednak dla pozostałych jednostek francuskich bitwa nie zakończyła się tak dobrze. Francuzi stracili w sumie 17 myśliwców (w tym 8 to Bloche z GC I/1 i GC II/9 zaskoczone podczas startu) i aż trzynastu pilotów zginęło. Zgłosili siedemnaście zwycięstw, ale według źródeł niemieckich tak naprawdę zestrzelili siedem Bf 109 i cztery bombowce. Proporcja zaliczonych zwycięstw do rzeczywistych strat Luftwaffe była więc stosunkowo niezła. Natomiast Niemcy zwyczajowo popłynęli zgłaszając 79 zwycięstw powietrznych. Co ciekawe w tej pierwszej bitwie powietrznej nad Paryżem walczyli również Polacy służący w innych jednostkach. Przede wszystkim w obronie Paryża uczestniczyli tego dnia polscy piloci Caudronów C.714 z grupy GC I/145, którzy zgłosili tego dnia trzy zestrzelenia Bf 109.
Jeśłi chodzi o same naloty, to poza atakami na lotniska Niemcy skupili się przede wszystkim na bombardowaniu fabryki Citroëna. W nalotach zginęło 195 cywili i 59 wojskowych.
4 czerwca 1940 na Paryżem panował spokój. GC II/1 miał czas na naprawy zniszczeń na pasie startowym w Brétigny-sur-Orge i na naprawie uszkodzonych samolotów. Wykonywano równolegle rutynowe patrole nad Paryżem. Podczas jednego z nich nadreaktywna po wielkim nalocie francuska artyleria przeciwlotnicza trafiła celnie Blocha pilotowanego przez lut. Tadeusza Kriegera. Polak musiał lądować przymusowo.
5 czerwca rozpoczęła się bitwa nad Sommą. Luftwaffe bardzo aktywnie przystąpiła do wsparcia działań Wehrmachtu w tym rejonie i znowu Armée de l’air musiała przekierować do walk nad frontem samoloty obrony powietrznej, w tym GC II/1. Piloci tej jednostki dostali zadanie zapewniania osłony z powietrza dywizjom VII Armii, które częściowo już zostały otoczone. Stanisław Brzeski został wraz z Sgt. André Largeau przydzielony do klucza A/C Jeana Croqa i wraz z nimi patrolował nad wojskami lądowymi. Nie spotkali jednak w powietrzu żadnych wrogich samolotów. W serii patroli, które miały miejsce później w ciągu dnia, jeden z kluczy zestrzelił obserwacyjnego Hs 126. W lotach nad VII Armią uczestniczyli też inni Polacy.
6 czerwca grupa GC II/1 dostała rozkaz osłony z powietrza IV Armii broniącej kanał l‘Ailette. Podczas patroli Francuzi zestrzelili 3 Bf 109, ale stracili dwa Blochy i dwóch pilotów, którzy zginęli w ich szczątkach. Pecha miał też kpt. Jastrzębski. Podczas startu do jednego z patroli miał problem z samolotem i wzniósł się w powietrzne nieco później niż reszta klucza. Próbując dogonić francuskich kolegów wpadł prosto na formację kilku Bf 109. Niemcy zestrzelili Blocha, a Jastrzębski z poparzoną twarzą i ranionymi nogami wyskoczył ze spadochronem. Po wylądowaniu trafi do szpitala i w dalszych działaniach we Francji już nie weźmie udziału. W polskich źródłach wydarzenie to jest datowane na 5 czerwca, ale we francuskich jest powiązane z lotami z osłonie IV Armii 6 czerwca.
7 czerwca 1940 GC II/1 wykonał 30 samolotolotów patrolując nad Paryżem. Wiadomo, że Stanisław Brzeski i plut Bolesław Turżański w nich uczestniczyli, ale w powietrzu nie doszło do walk i żadne szczegóły tych działań nie są znane.
8 czerwca upłynął znowu na zapewnianiu osłony powietrznej stolicy Francji. Tym razem Francuzi zgłosili zestrzelenie nad Lassigny jednego Bf 109.

[Źródło: Serge Joanne “Le Bloch MB-152”, Éditions LELA PRESSE]
Odwrót
9 czerwca 1940 GC II/1 zaznał chaosu tak źle kojarzącym się polskim pilotom z traumatycznymi wydarzeniami wrześniowymi. Postępy Wehrmachtu i ich atak w kierunku Paryża spowodowały, że lotnisko Brétigny-sur-Orge znalazło się w bezpośrednim zagrożeniu. Grupa dostała informację, że odtąd będzie podlegać Groupment 23, i ma przenieść się na front do Troyes na 100km na wschód/południowy wschód od Paryża. Problem w tym, że nie sprecyzowano na jakie lotnisko. Zwiad na miejscu wykazał, że najbliższe nadające się lotnisko znajduje się w Le Perthe 45 kilometrów na północ od Troyes. Ustalono to dopiero późnym wieczorem i grupa nie była w stanie przenieść się tam tego samego dnia. Do Brétigny-sur-Orge zdążono już jednak ściągnąć GC I/8 i lotnicy z GC II/1 musieli ratować się doraźnymi noclegami w Paryżu.
10 czerwca Paryż ogłoszono miastem otwartym, w którym nie będzie prób działań wojennych. Cała obrona Paryża miała się odbywać na przedpolach miasta. W tym samym dniu GC II/1 przeleciała do Le Perthe. A w zasadzie tylko część grupy, bo kilku pilotów z 3 eskadry nie mogło odnaleźć lotniska i wylądowało w St. Florentin. W Le Perthe okazało się, że nikt na GC II/1 nie czekał, a lotnisko było zajęte przez Curtissy H-75 z GC III/2. W związku z tym, że lotnisko nie było w stanie obsłużyć dwóch grup, GC II/1 dostała rozkaz przeniesienia się na pobliskie lotnisko La Caroline.
Sytuacja strategiczna Francji skomplikowała się jeszcze bardziej, bo do wojny przeciw Aliantom przyłączyły się Włochy.
11 czerwca 1940, mimo złej pogody, GC II/1 i GC II/6 wysłano na wymiatanie w rejonie od Pontavert po Neuchâtel-sur-Aisne. Na miejscu spotkano i zaatakowano niemiecką formację bombowców, ale bezskutecznie. Za to para A/C Ernest Richardin i Adj Emile Becquet z 4 eskadry zestrzeliła wspólnie Henschla Hs 126. Było to ostatnie zwycięstwo GC II/1 w kampanii francuskiej.
Postępy gen. Guderiana spowodowały, że już 12 czerwca 1940 grupie GC II/1, tak jak i innym jednostkom w tym rejonie, nakazano przebazowanie bardziej na południe. Nowym lotniskiem grupy miało być Montbard. Personel naziemny wyruszył tam z samego rana, a piloci wystartowali nieco później. Niestety fatalna pogoda spowodowała, że piloci pogubili się w powietrzu. Część pilotów zawróciła, część w tym plut. Bolesław Turżański i plut. Stanisław Brzeski nie mogła znaleźć lotniska w Montbard, i wylądowała w Troyes. Do Montbard dotarli nieliczni, w tym por. Marian Trzebiński.
Po nocowaniu w różnych miejscach cała GC II/1 zebrała się w Montbard dopiero 13 czerwca 1940. Pogoda dalej była zła.
14 czerwca GC II/1 i inna grupa latająca na Blochach GC III/10 miały wykonać loty patrolowe, ale pogoda znowu się popsuła i wystartować zdołały wystartować jedynie dwie pary, Jedna z GC II/1, druga z GC III/10. Tymczasem 200 km na północny zachód Niemcy triumfalnie wkraczali do niebronionego Paryża.
15 czerwca 1940 przyszedł rozkaz ucieczki dalej na południe, do Aulnat koło Clermont-Ferrand, położonego 140km na zachód od Lyonu. Na nowe miejsce GC II/1 przeniosła się razem z GC III/10.

[Źródło: Serge Joanne “Le Bloch MB-152”, Éditions LELA PRESSE]
16 czerwca 1940 pogoda była już lepsza, ale też Niemcy nieubłaganie zaczęli wbijać się w południowo centralną Francję osiągając linię Loary. Marszałek Henri-Philippe Pétain przejął dowodzenie od generała Weyganda. Grupie GC II/1 rozkazano wykonanie wymiatania nad atakującymi Niemcami w rejonie Avallon – Clamecy. Do akcji poleciały dwa klucze. S/Lt Jean Fontaine z A/C Ernestem Richardinem i A/C Jean Croq z plut. Bolesławem Turżańskim i plut. Stanisławem Brzeskim. Jednak już po południu nadszedł rozkaz bezzwłocznej ewakuacji aż do Valensole, 75 km na północny wschód od Marsylii, czyli już do śródziemnomorskiej Prowansji. Blochy należało jednak do tego przygotować i w nowe miejsce grupa miała przelecieć nazajutrz.
Kiedy rankiem 17 czerwca piloci startowali do lotu na południe nie wiedzieli jeszcze, że o północy marszałek Pétain skierował do hiszpańskiego ambasadora prośbę o przekazanie Hitlerowi propozycję rozmów pokojowych, a pół godziny wygłosił orędzie do narodu. Tymczasem w południowej Francji pogoda znowu była bardzo zła i dotarcie GC II/1 do Valensole nie odbyło się bez problemów. W południe, już na miejscu zaskoczeni piloci dowiedzieli się o orędziu Pétaina. Odbyło się to w nieco surrealistycznym klimacie, bo południe Francji było zupełnie nietknięte wojną. Wszystko działało jak należy, nawet sieć telefoniczna, nie było śladów paniki, ani dezorganizacji. Początkowo lotnicy nie chcieli przyjąć wieści o rychłej kapitulacji, byli przekonani, że to defetystyczna plotka. Grupa miała dalej bardzo wysokie morale i wolę walki. Jednak wieczorne audycje radiowe potwierdziły najgorsze. Działania bojowe praktycznie ustały, a do GC II/1 zaczęły dochodzić wieści, że czeka ją przerzucenie do Tunezji.
21 czerwca w wagonie kolejowym w lasku Compiègne marszałek Pétain rozpoczął rozmowy pokojowe. 22 czerwca 1940 pogłoska o relokacji GC II/1 do Tunezji została zdementowana i jednocześnie dowódca grupy dostał rozkaz, żeby odstawić polski kontyngent aż do portu Port-Vendres przy samej granicy z Hiszpanią. Jednocześnie do jednostki dotarła wiadomość, że kpt. Franciszek Jastrzębski został wypuszczony ze szpitala i dołączy do swoich kolegów w porcie. Wieczorem w kantynie GC II/1 nastąpiło polsko francuskie pożegnanie i wychylenie drinków za stoczone wspólnie walki. Jak wspominali Francuzi, choć Polacy walczyli z nimi krótko, to obie grupy bardzo się ze sobą zaprzyjaźniły.
23 czerwca 1940 Polacy odbyli długą, 450 kilometrową podróż do Port-Vendres. Tam weszli na pokład frachtowca płynącego do Oranu. Stamtąd zaś przepłynęli do Gibraltaru i finalnie na Wyspy Brytyjskie.
Całą kampanię GC II/1 można by podzielić na dwie fazy. W pierwszej jako grupa obrony powietrznej stolicy trochę się nad Paryżem nudziła i najciekawsze akcje wykonała na “wypadach” na front w rejon Dunkierki. Sytuacja zmieniła się dopiero podczas odpierania pierwszego nalotu na Paryż 3 czerwca 1940. Jednak już 9 czerwca nastąpiła faza druga, faza chaotycznych odwrotów, które bardziej przypominały film “Wielka włóczęga”, niż wykonywanie jakichś zorganizowanych planów. W całej kampanii grupie zaliczono 24 zwycięstwa pewne i 4 prawdopodobne.
Stanisław Brzeski wykonał w składzie 3 eskadry GC II/1 kilka – kilkanaście lotów. Powyżej opisałem te, o których wzmianki udało mi się odnaleźć w literaturze francuskiej. Nie odniósł w kampanii francuskiej żadnych zwycięstw, ale też cały klucz Jastrzębskiego zdołał zestrzelić tylko jednego He 111 zespołowo na pewno i jednego He 111 indywidualnie prawdopodobnie. Autorem obu tych sukcesów był por. Marian Trzebiński. Trzeba jednak oddać Polakom sprawiedliwość, że do akcji włączyli się dość późno, musieli zapoznać się z nowym typem myśliwca, na którym nigdy wcześniej nie latali i zmagać się z komunikacją po francusku. Kiedy zaś zaczęli bojowo latać, to dla grupy GC II/1 zaczął się etap wielkiej ucieczki na południe.
