Stanisław Brzeski, najskuteczniejszy as „Wilniuków’
Niedoszły Puchacz
Contents
W dywizjonie 303
Do Wielkiej Brytanii Stanisław Brzeski dotarł wraz z kolegami z klucza Jastrzębskiego w dniu 7 lipca 1940 roku, czyli na trzy dni przed “uroczystą inauguracją” Bitwy o Anglię. 10 września dostał przydział do nowo tworzonego polskiego dywizjonu myśliwskiego. Jednak dywizjonem tym okazał się 307 nocny dywizjon myśliwski “Lwowskich puchaczy”, który ku wielkiemu rozczarowaniu wielu pilotów, wyposażony był w dwumiejscowe Boulton Paul Defiant, w których pilot był jedynie “kierowcą” zasiadającego w wieżyczce strzelca pokładowego. Aż dwunastu z przydzielonych do dywizjonu pilotów wystarało się od razu o przeniesienie do klasycznych jednostek myśliwskich, w tym dwóch przyszłych asów – Stanisław Brzeski i Tadeusz Koc. I tu mamy dość sprzeczne relacje opisujące powody tego przeniesienia, bo sam Brzeski wspominał potem, że on nocnym myśliwcem zostać chciał, a jednak wraz z jedenastoma kolegami spakował walizki i ruszył w podróż. Lotników skierowano najpierw do School of Army Co-operation (SAC) w Old Sarum, a potem do 5 Operational Training Unit (OTU) w Aston Down. Tam wreszcie mieli szansę zapoznać się z Hurricanami i Spitfirami. Jednak bardzo szybko całą ekipę niedoszłych puchaczy skierowano “na praktyki” do słynnego już dywizjonu 303, który przed południem 12 października 1940 przeniesiono z Northolt do położonego na północ Leconfield dla odzyskania sił.
Nowy narybek przybył do Leconfield po południu tego samego dnia i już po trzech dniach rozpoczął loty treningowe nad wschodnim wybrzeżem Anglii. Sam Brzeski wykonał 18 lotów polegających głównie na ćwiczeniu lotów w formacji i ćwiczeniu walki powietrznej.
8 listopada 1940 grupa pięciu nowych pilotów, w tym Brzeski i Koc została skierowana do Aldergrove w Irlandii Północnej do wyposażonego w Hurricany Mk.I 245 dywizjonu RAF. Tam Polacy wykonywali rutynowe patrole, głównie o świcie i o zmierzchu. Każdy z nich był podobny do innego. Rutynowo w patrolu leciały trzy Hurricany. Takim kluczem zawsze dowodzili Anglicy, a Polacy lecieli jako dwaj skrzydłowi. Brzeski zaliczył 9 takich patroli. Szybko uznano, że grupa naszych lotników nadaje się już do działań bojowych i w grudniu 1940 zostali oni przeniesieni do wyposażonego w Hurricany Mk.I 249 dywizjonu RAF, który w ramach “frontowej” 11 Grupy stacjonował na położonym na północny wschód od Londynu lotnisku North Weald. Dywizjon ten znany był jako dywizjon “Złotego Wybrzeża” (“Gold Coast” Squadron) i już wsławił się w Bitwie o Anglię. Jeden z dowódców eskadry w tym dywizjonie F/Lt James B. Nicholson otrzymał jako jedyny pilot myśliwski RAF najwyższe brytyjskie odznaczenie Victoria Cross za zestrzelenie atakującego go Bf 110, mimo że jego Hurricane już płonął.

[Źródło: facebook.com]
W dywizjonie “Złotego Wybrzeża”
W 249 dywizjonie nasi piloci zastali rodaków walczących w składzie tej jednostki od jesieni. W tym dywizjonie służył między innymi Sgt. Michał Maciejowski, który miał zostać jednym z czołowych asów lotnictwa polskiego, a który miał już na koncie dwa pewne i dwa prawdopodobne zwycięstwa odniesione w dywizjonie “Złotego Wybrzeża”. Zima przyniosła jednak pogorszenie warunków atmosferycznych i w grudniu 1940 Brzeski wykonał ledwie cztery patrole powietrzne nad terenami na wschód od Londynu.
W grudniu 1940 roku Fighter Command rozpoczął wykonywanie akcji zaczepnych nad okupowaną Francją, tak zwanych misji typu Mosquito. Były to loty wykonywane “chyłkiem” podczas złej pogody, najczęściej przez parę, lub klucz myśliwców. Piloci mieli za zadanie unikać walki powietrznej, zaatakować jakiś cel i błyskawicznie wrócić do Anglii. Później w trakcie wojny loty te otrzymały nazwę kodową Rhubarb (“Rabarbar”), aby uniknąć mylenia nazwy operacji nazwą “drewnianego cuda”, czyli samolotu De Havilland Mosquito. Brzeski nie miał jednak okazji, aby w 1940 roku wziąć udział w takich eskapadach.
Poważniejsze akcje ofensywne Fighter Command rozpoczął już w nowym 1941 roku. Były to operacje Circus, których celem było przeniesienie walk na terytorium wroga i sprowokowaniem myśliwców Luftwaffe do walki. Schemat operacji Circus był taki, że mała grupka bombowców Bristol Blenheim, zazwyczaj jedna sześcio samolotowa eskadra lub dwie eskadry po sześć samolotów, wyprawiały się zbombardować jakiś cel we Francji, a potężna eskorta sześciu, dziewięciu, a czasami nawet dwunastu dywizjonów myśliwskich miała niszczyć próbujące przechwycić wyprawę Messerschmitty. Szybko jednak okazało się, że Niemcy zorientowali się co jest celem tych operacji, zaczęli ignorować niewiele znaczące bombowce i atakować z przewagi wysokości same myśliwce, głównie te, które odłączyły się od formacji. Dołożywszy do tego kiepskie wyszkolenie nowej generacji pilotów brytyjskich (system szkolenia myśliwców był w tym czasie w RAF skandalicznie archaiczny), okazało się że ofensywne działania RAF w 1941 i 1942 roku stały się maszynką do mięsa dziesiątkującą brytyjskich myśliwców.
Ale skończmy te dygresje i wróćmy do Brzeskiego. 2 stycznia 1941 roku wykonał on bezowocny patrol nad Maidstone, a potem miał wolne, w związku z czym nie wziął udziału w zorganizowanej 10 stycznia pierwszej operacji Circus. Później pogoda pogorszyła się tak bardzo, że cały dywizjon praktycznie do końca miesiąca nie latał. Do działań powrócono w lutym 1941. 2 lutego zorganizowano Circus 2, ale i w nim Brzeski nie wziął udziału znowu patrolując w tym czasie obszar na wschód od Londynu. 5 lutego miał miejsce Circus 3 i co prawda Brzeski znowu w nim nie poleciał, ale tym razem to cały 249 dywizjon nie był włączony w tę operację. Zamiast tego Polak wziął udział w dwóch lotach na wymiatanie, które wysłano nad Francję tego samego dnia po południu i wieczorem jako czyszczenie terenu po zakończonym Circusie. Brytyjczycy nie natrafili jednak na jakiekolwiek samoloty Luftwaffe.

[Źródło: x.com]
Trzy cyrki na raz
10 lutego 1941 Brzeski miał wreszcie możliwość wzięcia udziału w operacji Cyrk w głównej roli. Tego dnia Brytyjczycy zorganizowali aż trzy operacje tego typu. Sporządzający raporty opisujące te działania najwyraźniej pogubili się w numeracji, bo operacje te nazwano Circus 3, Circus 4 i Circus 5, choć przecież Circus 3 miał miejsce pięć dni wcześniej. W każdym razie 249 dywizjon został wysłany nad Francję w ramach tego “drugiego” Circus 3. Jej formalnym celem było zbombardowanie doków w Dunkierce przez sześć Blenheimów ze 114 Squadron. Atak nastąpił między 12:20, a 12:30. W eskorcie bombowców leciało tym razem tylko jedno skrzydło myśliwskie z North Weald, czyli trzy dywizjony Hurricanów – 17, 56 i 249. Te dwie pierwsze jednostki nie nawiązały walki z wrogiem, ale 249 dywizjon został zaatakowany przez liczne grupki Messerschmittów Bf 109 z LG 2 i JG 51. W walce Brytyjczycy utracili jedną maszynę, której pilot P/O W. L. Davis został ranny i dostał się do niewoli. Jego pogromcą był Hptm. Herbert Ihlefeld ze Stab I/LG 2. Jednak dwa Messery zostały zgłoszone jako zestrzelone na pewno. Autorami obu zwycięstw byli Polacy. Jednym z nich był Michał Maciejowski, a drugim Stanisław Brzeski. Wiadomo, że ofiarą Maciejowskiego był najprawdopodobniej Uffz. Karl Ryback z I/LG 2. Niemiec zginął.
Brzeski natomiast starł się najprawdopodobniej z Messerschmittami z II/JG 51. W swoim raporcie opisał to tak:
„Zaatakowałem Me109 na wysokości 16 000 stóp i kiedy on wykonywał manewr unikowy, inny Me109 zanurkował na mnie, i zostałem zmuszony do ucieczki. Znalazłem się na morzu za Dunkierką i zobaczyłem statek handlowy o wyporności około 3000 ton około półtorej mili na zachód od Dunkierki. Zanurkowałem na niego z 4000 stóp i ostrzelałem go z 500 stóp, ale nie zaobserwowałem żadnych rezultatów, ani żadnych oznak życia na pokładzie. Następnie wzniosłem się na wysokość 4000 stóp i zobaczyłem Me109 i Hurricane’a toczących walkę powietrzną 1000 stóp pode mną. Hurricane był pilotowany przez W/Cdr Beamisha. Zanurkowałem z doładowaniem i wykonałem atak na wroga z tyłu z góry, oddając długą, pięciosekundową serię, odrywając się na tym samym poziomie w odległości 150 jardów. Natychmiast skierował się w stronę wybrzeża, gwałtownie tracił wysokość płonąc i dymiąc. Minął plażę i rozbił się około 500 metrów w głębi lądu.”
Wszystko wskazuje na to, że był to Bf 109 pilotowany przez Lt. Adolfa Steckmeyera z 11/JG 51, który zginął, gdy jego samolot rozbił się w Ardres. Możliwe też jednak, że Steckmayer zginął z rąk Sgt. C. Pallisera, który zgłosił zwycięstwo prawdopodobne. Palliser miał już na koncie 3 zwycięstwa indywidualne i dwa zespołowe, a wojnę zakończy jako as z wynikiem 4 zwycięstw indywidualnych i 7 zespołowych (licząc ułamki 7.000 zwycięstw).
Dla Brzeskiego zestrzelony Messer był pierwszym oficjalnie zaliczonym zwycięstwem odniesionym nad samolotem wroga. Dla przypomnienia, w wojnie obronnej w 1939 roku na jego koncie pojawił się już jeden balon zestrzelony indywidualnie i jeden zespołowo, oraz zgłoszenie zestrzelenia bombowca, które nigdy nie zostało rozpatrzone.
Po Circusie 3 Brzeski wziął jeszcze w lutym udział w czterech lotach w składzie 249 dywizjonu, ale były to znowu bezkrwawe patrole nad Anglią. Pogoda uniemożliwiła bowiem organizację akcji ofensywnych nad Francją. 24 lutego 1941 P/O Jerzy Solak, Sgt. Maciejowski i Sgt. Brzeski zakończyli służbę w tej jednostce, i zostali skierowani do nowo tworzonego polskiego dywizjonu myśliwskiego.
Dywizjon 249 będzie jeszcze przez jakiś czas brać udział w ofensywie nad Kanałem La Manche, ale już w maju 1941 roku zostanie skierowany na Maltę. Tam w ogniu walk wybije się na niekwestionowaną pozycję najskuteczniejszego dywizjonu myśliwskiego RAF z 328,5 zwycięstwami powietrznymi.

[Źródło: iwm.org.uk]
