Artukuły historyczne

Stanisław Brzeski, najskuteczniejszy as „Wilniuków’

Poznaniacy

Żabie skoki z Coltishall

23 kwietnia 1943 Stanisław Brzeski, awansowany w międzyczasie do stopnia Flying Officera (F/O), wrócił do operacyjnego latania. Tym razem przydzielono go do “Poznaniaków”, czyli do 302 dywizjonu myśliwskiego wchodzącego razem z “krakowskim” 308 dywizjonem w skład 2 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego. Dowódcą dywizjonu był S/Ldr Stanisław Łapka. Dywizjon poznański dopiero co przeniósł się na z lotniska Kirton Lindsey na lotnisko Hutton Cranswick. Ale oba te lotniska znajdowały się w północno wschodniej Anglii z daleka od rejonu walk nad Kanałem. W związku z tym aktywność “trzysta drugiego” polegała głównie na misjach treningowych i patrolowaniu nad Anglią i nad konwojami. Jeśli już dochodziło do akcji ofensywnej, to Spitfiry musiały przelatywać na lotnisko tymczasowe, najczęściej do Coltishall i dopiero stamtąd wyprawiać się nad okupowany kontynent, a konkretnie nad wybrzeże Holandii.

Pierwszy lot Brzeskiego w składzie dywizjonu 302 odbył się 27 kwietnia 1943 i było to rozpoznanie sektora wokół Hutton Cranswick wykonane razem z Sgt. Erwinem Loską. Później 28 kwietnia i 1 maja wykonał w sumie trzy nie bojowe loty.

28 kwietnia nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy dywizjonu. S/Ldr Stanisław Łapka przekazał je S/Ldr Wieńczysławowi Brańskiemu, który przyszedł z 308 dywizjonu. W księdze dywizjonu widnieją jednak zapisy, że pełne przekazanie dywizjonu nastąpi dopiero 16 maja.

S/Ldr Stanisław Łapka, który od służył w 302 od samego jego początków w trakcie Bitwy o Anglię. Przeszedł karierę od szeregowego pilota, przez dowódcę eskadry, po dowodzenie całym dywizjonem. Jednak pięć dni po przybyciu Brzeskiego Łapka zakończył turę bojową. Do latania operacyjnego wróci w 1944 roku, kiedy to obejmie dowództwo nad 306 dywizjonem Mustangów.
[Źródło: iwm.org.pl]

Pierwsza ofensywna misja, w której Brzeski wziął udział w składzie dywizjonu 302, miała miejsce 2 maja 1943. 12 pilotów dywizjonu pod dowództwem wystartowało o 12:20 z Hutton Cranwick i po 45 minutach lotu wylądowało w Coltishall. Stamtąd o 14:20 Polacy wystartowali do lotu w osłonie 12 Bostonów bombardujących Ijmuiden w Holandii. Niemcy nie pojawili się w powietrzu i “trzysta drugi” wylądował w Coltishall o 15:55. Zamiast wracać do Hutton Cranwick “Poznaniacy” wykonali jednak z Coltishall jeszcze jedną misję i ta zakończyła się o wiele ciekawiej. Tym razem ich zadaniem było zapewnienie eskorty w drodze powrotnej 12 Lockheedom Ventura z 464 dywizjonu RAAF, które wzięły na cel hutę w Ijmuiden. Bombowce przeleciały nad Kanałem nisko, aby 30 mil przed Ijmuiden zacząć się wznosić na 13 tysięcy stóp. Cel został odnaleziony z łatwością i dowódca dywizjonu S/Ldr Billyeald poprowadził Ventury do bombardowania. Artyleria przeciwlotnicza strzelała dość celniem, ale niezbyt intensywnie, i żadna Ventura nie została uszkodzona.

W międzyczasie o 18:50 dwanaście Spitfirów z 302 dywizjonu oderwało się od pasa startowego w Coltishall i w powietrzu utworzyło formację z kolegami z 308 dywizjonu. Wyprawą dowodził W/Cdr Aleksander Gabszewicz. Polacy trzymali się nisko, tuż nad falami Morza Północnego przez 20 minut, po czym wznieśli się na wysokość 12 000 stóp. Ventury ujrzeli, gdy te były w drodze powrotnej około 15 – 20 mil od Ijmuiden. Bombowce leciały już dużo niżej i “Poznaniacy” obniżyli lot do 5000 metrów i uplasowali się za wyprawą po lewej stronie. Około 30 mil od holenderskiego “Poznaniacy” dostrzegli grupkę 7 Focke Wulfów FW 190. Niemcy skradali się ku Venturom tuż nad morzem jedną milę na lewo od Polaków. Spitfiry ruszyły do ataku. Piloci Luftwaffe zorientowali się w sytuacji i na pełnym gazie wykręcili na południowy wschód ku brzegowi. Spitfiry Mk.V miały dużo słabsze osiągi od Fok i mimo dwuminutowego pościgu nie zdołali dopaść niemieckich maszyn, choć kilku pilotów oddało bezskuteczne serie z daleka. Jedynie sekcja Stanisława Brzeskiego, która leciała trochę wyżej, nurkując na doładowaniu zdołała dojść do pięciu z myśliwców wroga. Brzeski zaatakował od tyłu i z dołu. Otworzył ogień z 350 metrów i zobaczył jak pociski eksplodują na kadłubie jednej z Fok. Wroga maszyna spadła do wody, co potwierdziło trzech innych pilotów.

Jak się potem okazało, Ventury ścigało więcej myśliwców Luftwaffe, i jakaś czwórka innych FW 190 zdołała się przedrzeć przez osłonę jakieś 40 mil od brzegu i je dwukrotnie zaatakować. Za każdym razem Niemcy zbliżając się strzelali z odległości 1000 jardów do 200 jardów. Trafili dwie Ventury i ranili jednego lotnika Sgt. Carruthersa, ale na szczęście niegroźnie. I Ventury, i Spitfiry wylądowały w komplecie.

F/O Stanisław Brzeski odniósł swoje pierwsze zwycięstwo po powrocie z przerwy bojowej i pierwsze zwycięstwo w składzie dywizjonu 302. Co ciekawe, było to pierwsze zwycięstwo odniesione przez “Poznaniaków” od ośmiu miesięcy!

Ciekawa była też historia Lockheedów Ventura w Bomber Command. Wykorzystywały je oprócz 464 dywizjonu RAAF jeszcze tylko dwa inne dywizjony i ponosiły one znaczne straty. Dzień po akcji “Poznaniaków” podczas powrotu znad Ijmuiden 487 dywizjon RNZAF przeżył nad Holandią hekatombę. Mimo eskorty Spitfirów dziesięć z jedenastu bombowców zostało zestrzelonych przez niemieckie myśliwce. Dowódca dywizjonu S/Ldr L. H. Trent zdołał zestrzlić Browningami w nosie jednego Bf 109 i jako jedyny zdołał zrzucić bomby na cel. Zaraz potem i jego Ventura runęła ku ziemi. Na szczęście Trent i jego nawigator zdołali wyskoczyć ze spadochronem i dostali się do niewoli. Trent został za tę misję uhonorowany Victoria Cross, ale cóż z tego, skoro prawie wszyscy lotnicy z 487 dywizjonu zginęli. To był najczarniejszy dzień Bomber Command w całej wojnie. Po tej akcji nielubiane Ventury, które nie nadawały się do dziennych lotów bombowych nad okupowaną Europą zaczęto wycofywać i zastępować DH Mosquito.

Lockheed Ventura z 464 dywizjonu RAAF.
[Źródło: worldwarphotos.info]

Od dygresji do dygresji zboczyliśmy mocno z tematu, więc pora wrócić do naszego dywizjonu 302. Po udanej akcji koło Ijmuiden pogoda zaczęła się psuć i Polacy nie wypuszczali się dwa tygodnie na dłuższe akcje. Latano lokalnie i nie bojowo. 16 maja 1943 “Poznaniacy” (bez Brzeskiego) przelecieli do Coltishall, aby zawitać nad kontynentem, ale akcję odwołano i wrócili do Hutton Cranswick.  Akcję próbowano doprowadzić do skutku nazajutrz 17 maja i tym razem się udało. O 11:30 aż 15 Spitfirów z 302 dywizjonu wystartowało do lotu do Coltishall. O 16:10 Polacy, w tym F/O Stanisław Brzeski, wystartowali, połączyli się w powietrzu z 308 dywizjonem. W ramach operacji Roadstead Polacy mieli osłaniać powrót formacji torpedowych Beaufighterów Coastal Command, które zaatakowały wrogi konwój wypływający z wyspy Texel. Była to wielka wyprawa, w której oprócz wielu dywizjonów myśliwskich zaangażowane było całe skrzydło uderzeniowe Coastal Command z North Coates złożone z dywizjonów 143, 236 i 254. Dywizjony 236 i 254 wyposażone były w torpedowe Beaufightery Mk.VIc, a dywizjon 143 był wyposażonym w Beaufightery Mk.XIc dywizjonem zwalczającym obronę przeciwlotniczą. Brytyjczycy zaskoczyli Niemców i do obrony konwoju nie poderwano myśliwców. Spory w tym udział miało zorganizowanie przez RAF “konkurencyjnej” operacji Rodeo 216 nad Cherbourgiem. Beaufightery zatopiły frachtowiec SS Kyphissia, Trałowiec min M.414 i kuter przeciwlotniczy Vorpostenboot 1102 Herman Hindrichs. Sukces był tym większy, że nie poniesiono żadnych strat własnych. Polacy odprowadzili Beaufightery “do domu” i sami bezpiecznie wylądowali w Coltishall, po czym wrócili do Hutton Cranswick.

Przez kilka kolejnych dni piloci 302 dywizjonu latali jedynie lokalnie i nie bojowo. Dopiero 24 maja 1943 “Poznaniaków” zaangażowano do operacji Roadstead nad Texel podobnej do tej z 17 maja. Jednak ani Brzeski nie wziął w niej udziału, ani Beaufightery ze skrzydła w North Coates nie zdołały tym razem niczego zatopić. Raz, że zawiodło rozpoznanie, dwa że kiepska pogoda utrudniła poszukiwanie wrogich okrętów.

Czerwiec 1943 – Heston i Perranporth

1 czerwca 1943 dywizjon 302 pozostawił na północy w Church Fenton kolegów z 308 dywizjonu i został przebazowany do 11 Grupy do Heston na zachód od Londynu. Początkowo piloci zaznajamiali się z terenem i wykonywali loty treningowe. Pewną atrakcją było dla “Poznaniaków” eskortowanie w sile całego dywizjonu samolotu, którym Winston Churchill 5 czerwca 1943 wracał z eskapady do Tunezji.

10 czerwca 1943 dywizjon wykonał pierwszy lot ofensywny z nowej lokalizacji – Ramrod 86. Mimo, że Heston znajdowało się o wiele bliżej Kanału La Manche od Hutton Cranswick, to i tak piloci musieli robić międzylądowanie w Bradwell Bay, bo cel znajdował się dość daleko w Belgii. Brzeski nie brał udziału w tej akcji, a pewnie żałował, bo zakończyła się one sporym sukcesem. “Poznaniacy” wystartowali z Heston o 16:10 i wylądowali w Bradwell Bay o 16:45. Po zatankowaniu, o 17:50 wznieśli się ponownie i dołączyli jako bezpośrednia eskorta sześciu Mitchelli atakujących elektrownię w Langebrugge. Wyprawa została przechwycona przez Focke Wulfy 190 i piloci 302 dywizjonu zdołali zestrzelić 4 z nich na pewno, jednego prawdopodobnie i uszkodzić kolejnego. Autorami pewnych zwycięstw byli F/Lt Bolesław Gładych, P/O Jan Krajewski, Sgt. Jerzy Krzysztofiński i F/O Czesław Śnieć. Zwycięstwo prawdopodobne przyznano F/O Bolesławowi Kaczmarkowi, a uszkodzenie Sgt .Eustachemu Łucyszynowi. Krajewski zgłosił pierwotnie zwycięstwo prawdopodobne, ale zostało ostatecznie uznane jako pewne. Polacy nie ponieśli żadnych strat.

11 czerwca 1943 dywizjon 302 znowu zapewniał bliską eskortę 12 Bostonom atakującym Bethune w ramach Ramrod 87 i znowu bez Brzeskiego.

17 czerwca 1943 o świcie Brzeski wraz całym dywizjonem przeleciał na lotnisko Bradwell Bay i stamtąd wziął udział w operacji Circus 311 polegającej na osłonie 12 Bostonów bombardujących magazyny paliwa we Flushing w Holandii. Po powrocie “Poznaniacy” wykonali z Brzeskim dywersyjne wymiatanie nad Nieuport na rzecz operacji Rodeo 231. Ani w jednym, ani w drugim przypadku Luftwaffe nie zareagowała.

Spitfire W3954 WX-B. Zdjęcie wykonano w 1942 roku. W maju i w czerwcu 1943 roku F/O Stanisław Brzeski wykonał na nim 9 lotów. To na tym samolocie 17 czerwca 1943 uczestniczył w operacji Circus 311. Jednak w 1943 roku samolot ten miał już literę indywidualną “O”, a nie “B”. Zwraca uwagę nietypowy styl numeru seryjnego W3954, najpewniej efekt przemalowania.
[Źródło: pinterest.com]

20 czerwca dywizjon przebazowano na jeszcze inne lotnisko – w Perranporth. I tym razem był to skok w zupełnie inne rejony, do Kornwalii na południowo zachodnim cyplu Wysp Brytyjskich, gdzie “Poznaniacy” wraz z “Wilniukami” weszli w skład nowo utworzonego 3 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego w ramach 10 Grupy Fighter Command. Jego dowódcą był W/Cdr Walerian Żak. Dla Brzeskiego teren ten był doskonale znany, bo w czasach walk z “Wilniukami” stacjonował nie tak daleko stamtąd, w Exeter.

Z Perranporth dywizjon 302 oczywiście wykonywał zwyczajowo patrole nad konwojami płynącymi wzdłuż południowego wybrzeża Wysp, patrolował nad Kornwalią i wykonywał mnóstwo lotów niebojowych. Zdarzały się jednak loty ofensywne nad półwyspem Bretanii.

I tak 24 czerwca 1943 S/Ldr Wieńczysław Barański poprowadził 11 Spitfirów do operacji Circus. W księdze dywizjonu operacja jest nazwana Circus 38, ale jest to oczywisty błąd. Celem operacji było bombardowanie lotniska Guipavas na północny wschód od Brestu. Atak miało wykonać 12 Mitchelli, po sześć z 98 i 180 dywizjonów RAF, które przeleciały ze swojej bazy w Foulsham na lotnisko Porthreath zlokalizowane niecałe 20 kilometrów na południowy zachód od Perranporth. I Mitchelle i 302 Squadron wystartowali do misji o 16:00. Polacy połączyli się z bombowcami zapewniając im bezpośrednią osłonę i cała formacja skierowała się na południe, ku Brestowi. Oczywiście w operacji wzięło więcej dywizjonów myśliwskich, między innymi polski dywizjon 317 i czechosłowacki dywizjon 310. W okolicach Brestu formacja została zaatakowana przez Focke Wulfy FW 190. Myśliwce Luftwaffe nie przedarły się przez osłonę. “Wilniucy” zgłosili trzy FW 190 uszkodzone, czechosłowacy dwa FW 190 uszkodzone, a w dwóch “Poznaniaków” F/O Stanisław Brzeski i F/Sgt Władysław Gretkiewicz po jednym FW 190 zestrzelonym. Jednak po powrocie zwyciestwa Brzeskiego i Gretkiewicza zostały jednak zdegradowane do zestrzeleń prawdopodobnych. Najważniejsze, że załogi Mitchelli raportowały, że niemieckie samoloty do nich się nie przedarły. Jedyną stratę poniósł 98 dywizjon. Mitchell FL216 pilotowany przez F/O P. J. Toega był trafiony przez artylerię przeciwlotniczą i spadł na ziemię grzebiąc załogę. Bombardowanie uznano za udane. W rejon lotnisko spadło 30 bomb, które zniszczyły jedyny hangar lotniska, uderzyły w stanowiska dla samolotów i uszkodziły pas startowy.

Do końca czerwca “Poznaniacy” wykonali jeszcze dwa loty ofensywne. 26 czerwca przelecieli daleko na wschód na lotnisko Ibsley i stamtąd eskortowali Fortress II w ramach operacji Ramrod 108 ale bez udziału Brzeskiego, 28 czerwca wykonali wymiatanie nad Morlaix w Bretanii w ramach operacji Circus (znowu chyba błędnie odnotowany jako Circus 40), tym razem z Brzeskim. 29 czerwca powtórzono lot z Ibsley, eskortując bombowce w ramach operacji Ramrod, ale Brzeski nie wziął w nim udziału. W żadnym z tych lotów z końca czerwca “Poznaniacy” Niemców w powietrzu nie spotkali. Za to podczas “niewinnego” rozpoznania warunków pogodowych nad Francją wykonanego przez cztery Spitfiry prowadzone przez F/Lt Witolda Łanowskiego jedna z maszyn została zestrzelona 15 km od Brestu przez wrogi myśliwiec. Sgt. Konstanty Makosz został uznany za zaginionego, ale jak się potem okazało zdołał wyskoczyć nad morzem ze spadochronem. Wyłowiony przez Francuzów został odstawiony Niemcom i spędził resztę wojny w niewoli, między innymi w Offlagu IIC Woldenberg i ponoć w Stalagu 357.

Lipiec 1943

Początek lipca dywizjon spędził na lokalnych lotach. Były to loty alarmowe, patrole nad konwojami i misje poszukiwania rozbitków oraz loty niebojowe. 9 lipca 1943 o 21:00 dywizjon z Brzeskim w składzie wystartował do lotu do Ibsley, gdzie wylądował o 22:00. Stamtąd Polacy mieli wykonać kolejną operację Ramrod. 10 lipca 1943 o 8:00 Polacy wystartowali do lotu na południe w kierunku Paryża. Mieli oni zapewniać drugą falę czołowej eskorty dla 101 B-17 z 8 Air Force kierujących się nad lotniska VIllacoubley i Le Bourget. Wyprawę tworzyły cztery grupy 94, 95, 96 i słynna 100 Bombardment Group. RAF wspierał w tym nalocie amerykańskie P-47C z trzech grup myśliwskich USAAF. Zasięg Spitfirów był zbyt mały, aby osłaniać Fortece do samego celu i Polacy wrócili do Ibsley o 10:00 bez kontaktu z samolotami Luftwaffe. B-17 zostały zaatakowane już w okolicach Paryża, ale jedynie 2 B-17 zostały zestrzelone.

Kolejny lot ofensywny “trzysta drugiego” miał miejsce 13 lipca, ale bez Brzeskiego. Tym razem polskie Spitfiry zapewniały górną eskortę 12 Mitchellom lecąc wprost z Perranporth. Celem Mitchelli było znowu lotnisko Guipavas koło Brestu. Do żadnych walk nie doszło. Tego samego dnia późnym wieczorem “Poznaniacy”, w tym Brzeski, przelecieli do Ibsley.

14 lipca 1943 Latające Fortece powróciły nad Le Bourget i Villacoublay. Tym razem Amerykanie wzmocnili siły, bo formacja bombardująca cztery dni wcześniej oba lotniska (4 Bombardment Wing, czyli grupy 94, 95, 96 i 100) wyładowała bomby na Le Bourget, a 1 Bombardment Wing (grupy 92, 303, 305, 306, 379 i 384) zaatakował lotnisko Villacoublay. Razem w akcji wzięło udział 200 B-17. O 11:50 dywizjon 302 wystartował do zapewnienia Fortecom eskorty w drodze powrotnej. I teraz walki z myśliwcami Luftwaffe odbyły się daleko nad celem i kosztowały one Amerykanów 7 samolotów. “Poznaniacy” przejęli bombowce już po całej akcji.

Po tej akcji powrócono do lotów lokalnych. Dopiero 25 lipca powrócono do walk nad kontynentem i to w dość intensywnym zakresie. Brzeski nie został jednak przydzielony do akcji.  Rano o 10:00 dywizjon wylądował w Martlesham Heath we Wschodniej Anglii i stamtąd najpierw osłaniał 12 Mitchelli bombardujących fabrykę Fokkera Amsterdamie, a potem wystartował ponownie do lotu w osłonie 12 Bostonów bombardujących lotnisko Schiphol w Amsterdamie. Po tych akcjach “Poznaniacy” pozostali w Martlesham Heath na noc i rano wykonali lot w bezpośredniej osłonie 12 Bostonów bombardujących lotnisko Courtrai koło Lille. Dopiero po tej akcji powrócili do Perranporth.

Brzeski miał szansę na udział w kolejnej eskapadzie, która odbyła się pod koniec lipca. 28 lipca wieczorem dywizjon przeleciał na lotnisko Coltishall, skąd 29 lipca i 9:30 wystartował do bezpośredniej eskorty 12 Marauderów biorących na cel Schiphol. Zamiast wracać do Perranporth “Poznaniacy” przelecieli następnego dnia do Manston, skąd osłaniali 12 Mitchelli atakujących Melville.

Sierpień 1943

W sierpniu schemat się powtórzył. Wiele lotów lokalnych przeplatanych pojedynczymi akcjami ofensywnymi. 3 sierpnia “Poznaniacy” po raz pierwszy eskortowali myśliwsko bombowe Typhoony. 8 Typhoonów atakowało lotnisko Guipavas koło Brestu, które było od dłuższego czasu ulubionym celem RAF. Wieczorem tego dnia Polacy powtórzyli taki sam lot, ale tym razem w osłonie dwusilnikowych Whirlwindów z 263 dywizjonu RAF. Brzeski tego dnia nie latał, a Luftwaffe nie reagowała, więc nie ma co więcej o tych lotach pisać.

9 sierpnia 1943 S/Ldr Barański poprowadził dywizjon do przelotu do Manston, a potem do Tangmere, skąd “Poznaniacy”, w tym Brzeski, eskortowali 12 Marauderów nad St. Omer. 

11 sierpnia dywizjon bez Brzeskiego wykonał kolejny lot eskortowy siedmiu Whirlwindów z 263 dywizjonu, ale tym razem była to misja typu Roadstead polegająca na polowaniu na niemieckie kutry klasy E-Boot. I tym razem Polacy mogli się na wrogach wyżyć. 5 mil na na północ od ujścia rzeki L’Aber Vrac’h odnaleziono siedem zacumowanych E-bootów z 4 i 5 flotylli. Dowódca “dwieście sześćdziesiątego trzeciego” S/Ldr Ernest R. Baker poprowadził Whirlwindy do ataku bombowego, a Polacy z lotu koszącego przyduszali ogniem działek i karabinów maszynowych stanowiska przeciwlotnicze. Polacy zapisali w raporcie, że Whirlwindy zatopiły aż sześć z siedmiu E-bootów. Sami piloci z dywizjonu 263 zgłosili eksplozję czterech E-bootów i jednego trałowca i pożar na piątym E-boocie. W dokumentach niemieckich zachowała się informacja, że na E-boocie S-121 eksplodowała amunicja i okręt zatonął, a trzy inne E-booty (S-84, S-117 i S-136) zostały ciężko uszkodzone odłamkami bomb i pociskami z działek i karabinów, przez co musiały być skierowane do remontu.

16 sierpnia 1943 Alianci rozpoczęli “podstępną” operację Starkey. Było to fingowane przygotowanie do inwazji we Francji, w okolicach Boulogne. Celem tej dywersji było odciągnięcie sił niemieckich z frontu wschodniego, gdzie ważyły się losy bitwy na Łuku Kurskim. Głównymi aktorami tego spektaklu były lotnictwo, w którym samoloty ozdobiono nawet w pewnym momencie malowniczymi czarno białymi pasami, przypominającymi nieco późniejsze pasy inwazyjne, oraz marynarka wojenna i handlowa, które podstawiły na przełomie sierpnia i września flotę pustych statków na południowych wybrzeżach Anglii. Operacja rozkręcała się powoli i póki co ani 263 dywizjon Whirlwindów, ani dywizjon 302 nie brały w niej udziału dalej skupiając się na działaniach nad Bretanią. Tego dnia “Poznaniacy” osłaniali Whirlwindy w locie na bombardowanie lotniska Guipavas. Brzeski wziął udział w tym locie. Jednak tuż przed osiągnięciem linii francuskiej brzegowej 263 dywizjon dostał rozkaz przerwania misji i powrotu do bazy.

Drugą próbę ataku na Guipavas w tym samy składzie, tym razem doprowadzoną do skutku, podjęto 17 sierpnia. Brzeski w niej jednak nie wziął udziału.

Whirlwind P7062 HE-L z 263 dywizjonu RAF. Zdjęcie wykonano w 1942 roku, czyli wcześniej niż opisywane tu działania, ale w roku 1943 Whirlwindy z 263 dywizjonu wyglądały podobnie. Na samolocie tym latał często Brytyjczyk pochodzenia amerykańskiego (sic) P/O W. A. Lovell.
[Źródło: Phil H. Listemann “The Westland Whirlwind”, wydawnictwo Philedition, seria “Squadrons” 47]

W ramach koncentracji sił RAF w pozorowanej inwazji 19 sierpnia 1943 “Poznaniaków” przerzucono do Fairlop na północny wschód od Londynu. Stąd przystąpiono do intensywnych lotów ofensywnych nad rejonem Pas-De-Calais i okolicami. Stanisław Brzeski przez dłuższy czas nie brał jednak w nich udziału. 

Pierwsza misja ofensywna z nowej lokalizacji miała miejsce 23 sierpnia 1943. Była to operacja Ramrod 214, w której “Poznaniacy” obok innych dywizjonów myśliwskich eskortowali 24 Mitchelli bombardujących stacje przeładunkowe koło St. Omer. 24 sierpnia 1943 dywizjon 302 osłaniał 72 Maraudery robiące dywersję nieopodal wybrzeża. 25 sierpnia eskortowano 18 Bostonów atakujących lotnisko Beamont Le Roger. 27 sierpnia najpierw ponownie eskortowano 18 Bostonów nad Beamont Le Roger, a wieczorem  60 B-17 bombardujących lotnisko w St. Omer. 29 sierpnia czterech “Poznaniaków” w ramach misji Rhubarb atakowało dwa pociągi towarowe koło Yvetot.

Pierwsza misja ofensywna Brzeskiego z Fairlop odbyła się 30 sierpnia 1943. O 18:30 11 Spitfirów z dywizjonu wystartowało do lotu w osłonie 36 Marauderów atakujących składy amunicji w lesie na północ od St. Omer. 31 sierpnia dywizjon bez Brzeskiego osłaniał 26 Marauderów w locie przeciw farbykom koło Bethune.

I mimo tylu wykonanych lotów “Poznaniacy” ani razu od końca czerwca nie natrafili w powietrzu na żadne myśliwce wroga.

Wrzesień 1943

1 września 1943 “Poznaniacy”, w tym Brzeski, przelecieli do Manston, aby stamtąd wziąć udział w akcji ofensywnej, ale operację tę odwołano i tego samego dnia wrócili do Fairlop. 2 września 1943 Brzeski z całym dywizjonem osłaniał 36 Marauderów atakujących lotnisko w Lille w ramach operacji Ramrod S.24 Part I. Jak widać nazwy operacji powietrznych nad kontynentem stawały się coraz bardziej skomplikowane. 3 września 1943 dywizjon miał wykonać aż trzy operacje. W dwóch pierwszych – eskorcie 36 Marauderów nad Lille i eskorcie 12 Ventur nad cele w lesie Éperlecques Brzeski nie leciał. Wystartował dopiero do trzeciej, wieczornej misji polegącej na osłonie 72 Marauderów wysyłanych nad Hazebrucke, ale akurat ta operacja została odwołana zaraz po starcie.

4 września był dniem, w którym trzy polskie dywizjony starły się z myśliwcami Luftwaffe. Tego dnia “Poznaniacy” wykonali trzy loty. Pierwszy, z Brzeskim w składzie był bezkrwawy i polegał na osłonie 18 Mitcheli nad Rouen. Drugi, bez Brzeskiego, był lotem w osłonie 18 Mitchelli w okolicach Boulogne. W trzecim, w którym Stanisław Brzeski znowu uczestniczył, dywizjon 302 eskortował 36 Marauderów bombardujących lotnisko Hazebrouck. Tę wyprawę próbowały przechwycić Focke Wulfy 190. Interweniowały dywizjony 303, 316 i 302. F/Sgt Tadeusz Szymkowiak z “trzysta trzeciego” zestrzelił jedną Fokę, F/O Tadeusz Góra z “trzysta szesnastego” uzyskał prawdopodobne zwycięstwo nad FW 190. W “trzysta drugim” do walki włączyła się sekcja F/O Stanisław Brzeski i Sgt. Roman Olender. Polacy zostali zaatakowani z góry z tyłu. Brzeski i Olender wykręcili ostro w lewo i podążyli na Foką, która też zrobiła zwrot na lewą burtę. Wtedy Niemiec wyrwał w prawo wchodząc na celownik Olenderowi. Ten odpalił serię z odległości 400 jardów i dostrzegł jak pociski szarpią kadłub FW 190, ale kątem oka zauważył jak inna Foka włazi na ogon Brzeskiemu. Błyskawicznie zawrócił ku niej i posłał jej serie zbliżając się z dystansu 800 jardów do 600 jardów. Niemiec wyrwał w dół ciągnąc za sobą wstęgę niebieskawego dymu. Wtedy do akcji wszedł Brzeski i po chwili FW 190 uderzył w ziemię wybuchając i paląc się. Olender dostrzegł jeszcze Messerschmitty Bf 109 atakujące drugą sekcję z klucza Gładycha, odgonił je strzelając w ataku czołowym i nagle wszystko ucichło . Walka była skończona. Brzeskiemu i Olenderowi zaliczono jedno pewne zwycięstwo zespołowe, a Olenderowi dodatkowo jedno uszkodzenie FW 190.

5 i 6 września Brzeski miał wolne, a dywizjon 302 eskortował 72 Maraudery atakujące Ghent (Ramrod S.33) i 72 Maraudery atakujące place przeładunkowe w Amiens (Ramrod S.36). Ta druga misja była wyjątkowo udana dla dywizjonów 303 i 317, które łącznie zgłosiły 6 pewnych zwycięstw.

7 września 1943 Brzeski wziął udział w operacji Ramrod S.38 osłaniając 72 Maraudery atakujące cele w okolicy Arras.

8 września 1943 podczas operacji Ramrod S.41 nad Lille/Nord, w której 3 Polskie Skrzydło Myśliwskie  osłaniało wyprawę 72 Marauderów doszło do bardzo intensywnych walk powietrznych. Choć Brzeski leciał w tej misji, to nie on stał się gwiazdą tego dnia. Gdy bombowce zbombardowały cel i zawróciły do bazy “Poznaniacy” dostrzegli po lewej stronie wiele FW 190 i Bf 109 atakujących z oddali od strony słońca. Polacy zachowali zimną krew szykując się do walki. Po trzech minutach Niemcy byli już blisko i wtedy klucz F/Lt Bolesława Gładycha, który nota bene prowadził całą eskadrę “B”, wyrwał w prawo i wykonał pełny krąg ku napastnikom. Skrzydłowy Gładycha P/O Jan Krajewski znalazł się na wprost lecącemu ku niemu Focke Wulfowi i w ataku czołowym wpakował w niego krótką serię z działek i karabinów. Niemiec zwalił się w bok i pomknął ku ziemi. Krajewski stracił go z oczu, ale spadanie niemieckiego myśliwca potwierdziła relacja Gładycha, który też nie śledził upadku cały czas, ale widział potem FW 190 uderzającego w ziemię mniej więcej w tym miejscu. Gładych nie ograniczał swojej aktywności li tego do przyglądania się walce. Sam pomknął ze nurkującym FW 190 i wykończył do seriami broni pokładowej.

Prowadzący drugą sekcję w kluczu Gładycha W/O Bronisław Malinowski nie wziął udziału w tym pierwszym starciu, ale po chwili zauważył drugą falę napastników. Tym razem były to Messerschmitty Bf 109, które według Malinowskiego miały czerwone kołpaki. Polacy i Niemcy weszli w walkę manewrową schodząc na coraz niższą wysokość z 15 000 stóp na 3 000 stóp. Malinowski wszedł na ogon jednego z Messerów i próbował złapać go na celowniku, kiedy przemknął pod nim inny Bf 109. “Poznaniak” porzucił swoją “zwierzynę” i ruszył za tym drugim myśliwcem. Był w świetnej pozycji do strzału. Z odległości 100 jardów odpalił z wszystkich luf i Messer buchnął ogniem, eksplodował i spadł wbijając się w ziemię. Tymczasem Messer, którego Malinowski pierwotnie obrał za cel, zaczął skręcać niżej w lewo wystawiając się idealnie na strzał. Polak ściął mu drogę i odpalił ze 150 jardów z działek i karabinów. Nie zaobserwował żadnych trafień, więc wziął poprawkę i odpalił trzy kolejne krótkie serie. Messer wreszcie zapalił się i zanurkował w dół. Malinowski widział, jak uderza w ziemię. Zawróciwszy w kierunku swoich Polak widział jak jego skrzydłowy Sgt. Maciejewski atakuje innego Messera, ale nagle przerywa atak i ostro wyrywa w prawo. Pilot Bf 109, którego gonił, wykorzystał tę chwilę, zawrócił w lewo i znalazł się na kursie czołowym z Malinowskim. Polak i Niemiec zaczęli walkę manewrową na bardzo niskiej wysokości, około 140 stóp. Spitfire w te klocki był lepszy od Messea i Malinowski nieubłaganie zaczął wchodzić na ogon Bf 109 strzelając. Wtedy umilkły działka 20mm. W tej samej chwili inny pilot Luftwaffe, którego w ferworze walki “Poznaniak” nie zauważył, trafił go celnie w lewe skrzydło. Końcówka skrzydła odpadła, lotka została prawie w całości odstrzelona. Druga seria trafiła Spitifra w kadłub. Z silnika wydobył się ogień, a odłamki pocisków trafiły Malinowskiego w kolano i porwały przewód tlenowy. Polak był tak nisko, że nie było mowy o skoku ze spadochronem. Zamiast tego przyziemił awaryjnie na polu, wyskoczył z kokpitu i szybko uciekł z miejsca wypadku pozostawiając dopalającego się Spitfira. Udało mu się jednak uniknąć niewoli i przez Hiszpanię i Gibraltar wrócił pod koniec roku do Wielkiej Brytanii.

Dowódca eskadry “A” F/O Czesław Śnieć widział cały atak myśliwców Luftwaffe na eskadrę Gładycha i ruszył z pomocą. Kiedy Gładych pomknął za Foką skręcającą w lewo, Śnieć rzucił się na jakąś inną skręcającą w prawo. Zaraz do ataku dołączył też F/Sgt Erwin Loska. Śnieć zbliżył się do FW 190 na odległość około 400 jardów i oddał pierwszą serię, ale nie widział trafień. Po zbliżeniu się na 100 jardów zaczął strzelać po raz drugi. Myśliwce leciały już tuż nad ziemią. Niemiec zaczął robić uniki próbując uniknąć trafienia i zaczął zataczać krąg nieopodal dużej fabryki w Lille. Z wrogiej maszyny zaczął wydobywać się biały dym. Wtedy do akcji włączyła się artyleria przeciwlotnicza. Śnieć poczuł, jak w prawe skrzydło uderza pocisk i zauważył w nim wielką wyrwę. Wtedy oddał do Foki ostatnią serię i zawrócił na północ.Widział tylko, jak Foka leci nad lasem ciągnąc warkocz dymu. Był przekonany, że niemiecki myśliwiec spadł zapewne do lasu. Rozjuszony walką Polak zaatakował jeszcze stanowiska Flaku, ale amunicja skończyła się szybko. Kiedy oprzytomniał, dotarło do niego, że jego silnik też został trafiony. Wylądował więc przymusowo 7 km na południowy wschód od Armentières. I on, tak jak Malinowski, uniknął niewoli i dotarł z powrotem na Wyspy Brytyjskie w styczniu 1944.

Jak się okazało, F/Sgt Erwin Loska, którego Śnieć stracił z oczu na początku pościgu za FW 190 też zestrzelił jednego FW 190, jednak do relacji z jego walki już nie dotarłem. Sumując w gwałtownych walkach dywizjon 302 zestrzelił 5 samolotów na pewno (Gładych 1, Malinowski 2, Krajewski 1, Loska 1) i dwa prawdopodobnie (Gładych i Śnieć). Utracono dwa Spitfiry (Malinowski i Śnieć), ale obaj piloci po perypetiach wrócili do Wielkiej Brytanii. Nie gorzej powiodło się w tej walce “Winiukom” z 317 dywizjonu, którzy zestrzelili trzy Bf 109 na pewno i jednego Bf 109 uszkodzili.

W walce z Focke Wulfami FW 190 podczas operacji Ramrod S.41, która odbyła się 8 września 1943, dowódca eskadry A w dywizjonie 302 F/O Czesław Śnieć zestrzelił prawdopodobnie jednego FW 190, ale zaraz potem został celnie trafiony przez artylerię przeciwlotniczą koło Lille. Po przymusowym lądowaniu Spitfirem AA909 WX-A, nazwanym prawdopodobnie “Nelka”, udało mu się uniknąć niewoli i w styczniu 1944 wrócił na Wyspy Brytyjskie.
[Źródło: Wojtek Matusiak “Supermarine Spitfire V, vol.1”, Wydawnictwo Stratus, seria “Polskie Skrzydła”/”Polish Wings” nr 29]

9 września wieczorem dywizjon 302 miał znowu eskortować bombowce, ale po starcie lot odwołano. 11 września 1943 o 16:00 3 Polskie Skrzydło Myśliwskie poderwano do operacji Ramrod S.216 Part I, w której eskortowali 21 Mitchelli bombardujących cele w okolicach Rouen. Tym razem “Poznaniakom” nie udało się zestrzelić żadnego samolotu, choć Sgt. Pietrzak zgłosił uszkodzenie jednego FW 190. Za to “Wilniucy” wrócili z aż czterema zwycięstwami pewnymi i trzema uszkodzeniami. Brzeski nie miał czego żałować, bo został tego dnia w Fairlop wykonując jedynie jeden lot nieoperacyjny testując Spitfira.

Później Brzeski miał dość długą przerwę w lataniu i ominęła go seria kolejnych akcji nad kontynentem. 13 września było to wymiatanie nad Doullens / Abbeville. 14 września eskortowanie 36 Marauderów bombardujących Woensdrecht. 15 września osłona 72 Marauderów atakujących lotnisko w Merville. 16 września eskorta dla 18 Mitchelli niszczących cele w okolicy Serqueux. 18 września osłanianianie 71 Marauderów bombardujących lotnisko Beauvais i potem osłanianie 72 Marauderów bombardujących Beaumont-le-Roger. W żadnym z tych lotów nie doszło do walk. Dopiero 19 września, podczas Operacji Ramrod 233, w której osłaniali 12 Mitchelli atakujących fabrykę amoniaku w Lievin, piloci z 302 dywizjonu starli się z Focke Wulfami, z których jeden został zestrzelony przez F/O Erazma Wardzińskiego.

Udostępnij: