Artukuły historyczne

Matador przestworzy Robert Standford Tuck

Dunkierka

Kiedy 2 września 1939 dywizjon 65 został zmobilizowany, Robert był już doświadczonym pilotem ze stopniem Flying Officera. Po przystąpieniu Wielkiej Brytanii do wojny piloci RAF zaczęli patrolować wody Kanału La Manche w poszukiwaniu wszelakich niemieckich samolotów. Psychoza wojenna i nerwowość służb naziemnych i pilotów RAF już 6 września 1939 doprowadziły do tragedii. Bateria reflektorów w Mersea zameldowała, że do Wysp Brytyjskich zbliżają się wrogie samoloty. Prawdopodobnie był to samolot z holenderskimi uciekinierami z Europy. Do przechwycenia poderwano Spitfiry z 74 dywizjonu i Hurricany z 56 dywizjonu. Obie jednostki wpadły na siebie i piloci “siedemdziesiątego czwartego” uznali, że mają przed sobą Messerschmitty. W szybkim ataku zestrzelili oni dwa Hurricany. Robert Tuck wraz z dywizjonem 65 też był poderwany do akcji.  PIloci nie wypatrzyli żadnych innych samolotów, ale za to zostali ostrzelani przez własną artylerię przeciwlotniczą. Na szczęście bezskutecznie.

Złe doświadczenia z 6 września, które zostały złośliwie nazwane Bitwą nad Barking Creek, spowodowały przyspieszenie prac nad nowym systemem identyfikacji swój-obcy (IFF) i zainicjowały cały cykl szkoleń i treningów dywizjonów RAF. 65 dywizjon intensywnie ćwiczył symulowane walki powietrzne z użyciem fotokarabinów, pozorowane ataki na Wellingtony, ostre strzelanie nad poligonem w Sutton Bridge. 2 października dywizjon przerzucono do Northolt, gdzie zaczął regularnie patrolować sektor . Oprócz tego regularnie wykonywał patrole w sektorze na zachód od Londynu.

Pierwsze miesiące wojny upływały 65 dywizjonowi zaskakująco bezkrwawo. Piloci, choć z rosnącym napięciem i ekscytacją śledzili wydarzenia w Europie, sami pozostawali na uboczu. Dywizjony Spitfirów uparcie trzymano w odwodzie do obrony Wysp Brytyjskich. Spitfira Mk.I K9906, oznaczonego kodem FZ-L i widocznego na pierwszym planie, pilotuje nie kto inny jak nasz bohater — Robert Stanford Tuck.
[Źródło: historynet.com]

1 maja 1940 roku F/O Robert Stanford Tuck awansował do stopnia Flight Lieutenanta i objął dowodzenie eskadrą B w dywizjonie 92. “Dziewięćdziesiąty drugi” miał się stać jednym z trzech najskuteczniejszych dywizjonów RAF w II wojnie światowej. Został on ponownie sformowany w październiku 1939, ale początkowo latał na myśliwskich Blenheimach Mk.IF. W marcu 1940 roku przezbrojono go na Spitfiry Mk.I. Początkowo dywizjon stacjonował w Croydon, ale 9 maja przerzucono go do Northolt i w ten sposób Tuck znowu latał z tego słynnego lotniska na przedmieściach Londynu.

10 maja 1940, w dzień po przebazowaniu 92 dywizjonu do Northolt, Niemcy ruszyli do ofensywy na froncie zachodnim, realizując plan Fall Gelb. Od samego początku w zażartych walkach nad Belgią i Francją wzięły udział dywizjony Hurricanów z British Expeditionary Force we Francji. Dywizjony Spitfirów były trzymane w rezerwie na terenie Wielkiej Brytanii.

Sytuacja na froncie we Francji i w krajach Beneluxu pogarszała się jednak błyskawicznie. W poniedziałek, 20 maja 1940, ledwie dziesięć dni od początku ofensywy, niemiecki zagon pancerny dotarł przez Amiens i Abbeville do Kanału La Manche, odcinając walczące w zachodniej Belgii i w Pas-de-Calais wojska Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego i znaczną część francuskiej 1. Grupy Armii. Już tego dnia Churchill podjął decyzję o ewakuacji całego korpusu do Anglii, choć nazajutrz Brytyjczycy mieli jeszcze spróbować przerwać okrążenie, atakując w kierunku Arras. I właśnie 21 maja 1940 roku do walki nad Francją miały włączyć się dywizjony RAF stacjonujące na Wyspach Brytyjskich, w tym dywizjony Spitfirów z 11 Group. Pierwsze walki nad Francją stoczył dywizjon 54.

W czasie walk nad kotłem w Dunkierce 92 dywizjon wciąż posługiwał się przedwojennymi literami kodowymi GR. Na fotografii wykonanej podczas wizyty we Francji, jeszcze przed rozpoczęciem operacji „Fall Gelb”, czyli niemieckiej ofensywy na państwa Europy Zachodniej, widać kilka Spitfirów Mk.I należących do tej jednostki. Na pierwszym planie znajduje się Spitfire N3290, GR-U. Nie był to osobisty samolot Tucka, jednak Robert odbył na nim kilka lotów.
[Żródło: asizbiz.com]

​Rankiem w niedzielę, 23 maja 1940, dywizjon 92 miał po raz pierwszy wykonać lot patrolowy nad Dunkierką. O 5:00 piloci wystartowali z Northolt, przelecieli bliżej Kanału do Hornchurch, tam zjedli śniadanie, a ich Spitfiry zostały zatankowane. O 10:45 zostali poderwani w powietrze i skierowali się w rejon patrolowania między Boulogne a Dunkierką. Dywizjon leciał z minimalną prędkością, żeby ograniczyć zużycie paliwa. Pierwszy przelot z Boulogne do Dunkierki odbył się bez żadnych niespodzianek. Jednak dokładnie o 11:30, po wykonaniu zwrotu 180° nad Dunkierką, Sgt Stanley M. Barraclough wrzasnął przez radio, że od godziny ósmej atakuje ich eskadra Messerschmittów. Niemcy spłynęli z góry, mając dużą przewagę prędkości. Robert Tuck wspominał, że zaraz po ostrzeżeniu jeden ze Spitfirów eksplodował i zamienił się w kulę ognia. Zginął w nim F/O Patrick A. Learmond. Formacja dywizjonu rozsypała się i w powietrzu rozgorzała seria indywidualnych pojedynków. Według relacji Brytyjczyków Niemcy atakowali parami, stosując nieznaną jeszcze w RAF taktykę boom and zoom. Dwójka Messerów spływała na któregoś ze Spitfirów, otwierała ogień i po ataku wznosiła się szybko w kierunku rozsianych po niebie chmur. Mimo zastosowania tej taktyki Niemcom nie udało się zestrzelić żadnego innego Messerschmitta. Robert Tuck pognał za jedną z takich par i zdołał ją dogonić na wysokości 20 000 stóp. Z odległości 500 jardów odpalił serię w kierunku jednego z Bf 109. Początkowo wydawało się, że pociski nie robią wrażenia na wrogim samolocie, ale po paru sekundach buchnął on czarnym dymem, zaczął wykonywać serię beczek i runął ku ziemi. Tuck raportował, że Messerschmitt roztrzaskał się na zaoranym polu. Pewne zestrzelenie innego Messerschmitta zgłosił Kanadyjczyk P/O John S. Bryson, a inni piloci zgłosili pięć zwycięstw niepotwierdzonych (później traktowanych przez RAF jako zwycięstwa prawdopodobne).

​Mniej więcej w tym samym czasie walkę z inną eskadrą Bf 109 stoczył dywizjon 54, który zgłosił trzy zwycięstwa pewne i trzy zwycięstwa niepotwierdzone. W tym czasie dwie jednostki Luftwaffe meldowały o starciu ze Spitfirami: 1/JG 1 i 1/JG 27. Obie eskadry straciły po dwa Messerschmitty, więc zgłoszenie trzech pewnych zwycięstw przez dywizjon 54 i dwóch pewnych zwycięstw przez 92 dywizjon nie było zbyt przesadzone. Zwycięstwa odniesione przed południem 23 maja były pierwszymi zwycięstwami dywizjonu 92 w tej wojnie.

​Na tym ten dzień się bynajmniej nie zakończył. O 17:20 dywizjon wystartował do kolejnego patrolu nad trójkątem Calais – Boulogne – Dunkierka. W tym samym czasie rejon ten patrolowały 145 i 601 dywizjony Hurricanów. Tym razem nad Calais piloci 92 dywizjonu dostrzegli odpowiednio wcześnie grupę około 30 dwusilnikowych Messerschmittów Bf 110, a za nimi grupę 15 do 20 niezidentyfikowanych bombowców. Oddając głos samemu Robertowi Tuckowi:

Leciałem jako niebieski jeden w 92 dywizjonie, który patrolował francuskie wybrzeże. Kiedy leciałem na południe, w kierunku Boulogne, na wysokości 4 000 stóp, dostrzegłem na wysokości około 9 000 stóp dużą formację wroga, na czele której leciało 30 Me 110. Kiedy dotarli do portu w Boulogne, samoloty lecące z tyłu zaczęły wznosić się, by zaatakować port, a w tym samym czasie kilka Me 110 skierowało się w moją stronę i nas zaatakowało.

Wywiązała się walka powietrzna. Trzy Me 110 zbliżyły się do mnie i ostatecznie udało mi się manewrem ustawić się za jednym z nich oraz oddać krótką serię. Wrogi samolot wszedł w strome nurkowanie, a ja podążyłem za nim, strzelając nieprzerwanie. Nie zaobserwowałem żadnych oznak trafienia. Jego ogień zwrotny był niecelny. Samolot wroga zaczął wykonywać manewry „skakania nad żywopłotami”, próbując zwabić mnie w kierunku kabli telefonicznych. W końcu nieprzyjacielski samolot rozbił się na polu. Krążyłem nad nim i widziałem, jak pilot wysiada z maszyny. Oszacowałem, że pozostało mi amunicji na około 6 sekund strzelania.

Następnie kolejny Me 110 zaatakował mnie, wykonując zwrot i nurkując w kierunku mojego ogona. Uniknąłem tego ataku, znalazłem się na jego ogonie i zużyłem pozostałą amunicję, strzelając krótkimi seriami. Zauważyłem, że jeden z silników samolotu wroga stanął, a śmigło kręciło się na biegu jałowym. Z drugiego silnika zaczął się wydobywać rzadki, brązowy dym. Kiedy skończyła mi się amunicja, przerwałem walkę i wróciłem do bazy. Ten drugi samolot rozbił się w lesie 4 mile na północny wschód od St. Omer.

W sumie piloci 92 dywizjonu zgłosili 7 – 5 – 2 zwycięstw nad Messerschmittami Bf 110 i jednego zestrzelonego Ju 88. Pilot Hurricana ze 145 dywizjonu zgłosił jedno niepotwierdzone zwycięstwo nad Bf 110. Niestety, dywizjon 92 utracił cztery Spitfiry. Jeden pilot zginął, dwóch dostało się do niewoli, w tym dowódca dywizjonu, pochodzący z RPA, Roger J. Bushell, a jeden po lądowaniu przymusowym w Hawkinge trafił do szpitala. Jak się potem okazało, walkę stoczono z Messerschmittami z ZG 26, ZG 76 i JG 21. Niemcy zgłosili 11 pewnych zwycięstw, ale… nie przyznali się do żadnych strat. Jedynie trzy Bf 110 wróciły uszkodzone. Po tym, jak dowódca dywizjonu Roger J. Bushell dostał się do niewoli, tymczasowe dowodzenie dywizjonem powierzono Robertowi Stanfordowi Tuckowi.

Smutny koniec Spitfira Mk.I, N3290, GR-U ze zdjęcia wyżej. 23 maja 1940, podczas popołudniowej walki z Bf 110 został na nim zestrzelony F/Lt John A. Gillies. Na szczęście Brytyjczykowi udało się wyskoczyć ze spadochronem, ale na terenie zajętym już przez Niemców. Resztę wojny spędzi w niewoli.
[Źródło: asizbiz.com]

​Dzień później, czyli 24 maja 1940, osiem Spitfirów z dywizjonu 92 dowodzonych przez Roberta Tucka przechwyciło przed 9:00 między Calais a Dunkierką około 30 Dornierów Do 17 eskortowanych przez Messerschmitty Bf 110. Dorniery leciały w trzysamolotowych kluczach, a Messerschmitty były dość daleko, więc Tuck zdecydował, aby zignorować myśliwce i zaatakować bombowce. Niemcy nie próbowali robić uników i Tuckowi udało się zgłosić dwa pewne zwycięstwa nad Do 17, a innym pilotom dwa niepotwierdzone zwycięstwa nad Do 17, dwa “możliwe” zwycięstwa nad Do 17 i dwa prawdopodobne zwycięstwa nad Bf 110. Paleta kategorii zgłoszeń była w tych czasach w RAF imponująca. Koszty tej walki to jeden Spitfire zestrzelony przez strzelca pokładowego, ale jego pilot wylądował przymusowo po brytyjskiej stronie i trzy Spitfiry uszkodzone, ale ich pilotom udało się wrócić na lotnisko. Jednym z uszkodzonych samolotów był Spitfire Tucka, któremu ogień strzelca pokładowego lekko ranił nogę. Nie wiadomo, z jaką jednostką Luftwaffe walczył tego dnia dywizjon 92, więc trudno zweryfikować poprawność zgłoszeń zwycięstw. Niemniej, Tuck po dwóch dniach walk nad Dunkierką uzyskał miano asa z pięcioma zwycięstwami na koncie.

​25 maja 1940 o 13:00 dziewięć Spitfirów z dywizjonu 92 eskortowało Blenheimy atakujące cele koło Calais. Jednak nieopodal celu piloci Spitfirów dostrzegli samotnego Dorniera Do 17. Niemiecka maszyna została zestrzelona, a zespołowe zwycięstwo przyznano trzem pilotom z czerwonego klucza F/O “Briana” Kingcome’a i trzem pilotom z niebieskiego klucza Roberta Tucka. Z jakichś jednak przyczyn Robertowi Tuckowi przyznano ⅓ pewnego zwycięstwa. Dokumenty niemieckie potwierdzają, że rozpoznawcza eskadra 5(F)/122 straciła w tym rejonie jednego Do 17P. Cała załoga zginęła.

​Po trzech dniach intensywnych i kosztownych walk dywizjonowi dano parę dni odpoczynku w Duxford. 27 maja 1940 oficjalne dowodzenie dywizjonu powierzono S/Ldr Phillipowi “Judy” Sandersowi, który służył wcześniej w 1 dywizjonie RAF. Robert Stanford Tuck powrócił do dowodzenia eskadrą.

​Do walki dywizjon 92 powrócił na początku czerwca. 2 czerwca 1940 o świcie dywizjon przerzucono na wysunięte lotnisko Martlesham Heath, aby wykonać stamtąd patrol nad Dunkierką. W Martlesham Heath Robert Tuck spotkał po raz pierwszy legendarnego beznogiego pilota F/Lt Douglasa Badera, który dowodził eskadrą w 222 dywizjonie Spitfirów. Panowie nie przypadli sobie do gustu. Wymuskany Tuck w białym kombinezonie z bransoletką z wygrawerowanym nazwiskiem na ręce skrytykował styl Badera, a zwłaszcza jego chustę zawiązaną pod szyją. Przywalił mu, że przy skoku ze spadochronem ta chusta może go udusić. Bader z kolei odnotował, że Tuck w tym jego cienkim wąsikiem i blizną wyglądał jak matador. Mimo tego nieudanego początku Tuck i Bader nabiorą do siebie szacunku i ich relacje znacznie się poprawią.

​Tego samego dnia, czyli 2 czerwca 1940, około 8:00 dywizjon 92 leciał już nad Dunkierką. Robert Stanford Tuck dowodził sekcją niebieską. Nad celem Tuck dostrzegł dwie trójki Heinkli He 111 zmierzające ku Dunkierce i dał sygnał do ataku. W dwukrotnym podejściu Tuck trafił jednego z Heinkli i widział, jak z jego prawego silnika wydobywa się oleisty czarny dym. Wtedy od strony słońca zmaterializowała się niemiecka eskorta w postaci sześciu Bf 109. Jeden z nich celnie trafił Spitfira Tucka, ale uszkodzenia były znikome i Tuck ruszył w pościg za atakującym Messerem. Poczęstował go krótką serią, po której Messerschmitt eksplodował. Zaraz potem Anglika opadło pięć – sześć innych Messerschmittów. Po całej serii uników Tuck trafił jednego z napastników. Widział, jak ten zadymił, ale zaraz do Spitfira zaatakowały pozostałe cztery Messery. W tej walce Tuck trafił trzeciego Bf 109, ale i w tym przypadku nie widział, co się z nim stało. Po powrocie do bazy zgłosił jednego He 111 zestrzelonego na pewno, jednego Bf 109 zestrzelonego na pewno, jedno niepotwierdzone zwycięstwo nad Bf 109 i uszkodzenie jednego Bf 109.

​Zaraz po tej walce nastąpiła seria potyczek dywizjonu z Heinklami He 111 i Messerschmittami Bf 109 i Bf 110 eskorty. Łącznie piloci 92 dywizjonu zgłosili jedenaście He 111 zestrzelonych na pewno, sześć niepotwierdzonych zwycięstw nad He 111, jednego Bf 109 zestrzelonego na pewno, jedno niepotwierdzone zwycięstwo nad Bf 109, jedno uszkodzenie Bf 109 i pięć uszkodzonych Bf 110. Wszystko to bez strat własnych

​Rankiem tego dnia nad Dunkierką doszło do wielu walk, w których zaangażowane były dywizjony 32, 66, 92, 266 i 611. Zgłoszono w sumie wiele zwycięstw, ale poza 92 dywizjonem wszystkie inne brytyjskie jednostki poniosły straty. Trudno zweryfikować zgłoszenia po obu stronach, ale z jednym istotnym wyjątkiem. Z Heinkelami He 111 walczył tylko dywizjon 92, a uzbrojony w nie KG 54 meldował o pięciu utraconych i jednym uszkodzonym bombowcu. Bitwa powietrzna stoczona 2 czerwca 1940 była najbardziej spektakularną, ale i ostatnią akcją dywizjonu 92 w osłonie ewakuacji z Dunkierki. Raptem cztery dni walk (23, 24 i 25 maja oraz 2 czerwca) zaskutkowały 50 zgłoszeniami zwycięstw różnej kategorii. Robert Stanford Tuck stał się zaś jednym z pierwszych spitfirowych asów RAF.

Po zakończeniu kampanii francuskiej Brytyjczycy gorączkowo starali się podnieść morale społeczeństwa. Jednym z elementów tych działań były uroczyste ceremonie honorujące wyróżniających się pilotów RAF. Zdjęcie wykonano 27 czerwca 1940 roku w bazie Hornchurch, podczas jednej z takich uroczystości. Fotograf uchwycił moment, w którym lotnicy odpowiadają przemawiającemu królowi Jerzemu VI. Od lewej stoją: urodzony w Kenii F/O John L. Allen, F/Lt Robert Stanford Tuck, Nowozelandczyk F/Lt Alan C. Deere, Południowoafrykańczyk F/Lt Adolph G. „Sailor” Malan oraz S/Ldr James A. Leathart.
[Źródło: iwm.org.uk]
Udostępnij: