Artukuły historyczne

Matador przestworzy Robert Standford Tuck

Duxford Wing

7 lipca 1941, po prawie 300 dniach dowodzenia dywizjonem 257 Robert Stanford Tuck otrzymał zasłużony awans do stopnia Wing Commandera i objął dowodzenie skrzydłem Duxford. Dowodzenie „Burma Squadron” przejął zaś przyjaciel Tucka i dowódca eskadry w dywizjonie, Howard P. “Cowboy” Blatchford. Baza w Duxford należała do tej samej 12 Grupy Fighter Command co baza w Coltishall, ale znajdowała się o wiele bliżej Londynu. W składzie skrzydła Duxford działały wtedy dywizjony 56 i 601 uzbrojone w Hurricany Mk.IIa i Mk.IIb, oraz dywizjon 19 uzbrojony w Spitifry Mk.IIa. Według wspomnień Tucka po objęciu dowództwa nad skrzydłem Duxford do lotów bojowych wybierał Spitfiry, ale nie znajduje to potwierdzenia w księgach operacyjnych dywizjonów. Według nich najwięcej lotów odbywał on na Hurricanach Mk.II.

8 lipca 1941 roku Tuck po raz pierwszy wziął udział w operacji Circus. Operacje tego typu polegały na wysyłaniu nad Francję małej wyprawy złożonej z kilku, maksymalnie kilkunastu bombowców z potężną eskortą kilku, kilkunastu dywizjonów myśliwskich. Bombardowanie było w nich tylko pretekstem i miało na celu wywabienie myśliwców Luftwaffe i ich zniszczenie dzięki wielkiej przewadze w powietrzu. Choć w teorii wyglądało to rozsądnie, to praktyka skrzeczała. Niemcy bardzo szybko zorientowali się, jakie są intencje Brytyjczyków, i najczęściej starali się zaczaić wysoko i zestrzeliwać w atakach „boom and zoom” myśliwce RAF. Porażające jest, że mimo gigantycznych strat brytyjskie dowództwo brnęło w organizację kolejnych Circusów. Prawdopodobnie powodem było zbyt optymistyczne zgłaszanie zwycięstw przez pilotów Fighter Command. Prawdziwe straty niemieckie były najczęściej kilkukrotnie niższe niż to, co przyjmowano i nieudane operacje wydawały się sukcesami.

​Operacją, w której Robert Tuck wziął udział w tym dniu, był Circus 40. Zorganizowana ona była wokół wyprawy trzech Stirlingów z dywizjonu 15, które miały zbombardować zakłady chemiczne Kuhlmanna i elektrownię w Lille. W eskorcie miały lecieć jak zwykle przede wszystkim dywizjony 11 Grupy z południowo-wschodniej Anglii (operacje Circus były organizowane właśnie przez tę grupę). Za eskortę bezpośrednią odpowiadały skrzydła Biggin Hill i North Weald. Od góry miało je osłaniać polskie skrzydło Northolt. Operacja miała być wsparta przez skrzydła Hornchurch i Tangmere, które miały wymiatać niebo nad celem i oczyszczać drogę wyprawie. Powrót miało osłaniać skrzydło Kenley. Tym razem o wsparcie poproszono również dowodzone przez Tucka skrzydło Duxford z 12 Grupy. Miało ono wykonywać działania dywersyjne w rejonie od St Omer do Gravelines i odciągać niemieckie myśliwce od powracającej z bombardowania wyprawy Stirlingów.

​W tym locie dywizjony 56 i 601 ze skrzydła Duxford zostały wsparte przez 65 dywizjon Spitfirów Mk.IIa z Kirton-in-Lindsey. Wszystkie trzy dywizjony przeleciały na leżące bliżej kanału lotnisko 11 Grupy w West Malling. W tym locie skrzydłem dowodził W/Cdr Douglas Scott, a Robert Tuck dowodził wyposażonym w Hurricane Mk.IIb dywizjonem 56. Piloci Tucka wystartowali o 13:35 i spotkali się w powietrzu z dwoma pozostałymi dywizjonami nad bazą. Piloci utworzyli formację i skierowali się ku francuskiemu wybrzeżu. Jako pierwszy na wysokości 20 000 stóp leciał dywizjon 601 dowodzony przez Scotta, za nim nieco wyżej, bo na wysokości 22 000 stóp leciał dywizjon 56 z Tuckiem na czele. Formację zamykał lecący na wysokości 24 000 stóp dywizjon 65.

Aż szkoda, że nie udało się do tej pory odtworzyć Hurricana Mk.IIb z 56 „Punjab Squadron”, na którym latał Tuck. Przed oficjalnym wprowadzeniem szaro-zielonego kamuflażu Day Fighter Scheme dywizjon 56 testował najróżniejsze (i najdziksze) kamuflaże, które miały zastąpić nieadekwatny już brązowo-zielony Temperate Land Scheme. I testy prowadzono dokładnie w okresie, kiedy Tuck dowodził skrzydłem Duxford. Tu na zdjęciu widać Hurricana Mk.II w kamuflażu „wrap-around” w którym plamy kamuflażowe są namalowane i na górnych, i na dolnych powierzchniach. Paul Lucas podejrzewa, że plamy te są w kolorach Olive Grey i Medium Sea Grey.
[Źródło: Zdeněk Hurt, Jiří Šebek, „Hawker Hurricane a Čechoslováci”, 2.Díl, wydawnictwo Arnošt Moucha, Svět křídel]

​O 15:15 skrzydło przekroczyło linię brzegową Francji nad Berck i skierowało się nad St. Omer. Po pół godzinie piloci zawrócili na północny zachód i o 15:40 opuścili Francję w okolicy Gravelines, obniżając lot. Wtedy też ujrzeli, jak bombowce wlatują nad Kanał w okolicach Calais. W drodze powrotnej dywizjon 56 został zaatakowany przez Messerschmitty Bf 109. A właściwie, precyzyjniej mówiąc, Niemcy próbowali zaatakować dywizjon od tyłu. Jako pierwszy dwójkę Messerów zauważył Kanadyjczyk Sgt. W. E. Coombes. Zrobił ostry zwrot i  zaatakował jednego z niemieckich myśliwców. Nie trafił i Niemcy umknęli z pola walki. Chwilę potem cztery inne niezidentyfikowane samoloty dostrzegł Robert Tuck. Leciały na wschód od dywizjonu. Tuck skręcił, żeby im się przyjrzeć, i rozpoznał w nich Messerschmitty Bf 109F. Brytyjczyk obniżył nieco lot i zbliżył się do nich niezauważony. Zaatakował jednego z Messerów od dołu i widział, jak trafiona maszyna zwala się w niekontrolowany sposób i uderza w taflę wody. Potwierdzili to dwaj Amerykanie z 71 dywizjonu Orłów, którzy wracali do bazy i znaleźli się niedaleko miejsca tej potyczki. Pozostali trzej piloci Messerschmittów szybko przeszli do kontrataku. Tuck salwował się więc ucieczką. Po drodze do Anglii Brytyjczyk natknął się na inne Hurricany. Widząc to, trzech Niemców zawróciło na południe. Tuckowi przyznano po tej walce pewne zwycięstwo nad Bf 109F.

15 lipca 1941 roku Robert Stanford Tuck został ponownie zaproszony do Pałacu Buckingham. Tym razem król Jerzy udekorował go drugą baretką do Distinguished Flying Cross. Tuck był pierwszym pilotem uhonorowanym dwoma baretkami do DFC. Król zapytał, ile samolotów Robert miał już na koncie; ten zaś wyjaśnił, że dwadzieścia siedem. Oficjalnie Robert Stanford-Tuck miał drugi najwyższy wynik zestrzeleń w RAF po Adolphie “Sailorze” Malanie, który miał wtedy 32 zwycięstwa na koncie. Zaraz po uroczystości Tuck został osaczony przez dziennikarzy, którzy zbombardowali go serią pytań. Po całym wydarzeniu Tuck powiedział, że wolałby zestrzeliwać Messerschmitty, bo to łatwiejsze niż branie udziału w takich ceremoniach.

​Na 7 sierpnia 1941 11 Grupa Fighter Command zaplanowała dwie operacje Circus. Pierwsza, którą zorganizowano przed południem, czyli Circus 67, była zorganizowana wokół sześciu Blenheimów ze 107 dywizjonu, które miały zbombardować lotnisko St. Omer-Longuenesse. Druga, czyli Circus 62, miała odbyć się przed wieczorem i zorganizowano ją wokół sześciu Blenheimów, które miały ulokować bomby w elektrowni w Lille. Dlaczego operacja Circus 62 odbyła się po operacji Circus 67? Bo oryginalnie zaplanowano ją na 25 lipca, ale nie odbyła się w terminie, a zapis w papierach pozostał, więc trzeba było numer 62 zutylizować.

​Bezpośrednią eskortę Blenheimów zapewniało skrzydło North Weald, górną eskortę skrzydło Kenley, wymiatanie wykonywały skrzydła Biggin Hill, Hornchurch, Tangmere i polskie skrzydło Northolt. O zabezpieczenie odwrotu poproszono 12 Grupę, a ona wyznaczyła do tego dowodzone przez Roberta Stanforda Tucka skrzydło Duxford. Tym razem w składzie skrzydła leciały dywizjony 257 na Hurricanach Mk.IIb, dywizjon 401 na Hurricanach Mk.IIb oraz dywizjon 19 na Spitfirach. Wszystkie trzy dywizjony przeleciały rano do West Malling i mniej więcej po 17:20 wystartowały do lotu na południe. Po przekroczeniu wybrzeża formacja natknęła się na wrogie samoloty. Oddajmy głos Tuckowi:

​“Dowodziłem skrzydłem 12 Grupy, składającym się z 19, 257 i 401 dywizjonu. Po przekroczeniu francuskiego wybrzeża, około 20 mil na południe od Mardyck, lecąc kursem E.S.E. [wschód-południowy wschód], ze słońcem po prawej stronie, obejrzałem się przez ramię i zobaczyłem dwa Me 109 F lecące jeden za drugim i nurkujące na jednego z Hurricane’ów 401. Dywizjonu.

Ponieważ w pobliżu znajdowało się wiele samolotów nieprzyjaciela, rozformowałem skrzydło i zawróciłem, próbując odpędzić Me 109 F od 401. Dywizjonu. Było już jednak za późno, ponieważ pierwszy Me 109 otworzył ogień do Hurricane’a. Zobaczyłem błysk w jego kabinie, po czym samolot spadł. Skrzydło rozproszyło się, przechodząc w lewy zakręt, a Me 109F podążyły za Hurricane’em, również wykonując lewy zakręt. Zdołałem zacieśnić swój zakręt, znalazłem się za drugim z dwóch samolotów nieprzyjaciela i oddałem do niego dwusekundową serię od strony prawej tylnej ćwiartki, z odległości około 150 jardów. Zobaczyłem trafienia w środkową część samolotu nieprzyjaciela; z silnika zaczęły wydobywać się kłębami czarny i biały dym. Samolot przewrócił się na plecy, a pilot wyskoczył ze spadochronem. Drugi samolot nieprzyjaciela przeszedł następnie w stromy, wznoszący się zakręt i zniknął w słońcu.

Znajdowałem się wtedy na wysokości 15 000 stóp i zobaczyłem toczącą się nade mną walkę powietrzną. Próbowałem zebrać skrzydło, ale nie było to możliwe z powodu ogromnego natężenia rozmów przez radio. Ponieważ wokół mnie krążyły cztery Me 109, uznałem, że nie zdołam ponownie zebrać skrzydła i że lepiej będzie, jeśli zatroszczę się o własne bezpieczeństwo. Wtedy zobaczyłem dwa Me 109 E, które przeleciały pode mną, około 1000 stóp niżej. Znalazłem się za nimi i zbliżyłem się do drugiego na odległość około 150 jardów. Oddałem trzy serie, każdą trwającą około dwóch sekund, atakując od strony prawej tylnej ćwiartki. Po trzeciej serii zobaczyłem snop iskier wydobywający się z prawej strony silnika, przed kabiną, a następnie wielki strumień białego dymu. Z nosa samolotu odpadło również wiele fragmentów. Samolot nieprzyjaciela zacieśnił zakręt, przewrócił się na plecy i runął w dół stromą spiralą, pozostawiając za sobą długą smugę białego i czarnego dymu. Nie widziałem, aby pilot wyskoczył ze spadochronem. Zgłaszam ten samolot nieprzyjaciela jako zestrzelony i sądzę, że pilot został zabity moimi pociskami.

​Finalnie Tuckowi zaliczono jedno zwycięstwo pewne i jedno prawdopodobne.

Innym dywzjonem Hurricanów Mk.II w skrzydle Duxford był 601 „County of London Squadron”. Tu zdjęcie niemalże pożegnalne wykonane pod koniec sierpnia 1941. Można to poznać po kamuflażu Day Fighter Scheme i po żółtych krawędziach natarcia wprowadzonych wraz z nim. Kilka dni po zrobieniu tego zdjęcia dywizjon poddano bolesnemu eskperymentowi i przezbrojono go w ameyrkańskie myśliwce Airacobra Mk.I.
[Źródło: therake.com]

​Przeniesienie z Coltishall do Duxford spowodowało, że Robert dużo rzadziej spotykał się z Joyce. Widać było, że dziewczynie też bardzo zależało na Robercie, bo to ona przyjeżdżała do Duxford na weekendy. Dowodzenie skrzydłem przez Tucka nie potrwało już długo. Robert pozostawał na tym stanowisku do końca września. Na początku października, choć nie wiadomo dokładnie kiedy, do Tucka zadzwonił dowódca 12 grupy AVM Richard E. Saul i poinformował go, że wysyła go na odpoczynek i że pora, aby zaczął przekazywać swoją wiedzę innym oficerom RAF.

Udostępnij: