Artukuły historyczne

„Hamish” Dodds, czarna owca dywizjonu 274

Czarna owca

Jak wspomniałem na początku tego artykułu, niełatwo jest precyzyjnie odtworzyć karierę “Hamisha” Doddsa. Poprzednie cztery rozdziały tego artykułu są oparte przede wszystkim na raportach i oficjalnych księgach operacyjnych 274 dywizjonu. Nie udało mi się dotrzeć do jego logbooka ani do żadnych wspomnień ani biografii tego pilota. Zachowały się jednak pewne opinie na jego temat. Szczególnie cenne są zapiski z rozmowy uznanego brytyjskiego historyka Christophera Shoresa z niewymienionym z nazwiska dowódcą eskadry w dywizjonie 274. Trudno je przyporządkować do jakiegoś konkretnego okresu służby Doddsa, więc powołam się na nie tutaj, w miejscu gdzie doszliśmy do ostatniego zwycięstwa powietrznego naszego szkockiego asa.

​Wygląda na to, że Dodds nie był zbyt poważany ani ceniony w swoim dywizjonie. Głównym powodem tego nastawienia był jego skrajny indywidualizm. Dodds doszedł do bardzo słusznego wniosku, że Niemcy mieli dużo lepszą taktykę walk powietrznych niż Brytyjczycy. Polegała ona na stosowaniu taktyki boom and zoom, czyli ataku z przewagi wysokości i ucieczce w górę po ataku. I zamiast lecieć z całą formacją dywizjonu na zatracenie, “Hamish” lubił odłączać się, podrywać swojego Hurricana i atakować wrogów z góry. Nazwano go przez to “samotnym wilkiem” i był to szkocki odpowiednik “syndromu Františka”. Towarzysze broni mieli mu za złe, że nie mogli na niego liczyć w starciu z wrogiem. Uczciwie trzeba jednak dodać, że z żadnego opisu walk zarejestrowanych w księgach operacyjnych dywizjonu nie wynika, że Dodds wykonał taki manewr.

​Drugim zarzutem, który anonimowy dowódca eskadry skierował wobec Doddsa, była niska wiarygodność jego zgłoszeń zwycięstw. Shores zanotował wprost sformułowany zarzut: „Nigdy nie wierzyłem w zgłoszenia zestrzelonych przez Doddsa samolotów i nie sądzę, żeby wiele innych osób w to wierzyło”. Ale tu znowu trzeba być uczciwym. Nadmiarowe zgłaszanie zwycięstw występowało wszędzie, po wszystkich stronach frontu. Generalnie zgłoszenia zwycięstw dokonywane przez pilotów RAF w latach 1941/1942 (innych nie weryfikowałem) były równie wiarygodne jak opowieści barona Münchhausena. Według mojej opinii raporty “Hamisha” absolutnie nie odbiegały od ówczesnej normy. W wielu przypadkach jego zgłoszenia znajdują mocniejsze lub słabsze potwierdzenia w dokumentach niemieckich lub włoskich. Z drugiej strony, w innych przypadkach różnice między zgłoszeniami i raportami strat są tak rażące, że zaczynam mieć wątpliwości, czy aby na pewno analizujemy kompletne dokumenty po obu stronach. Nie mówiąc o tym, że w dokumentach źródłowych zdarzają się błędy zarówno w datach, jak i w opisach.

​Traktowanie Doddsa jako czarnej owcy jest jednak potwierdzone brakiem awansów i odznaczeń. Według Christophera Shoresa “Hamish” otrzymał awans na starszego sierżanta (Flight Sergeant) 1 października 1941, ale w księgach operacyjnych dywizjonu uparcie pisze się o nim, jako o sierżancie (Sergeant). Przez cały okres służby w “dwieście siedemdziesiątym czwartym” nie otrzymał już żadnej promocji ani najskromniejszego nawet medalu, choć jego trzynaście zaliczonych (!) indywidualnych zwycięstw powietrznych czyniło go drugim najskuteczniejszym pilotem Hurricanów w Afryce po Erneście M. Masonie, który przed odlotem na Maltę miał 13 zwycięstw indywidualnych i 2 zespołowe. Dodds był też najskuteczniejszym brytyjskim pilotem podczas walk na Cyrenajce, od operacji Crusader po ponowną utratę Tobruku. Pierwsze odznaczenie otrzymało się dużo później, już w 1943 roku.

James „Hamish” Dodds w Afryce. Nie dotarłem do informacji, kiedy dokładnie zostało wykonane to zdjęcie.
[Zdjęcie: facebook.com]

​“Hamish” Dodds odszedł z dywizjonu 274 w lipcu 1942 roku, a to odejście jest równie zagadkowe, jak jego dziwna pozycja w “dwieście siedemdziesiątym czwartym”. Nie został przydzielony do żadnego dywizjonu myśliwskiego, lecz do 173 Communications Squadron, czyli dywizjonu łącznikowego, sformowanego 9 lipca 1942 roku w Heliopolis w Egipcie. Był wyposażony w dziwną menażerię samolotów z różnych bajek. Czego tam nie było. Audaxy, Harty, Lysandery Mk.II, Blenheimy Mk.IV, Hurricany Mk.I, Oxfordy, Moth Majory, Gull Six’y, Magistery Mk.I, Bostony III, Electry, Proctory Mk.I, Lodestary, Argusy. Kolekcja jak w niezłym muzeum lotnictwa. Na początku określono, że w skład dywizjonu wchodziły aż cztery eksadry. Eskadra “A” była wyposażona w sześć I.E.(?) i dwa Lodestary. Eskadra “B” otrzymała lekkie samoloty łącznikowe z dywizjonu 267, Eskadra “C” otrzymała samoloty z poczty lotniczej i Fairchildy. Eskadra “D” miała otrzymać jakieś lekkie samoloty. Do głównych zadań tej dziwnej jednostki należało przewożenie różnych pasażerów z miejsca na miejsce.

​Można się jedynie domyślać, kiedy dokładnie Dodds dołączył do tego obwoźnego cyrku. Główny skład dywizjonu, liczący 16 oficerów i 172 żołnierzy o niższych rangach, przybył do Heliopolis z Wysp Brytyjskich. Później dywizjon był zasilany pilotami, którzy już walczyli w Afryce. W księgach operacyjnych dywizjonu są wzmianki o przybyciu nowych pilotów z innych dywizjonów, bez wskazania ich nazwisk. Pojedynczy piloci pochodzili głównie z różnych dywizjonów myśliwskich. Czyżby to było karne zesłanie? Nie wiem i może to nadinterpretuję. W każdym razie przy dacie 21 lipca 1942 można znaleźć adnotację: “Jeden oficer (pilot) z 33 dywizjonu i jeden oficer (pilot) z jednym sierżantem (pilotem) z 274 dywizjonu zameldowali się do służby” (“One Officer (Pilot) from No. 33 Squadron, and one Officer (Pilot) with one Sgt. Pilot from 274 Squadron reported on posting”).

​Pierwszy lot Doddsa w “sto siedemdziesiątym trzecim” został zarejestrowany pod datą 4 sierpnia 1942, kiedy to “Hamish” poleciał Lysanderem z Helipolis do Lyddy i z powrotem, przewożąc dwóch pasażerów. Potem latał na zmianę na Persivalach Proctorach i Lysanderach. 1 września 1942 Dodds został wreszcie awansowany do stopnia Warrant Officer (chorąży). Po miesięcznej służbie w 173 dywizjonie James Dodds został oddelegowany do 29 AACU (jednostki współpracy z artylerią przeciwlotniczą ). I znowu można się jedynie domyślać, że stało się to 22 września 1942 o 12:30, bo w księgach operacyjnych zapisano enigmatycznie, że “Jeden sierżant pilot odesłany z tej jednostki do jednostki współpracy z obroną przeciwlotniczą” (“One Sergeant Pilot posted from this Unit to Air Defence Co-Operation Unit”).

​Nie udało mi się dotrzeć do ksiąg operacyjnych 29 AACU, jednak można się domyślać, że jej głównym zadaniem była pomoc w szkoleniu załóg baterii dział przeciwlotniczych poprzez holowanie celów. W tej jednostce James Dodds został dość szybko, bo 26 listopada 1942 roku, promowany na oficera (Pilot Officer), a w styczniu 1943 został odznaczony Distinguished Flying Medal. 2 lutego 1943 “Hamish” miał dość poważny wypadek lotniczy, kiedy kapotował, próbował lądować przymusowo w ogrodach pałacu Abdeen króla Egiptu Farouka I. Dziwnym zbiegiem okoliczności stało się to na dwa dni przed incydentem, w którym brytyjska armia spacyfikowała króla, otaczając pałac i niemal zmuszając króla do abdykacji. Powodem były zatargi dyplomatyczne ciągnące się od stycznia 1942. W wypadku “Hamish” doznał złamań kości twarzy oraz wielu innych urazów. Dwa kolejne miesiące spędził na wyciągu w szpitalu. Do latania wrócił w kwietniu 1943. Został ponownie pilotem łącznikowym i instruktorem. W maju 1943 roku promowano go do stopnia Flying Officera, a w listopadzie 1944 do stopnia Flight Lieutenanta.

​W kwietniu 1945 roku, tuż przed końcem wojny, wrócił na Wyspy Brytyjskie, gdzie został przydzielony do 124 dywizjonu myśliwskiego w Hawkinge, który latał wtedy na wysokościowych Spitfirach HF Mk.IXe. W grudniu 1945 dywizjon przezbrojono na odrzutowe Meteory Mk.III. Według informacji prasowych Dodds wykonał na Meteorze pierwszy przelot nad Szkocją. 8 czerwca 1946 “Hamish” leciał na Meteorze nad oficjalną paradą zwycięstwa w Londynie. W październiku 1946 roku Dodds odszedł z czynnej służby, a formalnie został zdemobilizowany 3 lutego 1947 roku. Latanie kontynuował jako rezerwista w No.11 Elementary and Reserve Flying Training School w Scone, ale zatrudnił się w King Aircraft Corporation w Glasgow.

​Zew przygód wygnał jednak Doddsa do Kenii. “Hamish” rozpoczął tam pracę jako pilot czarterowy w przedsiębiorstwie Campling Bros & Vanderwal Ltd CBV w Nairobi. W 1952 roku w Kenii wybuchło powstanie rdzennej ludności przeciwko brytyjskim siłom kolonialnym, nazwane później rebelią Mau Mau. W 1953 roku Dodds został oddelegowany do Kenya Police Reserve Air Wing (KPRAW), gdzie, latając na Piperach PA-22 Tri-Pacer, wykonywał loty rozpoznawcze, łącznikowe, transportowe oraz przewóz rannych na rzecz broniącego się pułku Devonshire i pułku Royal Inniskilling Fusiliers. Były one częścią większych sił kolonialnych w Kenii. Operacje były ekstremalnie trudne, prowadzone w tropikalnej pogodzie i na bardzo trudnym terenie bambusowych „mglistych lasów” Aberdare, położonych na północ od Nairobi. Lasy te porastały grzbiety gór o wysokości 1500–2000 metrów. W obawie przed ogniem z ziemi piloci musieli latać tuż nad koronami drzew. Uczestnicy kampanii twierdzili potem, że KPRAW zapewnił im dużo większe wsparcie niż dywizjony RAF działające w Kenii. Nic dziwnego. RAF w trybie alarmowym przerzucał tam dywizjony wyposażone w ciężki sprzęt, jak myśliwce Vampyre i Meteor oraz bombowe Lincolny. Jedynie wyposażony w Harvardy 1340 Flight RAF mógł wykonywać działania zbliżone do tych realizowanych przez Pipery KPRAW.

Kenijski Piper PA-22 Tri-Pacer. Od starszego PA-20 różnił się trzykołowym podwoziem. Na takich Piperach „Hamish” Dodds, jako pilot Kenya Police Reserve Air Wing, wspierał działania pułku Devonshire i pułku Royal Inniskilling Fusiliers w walkach z rebelią Mau Mau. Piper 5Y-KMH o numerze seryjnym 22-1969 był zakupiony przez KPRAW i zarejestrowany 25 lutego 1954, już po wybuchu rebelii. Pierwsze cztery Tri-Pacery zostały KPRAW pochodziły z przedsiębiorstwa lotniczego Campling Bros & Vanderwal Ltd CBV. KPRAW dokupił kolejne trzy i Piper 22-1969 był jednym z nich. Możliwe, że podczas służby w KPRAW Dodds latał i na nim. 18 stycznia 1958 Tri-Pacer 22-1969 został przekazany do Campling Bros & Vanderwal Ltd CBV w Nairobi. Nosił wtedy kolonialną rejestrację „VP-KMH”. Później został odkupiony przez Jansa-Eske Hessela mieszkającego w Kiganjo. Po uzyskaniu przez Kenię niepodległości w czerwcu 1964 rejestrację zmieniono na „5Y-KMH” i z tego okresu pochodzi powyższe zdjęcie. Dalsze losy tej maszyny nie są znane.
[Zdjęcie: 1000aircraft.com]

​Dodds wykonywał różne brawurowe operacje, dostarczając między innymi zaopatrzenie do ufortyfikowanych posterunków rozlokowanych na skrzyżowaniach głównych dróg. Gdy później żołnierze pułku Devonshire zrównali ziemię w Kihuri pod pas startowy, nazwali go na cześć “Hamisha” Dodds Field. W 1954 za zasługi podczas obrony przed rebeliantami Mau Mau nasz Szkot został odznaczony orderem Member of the Order of the British Empire (MBE). W 1955 roku “Hamish” zdecydował się opuścić Kenię. Zanim jednak to zrobił, odwiedził po raz ostatni sztab pułku Devonshire, lądując na szosie z Nairobi do Naivasha, koło pułkowej mesy.

​Z Kenii Dodds udał się do Gisborne w Nowej Zelandii, gdzie zatrudnił się jako pilot rolniczy. Tam poznał swoją przyszłą żonę, Robin. Zalecał się do niej jak typowy pilot myśliwski, wykonując samolotem pętle nad jej domem. Robin potem mu wyznała, że strasznie się bała, że “Hamish” wypadnie z kokpitu prosto do ogrodu jej rodziców. Jego zaloty okazały się jednak nad wyraz skuteczne, bo już w 1956 roku wzięli ślub. Zaraz potem przeprowadzili się do Kenii, gdzie Dodds ponownie zatrudnił się w Campling Bros & Vanderwal. Było tam już dość bezpiecznie, bo w tym roku rebelia Mau Mau została spacyfikowana przez Brytyjczyków. Podczas pobytu w Kenii małżeństwu Doddsów urodziła się trójka dzieci: synowie Hamish i Simon oraz córka Juliet.

​Tymczasem w 1960 roku załamało się belgijskie panowanie w położonym po drugiej stronie Afryki Kongo. Kiedy 30 czerwca 1960 roku belgijska dotąd kolonia, ze stolicą w Léopoldville, ogłosiła niepodległość, czarni żołnierze podnieśli bunt przeciwko europejskim dowódcom. W całym kraju zapanował chaos i rozszalała się przemoc. A żyło tam jeszcze 97 000 białych, w tym przedsiębiorców, pracowników, misjonarzy, zakonnic. Dla ratowania bogu ducha winnych cywilów Belgowie utworzyli most powietrzny z objętego rozruchami miasta Bunia do Kasese w spokojnej wtedy Ugandzie. Do jego obsługi zgłosiło się wielu cywilnych lotników z różnych stron świata, a między innymi James Dodds. 10 lipca 1960 Dodds przeleciał swoją awionetką Piper PA-24 Comanche do Bunii i rozpoczął loty wahadłowe do Kasese. Akcja trwała sześć dni i w tym czasie sam jeden zdołał przewieźć w bezpieczne miejsce kilkadziesięciu cywilów, w tym misjonarzy i zakonnice. W szczycie zagrożenia wykonał w jednym dniu cztery ewakuacje, biorąc tylu uciekinierów, ilu tylko weszło do kabiny i przeciążając samolot. Rebelianci byli aktywni wszędzie i bardzo często ostrzeliwali startującego i lądującego Pipera z broni palnej. Za tę bohaterską i bezinteresowną akcję rząd belgijski odznaczył go medalem za odwagę. Zaplanowano nawet uroczyste wręczenie “Hamishowi” medalu w Nairobi. Jednak nie doszło do tego, bo w listopadzie 1960 Dodds z rodziną przenieśli się do Tanzanii.

Piper PA-24 Comanche „N5760P” numer seryjny 24-838. Ten akurat samolot należał do Roberta J. Loughlina. Na samolocie tego typu w lipcu 1960 „Hamish” Dodds ewakuował cywilów zagrożonych rozruchami wznieconymi przez szeregowych czarnych żołnierzy w belgijskim Kongo po ogłoszeniu deklaracji niepodległości.
[Zdjęcie: wikipedia.org]

​W Tanzanii Doddsowie zamieszkali w Mwanza nad jeziorem Wiktorii. Tam “Hamish” kupił Cessnę i otworzył swoje własne towarzystwo czarterowe. Robin wspierała go w prowadzeniu firmy, przejmując w niej prace administracyjne z rezerwacjami lotów włącznie. Dzieci Doddsów wychowywały się nad jeziorem Wiktorii, a “Hamish” mógł oddawać się swojej trzeciej pasji po lataniu i muzyce poważnej – fotografii. Uwielbiał fotografować dziką przyrodę. Jaka szkoda, że podczas służby w Libii i Egipcie ta pasja się jeszcze nie objawiła i mamy dzisiaj tak mało zdjęć Hurricanów z dywizjonu 274… Po dziesięciu latach życia w Tanzanii w 1970 roku Doddsowie zdecydowali, że przeniosą się do Wielkiej Brytanii. “Hamish” lubił afrykańskie klimaty, ale dzieci były już w wieku szkolnym, a Doddsowie chcieli im zapewnić lepszą edukację w Europie. Jeszcze w tym samym roku zamieszkali więc w okolicach Inverness w Szkocji, gdzie otworzyli przedsiębiorstwo zajmujące się budową i wynajmem jachtów kabinowych. James dożył urodzin sześciu wnuków.

​James “Hamish” Dodds zmarł w Szkocji w wieku 92 lat. Po jego śmierci do Szkocji dotarł przyznany mu belgijski medal, który znaleziono wiele lat po ewakuacji z Konga w belgijskiej ambasadzie w Tanzanii. Odebrał go jego syn Hamish Dodds. Mimo kontrowersji związanych ze służbą w dywizjonie 274 i wątpliwości dotyczących wiarygodności niektórych jego zgłoszeń “Hamish” Dodds pozostaje dziś obok Ernesta M. Masona i Amerykanina Lance’a Wade’a jednym z trzech najskuteczniejszych hurricanowych asów w Afryce. Oficjalnie na jego koncie jest trzynaście pewnych indywidualnych zwycięstw, sześć zwycięstw prawdopodobnych i osiem uszkodzeń. Równie barwne były późniejsze losy “Hamisha”. Jakże podobne były do losów naszych asów tułających się po świecie pod wpływem Żądzy Czynów, niczym synowie olbrzyma Bozy, ostatniego z rodu Spalów.

Podczas tłumienia rebelii Mau Mau piloci Kenya Police Reserve Air Wing musieli lądować z zaopatrzeniem dla żołnierzy w przygodnym terenie. Z czasem żołnierze pułku Devonshire zrównali ziemię w Kihuri, tworząc improwizowane lądowisko. Na cześć „Hamisha” nazwali go „Dodds Field”.
Udostępnij: