Spitfire Mk.Vb Trop, 52 FG, Tunezja, Sylvan Feld (Eduard 1/48)

Czwartego Spitfire z tegorocznej serii zrobiłem w malowaniu Sylvana Felda – amerykańskiego asa z 52 Fighter Group odnoszącego swoje sukcesy nad Tunezją w 1943 roku. Na wczesnym etapie wojny amerykańskie grupy myśliwskie walczące w Europie i Afryce powszechnie korzystały z brytyjskich Spitfirów. W Europie mały zasięg tych myśliwców uniemożliwiał eskortowanie Latających Fortec i Liberatorów w nalotach strategicznych na Niemcy. Jednak chwilę chwały amerykańskie Spitfiry przeżyły podczas kampanii w Afryce i we Włoszech. I tam właśnie Sylvan Feld uzyskał dziewięć zwycięstw powietrznych, czyli więcej niż jakikolwiek inny pilot Spitfira w USAAF. Feld był pochodzenia żydowskiego i cała jego rodzina czuła się Żydami. Był on więc jednocześnie prawdopodobnie najskuteczniejszym asem drugiej wojny światowej tej narodowości. Jego osobisty samolot – Spitfire Mk.Vb Trop ES276 jest znany z trzech zdjęć i jak to często bywa, jest sporo niejasności w jego malowaniu. Opisuję je w tej relacji z budowy.

Czytaj dalej

Zlín Z-126, Aeroklub Kunovice (Eduard 1/48)

Po serii Mustangów, Hellcatów i Spitfirów przetykanych równie popularnym Lightningiem i Tempestem zapragnąłem zrobić coś zupełnie innego. A może jakiś cywilny samolot? Ostatni cywil, jakiego sklejałem pochodził jeszcze ze stajni VEB Plasticard. Tak, młody to ja już nie jestem :). A ostatnimi czasy Eduard kusi całą seryjką modeli ich kultowych Zlínów serii Z-x26. Ale tak naprawdę do zrobienia Zlína namówił mnie ostatecznie Czarek Bartnicki, który w dodatku przesłał mi prezent w postaci pudełka Dual Packa z dwoma Zlínami Z-126. Model Zlína skleja się wybornie, choć oczywiście na parę miejsc warto zwrócić uwagę, o czym oczywiście piszę w tej relacji. Właściwie jedynym wyzwaniem są malowania, które są tyleż atrakcyjne, co trudne do wykonania przez modelarza, który kilkadziesiąt lat malował nieforemne plamy kamuflażowe :).

Czytaj dalej

Spitfire Mk.Vc Trop, 54 Sqn, Darwin, Eric M. Gibbs (Eduard 1/48)

Australijski Spitfire z obrony Darwina to jeden z żelaznych tematów modelarskich. Jak można oprzeć się zrobieniu tego myśliwca w ciemnym australijskim kamuflażu, kiedy Eduard ułatwił to wydając wreszcie mainstreamowy model Spitfira w wersji Mk.VC. Moja słabość do robienia modeli w malowaniach znanych pilotów i asów skłaniała mnie do wyboru albo czołowego asa tej kampanii Clive Caldwella, albo drugiego w rankingu dowódcy brytyjskiego 54 dywizjonu Erica Gibbsa. Jako że malowanie Caldwella planuję na model Tomahawka, to mój wybór padł w tym przypadku na Gibbsa. Przygotowując się do robienia tego modelu przeczytałem parę książek i przeanalizowałem wiele zdjęć. Okazało się, że Gibbs choć bardzo sprawny i doświadczony dowódca, najprawdopodobniej nie zestrzelił tak naprawdę żadnego samolotu, a malowanie jego Spitfire nie jest takie oczywiste. Zagadki, niepewność i propagandowa ściema. Cóż może być piękniejszego dla modelarza, który lubi ciekawe tematy?

Czytaj dalej

Spitfire Mk.VB Trop, 249 Sqn, Malta, George “Screwball” Beurling (Eduard 1/48)

Czekałem, czekałem i się doczekałem. Od kilku lat Eduard wydaje różne wersje Spitfirów w 1/48, a ja ciągle wypatrywałem wersji Mk.V. A jak już wreszcie kupiłem pierwsze pudło Mk.V, jakie się pojawiło, to musiałem koniecznie zrobić model w malowaniu najskuteczniejszego asa broniącego Malty – George “Screwballa” Beurlinga. “Screwball” latał i zwyciężał na różnych Spitfirach, głównie na ikonicznych dla Malty Spitfirach Mk.Vc. Ale to ten Spitfire Mk.Vb Trop o numerze EP706 był jego pierwszym “osobistym” samolotem.
Model Eduarda jest bardzo dobry, ale i tak ten blog przekształcił się w dziennik projektanta i drukarza 3D. Cóż… znak czasów…

Czytaj dalej

Hawker Tempest, 274 Sqn., David C. Fairbanks (Eduard 1/48)

To moje drugie poodejście do Tempesta Mk.V Davida Fairbanksa. Pierwsze popełniłem ponad 20 lat temu sklejając starszego Tempesta z Eduarda. Tamten model mi się od początku nie podobał i nie przetrwał do dziś. Teraz chyba jest lepiej. Nowy model Eduarda wygląda bardziej jak Tempest, ma piękną fakturę i składa się całkiem nieźle, mimo paru problemów z rozwiązaniami technologicznymi zastosowanymi przez Edka.

Czytaj dalej

Hellcat Mk.II, 1844 Sqn FAA(?), HMS Indomitable, (Eduard 1/48)

A miało być tak pięknie. Miałem zrobić model samolotu najskuteczniejszego pilota Fleet Air Arm na Hellcatach Edwarda T. Wilsona. Wilson pochodził z RPA i służył w South African Naval Force, po czym przeszedł do Fleet Air Arm i odbył turę bojową na lotniskowcu HMS Indomitable na Oceanie Indyjskim i na Pacyfiku od jesieni 1944 do lata 1945 w składzie 1844 dywizjonu FAA. Zestrzelił 3 samoloty japońskie indywidualnie i 4 zespołowo (w ułamkach to 4.833 zwycięstwa). Według jednych metod naliczania zwycięstw był więc asem, a według innych do tego tytułu zabrakło mu 1/6 zwycięstwa. Malowanie Hellcata Mk.II o numerze JX886 zostało opublikowane w Osprey Aircraft of the Aces 75 “Royal Navy Aces of World War 2” autorstwa Andrewa Thomasa. Gdzie więc problem? Odpowiedź w artykule.

Czytaj dalej

F6F-3, VF-16, USS Lexington, Alexander Vraciu (Eduard 1/48)

Drugi Hellcat, którego zrobiłem w tym roku. Tym razem kolejny klasyk, czyli F6F-3 Alexa Vraciu z VF-16 z USS Lexington w malowaniu zaraz po Bitwie na Morzu Filipińskim, czyli “Wielkim Polowaniu na Indyki”. Wtedy Vraciu z 19 zwycięstwami stał się najskuteczniejszym pilotem US Navy. W dodatku w pierwszym dniu bitwy zestrzelił 6 samolotów japońskich w jednym locie, jako pierwszy pilot marynarki. Nie dostał za to Medalu Honoru chyba tylko dlatego, że był z pochodzenia Rumunem.
W modelu wykorzystałem sporo części drukowanych na drukarce 3D. Linki do modeli 3D, które opracowałem, są w artykule.

Czytaj dalej

F6F-5, CAG-15, USS Essex, David McCampbell (Eduard 1/48)

Po nieudanym podejściu do zrobienia Ki-43 z Hasegawy postanowiłem, że wyciągnę z szafy coś prostego, co można zrobić prosto z pudła jako model “terapeutyczny”. Jako, że ostatnio naczytałem się książek o wojnie na Pacyfiku, mój wzrok padł na Hellcaty Eduarda zamelinowane w szafie z pudełkami. Kiedyś, ponad 15 lat temu, zrobiłem pierwszego Hellcata z Eduarda i byłem nim zachwycony. Składał się jak klocki Lego, miał niezłe detale, po prostu idealny rekreacyjny model. Tak więc po latach chciałem powtórzyć radosną przygodę z zamiarem wykorzystania tylko jednego żywicznego zamiennika – żywicznego fotela z SBS models.
Nie przypuszczałem wtedy, że właśnie zaczynam dłuuugą modelarską wyprawę.

Czytaj dalej

P-51D-5-NT, 20 FG, Ernest Fiebelkorn (Eduard 1/48)

Walter Nowotny był piątym pod względem ilości odniesionych zwycięstw asem Luftwaffe, a zarazem najskuteczniejszym austriackim asem w historii. Większość wojny spędził na froncie wschodnim, ale jesienią 1944 roku powierzono mu dowodzenie elitarnej i eksperymentalnej jednostki Kommando Nowotny, która miała testować nowe odrzutowe Me 262.
Zaraz zaraz, a co to ma wspólnego z tym Mustangiem? 8 listopada 1944 roku jego pilot Ernest Fiebelkorn, czołowy as 20 Fighter Group, użył go w misji bojowej, która doprowadziła do śmierci Waltera Nowotnego. Co ciekawe Fiebelkornowi zaliczono zespołowe zwyciętwo, choć nie oddał tego dnia ani jednego strzału. Śmierć Nowotnego pozostaje do dziś pełna zagadek, jak śmierć Czerwonego Barona 26 lat wcześniej.
Prezentowany tu model to mój trzeci i ostatni P-51D z serii jednocześnie klejonych Mustangów edycji “Chattanooga Choo-Choo” wydanej przez Eduarda jesienią 2019 roku.

Czytaj dalej

P-51D-5-NA, 354 FG, Bruce W. Carr (Eduard 1/48)

To mój drugi model Mustanga Eduarda. Tym razem wybrałem malowanie Bruce Carra, który był jednym z czołowych asów walczących na Mustangach w Europie. Latając na P-51B i D uzyskał 15 zwycięstw powietrznych, zniszczył kilka samolotów na ziemi, i jeszcze więcej lokomotyw. Jego kariera zaczęła się dość niefortunnie, aby pod koniec wojny rozbłysnąć na tyle, że Carr stał się gwiazdą wojennych gazet. Walczył w składzie 363 Fighter Group, a potem elitarnej 354 Fighter Group. Jako jedyny pilot tej ostatniej i ostatni pilot USAAF w Europie wywalczył 2 kwietnia 1944 tytuł “asa w jednym dniu”. W dodatku stał się bohaterem słynnej i szeroko opisywanej legendy, która chyba nie do końca była prawdziwa.

Czytaj dalej

P-51D-5-NT, 118 TRS, Eduard McComas (Eduard 1/48)

Wrzesień 2019 był znaczącym miesiącem dla Mustangofilów. Wtedy bowiem wyszedł nowy model P-51D-5 z płetwą Eduarda w 1/48. Przyznam, że od razu kupiłem trzy pudełka edycji Chattanooga Choo Choo i zaraz zacząłem robić wszystkie trzy na raz. P-51D-5-NT Eduarda McComasa skończyłem jako pierwszy. Był on dla mnie testerem jak poszczególne elementy kleić, a jak nie kleić. W artykule dość dokładnie opisuję obszary tego modelu, na które warto według mnie zwrócić szczególną uwagę.
A czemu wybrałem malowanie Eduarda McComasa? Bo to świetny pilot, który w dwa i pół miesiąca doszlusował do grona czołowych amerykańskich asów w Chinach, choć dowodził dywizjonem taktycznego rozpoznania. A poza tym? Jaki inny pilot ma imię tak pasujące do tego modelu?

Czytaj dalej

Messerschmitt Bf 109G-2, 1/LeLv 34, Ilmari Juutilainen (Eduard 1/48)

W latach 1942–1943 Messerschmitty Bf 109G-2 siały spustoszenie nad wszystkimi europejskimi i afrykańskimi frontami. Nic dziwnego, że Ilmari Juutilainen – najskuteczniejszy fiński as, ale też czołowy nie-niemiecki as państw Osi – uzyskał poważną część ze swoich 94 zwycięstw właśnie na Bf 109G-2. Kiedy kilka lat temu Eduard ogłosił wydanie modelu Bf 109G-2, byłem pewien, że mój pierwszy Messer tej wersji będzie zrobiony w malowaniu Ilmari Juutilainena. Eduard musiał dobrze znać moje plany, bo wydał Messery Bf 109G-2 i G-6 jako zestaw Combo o nazwie Mersu. Zestaw miał kalkomanie do wielu fińskich Messerschmittów, w tym słynnego MT-222 Juutilainena. Z tą chwilą nie miałem już żadnych wymówek, kupiłem niebieskie pudło z Messerami i zacząłem budowę.

Czytaj dalej

Pfalz D.IIIa, Jasta 79b, Hans Böhning (Eduard 1/48)

Myśliwce Pfalz nigdy nie należały do szczytowych osiągnięć niemieckiego przemysłu lotniczego. Nie były skrajnie nieudane, lecz ustępowały osiągami innym niemieckim myśliwcom danej epoki, czy to Albatrosom, czy Fokkerom. Eduard postanowił dość dobrze oddać klimat tej przeciętności i wydał model, który w żadnym wypadku nie jest szczytowym osiągnięciem przemysłu modelarskiego, ma szereg wad i błędów, ale da się go zrobić. Przyznam, że byłem nadmiernie optymistyczny zakładając, że będzie to prosty i łatwy model do zrobienia po dziesięcioletniej przerwie w modelarstwie. Ale cóż, jakoś się to udało i po pewnych przebojach stanął gotowy na półce.

Czytaj dalej