Kazek Sporny i Gudgeon 6
Mustangi
Contents
Po powrocie do Wielkiej Brytanii i po okresie odpoczynku Kazimierz Sporny został 25 lipca 1943 roku skierowany do dywizjonu 316. Nie wykonywał tam jednak żadnych lotów bojowych. Już 23 sierpnia 1943 przeniesiono go do 58 Operational Training Unit w Grangemouth w Szkocji, gdzie został dowódcą jednej z eskadr treningowych. Kiedy 5 października 1943 58 OTU zostało rozwiązane, cały personel Polskiej Szkoły Myśliwskiej, która tam działała, został przeniesiony 350 kilometrów na południe, do 61 OTU w angielskim Rednall. W styczniu 1944 roku działania Polskiej Szkoły Myśliwskiej zostały jednak zawieszone, bo naszkoliła ona tylu pilotów, że dywizjony nie były w stanie ich przyjąć. Odchodząc ze szkoły, Sporny po raz kolejny dał próbkę swojego specyficznego humoru, pisząc w liście pożegnalnym:
“Odchodząc z tej szkoły po sześciomiesięcznym pobycie, życzę wszystkim, aby ten okres również jak najprędzej ukończyli i wrócili na dobrą robotę do dywizjonu” podpisał to przezwiskiem, który sam sobie chyba nadał – Generał “Broni”.
22 lutego 1944 Sporny wrócił do bojowego latania. Jako Flight Lieutenant objął dowodzenie eskadrą B w toruńskim dywizjonie 306, który stacjonował na lotnisku Heston w południowo zachodnim Londynie i latał na Spitfirach Mk.V. Kazek wykonał na tych samolotach tylko dwa loty bojowe, 28 lutego i 7 marca 1944 roku. Oba były lotami na wymiatanie nad Francją. 15 marca 1944 dywizjon 306 przeleciał na lotnisko Llanbedr w centralnej Anglii na szkolenie w atakowaniu celów naziemnych. Widać było, że inwazja na kontynent zbliża się wielkimi krokami. 20 marca torunianie wrócili do Heston, a 26 marca rozpoczęli loty zapoznawcze na Mustangach Mk.III. 1 kwietnia przelecieli do Coolsham i tam dokonało się całkowite przezbrojenie “trzysta szóstego” na amerykańskie myśliwce.
Pierwszy lot bojowy “trzysta szóstego” odbył się 29 kwietnia 1944 roku i było to wymiatanie nad rejonem Le Touquet – Cambrai – Coulonniers przeprowadzone siłami całego polskiego 133 skrzydła, czyli razem z brytyjskim dywizjonem 129 i polskim 315. Sporny nie wziął jednak w nim udziału. Według książki Grzegorza Sojdy i Grzegorza Śliżewskiego “Kazek” Pierwszy bojowy lot Spornego na Mustangu miał miejsce 7 maja 1944, kiedy to 133 polskie skrzydło osłaniało powrót amerykańskich B-17 wracających znad Berlina. Dla RAF była to operacja Ramrod 840. Jednak w księgach operacyjnych (ORB) dywizjonu Sporny nie jest wymieniany jako pilot biorący udział w tej akcji. Natomiast oba źródła są zgodne co do tego, że Kazek wziął udział w dwóch misjach bojowych 8 maja 1944 roku. Przed południem razem ze swoim dywizjonem wziął udział w operacji Ramrod 845, która polegała na atakowaniu bombami węzła kolejowego w okolicach Heikant w Belgii. Wieczorem Sporny wziął udział w misji Ramrod 849, w ramach której Polacy atakowali węzeł przeładunkowy w Busigny. Do 6 czerwca 1944, czyli do D-Day, Sporny wykonał jeszcze 7 lotów ofensywnych nad Francją, głównie atakując cele naziemne i osłaniając alianckie bombowce.
Od pierwszego dnia inwazji całe 133 skrzydło miało ręce pełne roboty. Atakowało cele naziemne, toczyło pojedynki z Luftwaffe. Dywizjon 306 odniósł spektakularne zwycięstwa, do 23 czerwca zestrzeliwując 20 samolotów na pewno, dwa prawdopodobnie i sześć uszkadzając. Jednak straty były bolesne. W tym krótkim okresie utracono 7 Mustangów, w tym dwóch pilotowanych przez dowódców dywizjonu. 7 czerwca 1944 S/Ldr Stanisław Łapka musiał wyskoczyć ze spadochronem, choć udało mu się ukryć u francuskich cywilów. 23 czerwca 1944 zginął jego następca, S/Ldr Janusz Marciniak.

[Źródło: Peter Sikora, „Polish Air Force Fighter Aircraft, 1943–1945, On the Offensive, S-Day and Victory in Europe”, wydawnictwo Pen and Sword]
24 czerwca 1944 o 7:45 całe 133 skrzydło wystartowało do operacji Ramrod 915, w której miało zaatakować cele w okolicy Le Grand Verdret, a konkretnie stację kolejową w Tilliers. Dwie sekcje z dywizjonu 315 i jedna sekcja z dywizjonu 315 w sile łącznie dwunastu Mustangów miały zrzucić na cel bomby, a jedna sekcja z dywizjonu 306 i jedna z dywizjonu 315 w sile ośmiu Mustangów miały im zapewnić osłonę. Wyprawę prowadził osobiście dowódca skrzydła W/Cdr Skalski lecąc na czele 12 Mustangów z bombami lecąc w sekcji z dywizjonu 315. Dywizjonem 306 dowoził w tym locie Kazek Sporny. On też prowadził sekcję Mustangów lecących w eskorcie.
Gdy Mustangi nadleciały nad Tilliers Skalski nakazał eskorcie utrzymywanie się 10 000 stóp nad celem, a sam poprowadził swoich pilotów do ataku. Po zrzuceniu bomb Skalski wyprowadził samolot z nurkowania i lewym skrętem wzniósł się na wysokość 6 000 stóp. Tam usłyszał czyjeś ostrzeżenie, że znad ziemi wznosi się 8 jednomiejscowych myśliwców. Skalski nie był pewien z kim ma do czynienia, bo w okolicy miały również działać cztery dywizjony Typhoonów RAF. Dał więc rozkaz jednej z sekcji rozpoznania, co to za samoloty. Jej piloci potwierdzili, że to Messerschmitty i że właśnie wzniosły się nad chmury. Skalski wyprostował maszynę i ruszył w pościg za jakimś myśliwcem. Okazało się jednak, że to inny Mustang. Lecąc w stronę słońca rzucił rozkaz swojej sekcji, żeby się wróciła do szyku. Po dwóch minutach dojrzał jak nad chmury wznosi się kolejna formacja 30 – 40 myśliwców, a za nimi kolejne 20. Mając w pamięci informację o Typhoonach, zbliżył się do nich ostrożnie. Z mniejszej odległości zidentyfikował je jednak jako Messerschmitty Bf 109 i Focke-Wulfy FW 190. Skalski dał swojej sekcji sygnał do ataku, a sam wybrał dwa Bf 109F lecące dość blisko siebie. Ruszył w ich kierunku i gdy zbliżył się na 200 jardów, Niemcy zauważyli zagrożenie. Obaj wykonali szybki przewrót na skrzydła, ale zderzyli się skrzydłami. Jeden z nich od razu buchnął płomieniami, ale i tak oba spadły korkociągiem na ziemię. Potwierdzili to skrzydłowy Skalskiego F/O Gwido Świstun i obserwujący wszystko z góry Kazek Sporny. Po tej akcji Skalski próbował jeszcze zestrzelić innego Bf 109, ale nie trafił. Po powrocie zgłosi dwa Messerschmitty “przestraszone na śmierć”. Zwycięstwa zostaną mu zaliczone.
PIlotem, który zameldował Skalskiemu o tych 8 wznoszących się Messerach, był F/Lt Jerzy Schmidt z dywizjonu 315. Według jego relacji dostrzegł on nieprzyjacielską formację jeszcze przed zrzuceniem bomb. Może leciał więc w innej sekcji za Skalskim. Niebo było zachmurzone, widoczność nie była najlepsza i Polak dość szybko stracił z oczu ósemkę wrogich maszyn. Kontynuował więc nurkowanie, zrzucił bomby i wyrównał lot. W tej chwili dostrzegł kolejną grupę samolotów. Tym razem było to 25 maszyn. Początkowo pomyślał, że to Mustangi, ale po zbliżeniu się rozpoznał w nich FW 190. Niemiecka formacja skręcała w lewo, najwyraźniej nie widząc Polaków. Schmidt podleciał do ostatniego Focke-Wulfa i oddał serię w jego kierunku. Nie wydawało mu się, żeby trafił, ale Foka runęła w dół i roztrzaskała się o ziemię. Pilot Mustanga wyrównał i zaczął szukać innych potencjalnych ofiar. Jednak sam został trafiony przez któregoś z Focke-Wulfów i nie potrafiąc ocenić uszkodzeń, zawrócił do Anglii. “Jego” Focke-Wulf zostanie zaliczony, jako zestrzelony na pewno.
Dowódca drugiej bombowej sekcji dywizjonu 315 F/O Jerzy Polak po zrzuceniu bomb wzniósł się na wysokość 7 000 stóp i dołączył do sekcji Skalskiego mając po prawej sekcję bombową z dywizjonu 306. Gdy wyprawa wybrała kurs na Anglię Polak zauważył niżej po lewej nieco ponad 20 samolotów lecących na wysokości 2 000 stóp. Przekazał tę informację Skalskiemu dodając, że zamierza ja zaatakować. Gdy zbliżył się na 700 jardów rozpoznał w samolotach Messerschmitty Bf 109. Od razu przekazał to dowódcy i z odległości 400 jardów otworzył ogień do ostatniej maszyny. Trzymał spust wciśnięty do odległości 300 jardów, ale jedynym efektem, jak uzyskał, był alarm w niemieckiej formacji. Rozpadła się ona na dwie części. Jedna skręciła w lewo, a druga w prawo. Polak skręcił za tymi lecącymi na prawo i z odległości 400 jardów wypuścił ku niemu serię z dużego kąta 45° do 60°. Znowu bez efektu. Co gorsza na ogon jego Mustanga zaczęły wchodzić inne Messery i Polak musiał zrobić unik w lewo.
Po wyciągnięciu w Górę Polak znalazł się w centrum walki Mustangów z dużą ilością niemieckich maszyn. Próbować ostrzeliwać różne samoloty, ale i tym razem nie trafił. Dostrzegł jednak szansę dla siebie. Tuż nad ziemią w kierunku Verneuil uciekała eskadra dwunastu Bf 109. Zaatakował je z góry z 400 jardów i wreszcie dojrzał, jak jego pociski trafiają jednego z Messerów w prawe skrzydło. Wroga maszyna przewróciła się na skrzydło, uderzyła w ziemię i stanęła w płomieniach. Zaraz potem zaatakował drugiego Messerschmitta z takim samym skutkiem. Ofiara przewróciła się przez skrzydło i płonąc wbija się w ziemię. Widząc, że inne Messery wykręcają w jego kierunku Polak wyrwał w chmury. 2 minuty później był świadkiem, jak 30 FW 190 atakuje jednego Mustanga i spróbował mu pomóc uderzejąc na Niemców od czoła, ale gdy się minęli stracił wszystkich z oczu i wrócił do bazy. Oba Messerschmitty zostaną mu zaliczone jako zestrzelone na pewno.
F/Sgt Witold Nowoczyn, który leciał jako ostani, czwarty pilot bombowej sekcji dywizjonu 306, zakończył właśnie bombardowanie, kiedy usłyszał w słuchawkach, że poniżej znajduje się grupa niezidentyfikowanych smaolotów. Po zbliżeniu się rozpoznał, że to Focke-Wulfy FW 190 i Messerschmitty Bf 109. Wkrótce dwie formacje związały się w walce. Nowoczyn widział, jak cztery próbują wejść na ogon Mustanga Kazka Spornego. Zanurkował na nie i z 90° otworzył ogień do prowadzącego Niemca. Mimo tak trudnego kąta strzału dojrzał, jak jedna z dwóch serii uderzyła Fokę w skrzydło i kadłub. Zaraz jednak Nowoczyn został zaatakowany przez sześciu pilotów Luftwaffe i po wykonaniu kilku manewrów schował się w chmurach. Po powrocie zaliczone mu będzie uszkodzenie FW 190.
Jak widać z relacji Nowoczyna, Mustangi eskorty szybko włączyły się do akcji. Żółta sekcja dywizjonu 315, która razem z sekcją Spornego leciała wysoko bez bomb, była dowodzona przez F/O Macieja Kirste. Polak raportował, że lecąc 11 000 stóp nad ziemią, dostrzegł dwanaście Messerschmittów. Lecąc od strony słońca, Kirste miał pewność, że piloci Luftwaffe go nie widzą. Byli skupieni na bombardujących Mustangach i najwyraźniej szykowali się do ataku. Polak dał rozkaz do uderzenia. Czwórka Polaków spłynęła z góry, a Kirste wybrał pierwszego Messerschmitta w zasięgu. Podleciał do niego od tylnej ćwiartki i zaczął strzelać z odległości 200 jardów, kończąc na 100 jardach. Pociski trafiły w skrzydło i kadłub, ale Niemiec błyskawicznie zrobił wywrót i zanurkował w dół. Kirste miał wielką przewagę prędkości nad Niemcami i przeniósł uwagę na czterosamolotową sekcję Bf 109 lecącą przed nim. Wybrał maszynę po lewej stronie i poczęstował ją serią z odległości 150 do 50 jardów. I ten Messer zebrał trafienia w kadłub, ale cała czwórka błyskawicznie zrobiła zwrot i dała nura ku ziemi. Kirste zgłosi dwa Bf 109 uszkodzone.
“Żółty 4” z sekcji Kirstego, czyli F/Sgt Jakub Bargiełowski, dowiedział się o niemieckich samolotach przez radio. Usłyszał w słuchawkach: “Cztery samoloty wroga, atakuję!”. I zaraz dostrzegł osiem Bf 109 lecących ławą na wysokości od 4 000 do 5 000 stóp. Niemcy właśnie atakowali inne Mustangi. Usłyszał, jak Kirste daje rozkaz do ataku i nurkując wybrał Messera z pierwszej sekcji. Otworzył ogień z 300 jardów pod bardzo trudnym kątem 60°. Mimo to pociski trafiły w skręcającego Messerschmitta w kadłub. Niemiec, który właśnie skręcał, uciekł w nurkowanie. Mustang Bargiełowskiego był tak rozpędzony, że przemknął koło Messera. Polak nie próbował gonić za niemiecką maszyną, bo niedaleko wznosiły się trzy inne Bf 109. Bargiełowski zaatakował od spodu samolot na czele tego klucza. Nie trafił i wszystkie trzy samoloty zrobiły unik w inne strony. Później Bargiełowski dołączył do większej walki 15 do 20 samolotów i próbował jeszcze ostrzelać innego Messerschmitta, ale też bez rezultatu. Po powrocie zgłosi uszkodzenie jednego Bf 109.
I wreszcie dochodzimy do sekcji eskorty z dywizjonu 306 dowodzonej przez F/Lt Kazimierza Spornego. Cytując jest raport bojowy:
“Prowadziłem dywizjon działający jako osłona myśliwska dla 2 innych dywizjonów bombujących stację kolejową w Tilliers. Lecąc na wysokości 13 000 stóp i będąc tuż na północ od celu, dostrzegłem mieszaną formację około 40 Me 109F i FW 190 lecącą w kierunku północno-zachodnim na różnych wysokościach. Wydałem rozkaz zaatakowania wroga. Nurkując, wybrałem sobie jednego, który atakował innego Mustanga tuż po zrzuceniu bomb. Samolot wroga nurkował pod kątem 50 stopni, a ja zaatakowałem go pod kątem 90 stopni, oddając długie serie z odległości około 300 jardów i zmniejszając dystans do 200 jardów. Samolot wroga wszedł w korkociąg, ciągnąc biały dym z kabiny, a kilka sekund później zobaczyłem, jak rozbija się o ziemię w płomieniach. Wyciągając w górę, zobaczyłem nad sobą toczącą się walkę, a także Fw 190 zmierzającego w stronę chmur, które w tym rejonie były bardzo cienkie, dzięki czemu nadal go widziałem. Zaatakowałem go od tyłu i od dołu z odległości 150 jardów, nie będąc zauważonym przez wroga. Oddałem około 5 krótkich serii i po ostatniej zobaczyłem go w niekontrolowanym korkociągu wypadającego z chmury. Podążyłem za nim do wysokości około 4000 stóp, aby kontynuować atak, ale dostałem się pod potężny ogień artylerii przeciwlotniczej z lasu koło Briouze i zostałem zmuszony do przerwania ataku. Schroniłem się w najbliższych chmurach i skierowałem do bazy. Podczas walki widziałem, jak pewien Mustang strzelał do Me 109F siedzącego mi na ogonie. Ten Me nie ścigał mnie już potem i myślę, że musiał zostać trafiony, ponieważ przewrócił się na plecy i zanurkował stromo w dół. Ten Mustang był pilotowany przez F/Sgt Nowoczyna.”
Spornemu zaliczono oficjalnie jedno pewne zwycięstwo i jedno uszkodzenie. Było to jego ostatnie pewne zwycięstwo, ale jakie! Piąte! 24 czerwca 1944 Kazimierz Sporny dołączył do elitarnego grona asów lotnictwa polskiego. Za to osiągnięcie został odznaczony brytyjskim Distinguished Flying Cross. Sporny wziął udział w jeszcze jednym locie bojowym 27 czerwca 1944, którym było wymiatanie nad Fleurs – Argentan – Evreux. Samolotów Luftwaffe już nie napotkano. W lipcu Sporny został przeniesiony do Szkocji, do polskiej bazy w Blackpool, a 27 sierpnia trafił do Dowództwa Polskich Sił Powietrznych, gdzie służył do końca wojny.

[Źródło: Peter Sikora, „Polish Air Force Fighter Aircraft, 1943–1945, On the Offensive, S-Day and Victory in Europe”, wydawnictwo Pen and Sword]
Gdy w 1946 Polskie Siły Powietrzne w Wielkiej Brytanii zostały rozwiązane, Sporny zdecydował o pozostaniu na obczyźnie. W lipcu 1946 roku ożenił się z wdową po brytyjskim marynarzu, Margaret McArthur, przejmując opiekę nad jej synem z poprzedniego małżeństwa. Niestety, dwa lata później u Spornego wykryto nowotwór mózgu. Zmarł 17 maja 1949 roku w hospicjum Twyford Abbey prowadzonym przez braci Salezjanów, mając zaledwie 33 lata. W 2016 roku, po odzyskaniu niepodległości, prochy Kazimierza Spornego sprowadzono do Polski i złożono w rodzinnym grobie na cmentarzu Miłostów w rodzinnym Poznaniu. Generał “Broni” powrócił do ojczyzny po wojennej tułaczce.
