Artukuły historyczne

Dwa lipcowe tygodnie plutonowego Pietrasiaka

“La Grande Vadrouille”

Wielka ucieczka

Koledzy Pietrasiaka z dywizjonu 308 nie mieli pojęcia co się z nim stało. Po powrocie zgłoszono go jako zaginionego. Według Andrzeja R. Janczaka, autora “,Zefirów’ nad kanałem” S/Ldr Marian Pisarek napisał od razu wniosek do generała Sikorskiego o przyznanie Pietrasiakowi Srebrnego Krzyża Orderu Virtuti Militari. Po podpisaniu wniosku przez Pisarka jego adiutant zawiózł go osobiście do Londynu, a pismo przeszedłszy drogę służbową dotarło do Naczelnego Wodza, który wydał dekret o odznaczeniu Pietrasiaka wnioskowanym orderem.

Tymczasem francuscy cywile przewieźli naszego bohatera do kryjówki ruchu oporu w St Omer. Była to siatka zajmująca się przerzucaniem lotników alianckich na Wyspy Brytyjskie. Dowodził nią belgijski książę Albert-Marie Edmond Guérisse, który przybrał pseudonim Patrick Albert „Pat” O’Leary, będący nazwiskiem jego przedwojennego kolegi z Kanady. Jego organizacja zaczęła być szybko nazywana “Pat O’Leary Line”. W St Omer zajęto się leczeniem obrażeń nogi Polaka odniesionych podczas zderzenia. Z St Omer Pietrasiaka przerzucono do punktu zbornego w Lille, gdzie spotkał dwóch innych zestrzelonych pilotów. Byli to Brytyjczyk F/Lt Denis Crowley-Milling z dywizjonu 610 ze skrzydła Tangmere, który został zestrzelony 21 sierpnia 1941, podczas operacji Circus 84 i Czech Sgt Rudolf Ptáček z 222 dywizjonu ze skrzydła North Weald, który skakał ze spadochronem dokładnie wtedy, co Pietrasiak, czyli 19 sierpnia 1941, podczas operacji Circus 82.

Trójka pilotów ukrywała się w mieszkaniu w Lille do 31 sierpnia 1941, kiedy to zorganizowano ich przerzut przez Béthune, Abbeville, Paryż i Noyers do granicy wolnej strefy Vichy. 11 września 1941 dotarli do Marsylii, gdzie zamieszkali w apartamencie doktora Georgesa Rodocanachi przy ulicy Rue de Brignole 21. To też była tajna kwatera ruchu oporu. Po długiej podróży stan nogi naszego pilota pogorszył się i przebywając w Marsylii musiał poddać się ponownemu leczeniu. Całą trójkę czekała bowiem długa wyprawa, po części do pokonania na piechotę. Ich szlak ucieczki prowadził bowiem do Andory, skąd piloci przeszli do Hiszpanii. Tam trójka uciekinierów skierowała się do brytyjskiego konsulatu w Barcelonie. Na miejscu 31 października otrzymali oni fałszywe papiery. Pietrasiak stał się urodzonym 17 listopada 1917 Londyńczykiem Andrew Peterem. Z nowymi paszportami Pietrasiak dotarł do Gibraltaru, a stamtąd 4 stycznia 1942 dopłynął statkiem do Szkocji. 

Po powrocie do służby nie trafił bynajmniej od razu do bojowego latania. Lotnicy, którzy byli ewakuowani przez francuski ruch oporu przez kilka miesięcy byli trzymani w drugiej linii, żeby na wypadek ponownego zestrzelenia nie zdradzić Niemcom informacji o “Pat O’Leary Line” i lokalizacji kryjówek ruchu oporu. Dlatego też Pietrasiaka przeniesiono do 2 Air Gunnery School w Dalcross.

24 sierpnia 1942 Adolf Pietrasiak wrócił do bojowej jednostki, tym razem do wileńskiego dywizjonu 317. Dywizjon ten stacjonował w Northolt i brał udział w działaniach ofensywnych nad Francją. Na początku września Adolf Pietrasiak został już oficjalnie udekorowany Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari. Już 5 września 1942 Wilniucy zostali przerzuceni na odpoczynek do Woodvale na północ od Liverpoolu i Pietrasiak nie zdążył wykonać żadnego lotu bojowego. Możliwe jest też że mimo przydzielenia do jednostki pierwszoliniowej nasz bohater miał dalej zakaz wykonywania lotów operacyjnych.

1 stycznia 1943 nasz pilot został promowany do stopnia podporucznika. 8 marca 1943, po pół roku służby w dywizjonie 317, przeniesiono go do 58 OTU w charakterze instruktora. Podczas tego półrocza Pietrasiak nie wykonał ani jednego lotu operacyjnego. Ale też dla całego dywizjonu były to “wakacje”, bo od 5 września 1942 do 8 marca 1943 piloci dywizjonu wykonali ledwie 21 misji operacyjnych. Wszystkie one polegały na starcie pary Spitfirów na patrol, albo przechwycenie wywołane podejrzanymi wskazaniami radarów.

Powrót do dywizjonu 308

11 września 1943 Adolf Pietrasiak rozpoczął kolejną turę bojową wracając do “Krakusów” czyli do dywizjonu 308. Trafił tam z innym instruktorem z 58 OTU F/Lt Józefem Piotrowskim. “Krakusi” byli w tym czasie przydzieleni do 12 Grupy w środkowo zachodniej Anglii i stacjonowali na lotnisku Hutton Cranswick, ale już 21 września 1943 przerzucony zostanie na lotnisko Heston w zachodnim Londynie i stanie się częścią 11 Grupy RAF. Stamtąd będzie prowadził działania nad kontynentem razem z polskim dywizjonem 306. Niestety obie jednostki miały na stanie Spitfiry Mk.V. Walka na tej wersji z Focke Wulfami FW 190A oraz Messerschmittami Bf 109G nie była łatwym zadaniem.

22 września 1943

Tego dnia Adolf Pietrasiak po raz pierwszy wrócił w kabinie Spitfira nad Francję. O 15:25 dywizjony 306 i 308 wystartowały do lotu w bezpośredniej osłonie amerykańskich B-26 atakujących lotnisko Evreux. Była to operacja Ramrod 237. W drodze powrotnej wyprawa została zaatakowana przez Messerschmitty i Focke Wulfy. Najintensywniejsze walki stoczyło uzbrojone w Spitfiry Mk.XII skrzydło Westhampnett (dywizjony 41 i 91), którego piloci zgłosili 3 – 2 – 1 zwycięstw. Polacy z dywizjonu 308 również musieli odpierać ataki niemieckich myśliwców. S/Lt Antoni Głowacki zgłosił uszkodzenie jednego Bf 109, ale dwa Spitfiry nie wróciły do Heston. W jednym zginął F/O Henryk Jurewicz, a pilot drugiego, Sgt Jan Trnobrański wyskoczył ze spadochronem i z pomocą francuskiego ruchu oporu wróci do Anglii.

23 września 1943

Dywizjon 308 wziął tego dnia udział w dwóch operacjach Ramrod. Do ich wykonania przeleciał tymczasowo na lotnisko Tangmere. Adolf Pietrasiak uczestniczył w obu z nich.

Pierwsza, czyli Ramrod 239 Part II, polegała na eskortowaniu amerykańskich B-26 atakujących lotnisko w Conches. “Krakusi” z “Torunianami” z dywizjonu 306 zapewniali bezpośrednią eskortę, ale nie żadne wrogie samoloty nie atakowały bezpośrednio wyprawy i o 10:15 wszyscy wrócili do Tangmere.

Druga operacja, czyli Ramrod 240 Part I, rozpoczęła się po południu. Tym razem dywizjon 308 wraz z dywizjonem 306 miały zapewnić bezpośrednią osłonę B-26 atakującym lotnisko Beauvais. Problemy z tankowaniem w Tangmere spowodowały jednak, że z całego 308 dywizjonu w misji wzięło udział tylko sześć Spitfirów.

Akcja ta było bardzo udana dla polskiego skrzydła Northolt (w składzie dywizjonów 302 i 303), które w ramach wsparcia dla bombowców wykonywały wymiatanie. Obejmowało ono duży obszar od ujścia Sommy, przez Amiens, St Quentin, Amiens, Gismont, Amiens, po Abbeville. Podczas tej misji polskie skrzydło parokrotnie starło się myśliwcami Luftwaffe. Piloci dywizjonu 302 zgłosili 1 – 1 – 0 zwycięstw, a piloci dywizjonu 303 1 – 3 – 0 zwycięstw bez strat. Jeszcze lepszy wynik odnotował francuski dywizjon 341 ze skrzydła Biggin Hill pełniący obowiązki górnej eskorty. Jego piloci zgłosili trzy pewne zwycięstwa nie tracąc żadnego samolotu

Piloci “trzysta ósmego”, którzy zapewniali bombowcom bezpośrednią osłonę mieli trudniejsze zadanie. Podczas walk z niemieckimi myśliwcami nie zgłosili żadnego sukcesu, a niestety stracili dwa Spitfiry. Jeden z pilotów poległ, a drugi ratował się skokiem ze spadochronem i został uratowany przez francuskie podziemie. Wróci do Anglii za dwa miesiące.

Spitfire Mk.Vb BL416 ZF-A z dywizjonu 308 podchodzi do lądowania na lotnisku Northolt.
[Źródło: Peter Sikora „Polish Air Force Fighter Aircraft 1943 – 1945, On the Offensive D-Day and Victory in Europe”, wydawnictwo Air World]

27 września 1943

W poniedziałek 27 września miały miejsce kolejne dwa Ramrody. O 9:45 dywizjon 308 z Adolfem Pietrasiakiem z składzie wystartował razem z dywizjonem 306 do osłony B-26, które w ramach operacji Ramrod 250 miały zbombardować lotnisko w Beauvais. Myśliwce Luftwaffe były tego dnia bardzo aktywne, ale walczyły głównie z dywizjonami wymiatającymi nad celem. Podczas tych starć szczególnie wyróżnił się dywizjon 222 ze skrzydła Hornchurch, który zgłosił 4 – 0 – 3 zwycięstw, z których aż 3 – 0 – 1 przypadły Czechowi F/O Otto Smikowi. Piloci 308 dywizjonu znowu lecieli w najmniej komfortowej roli bezpośredniej osłony bombowców. Niemcy jednak nie przebili się do B-26. Polacy widzieli nad celem wrogie myśliwce, ale nie nawiązali walki.

O 16:40 Adolf Pietrasiak wystartował z “Krakusami” do operacji Ramrod 251, w której amerykańskie B-26 bombardowały lotnisko Conches. I znowu w wymiataniu wyróżniło się skrzydło Hornchurch (dywizjony 129 i 222), które zgłosiło 4 – 0 – 1 zwycięstw i jedno pewne przypadło Otto Smikowi, który tym samym zaliczył cztery pewne zwycięstwa i uszkodzenie w jednym dniu. Piloci “trzysta ósmego” nie widzieli jednak w tej misji żadnych samolotów wroga.

3 października 1943

W porannym Ramrodzie 257, w którym “trzysta ósmy” eskortował grupę bombową B-26, Adolf Pietrasiak nie wziął udziału. Poleciał jednak z “Krakusami” po południu w operacji Ramrod 259. Tym razem oprócz B-26, które miały zbombardować cele w Tillé (Ramrod 259 Part I), do akcji wysłano 12 Mitchelli z holenderskiego dywizjonu 320, którym wyznaczono jako cel elektrownię Grand Quevilly w Rouen (Ramrod 259 Part II). I to te Michelle miały osłaniać dywizjony 306 i 308, znowu jako bezpośrednia eskorta. Lecąc cały czas “przyklejonymi” do bombowców Polacy nie wzięli udziału w walkach, które stoczyło Kenley, teraz znane jako kanadyjskie skrzydło 127. Piloci dywizjonów Spitfirów 403 i 421 zgłosili 6 – 0 – 1 zwycięstw przy stracie dwóch Spitfirów. Jeden z pilotów dostał się do niewoli, a drugi został uratowany.

9 października 1943

W sobotę 9 października w ramach operacji Ramrod 266 siedemdziesiąt dwa B-26 bombardowały lotnisko Woensdrecht. Polskie dywizjony 306 i 308 z Adolfem Pietrasiakiem zapewniały bezpośrednią eskortę drugiemu z zespołów Marauderów. Cel został trafiony, a myśliwce Luftwaffe w ogóle nie pojawiły się tego dnia w powietrzu.

24 października 1943

Przez dwa październikowe tygodnie pogoda praktycznie uniemożliwiała wykonywanie lotów ofensywnych nad Kontynent. Dywizjon 308 wykonał w tym okresie tylko dwa loty w operacjach Ramrod, ale Adolf Pietrasiak i tak w nich nie uczestniczył. Dopiero 24 września 1943 Pietrasiak wystartował z “Krakusami” do operacji Ramrod 283. W tej misji B-26 USAAF bombardowały lotnisko Montdidier. Polskie dywizjony 306 i 308 leciały tym razem jako górna osłona dla wyprawy. Koło Bretail 8 myśliwców Luftwaffe próbowało atakować formację, ale bez skutku. Amerykańskie bombowce zbombardowały celnie lotnisko i w drodze powrotnej w pobliżu pojawiły się kolejne FW 190. Jednego z nich uszkodził F/O Władysław Potocki z dywizjonu 306. “Krakusi” nie mieli okazji do otwarcia ognia. Walki stoczyli też Kanadyjczycy ze skrzydła Kenley (dywizjony 403 i 421), którzy zgłosili 1 – 0 – 3 zwyciestwa.

5 listopada 1943

Tego dnia dywizjony 306 i 308 wzięły udział w dwóch operacjach Ramrod. O 12:25 wystartowały do eskorty B-26 bombardujących umocnienia obronne w Mimoyecques. Przynajmniej tak to zakomunikowano lotnikom. Tak naprawdę celem bombowców były instalacje V-1 wykryte w Mimoyecques przez samoloty rozpoznawcze. Mimo, że operację tę nazwano po prostu Ramrod 291, była to pierwsza z całej serii operacji skierowanych przeciwko instalacjom V-1, które otrzymały potem nazwę kodową “Noball”. Polacy mieli za zadanie eskortować bombowce nad celem, po zrzuceniu przez nich bomby pozostać nad celem i osłaniać odwrót wyprawy. Adolf Pietrasiak wystartował razem z resztą “Krakusów”, ale miał problemy z silnikiem i musiał zawrócić na lotnisko. Wyprawa i tak zresztą nie była atakowana przez niemieckie lotnictwo.

O 15:40 dywizjony 306 i 308 z Adolfem Pietrasiakiem wystartowały do eskortowania Mitchelli i Bostonów, które miały kontynuować bombardowanie umocnień w Mimoyecques w ramach operacji Ramrod 292. Zadanie polskich myśliwców było takie samo jak poprzednio, czyli eskortowanie bombowców nad celem i patrolowanie obszaru bombardowania podczas wycofywania się wyprawy. Zła pogoda spowodowała, że większość bombowców zawróciła i zadanie wykonały jedynie 24 Mitchelle wyposażone w zaawansowane urządzenia nawigacyjne GEE opierające się o sieć nadawczą transmiterów rozlokowanych po angielskiej stronie Kanału. Zła pogoda spowodowała, że do interwencji Luftwaffe nie doszło.

7 listopada 1943

Rano dywizjony 306 i 308 z Adolfem Pietrasiakiem wysłano do eskortowania B-26, które w ramach Ramroda 297 miały bombardować lotnisko Montdidier. Polacy dołączyli do wyprawy w połowie Kanału La Manche. Listopadowa pogoda dawała już o sobie mocno znać i po dotarciu nad Francję okazało się, że zachmurzenie było tam całkowite. Dowódca wyprawy bombowej stwierdził, że w takich warunkach nie będzie się dało zlokalizować celu i na 8 minut przed osiągnięciem lokalizacji zrzutu bomb zawrócił wszystkie B-26 do Anglii.

11 listopada 1943

Tego dnia nie doszło bynajmniej do żadnej misji bojowej. Dla dywizjonu 308 był to jednak dzień ważnych zmian. Po pierwsze przeniesiono go Northolt i wcielono do 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego, gdzie dołączył do dywizjonów 302 i 317, a zastąpił dywizjon 303 wycofywany do Ballyhalbert w Irlandii Północnej. Po drugie “Kościuszkowcy” zostawili “Krakusom” swoje Spitfiry Mk.IX. Wreszcie dywizjon 308 mógł walczyć na nowszej, mocniejszej wersji Spitfira. Po trzecie od października 1943 skrzydło Northolt nosiło oficjalną nazwę 131 Airfield i było częścią 2 Tactical Air Force RAF, czyli taktycznej armii powietrznej tworzonej na potrzeby wsparcia zbliżającej się inwazji w Normandii.

Spitfire Mk.IX MH878 ZF-I z dywizjonu 308. Spitfire ten był odziedzicozny po dywizjonie 303, gdzie służył jako RF-I.
[Źródło: Peter Sikora „Polish Air Force Fighter Aircraft 1943 – 1945, On the Offensive D-Day and Victory in Europe”, wydawnictwo Air World]

26 listopada 1943

Pierwszym lotem operacyjnym Pietrasiaka na Spitfire Mk.IX był udział w operacji Ramrod 336. W misji tej polskie skrzydło Northolt (dywizjony 302, 308 i 317) ochraniało z góry (top cover) wyprawę 72 amerykańskich B-26. Pogoda była zła, piloci Spitfirów nie widzieli żadnych wrogich samolotów i po zrzuceniu przez B-26 bomb cała wyprawa wróciła do Anglii.

29 listopada 1943

O 9:40 dziesięciu pilotów z dywizjonu 308, w tym P/O Adolf Pietrasiak, wystartowało do operacji Ramrod 339. Na czele leciał dowódca dywizjonu S/Ldr Józef Żulikowski. “Krakusi” wraz z dwoma pozostałymi dywizjonami skrzydła Northolt, czyli dywizjonami 302 i 317, mieli za zadanie zapewnić wysoką eskortę amerykańskim B-26 bombardujących lotnisko Cambrai-Épinoy. Nad Kanałem La Manche Adolf Pietrasiak zameldował, że ma problemy z silnikiem i zawrócił do Anglii. Polak leciał na wysokości 20 000 stóp nad pokrywą chmur, która całkowicie zasłaniała Wyspy Brytyjskie. Wyprawa poleciała dalej nad Francję i w końcu kontakt radiowy z Pietrasiakiem urwał się. Gdy o 11:35 Polacy wrócili do Northolt, okazało się, że Pietrasiak tam nie dotarł i na innych lotniskach też nie zarejestrowano jego przylotu. Po 14:00 piloci dywizjonów skrzydła Northolt wystartowali ponownie w poszukiwaniu Pietrasiaka. Mieli nadzieję, że płynie gdzieś w kamizelce, albo w dinghy. Niestety nikt już więcej nie widział polskiego asa. Spekulowano, że może w chmurach zboczył z kursu i poleciał nad Morze Północne. Prawda jest jednak taka, że o jego ostatnich chwilach nic nie wiadomo, a jego ciała do dziś nie odnaleziono. Rodzina Pietrasiaka postawiła mu w Rykach symboliczny grób.

Epilog

Na liście Bajana Adolf Pietrasiak zajmuje dziewiętnastą pozycję w “rankingu” polskich asów. Na jego koncie było 8,1 – 0 – 0,4 zwycięstw powietrznych lub inaczej to opisując 7 pewnych zwycięstw indywidualnych, 3 pewnych zwycięstw zespołowych i 2 zespołowych uszkodzeń. Faktem jest, że wiarygodność zwycięstw odniesionych w 1941 w operacjach Circus jest mocno dyskusyjna, ale dotyczy to wszystkich zgłoszeń RAF w tym okresie. Jak by nie było, Adolf Pietrasiak i Stanisław Brzeski dzierżą ex aequo rekord największej ilości pewnych zwycięstw odniesionych na Spitfirach Mk.V wśród wszystkich polskich asów. Obaj uzyskali po 6,5 zestrzeleń na tym właśnie wariancie Spitfira.

Co jest jednak zaskakujące, jest on postacią bardzo enigmatyczną, o której niewiele dziś właściwie wiadomo. Nie przeżył wojny, więc nie miał jak opisać swoich wojennych losów. Nie pojawia się też we wspomnieniach innych polskich pilotów, bo w jednostkach bojowych służył krótko i odbył w sumie niewiele lotów bojowych. Według moich obliczeń najwięcej, bo 26 lotów operacyjnych wykonał w trakcie półtoramiesięcznego stażu w dywizjonie 92. W dywizjonie 308 w 1941 roku wykonał ledwie 5 lotów operacyjnych. Po ucieczce z Francji, podczas służby w dywizjonie 317 nie wykonał żadnego lotu operacyjnego. W ostatnim przydziale do dywizjonu 308 wykonał 13 lotów operacyjnych. Do tego można dodać Wojnę Obronną w 1939, w której mógł wykonać góra kilka lotów bojowych. W kampanii francuskiej jego loty bojowe też pewnie można policzyć na palcach jednej ręki..

Jedyne osobiste wątki o Pietrasiaku pochodzą ze wspomnień pilotów brytyjskiego dywizjonu 92. Przypomnijmy, że nazywano go tam “krwawy Piotrek” (“meaty Pete”) z powodu jego fantazjowania a’la Franek Dolas o zasztyletowaniu podczas ucieczki z Polski 50 niemieckich żołnierzy. Wojenny życiorys Adolfa Pietrasiaka można póki co odtworzyć wyłącznie z informacji o działaniach jego jednostek bojowych, z ksiąg operacyjnych i wreszcie z jego raportów składanych po zwycięskich walkach. I to właśnie starałem się w tym artykule poskładać w całość. Cześć jego pamięci!

Udostępnij: