Artukuły historyczne

Kazek Sporny i Gudgeon 6

Gudgeon 6

4 września 1941 o 13:00 sześć Blenheimów Mk.IV z dywizjonu 114 prowadzonych przez S/Ldr Newberriego wystartowało z położonego nad Morzem Północnym West Raynham i skierowało się na południowy zachód ku Reading, a potem Warmwell. Tam dołączyła do nich eskorta i cała wyprawa skierowała się ku Cherbourgowi na półwyspie Cotentin we Francji. Rozpoczynała się operacja Gudgeon 6. Jej celem było zniszczenie… statku przetwórstwa oleju wielorybiego. W tym czasie między Bordeaux a Cherbourgiem operowały dwa tego typu statki, SS Ole Wegger i SS Potsdam. Choć dokumentacja dotycząca tych statków nie zachowała się w całości, bardziej prawdopodobne jest, że celem był Potsdam, gdyż Ole Wegger najprawdopodobniej przebywał w tym czasie w Bordeaux.

Statek ten miał fascynującą historię. Został zwodowany 4 maja 1899 roku w Hamburgu jako pasażerski liniowiec SS Potsdam i zawieszono na nim banderę holendersko-amerykańskiego przedsiębiorstwa armatorskiego Holland America Line przewożącego pasażerów między Stanami Zjednoczonymi, a Rotterdamem. Wybuch Wielkiej Wojny sparaliżował jednak cywilny ruch pasażerski na Atlantyku. Holenderscy i amerykańscy klienci obawiali się kupować bilety na ewentualne podziwianie niemieckich torped zmierzających ku burcie. W 1915 roku Potsdam został sprzedany do Szwecji, gdzie przemianowano go na SS Stockholm. Szwedzi byli odważniejsi i pływali nim przez Atlantyk, ale zazwyczaj w jedną stronę. Statek stał się jednym z podstawowych środków lokomocji szwedzkich emigrantów do USA.

W 1929 roku trzydziestoletni liniowiec został odkupiony przez Norwegów z Hvalfangerstakjeselskabet Atlas (przedsiębiorstwa wielorybniczego Atlas), którzy przerobili go na statek przetwórstwa oleju wielorybiego i przechrzcili na łatwą (dla nich) do wymówienia nazwę SS Solglimt. Jednak w Europie znowu wybuchła wojna światowa i Norwegia szybko została przez Niemców. Norweskie statki wielorybnicze pływały po świecie dalej, ale już 11 stycznia 1941 flotylla jedenastu statków połowu wielorybów i trzy statki przetwórcze zostały wzięte w jasyr nieopodal Antarktydy przez niemiecki krążownik pomocniczy Pinguin.

SS Solglimt, który po zajęciu przez Niemców zostanie przechrzczony na SS Sondenburg. Najprawdopodobniej to ten statek będzie głównym powodem zorganizowania operacji Gudgeon 6.
[Źródło: wikipedia.org]

Statek został po raz kolejny przechrzczony, tym razem na SS Sondenburg i przekazany do Erste Deutsche Wahlfang Gesellschaft (czyli Pierwszej Niemieckiej Spółki Wielorybniczej). Sondenburg służył jednak przede wszystkim jako statek zaopatrzeniowy, kursując między portami atlantyckimi w zachodniej Francji. I najprawdopodobniej na początku września to właśnie on był zacumowany w Cherbourgu.

O 14:12 dwanaście Whirlwindów z dywizjonu 263 poderwało się do lotu z Warmwell. Dowodził nimi S/Ldr Thomas P. Pugh. Dwusilnikowe myśliwce miały zapewniać Blenheimom z dywizjonu 114 bezpośrednią eskortę. Whirlwindy wzniosły się na wysokość 8 000 stóp, krążąc wokół Warmwell i tam o 14:20 doszło so spotkania z bombowcami. Te, w drodze na południe zaczęły nabierać wysokości do 10 000 stóp, a dywizjon 263 podzielił się na cztery części. Dwie sekcje po cztery samoloty zajęły miejsca po lewej i po prawej od bombowców, dwa myśliwce ulokowały się za wyprawą, a dwa pozostałe leciały 500 stóp nad Blenheimami.

Wcześniej do Warnwell przyleciało również dwanaście Hurricanów z dywizjonu 302 z Witorzeńciem na czele. P/O Kazimierz Sporny leciał w tej samej eskadrze, co dowódca. Gdy bombowce w osłonie Whirlwindów opuszczały już Warnwell, Polacy zaczęli startować jeden po drugim. Z jakichś powodów start rozwlekł się i choć Sporny z F/O Czesławem Główczyńskim znaleźli się w powietrzu o 14:20, to reszta dołączyła do nich po pięciu, a nawet dziesięciu minutach. Jednak Polacy bez problemu dogonili powolne Blenheimy. Rolą “trzysta drugiego” było ulokowanie się najwyżej, bo na wysokości 14:00 stóp i zapewnienie wyprawie górnej osłony.

Tak jak poznaniacy podczas operacji Gudgeon 4, tak teraz dowodzone przez W/Cdr Adriana H. Boyda skrzydło Spitfirów miało wesprzeć wyprawę pośrednio, wykonując wymiatanie nad półwyspem Cotentin. Boyd dowodził wtedy skrzydłem w Middle Wallop, ale na jego wysuniętym lotnisku w Ibsley stacjonowały dywizjony 118 i 501. Dołączył do nich dywizjon 234 z Warmwell i to te trzy jednostki wzięły udział w zaplanowanym wymiataniu. Choć celem wymiatania był Cherbourg, to w księgach operacyjnych dywizjonu 118 zapisano, że dokładnym celem wymiatania, przynajmniej dla tej jednostki, było lotnisko Querquerville położone kilka kilometrów na zachód od Cherbourga..

Eskortowane przez Whirlwindy i polskie Hurricany Blenheimy z dywizjonu 114 dotarły nad port w Cherbourgu przed 15:00 lecąc na wysokości 8 000 stóp. Choć wcześniejsze meldunki wywiadu (lub lotnictwa rozpoznawczego) mówiły o tym, że statek znajduje się w doku, najwyraźniej opuścił go już i przemieścił się ku nabrzeżu. W oddali dojrzano okręt o wielkości niszczyciela płynący na zachód, a jakieś cztery małe jednostki zbliżały się do Cherbourga ze wschodu. O 14:58 Blenheimy nadleciały nad cel, otwarły luki bombowe i zaczęły zrzucać 500 funtowe i 40 funtowe bomby. Opróżnianie luków trwało około minuty do 14:59. Załogi zarejestrowały, że bomby spadły na nabrzeże koło doku numer 5 wzniecając eksplozje, pożary i czarny dym. Ogień artylerii przeciwlotniczej był silny i dość celny, ale żaden z bombowców nie został uszkodzony. W pobliżu pojawiły się Messerschmitty, ale nie zaatakowały bombowców.

Port w Cherbourgu sfotografowany przez Aliantów zaraz po inwazji w Normandii.
[Źródło: wikipedia.org]

Bf 109, o których raportowały załogi Blenheimów, nie uderzyły na bombowce, bo wzięły na cel bezpośrednią eskortę. Dokładnie w chwili, kiedy dywizjon 114 zaczął zrzucać bomby, Kazek Sporny zauważył poniżej dwa Messery szykujące się do ataku na Whirlwindy. Polak natychmiast zanurkował w ich kierunku. Spust wcisnął, gdy zbliżył się do jednej z niemieckich maszyn na 220 jardów i potem dwie dłuższe z odległości 70 jardów. Po tej ostatniej serii niemiecki samolot zrobił zwrot na plecy i runął w dół, ciągnąc cienką strużkę dymu. Sporny zanurkował w jego ślady, ale na wysokości 1000 stóp on sam został zaatakowany przez dwa Bf 109. Tak jak jego poprzednia ofiara, Sporny dał nura w dół, na wysokości 300 stóp wyrównał gwałtownie i skierował się na południe. Widząc, że Niemcy go zgubili, Sporny zawrócił w kierunku Warmwell. Nad morzem, około 30 mil na północ od Francji, Polak dostrzegł, że próbują go dogonić dwa inne Messery. Dał jednak gazu i zdołał im ujść. Po powrocie zgłosi jedno prawdopodobne zwycięstwo nad Bf 109.

Messerschmittami, które zaatakowały wyprawę, były Bf 109F z 9/JG 2 i 1(Eins)Erg/JG 2 dowodzone przez niemieckiego asa Lt. Siegfrieda Schnella. Niemcy nie zgłosili tego dnia strat. Prawdopodobnie dym ciągnący się za nurkującym samolotem był skutkiem dociśnięcia manetki gazu przez niemieckiego pilota. Z kolei Schnell zgłosił w tej walce pewne zestrzelenie Hurricana. Prawdopodobnie zaliczył sobie strącenie Spornego.

Tymczasem piloci Whirlwindów przeżywali trudne chwile. Gdy Sporny gonił za jednym z dwójki Messerów zbliżających się do dwusilnikowych myśliwców eskorty, P/O David Stein z dywizjonu 263 dostrzegł innego Bf 109F nurkującego ku wyprawie. Skręcił ku niemu, ale ten wykonał nagły zwrot. Stein oddał w jego kierunku krótką serię z dużej odległości 600 – 700 jardów, ale nie trafił i wróg ratował się ucieczką w nurkowanie. Sgt Joseph. W. E. Holmes leciał jako ostatni pilot “weaver” w jednej z formacji Whirlwindów. Doleciawszy na południe od wybrzeża, dostrzegł, jak do ogona jego maszyny zbliżają się trzy Messerschmitty. Niemcy zaczęli strzelać i zdołali oddać cztery serie, na szczęście, niecelne. Holmes zaczął robić beczki i uniknął trafienia. Dwa inne Bf 109 ruszyły w kierunku Blenheimów. Dowódca 263 dywizjonu S/Ldr Thomas P. Pugh ze skrzydłowym P/O Cliffordem P. Rudlandem zrobili zwrot w ich stronę i niemieccy piloci odpuścili atak. Zaraz potem na ostatniego pilota “weavera” innej formacji Whirlwindów P/O Dennisa W. Masona spłynęły od strony słońca trzy Messerschmitty. Dwa zaatakowały od tylnej prawej ćwiartki, a trzeci wprost od tyłu. Mason wykręcił w ich stronę i puścił w kierunku jednego z nich półsekundową serię. Oczywiście nie trafił, ale spowodował, że Niemiec odpuścił atak. Wtedy Brytyjczyk zrobił ostry unik i wykonując ciasne zwroty runął w dół. Nad samym morzem wyrównał i zawrócił do bazy. Niemcy ścigali do 30 mil ostrzeliwując z dużej odległości. Mason wylądował jednak na własnym lotnisku, choć w jego Whirlwindzie naliczono wiele dziur.

Westland Whirlwind, P6991, HE-R, z 263 dywizjonu RAF. Zdjęcie wykonano w marcu 1942 roku, dzięki temu widać jak Whirlwindy przemalowano 15 sierpnia 1941 na kamuflaż zielono-szary. 4 września 1941, w operacji Gudgeon 6, za jego sterami leciał Sgt Herbert J. Blackshaw.
[Źródło: Phil H. Listemann „The Westland Whirlwind”, seria Squadrons! nr 47]

Najmniej szczęścia miał Sgt Geoffrey L. Buckwell. Gdy wyprawa wracała już znad Cherbourga jego koledzy widzieli, jak Whirlwind Buckwella atakowany jest przez dwa Bf 109. Brytyjczyk najwyraźniej nie dostrzegał zagrożenia. Któryś z Niemców trafił Whirlwinda w prawy silnik i ten zapalił się. Widziano, jak Buckwell skacze ze spadochronem nad Kanałem, a jego samolot wpada do morza jakieś 5 mil od brzegu. Buckwell zostanie wyłowiony przez Niemców i trafi do niewoli.

Mimo intensywności walk nad Cherbourgiem pilotom dywizjonu 263 nie udało się zgłosić żadnego zestrzelenia. Jednak Niemcom aż pięć. Sam Siegfried Schnell zgłosił zestrzelenie dwóch Whirlwindów, Uffz. Karl Nowak dwóch, a Fw. Erwin Philipp jednego. W rzeczywistości do bazy nie wrócił jedynie Sgt Buckwell.

I piloci 263 dywizjonu, i Kazek Sporny meldowali, że Niemcy ścigali ich do jakichś 30 mil od brzegu. Dwa Messery ścigające bombowce na wysokości 11 000 stóp zauważył też S/Ldr Witorzeńć. Zanurkował w ich kierunku i zaatakował od tyłu jednego z Messerschmittów. Zaczął do niego strzelać z odległości 220 jardów, a skończył w odległości 70 jardów. Niemiec zawrócił ku Francji, a Witorzeńć za nim. Z odległości 80 jardów odpalił jeszcze jedną serię, po której Bf 109 buchnął dymem i płomieniami, po czym zwalił się do morza. Prawdopodobniej ofiarą Witorzeńcia padł pilot z czerwonej sekcji 1(Eins)Erg/JG 2 Gfr. Günther Irmler, który leciał na Bf 109E-7 “biała 15”. Według niemieckich dokumentów zginął on w wodach Kanału 15 km na północ od przylądka La Hague, czyli na południowy zachód od Cherbourga. W swojej monografii JG 2 historycy Eric Mombeeck i Jean-Louis Toba przypisują zwycięstwo południowoafrykańskiemu asowi F/O Johannesowi Le Roux z 91 dywizjonu Spitfirów, który specjalizował się w misjach “Jim Crow” nad Kanałem. Dywizjon 91 stacjonował jednak wtedy znacznie dalej na wschód, w Lympne. Ponadto Le Roux zgłosił zestrzelenie dwóch Bf 109F w okolicach Boulogne – Berck Sur Mer. To miejsce oddalone aż o 250 km na wschód od lokacji, w której zginął Irmler. Z wielką pewnością można więc stwierdzić, że to Witorzeńć go zestrzelił.

Trzy dywizjony Spitfirów wymiatające w rejonie Cherbourga widziały i samo bombardowanie i walki z Messerschmittami, ale znajdowały się zbyt daleko, aby w tych walkach wziąć udział.

Wielka walka o statek przetwórstwa oleju wielorybiego zakończyła się więc wynikiem 1:1 w powietrzu. Za zestrzelenie 1 Whirlwinda Sgt Geoffreya L. Buckwella, który przeżył, choć trafił do niewoli, Niemcy zapłacili 1 Messerschmittem i życiem Gfr. Günthera Irmlera. Alianci, a właściwie Polacy, zgłosili jedno zwycięstwo pewne (Witorzeńć) i jedno prawdopodobne (Sporny). Niemcy zgłosili sześć zwycięstw (5 Whirlwindów i 1 Hurricana), z których aż trzy Ltn. Siegfried Schnell. Walka ta będzie znacząca dla obu stron. Schnell dzięki temu dołączy do elitarnego wtedy grona asów z 50 zwycięstwami. Dla Witorzeńcia będzie to ostatnie, a zarazem piąte indywidualne zwycięstwo powietrzne. Dla Spornego będzie to pierwsze uznane zgłoszenie sukcesu w powietrzu, choć finalnie nie potwierdzone niemieckimi dokumentami. Dla Polskich Sił Powietrznych będzie to ostatnia walka, w której Polacy odnieśli zwycięstwa na Hurricanach. Niedługo potem wszystkie dywizjony PSP będą już latać na Spitfirach. Dla nieszczęsnych pilotów dywizjonu 263 będzie to siódmy z ich trzydziestu dwóch Whirlwindów, które łącznie zostaną utracone w działaniach bojowych.

A sam SS Sondenburg, vel SS Solglimt, vel SS Stockholm, vel SS Potsdam? No cóż. W tym nalocie nie ucierpiał. Dopiero kolejne naloty bombowców RAF na Cherbourg wykonane w 1942 roku zaskoczą Sondenburga w dokach Cherbourga i tym razem zostanie on ciężko uszkodzony. Niemcy nie będą mieli zasobów, żeby go naprawić, i 15 czerwca 1944 roku zostanie odholowany i osadzony na dnie, żeby zablokować wejście do portu w Cherbourgu. W sierpniu 1946 Francuzi użyją materiałów wybuchowych, by oczyścić drogę do portu. W styczniu 1947 resztki Sondenburga zostały wyłowione przez Brytyjczyków i zaciągnięte do Anglii, gdzie zezłomowała go firma British Iron & Steel Corporation.

Zdekompletowany Hurricane Mk.IIb, Z3675, WX-B sfotografowany w Swierdłowsku, w Związku Sowieckim. Choć samolot ten został wysłany do Sowietów w październiku 191 roku, to jak widać, nie usunięto z niego oznaczeń dywizjonu 302. To na wym samolocie 4 września 1941 roku Sporny wziął udział w operacji Gudgeon 6 i zgłosił prawdopodobne zwycięstwo nad Bf 109 z JG 2.
[Źródło: Peter Sikora, „Polish Air Force Fighter Aircraft, 1940–1942, From the Battle of France to the Dieppe Raid”, wydawnictwo Pen and Sword]
Udostępnij: