Artukuły historyczne

„Hamish” Dodds, czarna owca dywizjonu 274

Poezja i muzyka

James “Hamish” Dodds był jednym z najskuteczniejszych pilotów Hurricanów w Afryce, z trzynastoma zwycięstwami powietrznymi na koncie. Udało mu się przeżyć wojnę i dożyć sędziwego wieku. A mimo to trudno precyzyjnie odtworzyć jego karierę. Nie doczekał się żadnej biografii, a dokumenty 274 dywizjonu RAF, w którym walczył w krytycznych latach wojny w Afryce, nie są kompletne. Nie dotarłem również ani do jego raportów bojowych ani do logbooka.

​James Dodds urodził się 22 lipca 1921 roku w Glasgow, w Szkocji. Był najstarszym z czwórki rodzeństwa Jamesa i Helen Doddsów. Matka zmarła, gdy miał dziesięć lat, i przez resztę dzieciństwa był wychowywany przez ojca i nianię. Uczęszczał do Hyndland Secondary School w Glasgow i ukończył ją przed wojną z bardzo dobrym wynikiem, choć źródła nie są zgodne, czy w 1938, czy w 1939 roku. Był artystyczną duszą. Miał zamiłowanie do literatury i poezji. Interesował się muzyką klasyczną i zawsze żałował, że nie nauczył się grać na fortepianie. Planował, że pójdzie na uniwersytet w Glasgow, ale z jakichś powodów tego nie zrobił. Stawił się na badaniach w Centralnej Komisji Lekarskiej, która wydała mu certyfikat pierwszego stopnia, czyli, tłumacząc na nasze, “kategorię A”, co kwalifikowało go do służby wojskowej.

​9 maja 1940 roku James Dodds zgłosił się do służby w RAF. 1 lipca 1940 roku został powołany ze stopniem szeregowego (Aircraftman 2nd Class) i rozpoczął szkolenie do pilotażu. 24 sierpnia 1940 otrzymał promocję na starszego szeregowego (Leading Aircraftman). Na początku szkolił się na dwupłatowych De Havilland Tiger Moth, a potem na Miles Master i North American Harvard. Pierwszy samodzielny lot odbył prawdopodobnie we wrześniu 1940 roku. Na kolejnym etapie szkolenia Doddsa zaczęto profilować na pilota bombowców. Zaczął latać na Vickersach Wellingtonach. 13 stycznia 1941 ukończył kurs ze stopniem sierżanta (Sergeant). Pilotowanie bombowców zupełnie jednak nie leżało Doddsowi, więc poprosił o przeniesienie na kurs pilota myśliwskiego, na co się zgodzono.

​Pierwszą połowę 1941 roku spędził na szkoleniu na Hawkerach Hurricane. Nie udało mi się ustalić, w jakich jednostkach, ale zachowały się informacje o dwóch incydentach z jego udziałem. W kwietniu 1941 roku został zmuszony przez fatalne warunki atmosferyczne do lądowania w polu koło Morpeth w północno-wschodniej Anglii. Ponoć został tam po królewsku ugoszczony przez oddział baterii reflektorów przeciwlotniczych. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, zaoferowano mu kolację, nocleg i sute śniadanie. Miesiąc później, w maju 1941 roku, zaliczył kolejne przymusowe lądowanie, ale tym razem powodem była awaria silnika. Ani jemu ani samolotowi nic się nie stało.

James „Hamish” Dodds w kokpicie Hurricana.
[Zdjęcie: www.scotsman.com]
Udostępnij: